Kobieta (nie)zależna

Facet miał upolować dinozaura, a baba miała go umieć upiec. Z biegiem czasu, baby chciały pokazać, że mają jaja i też potrafią polować. Wyruszyły na polowanie, a faceci zaczęli doprawiać udźce. Teraz te baby siedzą nad smacznym udźcem i płaczą, bo ich chłop to pizda. No sorry, trzeba było sobie na siłę jaj nie dorabiać. Chciałyście- to macie.

źródło-Pixabay

„Dlaczego Ty nie masz prawka…z prawkiem byłabyś niezależna. Siadasz i jedziesz. Nikogo nie prosisz” A no nie mam i nikogo nie proszę. Dlaczego? Bo stać mnie na szofera 😉 Bo mam wszędzie blisko. Bo nie czuję wewnętrznej potrzeby bycia kierowcą. Bo…lubię być zależna! Tak. Lubię być puchem marnym. Nie muszę być niezależna pod każdym względem. Zarabiam, więc o pieniądze nie muszę prosić. Gotuję, więc głodna nie chodzę. Sprzątam, więc w syfie nie żyję. Rozwijam się i co dzień czegoś uczę, więc i umysłowo jestem niezależna. Dlaczego miałabym być niezależna pod każdym względem? Jestem wystarczająco niezależna na wielu płaszczyznach, wystarczy.  Lubię być zależna. Lubię wspólne wycieczki do sklepu, nawet po głupią kostkę masła. Lubię bezmyślnie rozglądać się z miejsca pasażera. Lubię być pasażerem. Lubię być najlepszym pilotem w naszym aucie. Lubię czytać mapę i zerkać na nawigację. Nie chcę prowadzić auta. Wszędzie mam blisko, a jeśli jadę gdzieś dalej, to i tak nie jeżdżę sama, bo zwyczajnie nie lubię. No i stać mnie na taksówkę. Lubię być zależna.
Nie umiem obsłużyć naszego nowego, zajebistego pieca. Nie muszę. Nie chcę. Lubię po prostu powiedzieć- ” Misiu…podkręć ogrzewanie”. Nie lubię myć naczyń, kupiłam zmywarkę. Nie lubię odkurzać. Podzieliliśmy się obowiązkami. Niemąż nie lubi gotować. Nie umie. Nie chce. Nie musi. Ja lubię, chętnie ugotuję. Nie muszę nikomu nic udowadniać. Nie muszę, bo tak trzeba. Nie chcę. Nie lubię. Nie muszę. Mogę wszystko, ale po co? Żeby być kobietą niezależną? A po co mi to? Mogę otworzyć słoik sama, ale korniszony smakują lepiej, kiedy mój facet je otworzy. 
„Chodzą w tych rurkach. Wojsko zlikwidowali. Kiedyś to facet był facet…” Bla, bla, bla…i takie tam. Te przysłowiowe rurki, wciągnęły na dupę facetom kobiety. Chciały pokazać, jakie one silne. Jesteście silne i niezależne? To proszę, za kilof i do kopalni. Teraz Wy jesteście facetami, więc nie miejcie pretensji do facetów, że zajmują wasze miejsca. Mogą siedzieć i nic nie robić, bo po co? Kobieta wyręczy i zrobi to lepiej, bo musi pokazać, że może to zrobić. Może, ale po co? Ja nie chcę. Nie muszę. Jestem puchem marnym. Nie muszę zapierdalać na pochód feministek i świecić cyckami, żeby udowodnić, że mogę. Mogę. Ale po co? 
źródło-Pixabay
Czasami chciałabym być jeszcze bardziej zależna. Ale czasy są takie, jakie są. Kobiety krzyczą, że nie wolno być kurą domową, że po urodzeniu dziecka, trzeba wracać do roboty. A ja bym mogła być kurą domową, sprzątać, gotować i bawić dzieci. Mogłabym, ale zdrowy rozsądek nie pozwala. Chcę jeszcze pracować, zarabiać i nie byłam jeszcze w Tokio 😉 Nie spieszy mi się do macierzyństwa, ale jeśli byłabym matką, chciałabym czynnie uczestniczyć w rozwoju dziecka. W domu i przy garach. Nie widzę w tym nic złego. Wyhodowanie młodego człowieka, to ważniejsza sprawa, niż niezależność.
A potem niezależne kobiety krzyczą-„nie wstydź się swoich rozstępów! Kochaj swoje obwisłe ciało! Wywalaj cyca do karmienia i przewijaj dziecko gdzie chcesz!” Serio? Nie chciałabym być noworodkiem, którego goła dupa świeci w restauracji. Nie chciałabym być matką, która ordynarnie wywala cycka przed publicznością. Po co? Nie mam nic przeciwko mamom karmiącym w miejscach publicznym, ale po co się afiszować? Czy jak ja jem w Maku to macham hamburgerem i krzyczę- „patrzcie mój hamburger, jem go! Jem i mam do tego prawo!”. Dziecko ma prawo zjeść wszędzie, ale do chuja nie machaj jego jedzeniem. Je, to je.  Nie, nie kochałabym swoich rozstępów, bo kurwa rozstępy nie są ładne i ich się nie kocha. Wiszący brzuch to nie powód do dumy, wiszący brzuch się ćwiczy żeby wrócił do normy. A jak nie wróci, to trudno, ale i nie ma się czym chwalić. A zresztą po co się chwalić? Każdy ma brzuch. I każdy ma cycki. I każdy je. I każdy sra. Czemu niektórzy robią z prostych czynności powód do dumy? 
 
Podział obowiązków jest fajny, ale nie rób niczego na siłę. Nie rób wszystkiego sama, bo Ty zrobisz to lepiej. Nie każ swojemu facetowi robić wszystkiego, bo on też może czegoś nie lubić.
Kobieto! Bądź puchem marnym! Powiedz głośno- nie chcę, nie umiem, nie zrobię tego! Masz prawo do bycia zależną. Nie dorabiaj sobie jaj na siłę. Pozwól swojemu facetowi odkręcić słoik, nie musisz być silna. Możesz płakać, możesz się zdenerwować. Jesteśmy ludźmi, a nie robotami. Nie czytaj tych bzdurnych poradników. Oczywiście, że możesz wszystko, ale czy chcesz? Komu i po co chcesz udowadniać cokolwiek?

Bądź po prostu szczęśliwa.