Hity blogosfery- hitami pospólstwa

„I znowu człowiek wydaje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie potrzebuje, by imponować ludziom, których nie lubi.”  Danny Kaye
 
Co jakiś czas ludzi spotyka opętanie. Opętanie konsumpcjonizmem. No dobra, niektórzy tylko tym żyją- mieć, kupić, posiadać. Jednak co jakiś czas wyskakuje hit. Taki hit, że klękajcie narody, musisz kupić, żeby nie wyłamać się z owczego pędu. Kto się wyłamie- ten frajer. Ajfony, srajfony- wyższa szkoła jazdy, bo albo gówniarz naciągnie starych, albo sam musi wykombinować kupę kasy. Ale są pierdoły, które może mieć każdy. Bzdety- gadżety, którymi zalane są nasze podwórka. Od razu mówię- lubisz to lub, nic mi do tego. Wszystko co za chwilę przeczytasz to tylko mój punkt widzenia, więc śmiało- rzucaj kamieniami, nie biorę odpowiedzialności za Twoje wkurwienie. Nie mam na celu urazić Twoich uczuć religijnych, psa, kota, ani kochanka, ja po prostu w te pierdoły nie wsiąkłam.

1. Naklejki/ plakaty z pierdołowatymi napisami

„W tym domu…” i tu następuje wysyp słodkich do porzygu zdań, napisów, równoważników. Jeden chuj. W każdym razie słodkie teksty na temat szacunku, miłości, radości i milusich chwil. Nie jestem romantyczna, zamiast kwiatków wolę browara. Zamiast czułych słówek…no wiadomo co ja wolę. Jakbym miała powiesić jakieś smuty na ścianie, to chyba by mi ręka zgniła. Te wszystkie naklejki, karteczki z tym jak nam sielsko. Boże! Sielsko? No to bomba! Cieszcie się i rypcie pod tą ścianą, ale po co informować wszystkich, którzy Was odwiedzają, jak to milusio razem jecie sobie z dziobków.?Dlaczego sobie nie wytatuować tego na czole i latać tak po mieście? A kogo to obchodzi. Mdło, mdło, mdło i nijak. Wolę moją wersję haha 😀 Kto choć raz nie rzucił skarpet w kąt, niech pierwszy rzuci kamień. No właśnie. I nie, nie powieszę tego na ścianie, ale jak się znajdzie inwestor, to mogę mu takich napisów nawymyślać. Głupie to, ale jak się da zarobić, to przestaje być głupie ( dla tego co sprzedaje, bo ten co kupi, to dalej głupi, bo żeby za literki płacić…omajgod).

2. Woski, świeczki i inne pachnące bzdety

Dobra. Zgoda. Nie lubię jak w domu jebie, dlatego sprzątam. Ba! Zimą palę woski! Ale kurwa nie płacę za sztukę małego Janki Sranki 7-8 złotych. Ja wiem, że ładne i pachną, ale serio tyle kasy za coś co się ulotni? Już nie wspomnę o tych dużych Jankowych świecach, za jakąś stówę, czy ile tam, I don’t care! Miałam kilka sztuk- wosk jak wosk. Czasem kupię jakiś wosk za małą kasę, ot tak, ale żeby zbierać i zamrażać kasę w śmierdziuchach? Dla mnie – masakra. Jeśli lubicie zapachnieć sobie dom, polecam coś tańszego- Polskie świece. Nikt mi za to nie płaci, po prostu małe woski mają po 1,55. Firma polska, a jakością wcale nie ustępują Jankom, których ceny mnie śmieszą.
I to mi wystarcza na całą zimę, po chuj to zbierać?

3. Cotton balls

Jebane kotonowe kulki. Mają wszyscy. Nigdy tego nie kupię. Miejsce światełek jest na choince. Dla mnie możecie to czepiać nawet do cycków, a ja tego nie kupię. Takie kulki, tylko bez lampek, kojarzą mi się z podstawówką i Wikolem na paluchach. Robiliśmy te idiotyczne kulki na jakiejś plastyce, czy innym tam gównie. Balonik trzeba było omotać włóczką wysmarowaną klejem Wikol. I potem ten Wikol do wieczora skubałam z paluchów. Jak nauczycielkę naszło, to skubałam miesiąc. Kiedy klej zasechł, przekłuwałam balonik i kulka gotowa. Boże jakie to było nudne. Teraz gównokulki zwojowały świat. How kurwa?! Nie wiem. Nie wnikam. Kurzołapy won. Nie lubię czepiać niczego w domu- nienawidzę firaneczek, obrusików i żadnych dyndających kulek w pajęczynie. I  jeszcze płacić za to 40 złotych w górę? Błagam!

