Wolność i niezależność, która nikogo nie obchodzi

Podsumowania na blogach i w mediach społecznościowych ruszyły. Nikogo to nie obchodzi (#nikogo). Myślisz, że wszystkich obchodzi co wydarzyło się w Twoim życiu tego roku? No nie, tak nie jest. Nikogo nie obchodzi, że Twojemu dziecku wypadł ząb i masz nowego psa. Ludzie mają gdzieś, że byłaś w Egipcie i wyszłaś za mąż. Ludziom jest obojętne, że w święta na FB pokazałaś pierścionek zaręczynowy, już i tak nie pamiętają jak wygląda i że to był akurat Twój profil. Jesteś oryginalny, niezależny, wybijasz się na tle innych. Ale jakich innych? Może i jesteś niezależny ale jednak nie da się niezależnym być. Jak żyć?

Ok. Kogoś to obchodzi. W przypadku blogerów obchodzisz garstkę fanów, w najlepszym przypadku 60% Twoich odbiorców. Jeśli jesteś zwykłą Asią z Poznania- Twoim życiem przejmują się Twoi najbliżsi, mama, tata, wujek, babcia, trzy przyjaciółki, z którymi trzymasz się od liceum i Twój kot. Co z innymi? Albo mają Cię w dupie, albo czekają na to kiedy powinie Ci się noga, albo jest im to obojętne, że właśnie dostałaś ekstra pracę i zabukowałaś bilet do Portugalii. Jak żyć? Na tyle niezależnie na ile się da. Bo nie da się być niezależnym. Nie na sto procent, nie tak jak wmawiają Ci kołcze i instagramerki z kupionymi zasięgami. Żyjesz w społeczeństwie, nie na księżycu i czy chcesz czy nie- zawsze będziesz od czegoś zależny.

Niezależne kobiety rzucają frazesami, że oto Ty możesz być kim chcesz, wszystko w Twoich rękach. Poniekąd. Owszem, możesz być kim chcesz ale tylko na tyle na ile pozwoli Ci na to Twoje otoczenie. Czy żyjąc na Śląsku zostaniesz treserem wielorybów? Tak średnio. Jeśli urodziłeś się w biednej wiosce gdzieś w Wenezueli, masz średnie szanse na pracę w Dolinie Krzemowej. Szanse są zawsze. Talent, szczęście, praca, znajomości to wszystko pomaga ale ilu geniuszów zmarło zanim ktoś ich odkrył? Nie wiem, pewnie dużo ich było. Pozytywne myślenie pomaga ale myślenie to nie wszystko. Ciężka praca to nie wszystko. Tylko wszystko to wszystko.

Dobra to jak z tą niezależnością? Potrzebna nam, czy niemożliwa? Nie wiem. Kim ja jestem żeby ktokolwiek interesował się moim zdaniem? Jestem egoistką. Taką zdrową egoistką. Uparcie dążę do swoich celów, wierzę w siebie, robię wszystko żeby być szczęśliwą i jestem. Nie jestem do końca niezależna, nie we wszystkich sferach. Tak się nie da. Czasami jestem zależna na własne życzenie tylko po to żeby nie czuć się jak cyborg ( zajrzyj do wpisu Kobieta (nie)zależna).

Jestem nieuzależniona od uzależnień. Brzmi śmiesznie? Niemal każdy z nas jest od czegoś uzależniony. Jeśli chodzi o używki nie ma takiej, która byłaby dla mnie nałogiem ale przelećmy kilka dziedzin życia, które mogą nas omotać.

Zakupy

Jeśli jakieś zakupy robię regularnie to te spożywcze. Musze jeść żeby żyć. Czyli tu wszyscy jesteśmy zależni. I co z tą niezależnością wojowniczki? Jesteśmy uzależnieni od tego w jakiej cenie kupimy chleb czy pomidory. Można zrezygnować z makaronu ale wtedy kupisz kaszę. Możesz posadzić ogórki ale kupisz śmietanę i tak dalej. Żeby te produkty trafiły do sklepu ktoś musi je wyprodukować. Wszystko zależne jest od rolnika, rolnik uzależniony jest od pogody. Decyzja jednej osoby wpływa na życie innych. Gdzie ta niezależność? Wszyscy jesteśmy zależni względem innych osób i zjawisk. Twoja niezależność może polegać najwyżej na tym czy kupisz masło z mleczarni w Krasnymstawie czy z Piątnicy. A może i tu Twoja niezależność pójdzie się jebać, bo w kieszeni masz 5 złotych i kupisz Piątnicę, bo taniej? To nie będzie Twój wybór. Twój wybór będzie uzależniony od ceny, od tego czy mleko nie zdrożało, paliwo nie skoczyło w górę i inne takie. Na nasze decyzje wpływa wiele zmiennych i tylko pozornie jesteśmy niezależni. Jeśli chodzi o zakupy ciuchowe, kosmetyczne i inne, które robimy głównie dla przyjemności (pomijam tu konieczność typu buty mi się rozpadły i trzeba kupić nowe) tutaj możemy dokonywać własnych wyborów. Chyba, że akurat jesteś blogerką i kupujesz do bólu żeby było czym się pochwalić nawet jeśli to oznacza wzięcie kredytu (tak! są takie przypadki!). Ostatni raz ciuch kupiłam jesienią. Była to kurtka, która chodziła za mną z pół roku. Mogłam za tę kasę kupić pewnie z 4 inne kurtki ale chciałam właśnie tą. Kupiłam nie ze względu a metkę, a ze względu na wygląd i jakość. Mam markowe ciuchy, torebki czy buty ale nie jestem uzależniona od metek. (Zerknij do Konsumpcjonizm czy minimalizm?). Równie dobrze mogę kupić sweterek w ciuchu za 5 złotych jak i buty za kilka stów. Właściwie mogłabym chodzić obwieszona w markowe ciuchy i gadżety od stóp do głów ale po co? To tylko szmaty.

