Obalam mit pazernych blogerek! Zimowe Spotkanie w Chełmie

Tak, znowu byłam na spotkaniu. Tak, znowu przywiozłam toboły darów losu. Gdzie ja to wszystko chowam, może tak powinnam to oddać? Na co mi tyle tego? Zamiast pisać, to jeżdżę jak pojebana. Jest jedno małe ale. Nie wiem jak na innych spotkaniach, ale na tych lubelskich nie ma tak, że lecimy na darmoszkę. Jeżdżąc na spotkania ZAWSZE bierzemy swoje hajsy i pomagamy. To nie jest jazda po fanty. To jazda po miłe chwile w rodzinnym gronie i jazda z pomocą. Tym razem zbierałyśmy kasę dla Stowarzyszenia Chełmskiej Straży Ochrony Zwierząt w Chełmie. Chcecie wiedzieć więcej? Zapraszam!
Konika zlicytowałam ja 🙂

Zimowe Spotkanie Blogerek miało miejsce 17 lutego w Chełmie. Sabat rozpoczął się w południe w Restauracji Lwów (świetne żarcie i dobre ceny, polecam!). Organizatorkami były- Klaudia i Marta. W wydarzeniu uczestniczyłam ja w trzech osobach czyli Niewyparzona, Pudernica i Wiola. Oprócz mnie udział wzięły też inne blogerki, które poniekąd są już jedną wielką rodziną. Zżyłyśmy się przez kilka lat w świetnie zorganizowaną grupę przestępczą . Poklikajcie w dziewczyny i zajrzyjcie na ich blogi- MałgosiaAgnieszkaOlaSylwiaDianaKarolinaŻanetaMilenaMagda.

Jak wspomniałam we wstępie, nie jeździmy na spotkania żeby się nachapać. No nie. Ja wiem, że z zewnątrz to może wyglądać tak, że co chwilę coś organizujemy, a potem wracamy do domu z wypchanymi bagażnikami i zużywamy to wszystko na raz. Owszem, coś dostajemy, ale reszta zawsze jest przez nas „opłacona”. Na każdym naszym spotkaniu mamy jakiś cel, który jest głównym powodem naszych zjazdów. Tym razem udało nam się nazbierać podczas licytacji prawie 1400 złotych na rzecz potrzebujących zwierzaków. Każda z nas płaci czasami kosmiczne kwoty za kosmetyki i to nie dlatego, że kosmetyki są ze złota, tylko dlatego, że kasa idzie na ważny cel. Tak wygląda ta hejtowana darmoszka po lubelsku? Do tego dodam, że 70% tego co dostaję oddaję moim przyjaciółkom i rodzinie, więc nie musicie się martwić gdzie ja to wszystko mieszczę, bo nie mieszczę- uszczęśliwiam innych. Mit pazernych blogerek obalony ?
Jeśli na poniższym zdjęciu rzucają Wam się w oczy kabanosy, kubek z Zenkiem i Martini, to musicie wiedzieć, że to prywatne prezenty z okazji moich urodzin od Sylwii i Oli.
Oczywiście zrobiłyśmy sobie z Sylwią tradycyjne zdjęcie na rogu. Na górze my 3 lata temu, na dole aktualne my. Trzeba przyznać, że ewaluowałyśmy jak jakieś płaszczki. O Sylwii to ja nawet nie, bo ona jest moim mistrzem i wzorem, no tylko spójrzcie!
Jeśli już jesteśmy przy tradycjach, to na moim Instagramie będę Wam wrzucać fotki darów losu wraz z krótkimi reckami, więc jeśli ktoś jest ciekawy co dokładnie przywiozłam, zapraszam do śledzenia mnie na IG.
Spotkanie oczywiście zaliczam do mega udanych. Jesteśmy bardzo zżytą lubelską ekipą. Jesteśmy blogerkami, które spotykając się pomagają. Mam nadzieję, że teraz mniej osób powie, że blogerki to gifciary. Oczywiście sporo jest takich mend, ale to nie w naszym gronie.
Buziaczki Siurdaczki ?