Markowe rzeczy za pół ceny, okazja, kup teraz, już! Promocja!

Kupiła żem se ja buty. Ja dużo butów kupuję. Nie nowość. Widzę dziewczyna szuka podobnych, to mówię- na DeeZee są. Bier babo, bo jest promo i wysyłka za darmo. Jaką odpowiedź otrzymałam? „Ale one nie są takie jak Stuart Weitzman”. Aha. Słowo klucz- „jak”. Akcja dzieje się na jednej z grup na FB, gdzie to osoby kupujące na Aliexpress dzielą się swoją wiedzą. Nie od dziś wiadomo, że Ali to miejsce gdzie znajduje się zatrzęsienie podjebek. Podróbki zaczynają wyłazić z każdej mysiej dziury. I gryzą w oczy gorzej niż smog w Krakowie. Dolcze, Gabana, Wersacze!
źródło-Pixabay
Nie przywiązuję wagi do marki. Kupuję to co wpadnie mi w oko. Czasem jest to ciuch markowy, czasem no name. Czasem kupię buty z metką, czasem popierdalacze za 20 złotych. Czasem zwracam uwagę na jakość, a czasem coś mnie zauroczy swoim niepowtarzalnym wyglądem. I wtedy właśnie kupuję. Uwielbiam Ali, bo można wykopać perełki- bluzeczkę za grosze, której nikt nie ma, albo jakieś ciekawe gadżety. Okulary przeciwsłoneczne, które kupiłam za 5$, zrobiły furorę nawet w Hiszpanii, choć być może nie każdy miałby odwagę w nich chodzić. Zawsze lubiłam się wyróżniać. Taka moja natura i koniec. Oczywiście gdybym zarabiała ze 30 tys miesięcznie, kupowałabym pewnie droższe rzeczy gdy będę zarabiać ze 30 tys miesięcznie, będę kupować pewnie droższe rzeczy 😉 Póki co zarabiam tyle ile zarabiam ( dżentelmen zarobkami poniżej 10 tys się nie chwali) i nie szaleję z Luji Witonami. Ale szczerze? Nie szaleję za Lujiami, bo nie kręci mnie to. Nie czuję wewnętrznej potrzeby posiadania markowej torby za kilka tysięcy. Chociaż jeśli ktoś lubi- nie mam nic przeciwko. Jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki. I to nie jest tak, że kogoś nie stać, bo stać. Bo można sobie odkładać rok, czy dwa i kupić. Można nawet i 10 lat, ale jak się chce- to proszę bardzo. Byle ten Luji nam do czegokolwiek pasował, choćby do humoru 😉
Wiecie, ja nawet mam pewną markową torbę. Kupiłam ją ze względu na jakość, nie metkę i…od pewnego czasu leży w szafie. Wiecie dlaczego? Bo mi wstyd z nią wyjść, żeby ktoś nie pomyślał, że to podjebka. Wiecie z czym wracają polskie turystki z wczasów? Z podrabianym torbami i w Conversach za 10 euro. Wstyd! I jeszcze potrafię zrozumieć jakąś koszulkę z Adidasa za 2 euro, bo nie oszukujmy się- Adidas to żadna marka. Te wszystkie sportowe mareczki, lecą na tej samej chińskiej taśmie, co ich podróbki. Kiedyś owszem- była jakość, w tej chwili mareczki spowszechniały, więc ludzie próbują wgryźć się w marki luksusowe. I mamy obrazek- licealistka w legginsach i kusej kurteczce z targu, dzierży w dłoni Marca Jacobsa. Serio? Nie razi Was to? Przecież na kilometr widać, że to podjebka i gdzie ten luksus? W dupie.
źródło-Pixabay
„Ale one nie są takie jak Stuart Weitzman”- no nie są JAK, bo to nie one do chuja wafla. Jakbym chciała kupić SW, to kupiłabym SW i miałabym SW, a nie „SW” jak SW. Czujecie tę różnicę? Jeśli nie byłoby mnie stać na SW, to albo bym nie kupiła, albo na niego odłożyła i kupiła. Miałabym SW. Ale kupiłam buty na DeeZee, bo mi się podobały i tyle. Nie kupiłabym podróbek, bo po co tak właściwie? Lans? Wśród kogo? Gimnazjalistek? Niby taki wyznacznik klasy? No taaaak, bo małolata w podjebkach, plująca na chodnik, czekając na autobus to styl i klasa. Brawo! Taki lans nie znajdzie poklasku, a raczej wystawi na pośmiewisko.