Praca, blog, social media

Kocham pisać więc piszę. Z pisania żyję, pisanie to moje hobby. Lubię też błyszczeć i nie ukrywam, że miło mi być influencerem w najlepszym tego słowa znaczeniu. Kiedy coś polecam- ludzie często i chętnie to kupują. Dlatego też nie chcę zawieść nikogo. Nie biorę współprac jak leci żeby tylko się nachapać. Nie muszę. Mogę wybierać i przebierać w ofertach i decydować się tylko na te, które mogę polecić od serca. Pewnie jestem na tym stratna finansowo ale zaufanie odbiorców jest dla mnie ważniejsze. Co lepsze nie jestem uzależniona od tego co i czy zarobię na blogu! Jestem freelancerem, social media managerem, copywriterem, redaktorem i chuj wie kim jeszcze. Niedawno ruszyłam z kolejnym projektem (Infogenerator). Moje dochody to dziesiątki źródełek więc na blogu mogę wyżywać się twórczo, nie muszę brać współprac na siłę, bo i tak mogę sobie kupować torebki LV bez zbytnich wyrzeczeń ale tego nie robię, bo po co? Jak mi się jakaś spodoba to może i kupię, a może kupię sobie no name za stówkę? Kogo to obchodzi? #nikogo Social Media? Fajna sprawa, łatwiejszy kontakt z odbiorcami mojej twórczości. Gdyby FB wybuchł, Instagram się spalił, a You Tube zjadłyby myszy- mam bloga i to jest moje główne medium. Za bloga płacę, mam własną domenę, hosting i mogę tu robić co chcę. Mogę sobie tu nawet gołe cycki pokazać i nikt nie ma prawa się przyjebać. W social media ograniczają nas regulaminy wewnętrzne i musimy sobie zdawać sprawę, że pewnego dnia Cukierekberg pomyśli, „a chuj, zrobię im wszystkim na złość i wszystko zamknę w diabły” i zamknie. I my nie mamy nic do gadania. Bloga za własny hajs nikt nam nie zamknie, chyba, że nie zapłacimy 😉

Związek, rodzina, przyjaciele

Jesteśmy zależni od najbliższych. Nigdy nikt mi się w życie nie wpierdalał, moja rodzina jest spoko. Mam też świetnych przyjaciół i wspaniałego partnera. Jestem pod pewnymi względami niezależna ale nie zawsze. Kiedy komuś z bliskich jestem potrzebna, rzucam wszystko i pomagam. W ten sposób moje inne działania są uzależnione od różnych zmiennych w życiu osób, którymi się otaczam. Jestem uzależniona od mojego Niemęża, bo to on umie rzeczy, których ja nie potrafię i dobrze mi z tym. On nie potrafi pewnych rzeczy, z którymi ja sobie dla odmiany świetnie radzę. Tworzymy całość i jesteśmy współzależni wobec siebie. Jedno bez drugiego pewnie dałoby radę ale po co skoro jest nam tak dobrze? W moim życiu pojawiają się i znikają różni ludzie. Jest to naturalne. Czasami stajemy na czyjejś drodze w odpowiednim momencie, pomagamy sobie, w pewien sposób siebie wykorzystujemy, każdy jest po coś, po czym nasze drogi naturalnie się rozchodzą. Nie rozstałam się z żadną przyjaciółką w wielkim gniewie ot czasem te relacje się rozluźniają i nie ma płaczu. Czasami napotykamy na swojej drodze ludzi toksycznych i mimo iż darzymy ich sympatią najzdrowiej się od nich odciąć. Odcinam się od takich ludzi bez skrupułów. Egoistyczne? Być może ale kiedy z kimś jest mi nie po drodze nie widzę powodu żeby marnować swój czas. 

I tak piszę i piszę jak wypracowanie na polski piętnaście lat temu, a to i tak #nikogo. Kogoś na pewno, ale nie jestem pępkiem świata. Nie spamuję na prywatnym Fejsie fotkami co trzy dni. Właściwie jak ktoś tak spamuje to go wyciszam, bo nie obchodzi mnie pięćdziesiąt zdjęć z jego świąt. Miałam swoje święta. Piękne święta, nie dodałam na social media ani jednej fotki z nich i żyję. Ludzi nie obchodzą Twoje podsumowania roku 2018. Ludzi interesuje to co możesz im zaoferować, bo jesteśmy zależni od siebie choćby mogło się wydawać, że jesteśmy niezależni. Nigdy nie wiesz kto Ci się kiedyś przyda. Nie chcę przez to powiedzieć, że liczą się znajomości pod względem materialnym. Czasami na swojej drodze spotykam kogoś komu pomagam bezinteresownie, po latach ten ktoś bezinteresownie pomoże mi albo i nie. Może pomoże mi ktoś zupełnie inny? Może nikt. Może ktoś komu pomogłam zna kogoś kto teraz przyda mi się w innej sprawie? Może ja przydam się komuś do czegoś co dla niego jest ważne? Jesteśmy od siebie zależni ale bądźmy też zdrowo niezależni. Nie liczmy na nikogo ale pozwólmy innym liczyć na siebie (w trzeźwych granicach, nie bądźmy też cipami). Równowaga. We wszystkim. Zawsze.