Nawiedzony (?) dom w Izbicy

Po ostatnim wpisie na temat moich zainteresowań (KLIK), a także dziwnych zjawiskach, których doświadczyłam, otrzymałam prośby o poruszenie tematu pewnego miejsca. Miejsca, które doskonale znam. Miejsca, o którym ludzie szepczą w całej Polsce, a ja mam je tuż za miedzą…
Postanowiłam, że nie będzie to kolejny artykuł na ten temat, w którym to ludzie prześcigają się w domysłach. O „nawiedzonym domu z Izbicy” możecie poczytać w wielu miejscach- prasa, internet, a jakiś czas temu, dom „gościł” ekipę z „Nie do wiary”. Nie brakuje tu też „łowców duchów”, których straszy chyba jedynie…policja. Możemy poczytać o różnych, mrożących krew w żyłach wydarzeniach, jakie rzekomo dzieją się w domu. Ale ile z nich to prawda? No właśnie. Może redaktorem z Newsweeka nie jestem, ale postanowiłam podejść do sprawy profesjonalnie i porozmawiałam z… rodziną, do której dom należy. Tak, tak…ani Fakt, ani Tygodnik Zamojski, ani żaden inny pseudo redaktor innej medialnej papki, nie miał na tyle oleju w głowie by zapytać o dom osoby bezpośrednio związane z historią. Dziwne. Lepiej wałkować głupoty, które wypisują nawiedzeni na forach internetowych. Łatwiej, prawda?
Dlatego zebrałam wszystko do kupy, zrobiłam fotki- za zgodą właściciela (sic! inni nie pytają) i dziś spróbuję opowiedzieć Wam historię. Prawdziwą historię. Na wstępie wyjaśnię jakie jest moje stanowisko w sprawie zjawisk nadprzyrodzonych. Otóż wierzę, że istnieją, że ludzki umysł nie jest w stanie pojąć wszystkiego, co dzieje się wokół nas. Nie wierzę natomiast we wszystkie głupoty, które ludzie opowiadają. Na początku staram się wytłumaczyć racjonalnie dane zjawisko, a dopiero po wykluczeniu wszelkich logicznych argumentów, zaczynam analizować wszelkie anomalie.
Najpierw wymienię historie, bajki i fakty, o których ludzie plotkują.
  1. Krew cieknąca ze ścian.
  2. Płacz dziecka dobiegający z domu.
  3. Dudniące szyby, jakby ktoś walił w nie pięścią, dziwne dźwięki.
  4. Święte obrazki w oknach, które mają odganiać duchy.
  5. Nikt nie chce kupić nawiedzonego domu.
  6. Jeśli pojawi się jakiś kupiec, ginie w niewyjaśnionych okolicznościach np. w wypadku drogowym.
  7. Samoistnie poruszające się przedmioty
  8. Anomalie temperaturowe.
  9. Zjawa w oknie.
  10. Pojawiające się i znikające w krótkim czasie firanki, przemieszczanie obrazów na oknach.
  11. Okoliczni mieszkańcy potwierdzają dziwne historie związane z domem.
  12. Dom stoi w miejscu kaźni Żydów, na cmentarzu.

A teraz małe wyjaśnienia.

