Zabij swoją kreatywność modą! Must have na każdy sezon!

Top Madl to ze mnie nigdy nie będzie, bo za ładna jestem hehe i tak jakby zamiast wzrostem Bozia rozumem sypnęła. Ostatnio pojechałam po babach KLIK, ale przecież mamy też zalety, prawda? Mamy też swoje pierdolce i lubimy wyglądać dobrze. Szafiarka ze mnie kiepska, bo jestem sępem (to już wiecie). Mam takie podrygi babskiej świadomości i czasem sypnę groszem, jeśli coś mi się wyjątkowo spodoba, szczególnie jeśli mówimy o butach. Dziś wchodzimy w nowy wymiar na moim blogu- ciuchy. Chociaż trącam ten temat przy okazji zakupów w ciuchu. Dzisiaj będzie grubo.
Kiedyś tam przed wojną pisałam, że strasznie śmieszą mnie programy modowe KLIK. Dalej zdarza mi się, że jak leci Sablewska to oglądam jej poczynania dla jaj. Ona każdej wali ombre na włosach, wciska w jakieś dziwne ciuchy i nakłada kapelusik, dokładnie taki, jaki sama nosi. Niedawno widziałam odcinek, w którym drobną Panią poszerzyła dwukrotnie. Dała jej jakieś gacie w esy-floresy, które zwijały się w kroku i czarny wór, który to niby miał wydłużyć jej sylwetkę i wmawiała uparcie biednej Pani, że wygląda superaśnie. W rzeczywistości wór skrócił ją o połowę, a spodnie dały efekt odwrotny do zamierzonego. Jedynie buty były fajne, gdyby nie fakt, że pasek na kostce znowu skrócił kobietę. Pani została rozczłonkowana i skurczona, za to poszerzona. Za takie metamorfozy powinno się karać. Jak można kogoś obwiesić wszystkim co modne, nie zważając na to w czym człowiek będzie dobrze wyglądał?
Koleżanka brała udział w programie typu Dzień Dobry JKM, gdzie jebnęli jej stylówkę i kazali się uśmiechać. Nawet na wizji uśmiech był doklejony. Po programie dziewczyna wróciła na swoje modowe ścieżki. Wiecie- oni tam pchają na siłę ciuchy od sponsorów, nie ważne jak wyglądasz i czy coś Ci pasuje czy nie. Masz zakładać i udawać, że po metamorfozie jesteś innym, lepszym człowiekiem. Nie masz nic do gadania, drą na Ciebie mordę i generalnie Twoje poczucie wartości zostaje zdeptane. Zamknij ryj i bądź marionetką, zachwalaj projektanta. Tyle w temacie.
Ciągle słyszymy, że każda kobieta powinna mieć to i tamto w szafie. A gówno prawda, każda kobieta to powinna mieć chociaż ze 2 pary majtek hehe 😀 Taka podstawa to podstawa. Dziś zajrzycie do mojej szafy, tak troszeczkę.
W środku panuje względny porządek. To jedna z moich trzech szaf. W drugiej mam same sukienki (kurwa na co mi tyle sukienek?!). W trzeciej mam kurtki, kurteczki, futerka. Jest jeszcze kilka półek na ciuszki małogabarytowe.
Nie mam jakiejś fury ubrań. Dominują kolory żywe, intensywne. Nie lubię czerni. Czerń to do trumny. Czasem coś burego założę, ale będą to getry czy ramoneska, raczej nie jakiś wór pokutny. Nie wydaję fury kasy na ubrania, ani na kosmetyki, po prostu szkoda mi hajsu na kawałek szmaty, czy pierdyliardową szminkę. Wolę jebnąć za tą kasę wycieczkę, albo kupić sobie coś ekstra. Bidować nie biduję, ale po co przepłacać za jakieś pierdoły? A gdzie kupuję faszjony kiedyś wspominałam TUTAJ.  A niedługo zrobię sobie garderobę, o to jest mój plan 😉 Oczywiście będą nam wmawiać, że w szafie każda powinna mieć to i tamto. Co pieprzą? To pieprzą.

Najważniejsze kolory.

Czerń, granat, szarość, biel, beż. Gówno, dupa, dupa, dupa. Najlepiej całą szafę zawalić tymi kolorami i chodzić jak neptyk. Jak wszystkie Janusze w Cebulandii. Tak, stopcie się z tłumem, kolory kopy są takie kamuflujące, że nie bez powodu łatwo w kopę wdepnąć i nie zauważyć. Chcesz być niezauważony? Chcesz czuć się nijako? Ubieraj się na buro. Oczywiście jeśli lubisz- nie mam nic przeciwko, ale jeśli szukasz dla siebie stylu, który Cię wyróżni- eksperymentuj, nie idź po linii najmniejszego oporu.

