Makijaż permanentny brwi. Co, jak i dlaczego?

Na dupie se zrób! Latajo teraz robio te ryje, wszystko sztuczne. Usta jak dupa pawiana, brwi odjebane jak markerem. Co za czasy? Gdzie naturalność? W dupie. Jak wstajesz rano i nie masz brwi, bo brwi są w kolorze przezroczystym, to idziesz i robisz brwi. Bo niby dlaczego nie? Dlaczego masz się czuć jak bezbrwiowy troll ze Skandynawii? No właśnie. Poszłam i zrobiłam brwi i sztos. Makijaż permanentny brwi towarzyszy mi od roku i nikt nie zauważył, że jestem „sztuczna”. Bo można być „sztuczną” ale tak, żeby wyglądało naturalne. Tak uważam. I dzisiaj będą trzy słowa do ojca prowadzącego na temat brwi permanentnych.

Najważniejsze na początek to wybór dobrej i zaufanej linergistki czyli pani, która fachowo zajmuje się makijażem permanentnym. Początkowo miałam jechać na brwi aż do Katowic, do Matleeny, z różnych powodów nie mogłam do niej pojechać ale dziewczynom ze Śląska polecam ją serdecznie. Moja przyjaciółka robiła brwi u niej i były cudowne. W końcu wybór padł na bliski mi Zamość. Malowanko wykonała mi niesamowita Michalina w SilkTouch. Jeśli jesteście z moich okolic- polecam. (Nie, to nie jest post sponsorowany😄). Koszt nowych brwi to 600 złotych. Ponieważ miałam 30% zniżki wyszło mi jeszcze taniej. Takie ceny mamy w naszym bieda regionie więc myślę, że warto nawet dojechać. Tyle cennych informacji, a teraz powiem jak to wygląda. Bo ja to wyglądałam początkowo jak debil😄

Dostajecie na brwi znieczulenie. Już nie pamiętam ile dokładnie minut siedziałam, ale chyba max 20. Potem linergistka wyrysowała mi kształt jaki chciałam mieć. Jedną brew miałam troszkę niżej, więc tutaj też nastąpiła subtelna korekta. Właściwie oddałam się w ręce Michaliny, ona doskonale wiedziała co zrobić żeby było lepiej, dobrała odpowiednią metodę i kolor. Padło na cieniowanie z efektem pixeli (metoda pudrowa). Nastąpiło zwolnienie maszyny losującej i…nic nie czułam! Cały zabieg trwał kilkanaście minut. Nic nie bolało, powiedziałabym, że było to nawet przyjemne i usypiające doświadczenie. Podczas zabiegu wyglądałam jak grzyb w czepku, ale co zrobić😄
Jeśli chodzi o pielęgnację, po zabiegu należy myć brwi delikatnym żelem do mycia twarzy i wodą oraz delikatnie smarować Bepanthenem, nie pchać paluchów, nie drapać kiedy delikatnie swędzą podczas wygajania. Brwi po około tygodniu zaczynają się łuszczyć podobnie jak przy tatuażu. Należy zachować higienę i nie pchać do nich brudnych łap.
A teraz dzieci omówimy sobie wszystkie etapy przepoczwarzania. Zdjęcia nie były obrabiane, robiłam je na przestrzeni roku i w różnym świetle. Chciałam uchwycić brwi jak najlepiej i nie przekłamywać fotoszopami. Lecimy po cyferkach.
1. Brwi przed zabiegiem. Liche, jasne, delikatne jak całe moje futro.
2. Brwi jakieś 2 godziny po zabiegu. Kolor mocny, lekkie zaczerwienienie ale bez wstydu do Biedry można iść.
3. Brwi po miesiącu. Zeszło sporo koloru, ale to zupełnie normalne, kolor może zniknąć nawet w 60%, ale lepiej dołożyć na poprawce niż dowalić za dużo i chodzić jak debil. Zarówno złuszczanie po zabiegu jak i to jak długo utrzyma się u nas makijaż permanentny zależy od naszej skóry. Nie da się przewidzieć jak zareaguje nasza facjata i między innymi dlatego lepiej dołożyć więcej podczas poprawki.
4. Brwi po poprawce po miesiącu. Tym razem brwi są bardziej intensywne, bo jak widać sporo pigmentu uciekło z mojego ryja. Nie wiem jak w innych salonach, ale tutaj poprawkę miałam w cenie zabiegu.
5. Brwi po wygojeniu. Pożądany efekt osiągnięty.
6. Brwi dzisiaj. Nadal jest super. Kolor minimalnie zbladł.
Raz na jakieś dwa miesiące robię hennę żeby nie świeciły mi jasne kudły. Kolor jest niemal identyczny jak rok temu po zabiegu. Wstaję rano i wow! Mam brwi! I to jest zajebiste! Do dwóch lat od wykonania brwi poprawka w „moim” salonie jest 50% tańsza i myślę, że zimą zdecyduję się na lekką korektę tak żeby mieć święty spokój na kolejne miesiące.
Jestem mega zadowolona z efektu, z obsługi w salonie oraz z ceny. Michalina to cudowna kobietka, a ja mam brwi idealne. Czego chcieć więcej? I niech mi mówią, że jestem sztuczna, w sumie sama o tym głośno mówię. To taka podkręcona natura, która sprawia, że czuję się lepiej nawet kiedy wstaję rano z niewyjściową mordą. Tak! Polecam!