Lato ze szmato

Nienawidzę wycieczek po urzędach. Dziś miałam przymusową wędrówkę po znienawidzonych miejscach, więc potem musiałam się odstresować. Udałam się do czeluści piekieł- ciucha, a potem marnotrawiłam dzień w zacnym gronie koleżanek tucząc się pizzą i karmiąc uszy plotkami. Odstresowałam się i od razu lepiej 🙂 Ciuch był pełen rozwścieczonych konsumentek szmat z drugiej ręki, więc wbiłam się tam chytrze i zaczęłam buszować jak buszmen jakiś. Przedstawiam Wam moje zdobycze na letnie wojaże.
Kalison krótki, wersja świetlik firmy Hot Kiss za 9 złotych. Hot Kiss- żeby mnie teraz po nogach nikt na ulicy całować nie zaczął, bo w ryj strzelę. Cały przód upierdolony w świecące brylanty z królewskiej korony. Na fotce jakoś nieświetliście wyszły, ale normalnie walą po oczach. Sweet kicz. Teraz mogę udami ryby łapać, na błystkę. Postrzępione jakby mi pies je wyżarł. Świetnie leżą. To nic, że w tym miesiącu kupiłam już z 5 par krótkich gaci, taka karma.
Hamerykańska kufajka za 6 złotych od Atmo. Mam nadzieję, że to 52 to nie mój wiek, ani rok urodzenia. Załóżmy, że to moje miejsce wśród milionerów tego świata wg Forbes. Taki przynajmniej jest plan, bo ja jestem urodzonym milionerem, tylko tak się złożyło, że jeszcze hajsów troszkę brakuje, resztę predyspozycji posiadam, a kasę się zmontuje. Skafander wygląda na nowy, materiał przewiewny, bawełenka i kotony od Minge. Świetny na wypad do Miami i na rolki nad oceanem, z braku laku póki co będę nim kusić w moim mieście. W Miami jest duszno, a od oceanu wieje, nie będę jechać do tej frajerni 😀
Kufaja z baśką od New Looka za aż 15 złotych, jeżuuuu! Małe meszki na brzuchu- oblecę to gówno maszynką do takich spraw i mam nówex, reszta w stanie nienaruszonym. Pięknie leży, miękki cudny materiał. Rzadko kupuję czarne ciuchy, jak już kupuję to tylko te które mnie zachwycą. Ona mnie zachwyciła. Kupiona podstępem. Idę sobie idę, przerzucam wieszaki i już ją widzę majaczy się w oddali, a nawet w bliskiej bliskości i nagle jeb! Jakaś menda capnęła jak wydra śledzia. „Och och jaka proszę ja Ciebię wykurwista kufajka, nada się w buraki, och och”- stwierdza obiekt chwytający do swojej towarzyszki. O Ty mendo, zła niedobra, mój łup podpierdoliłaś. Ale tak patrzę- laska, że tak to ujmę gabarytów znacznych, myślę se nie no jaja se robi,ona w to chce nogę wcisnąć? Ale nic to, co zrobić. Idę dalej ale flądrę mam na oku. Napierdalam zezem- jedno oko w szmaty, drugie za dziunią. Buszuje równo ze mną. Poszłam się przymierzyć, dziunia na oku. Mierzę się, dziunia mierzy się obok. I bum kurwa! Nawet przez głowę nie była w stanie przełożyć. Zdziwiona ( kurwa serio?!) odkłada baśkę na bok, a ja ją sruu kurwa, salta, szpagaty, przysiad, czołganie i ją mam. Mierzę. Jest moja.
Kufajka tajgerowa od Atmo za 4 złote. Na fotce nie widać, ale materiał usiany takimi neonowymi, małymi, nitkowymi kuleczkami. Bardzo miękka, przewiewna i przyjemna w dotyku. Troczki z przodu można związać, albo coś do nich przywiązać, na przykład wiadro kartofli, albo bańkę mleka. Co tam lubicie.  Wymiętolona, ale jeszcze nie doszła do pralki, więc wali dzikim kotem i ciuchem. Jutro się upierze i będę jak zwierze.
Kufajka od LMFAO, 9 złotych. Ta franca też ma te ozdobne kuleczki w materiale- tutaj akurat białe, fajnie to wygląda. Materiał tak samo cudaśny i milutki. Z napisem się nie dyskutuje, ot cała prawda o mnie i wypierać się nie będę 😀
Zestaw kufajek letnich uzupełniony, teraz tylko skończę remont- never ending story, powiedzmy, że skończę ten etap remontu, który jest w trakcie, popracuję i wakacje. Pewnie jak zwykle złapie mnie jesień, co zrobić. Grunt, że potem drinki, palemki, sandały, skarpety, reklamówka z Biedry ehh… Tymczasem borem, rzeką lasem, na fejsie trwa rozdanie- KLIK, zapraszam, a ja se już idę.