  1. Nigdy, z żadnej ściany nie ciekła żadna krew, ani nawet farba. Ewentualnie ktoś mógł chlapnąć po ścianie ketchupem. Nie zdarza Wam się? Bo mi tak.
  2. Płacz dziecka…niby w fundamentach zostało zamurowane dziecko, ponoć 4 letni chłopczyk. Druga wersja jest taka, że matka zamordowała trójkę dzieci, których płacz słychać do dziś. Najciekawsze jest to, że z tą trójką „zamordowanych” dzieci chodziłam do szkoły. Cała trójka była i jest jak najbardziej żywa i życzę im stu lat w zdrowiu. W okolicach mieszkam od lat, myślicie, że gdyby ktoś zamordował dzieci nie byłoby o tym głośno? No raczej- wioski trzeszczałyby od plotek. A o morderstwach w studniach, domu, fundamentach dowiedziałam się z internetu.
  3. Szyby…no cóż coś mogło stukać. Niezamieszkały dom ma swoje odgłosy i to jest fakt. Czy takie odgłosy to niezaprzeczalny dowód na duchy w środku? A przeciągi? A konstrukcja domu? A fakt, że mogło w środku zamieszkać jakieś zwierze? Choćby łasica.
  4. Święte obrazki stały jeszcze do niedawna. Od pewnego czasu już ich nie ma. Właściciel wymienił okna, stara się dbać o dom, tak jak jest to możliwe, mimo, że od lat nie mieszka w Polsce. Obrazki wcale nie miały służyć straszeniu duchów. Według starych praktyk święty obrazek w oknie miał za zadanie odganiać „zło”. „Zło” nie znaczy duch, a na przykład burze, tak by pioruny nie uderzyły w dom. W tym celu ustawiano też zapalone gromnice, ale skoro ktoś na stałe nie mieszka w domu, to logiczne, że nikt nie będzie stawiał w oknie zapalonej świecy. Stały więc obrazy. Żadne czary.
  5. Zacznijmy od tego, że dom NIGDY nie był (i prawdopodobnie nie będzie) na sprzedaż. Mimo, że w internecie krążą plotki, że rzekomo dom miał być wystawiony za 6 tysięcy złotych, ale chętnych nie było. B z d u r y.
  6. Potencjalni kupcy byli, ale dom nie był na sprzedaż. W związku z tym nikt nie ucierpiał. Ja o niczym takim nie słyszałam.
  7. Nic nie latało po domu. Chyba, że weźmiemy pod uwagę poruszające się od przeciągu firanki.
  8. U mnie w piwnicy jest chłodno, na parterze ciepło, na poddaszu gorąco, na strychu upalnie. Takie same zjawiska możemy zaobserwować w „nawiedzonym domu” i w milionach innych mieszkań.
  9. Cóż zjaw tam nigdy nie widziałam, a dom mijałam setki, a nawet tysiące razy. Być może ktoś widział właściciela, lub jego rodzinę? A może nocni „łowcy duchów”? To możliwe.
  10. Tutaj też, tak jak w punkcie wyżej. Serio- to nie są żadne czary.
  11. Otóż kiedy gromadziłam materiały do postu, przeprowadziłam kilkanaście rozmów z mieszkańcami. Żaden nie potwierdza historyjek. Jedynie co mówią mieszkańcy to, że coś tam widzieli w telewizji, ktoś coś mówił, gdzieś w internecie było napisane…Osobiście nic o zjawach nie wiedzą. Zaskakujące, że w Szczecinie trąbią o morderstwach i duchach, a najbliżsi sąsiedzi robią wielkie oczy, kiedy im o tym mówię.
  12. Kirkut, czyli cmentarz żydowski znajduje się w odległości 400 metrów od domu. Sprawdzałam co do metra. To prawda, że Izbica ma bogatą i tragiczną historię, ale w miejscu gdzie stoi dom, przed wojną, podczas wojny i po niej były zwykłe pola. Być może ktoś zginął w bliskich okolicach, ale sąsiedzi nie mają duchów mimo, że mieszkają metr od tego domu. Zresztą- cały nasz kraj, brzydko mówiąc, na trupach stoi.
To jest naprawdę ogromny skrót. Historie mnożą się jak grzyby po deszczu. Każda kolejna ciekawsza i mroczniejsza od poprzedniej i coraz bardziej nieprawdziwa.
Dom jak dom, prawda? Typowy budynek z lat 70 i 80. Plotki zaskakująco szybko krążą. Ktoś powiedział, że dom jest nawiedzony i tak zostało, co było na rękę właścicielowi, bo nikt domem się nie interesował, kiedy z rodziną przeprowadził się do Niemiec. Niestety plotka zaczęła żyć własnym życiem i zamiast złomiarzy pojawili się łowcy duchów.  Kiedyś mój kolega pomagał przy remoncie ganku, zapytałam go czy działo się coś niezwykłego. Powiedział, że z dziwnych rzeczy to flaszka skończyła się zaskakująco szybko i nie było komu iść po drugą. Bywa. Okolice znam jak własną kieszeń, nie raz i nie dwa wagarowało się w pobliżu, chociaż lepszym miejscem był, nigdy nie wykończony, ośrodek zdrowia 😉 Właściciel przynajmniej raz w roku przyjeżdża i robi porządki. Wymienił okna, dom nie jest „zapuszczony”.  Ale w każdej bajce jest ziarno prawdy…
Rozmawiałam z A.- synem właściciela. Nie chciałam poruszać tematów rodzinnych, nie jestem pismakiem z Faktu, więc nie liczcie na bujdy i ckliwe historie. Usłyszałam, że „pewne dziwne rzeczy się tam działy… jednak nie wyglądało to jak w horrorach ;p. Czy na żyłach wodnych – nie wiem, prawdopodobnie jego (…) chcieli bardzo, żeby ten dom był wykończony i im więcej go „wykańczano” tym mniej dziwnych rzeczy, się działo, wiec trudno mi stwierdzić jednoznacznie.(…)ja jeszcze pod uwagę bym wziął, fakt, że w momencie kiedy dom był niewykończony, mogła w grę wchodzić fizyka, (ciąg powietrza w pomieszczeniach nieszczelnych) ale były też przypadki, że mimo iż na zewnątrz nie było wiatru to na strychu (bo mieliśmy takie rury cienkie jak to do połączenia kaloryferów się montuje) i one strasznie waliły o siebie, a jak się weszło na strych to przestały… więc nie wiem….ale właśnie z czasem jak się dom więcej wykańczało takich dziwnych rzeczy było mniej … więc mogło to mieć związek z tym co na początku napisałem, nigdy nie czytałem historyjek o tym domu ani w gazecie, ani nigdzie… jak człowiek nie wie to sobie sam coś wyobrazi ;p a co do krwi i dzieci topionych to trochę przesada hehe ;D (…) hehe z tymi dziwacznymi historiami od ludzi z drugiego końca polski jest dosłownie jak z głuchym telefonem z dzieciństwa im więcej ludzi (im dłuższy) tym zabawniejsze są efekty końcowe ;d”
„(…) Właśnie pytając sie siostry też mi wspomniała, że będąc młodzi mogliśmy sobie dużo rzeczy „wkręcać”. Chociaż na początku, właśnie jak dom był mniej wykończony, to były to zjawiska bardziej nasilone w stylu stukanie rur o siebie ( były to rury ok. 2 calowe do obiegu ogrzewania cieplnego luźno ułożone na drewnianych belkach ) na dole jak kiedyś były drzwi takie mocne dębowe wejściowe, nocą było słychać głośne walenie jak gdyby ktoś nimi trzaskał w długich odstępach czasowych, nawet przez kilka godzin. Normalnie dało je się lekko zamknąć, bez problemu i mocnego zatrzaskiwania (jak to bywa w starych konstrukcjach) to były takie typowe zjawiska, też zakładano, że może być żyła wodna pod tym budynkiem, ale nie zbadano tego dotychczas. Z czasem im więcej się budynek wykańczało, tym mniej takich zjawisk. (…) „
„Jakoś nigdy nie wspominałem tych dziwnych historii, ani nigdzie nikt nie zapisywał ich, więc więcej nie pamiętam, a rozpamiętywać nie mam ochoty ;p Mogę dodać, że jak we trójkę tam z rodzicami przebywaliśmy, w tym domu , to czasem sami próbowaliśmy przeprowadzać śledztwa na własną rękę, takie eksperymenty ;p więc były to też takie momenty grozy przygodowe :P”