Klasyczne szpilki

Wy wiecie ile mam szpilek? Dużo i chyba żadnych typowo klasycznych. Żyję i miewam się dobrze. Jeśli nie lubisz szpilek, nie daj sobie wmówić, że masz w nich chodzić. Lepsza laska, która ładnie chodzi w adidasach, niż kaczka, która próbuje ujść kilka metrów w szpilkach.

Biała koszula

Ostatni raz miałam białą koszulę na maturze. Ładnie to to wyglądało, ale czułam się jak kelner. A na tej imprezie zwanej życiem za kelnera to ja robić nie będę. Pieprzę taką bazową, wymyśloną teorię jebanej koszuli. Nie lubię koszul i nie będę się na siłę w żadną wciskać, bo moda, bo to, bo tamto. Kurwa, to nie żniwa 😉

Mała czarna

Oj, Wy moi modowi specjaliści. Nie mam małej czarnej. Nawet dużej czarnej nie mam. Mam za to małą białą, małą kremową, małą granatową, małą żółtą, małą niebieską, małą kwiatową, małą khaki, małą czerwoną…mam wymieniać dalej? Serio można się obyć bez czarnej sukienki w szafie.

Jeansy

Dobra, tu mnie macie. Dżiny mam. Wąskie niebieskie, granatowe, szare, czarne, różowe, fioletowe…dobra jeszcze kilka innych. Wszystkie dopasowane i slimowate. Za to za chu chu chu… no, za chuja w jakieś modne bojfrendy nie wlize, żeby mnie kołem łamali. Mało komu pasują workowate jeansy, jeszcze podwinięta nogawka… A już nie wspomnę o tych krótkich gaciach z wysokim stanem. Mam fajną dupę, powiem nawet, że zajebistą, ale jak zmierzyłam takie modne rajtuzy, to dupa zrobiła się monstrualna i wyciągnięta na plecy. O nie, nie, nie zrobię z siebie napompowanej żaby na szelkach. Fuck off.

Klasyczne spodnie, klasyczny żakiet

Dopisałabym jeszcze klasyczny worek na śmieci. Eee, ryli moda cmentarno- trumienna jest pożądana? No, chyba nie w mojej szafie. A gdzie fantazja, polot w tym nudnym jak pizda mieście?

Kardigan

Sorry, próbowałam. Czułam się jak lolitka. Jak Britney w teledysku „Baby one more time”. Kiedy sięgnęłam po klasyczny (czytaj- nudny) kardigan, czułam się z kolei jak baba z targu. Nie mam nic do bab z targu. Ale taki był efekt.  One more time? Never again mutherfucka!
Fchuj więcej jest tego co musimy mieć, inaczej jebnie w nas meteoryt. Ale po co tego słuchać? Mało to Januszów w Polandii? A poza tym, Janusze mają swoją modę KLIK. Życie jest za krótkie, żeby je przepierdolić w worku pokutnym.
Mój jedyny pierdolec, na który sobie nie żałuję to buty. No, mam z tym najebane i nie zaprzeczę. Mam buty za piątaka, a mam i takie grubo powyżej pięciu stówek. Każdy ma swoje. Na swoją obronę mam tyle, że moja kolekcja jest mobilna- oddaję, sprzedaję, kupuję nowe. Na fotce zgromadziłam prawie wszystkie z aktualnego zbioru. Zresztą z ciuchami też tak mam- nie lubię gromadzić, nie lubię przepłacać, musi mi coś wpaść w oko żebym kupiła. A to czego nie założyłam dłużej niż rok- oddaję. Głównie oddaję do domu dziecka, bo nie chce mi się wystawiać tego po Aledrogo i innych cudach. Dzieciaki się cieszą, a ja mam więcej przestrzeni. Kurwa… to jest ten ostatnio modny minimalizm? Mam nadzieję, że nie 😉
Moda, modą, ale pamiętajcie- ubierajcie się tak jak lubicie. Nie patrzcie na te wszystkie gwiazdy, gwiazdeczki, które mają pierdyliard stylistów i to nie zawsze dobrych. Nie kupujcie niepotrzebnych szmat, jeśli nie jesteście pewni, że kiedykolwiek je założycie. Szkoda kasy i miejsca, żeby zapełniać je trupami. Nie wiem co to za post dziś spłodziłam, ale miałam wewnętrzną potrzebę podzielenia się z Wami tym co w mojej głowie siedzi. Swoją drogą, mam ochotę kupić sobie maszynę i sama coś uszyć, bo chyba jestem na tyle na topie, że własna linia ciuchów powinna ode mnie wypłynąć?  😉