4. Plannery

Następna pierdoła. Kawałek papieru, za którą krzyczą jak za zboże. Kalendarz za 100 złotych? No chyba kurwa w oprawie z ludzkiej skóry! Okej, okej… dorzucają jakieś dziecięce naklejki, zakładki, kolorowe kartki i miejsce na plany. Haha! Wasze noworoczne plany już dawno stopniały wraz z chęciami i resztką śniegu 😀 Baj baj poszło w pizdu. Już widzę jak siadam co wieczór i zapisuję plany na kolejny dzień. Co wpiszecie? 8-17- praca, 18- zakupy (chleb, masło, szynka), 19- piwko ze znajomymi, 23- spać. Serio do tego jest niezbędny notes za miliony monet? Rozumiem, że jak ktoś ma pracę, w której zapisuje klientów, godziny spotkań, to potrzebuje czegoś większego. Ale jakiś pierdołowaty notesik za stówkę? Chyba raczej coś eleganckiego jest lepiej widziane. Mi wystarcza notesik z Ali za grosze- lista zakupów się mieści i nie muszę nosić wielkiej knigi do Biedry. Niby głupi notes, a jabłkowy, inny, fajny i tani jak barszcz ( jak coś, to tu kupicie,- KLIK). Mały kalendarz z gazety też mam- akurat do torebki, żeby było w razie czego gdzie coś zanotować. Większy kalendarz, który dostałam kiedyś na spotkaniu- będzie mi służył chyba przez najbliższe 5 lat 😀 Gdyby nie on, kupiłabym zeszyt za 3 złote, żeby zapisywać pomysły na posty. Planner to super pomysł na biznes- jak sprzedać 10% ryzy papieru za cenę 10 ryz papieru.

5. Kolorowanki dla dorosłych

Nowy szit. Ja nawet w dzieciństwie wolałam narysować coś własnego, niż kolorować jakieś gówniane obrazki. To akurat chyba nie jest takie drogie. Nie wiem, ale wiem, że to gówno i naciąganie. Ponownie super biznes dla producentów. A jak jesteś blogerką, to już na bank musisz kupić to dziadostwo. Po co tak marnować kasę? Dodali do kolorowanki dopisek „dla dorosłych” i już dziunie kupują. Niby tam relaks, odstresowanie jakieś. Bullshit. Ale ludzie są tak słodko naiwni i myślą, że potrzebują jebanej kolorowanki. Strata czasu. Zupełnie nie rozumiem idei kolorowania kwiatków. Cycki se pomalujcie.
Hitów jest więcej. Wszystkie te „muszę to mieć”, to nic innego jak świetny pomysł na biznes. Producenci mają wyjebane na Was, ale zacierają rączki i liczą chajs. Jedna blogerka z drugą piszczy z zachwytu kupując jakieś gówno, a potem zachwycają się na blogach niesamowitością szitu. A ciemny lud kupuje. Coraz więcej zajebistych nicości wokół- pamiętacie „książkę” „Zniszcz ten dziennik”? Puste nic, za które ktoś zgarnął dobrą kasę. A te wszystkie kosmetyki, te wszystkie ciuchy, które musisz mieć? Nic nie musisz. Kup to czego naprawdę potrzebujesz, albo chcesz mieć. Nie idź jak cielę za resztą, bo wszyscy coś tam mają. Kiedy wszyscy mają coś tam, to wiochą jest mieć to samo. Nudna masa, nijakość, powtarzalność…serio chcesz być jak inni?
No, to teraz napierdalać kamieniami, że się nie znam i pewnie mnie nie stać, albo miałam smutne dzieciństwo i teraz daję upust emocjom. Dzieciństwo miałam zajebiste, a Mama wychowała mnie na mądrego człowieka- nie szastam chajsem na gówniane popierdółki, które są nic nie warte. A Wy sobie kupujcie, traćcie pieniążki, a ja Wam pomacham z kolejnych wakacji, bo przecież nie tracę kasy na wieśniackie hity, to sobie mogę pozwolić na drina pod palmą.