Emotikon smile ” (…) no więc o strasznym domu to tyle, a jak ludzie gadają głupoty- niech gadają (…). Ja nikomu z moich nowo poznanych kolegów, przyjaciół nigdy nie mówiłem w jakim domu mieszkałem. Tez nie interesuję się tym, co ludzie o tym mówią, może jakby mieli mniej czasu, to nie mieli by tyle czasu na plotkowanie. tyczy się to każdej dziedziny, nie tylko tej konkretnej sytuacji. Emotikon smile Ale ogólnie ludzie myślę boją się takich opuszczonych domów i myślę, ze być może też z tego taka historia, chociaż tam trochę dalej, tez jest opuszczony dom i takich rzeczy nie gadają, to nie wiem.”

Emotikon smile no więc o strasznym domu to tyle a jak ludzie gadają głupoty niech gadają lepiej dla nas może hotel się tam otworzy z ciekawą historyjką i pod intrygującą nazwą więc jak ludzie tak opowiadają niech mówią. Ja nikomu z moich nowopoznanych kolegów, przyjaciół nigdy nie mowiłem w jakim domu mieszkałem. tez nie interesuję się tym co ludzie o tym mówią, może jakby mieli mniej czasu to nie mieli by tyle czasu na plotkowanie. tyczy sie to w każdej dziedzinie, nie tylko tej konkretnej sytuacji. Emotikon smi

I jak mogę podsumować tę całą historię? Ciężko zrobić to w kilku słowach. Większość opowieści, o których słyszeliście, czytaliście lub przeczytacie, to bujda na kółkach. Myślę, że A. świetnie i trafnie to podsumował. Jeśli chodzi o zjawiska nadprzyrodzone w tym miejscu, być może jest coś na rzeczy, ale nikt nigdy tego nie badał. A pismaki z gazet i bajkopisarze z TVN poszli na łatwiznę i powtarzali plotki. Dziennikarstwo na najwyższym poziomie… doprawdy. Nikt niczego nigdy tu nie badał, ale mam nadzieję, że pojawi się jakiś uczciwy „badacz”, który nie będzie miał na uwadze tzw. fejmu, a wyjaśnienie zjawisk, których jednoznacznie nie może wyjaśnić zwykły zjadacz chleba.  Może jakiś radiesteta? Ale nie żaden magik, czy opłacony Kossakowski, tylko osoba wiarygodna. Na to liczę.