W dalszej dyskusji na FB, dowiedziałam się, że te tańsze podróbki są do dupy, ale te za 400 złotych to PRAWIE jak oryginał. Prawie robi różnicę. Za 400 złotych? Seriously? Za 400 złotych kupiłam kiedyś piękne, skórzane, oryginalne kozaczki polskiej firmy, które mam do dziś. Co prawda dorwałam je na jakimś promo, ale nie były to żadne PRAWIE. Ja nie chcę prawie luksusu, prawie butów i prawie życia. Chcę żeby to wszystko było prawdziwe.
A te wszystkie „butiki” na Fejsie to co? A te super okazje na Allegro? Zwąchały pipy źródełko mamony i wypisują, że oryginał, że końcówka kolekcji. Kup już, teraz, natychmiast- okazja! Buticzanki od siedmiu boleści. Airmaxy za 100 złotych i 100% oryginał. Ha, ha,  HA KURWA! One też kupują na Ali…I mają przebitkę razy milion. Za 5$ od Yellow Friendsa, a na Fejsie za 300 złotych. Nie mam nic do tych, którzy handlują zwykłymi ciuchami, bez metek, którzy mają zarejestrowaną działalność gospodarczą, albo chociaż ich przebitka nie razi. Ale okłamywanie ludzi, że koszulka prosto z luksusowej fabryki i narzucanie ceny z kosmosu? A ludzie kupują…Już się może w język ugryzę, żeby tych ludzi nie obrazić, powiedzmy, że są naiwni.
To samo kosmetyki. Są na Ali Szanele i inne duperele, ale po co to kupować? Żeby błysnąć tanim plastikiem z logo przed koleżanką, która wie, że Cię nie stać? Być może składy nie są szkodliwe, być może…Marc Jacobs też produkuje w Chinach- tam też mają dobre półprodukty. Kupuję czasem jakieś chińskie kosmetyki- na próbę, z ciekawości. Czemu nie? Można trafić perełki. Staram się zagłębiać w składy, dyskutować z chińczykiem, czy oby tam niczego nie dosypał. Ale do kurwy nędzy- po co Ci ten znaczek na szmince? Chcesz jakości? Chcesz zaszpanwać- kup oryginał! Uwierz mi- nawet mało wprawne oko, wyłapie różnice między podjebką i oryginałem.
A wiecie co mnie z tych moich trzewików z DeeZee wyrywa? Niech no któraś gwiazdka, gwiazdeczka błyśnie jakimś ciuchem i już wszystkie głupiutkie panny lecą za trendem. Po taniości oczywiście. Jeszcze nie tak dawno  Kurtka z Bershki popularnym okryciem wierzchnim zrobiła furorę. W tym roku szał robi „limonkowa kurtka Lewandowskiej”. Se wpiszcie w google to szkaradztwo. Nawet nie wiecie co się dzieje na Ali-grupach. Która taniej kupi, która szybciej, która podobniejszaaaa. Kurwa! O gustach się nie dyskutuje, no ale…kolor ok, ale ten krój? Worek. Zniekształci nawet najzgrabniejszą dziewczynę. Nic ładnego. I wszystkie dziunie musza ją mieć, najlepiej za 20$, oczywiście kaptur obszyty futrem z jesiotra, czy innego jenota musi być. Ponoć w sklepikach i targach też tego zatrzęsienie. Jaka to frajda chodzić jak klon? Wytłumaczy mi to ktoś? Ostatnio Siwiec założyła czapeczkę z daszkiem i uszkami. Zgadnijcie co teraz wszystkie laski kupują? Oczywiście żadna z nich nie kupuje oryginału, ale PRAWIE oryginał.
Gratulacje! Jesteście PRAWIE mądre modne!