Wygrałam w lotto i co teraz?

„Pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy to chuj.”
Ciężki ze mnie przypadek, ciężko mnie od czegokolwiek uzależnić. Z nałogów, to chyba tylko zielona herbata. Ale mam farta we krwi, puszczę czasem lotka, czasem esemeska do radia. Ot tak, raz na miesiąc, czy dwa. Szczęściu trzeba pomagać.
No i siedzę przed lapkiem, a sprawdzę lotto. Ooo jest cyferka, dwie są! O trójeczka! Dwadzieścia parę zeta piechotą nie chodzi. Czwórka? O, ciekawe ile mi policzą. O kurwa- piątka! I szóstka! Szóstka! Czaicie bazę?! Pierdolone kombo! I co teraz?
Pixabay

„Co bym zrobił/zrobiła gdybym wygrał/wygrała miliony?” Kto nigdy nie zadał sobie (lub komuś) tego pytania, niech pierwszy rzuci kamień. Przyznać się- gdybaliście jakby to było, gdyby było? Co byście zrobili, kupili? Załóżmy, że sumka jest zacna. Nie będziemy sobie dupy zawracać milionem, czy dwoma, kieszonkowe na waciki pomińmy, choć i wacikowe byłoby spoko. Załóżmy, że wygrywamy tak z 10-15 milionów. I co teraz?
I teraz trzymam mordę na kłódkę, bo nic tak nie przyciąga mend jak kasa. W trzy dni przypomni sobie o Tobie wujek Wacek i ciocia Krystyna z Wejherowa, których nie widziałeś od dzieciństwa. Grono ‚przyjaciół’ zacznie urządzać pielgrzymki do Ciebie, a kuzyn Stefan zaproponuję podwózkę po wygraną. Stop. Im mniej osób wie, tym lepiej.
Po drugie i chyba najważniejsze- zapierdalaj odebrać miliony. Ni masz kasy, to chuj nie rarytasy, odebrać trzeba. Tylko proponuję nie być Jarkiem i założyć konto. Nikt Wam szmalu na wóz nie załaduje, choć czytałam o takim przypadku. Ponoć gdzieś nad naszym morzem, facet po wygraną przydarł traktorem z przyczepą. Na przyczepie radośnie podskakiwała rodzina. Po długich negocjacjach udało się go namówić na założenie konta w banku 😀 True story.
Dobra, to mamy kasę. Wujek Wacek nic nie wie i co dalej? Pierwsza rzecz, którą bym zrobiła, to coś nierozsądnego i dla siebie. Wakacje. Czy ja muszę zawsze być do bólu rozsądna? No nie. Walę na Karaiby przez Japonię i wracam przez Indie. Po takim miesięcznym, czy dwumiesięcznym oddechu wracam i…
…I lokuję większość pieniędzy na lokaty, kupuję akcje, obligacje, zaczynam gmerać na giełdzie. Żeby nie wpierdolić się z milionów w długi, wynajmuję prywatnego doradcę. Wiecie, że przy kolekturach mają takich ziomków? Ale ja wolałabym poszukać takiego gościa w inny sposób. Mamy internet, mamy miliony, warto podjechać tu i tam, podpytać, poszukać, tak żeby nie wjebać się w żadne bagno.
Pixabay
Minęło już ze 4 miesiące od odebrania forsy. Kasa się kręci, wakacje zaliczone. W „kieszeni” tak ze 3 miliony na drobne wydatki. Z miliona odpalam Mamuśce, Dziadkom, Bratu. Kupuję domek letniskowy na jednej z ciepłych, europejskich wysp (nie powiem Wam gdzie, bo potem wszyscy będą przyłazić 😉 ). Nie zrobię imprezy, nie kupię Mercedesa i nie będę robić szopingów w Mediolanie. Po co? Czytałam o rodzince, która dwa razy w ciągu roku trafiła szóstkę. Wiecie co się z nimi stało? Mieszkali w bielonej wapnem chacie na polu, wygrali chajsy, cała wieś balowała pół roku. Nakupili Beemek, Porszaków, bawili się na całego, a po roku skończyli w swojej bielonej lepiance. Zresztą osobiście znam człowieka, który podwójnie zgarnął dobrą kasę. Wiecie co z nim się stało? Wyremontował Małego Fiata (rzecz działa się kilka lat temu), wyremontował mieszkanie i przechulał resztę. Jak można przepierdolić grubą kasę?! I teraz łazi po mieście jak lump…Wcale mi go nie szkoda. Za każdym razem gdy ktoś wygrywa powtarzam, że mam nadzieję, że na mądrego trafiło.
I co teraz? Teraz zakładam jakiś dobry, niewielki biznes, który da zatrudnienie w mojej okolicy, bo jakoś nikt kurwa na to u mnie nie wpada 😛 Taki ze mnie jebany altruista i patriota lokalny. I co dalej?
I dalej- mieszkam sobie raz w swoim wyremontowanym (w końcu!) domku, a raz w domku na wyspie. Nie pracuję, bo pieniądze pracują na mnie. Czy ja się nie nudzę? Ależ proszę Państwa Czytelników! Yntęligęt nigdy się nie nudzi! W końcu mam czas na pisanie książki! Siadam i piszę i piszę i nawet dzieci mogłabym jakieś powić w międzyczasie. I nawet kotów mogłabym mieć więcej. I może auto troszkę lepsze. Ale chłopa, chłopa to ja bym za nic nie wymieniła!
I żyłabym sobie długo i szczęśliwie, a pieniędzmi i tak bym nie szastała, niech wnuki rozjebią na cukierki 😀 Mi trzeba do szczęścia tylko mojego Niemęża, wakacji, domu i świętego spokoju. A po co mi te miliony? Żeby nie musieć zapierdalać, bo ja jestem leniwa. Bo ja lubię pieniądze, ale nie same w sobie, kocham możliwości jakie za sobą niosą.
A Ty co byś zrobił gdybyś wygrał miliony?