Lenistwo jest cnotą!

Jestem leniem. Może nie śmierdzącym, ale leniem. Właśnie przyznaję się do tego publicznie. Nie mam z tym problemu. Ba! Ja jestem z tego dumna! Pomyślicie- jak można być dumnym z tego, że jest się pieprzonym obibokiem? Można. Ja jestem dumna. Zaraz Wam wyjaśnię dlaczego…

źródło-https://zatrzymaniwkadrze.zsp3.eu/sandra/tymbark/

Lenistwo to mój motor napędowy do życia. Brzmi niedorzecznie. Ale zacznijmy od początku. Jako mała Pudernica, taka co to jeszcze do szkoły chodziła, już przejawiałam zdolności do opierdalingu. Zgłaszałam się do odpowiedzi już we wrześniu, na każdej lekcji. Dlaczego? Bo wiedziałam, że jak nałapię dobrych ocen na początku roku szkolnego, to potem mogę siedzieć i nic nie robić. W pierwszym miesiącu nauki, tematy były najłatwiejsze, a głowa jeszcze chłonna wiedzy po wakacjach.  Zbierałam piątki z odpowiedzi i do końca półrocza miałam wyjebane. Po feriach robiłam to samo i do końca roku szkolnego mogłam sobie dyndać. Z roku na rok lenistwo było coraz większe. W szkole średniej nawet nie miałam weny by kupować książki. Ze dwie najważniejsze skserowałam i tyle. Zeszyty prowadziłam tylko z tych przedmiotów, z których nauczyciele brali pod uwagę ich posiadanie. Resztę notatek robiłam w zeszycie „ogólnym”. Z tego lenistwa miałam wszystkie notatki. W domu nie chciało mi się uczyć, wolałam poświęcić czas na to co mnie interesuje. Dlatego też na lekcjach notowałam wszystko, co mi wpadło w ucho. A notując zapamiętywałam. Małe, genialne dziecko. W międzyczasie gadałam jak najęta, na jedno słowo nauczyciela, czy kogoś z kolegów miałam piętnaście ripost. Gęba wiecznie otwarta, ręka ciągle pisząca, uszy nastawione. Nauczyciel brał mnie do odpowiedzi sugerując, że nie uważam, co nie było prawdą. Zawsze uważałam, miałam podzielną uwagę, albo mój chlapiący na prawo i lewo jęzor żył własnym życiem, niezależnie od wykonywanych czynności. Siadałam z piątką lub czwórką. Koledzy z klasy z jedynką. No sorry, trzeba było słuchać 😉 Jakoś nikt nie miał mi tego za złe, albo nikt się nie przyznał, a może wybaczano mi to, bo podpowiadałam, dawałam ściągnąć na sprawdzianach? Nie wiem, ale zawsze czułam się lubiana w klasach, w których byłam. Byłam wzorową uczennicą (pomińmy zachowanie ehmmm), ale nikt mnie nie nazwał nigdy kujonem, bo kujonem nie byłam. Lubiłam się uczyć tego co mnie interesowało. Przedmioty, które miałam w dupie, brałam sposobem i jakoś zawsze świadectwo odbierałam na forum całej szkoły. Lenistwo uszlachetnia.
żródło-Pixabay
Kiedy podrosłam, mój leń urósł jeszcze bardziej. No, bo jak tu się realizować pracując u kogoś za 800 złotych? Jebnęłam tym cholerę, ja się nie nadaję do zasuwania za grosze. Po pierwsze nie lubię rano wstawać, po drugie- 800 złotych?! W porywach do tysiąca?! Śmiechu warte. To za co ja sobie kupię kilka par butów miesięcznie? Za co pojadę na wakacje, żeby lenić się jeszcze bardziej? Tak być nie będzie. Lubię mieć swoje pieniądze, nie lubię kogoś prosić o pożyczkę, ale i sama przyznaję, że pożyczać komuś nie lubię, bo zazwyczaj nie kończy się to dobrze. Jak już jebnęłam wszystkim do stu diabłów, zebrałam się do kręcenia kasy. Wiecie- nielegalne wyścigi na osłach, stawianie tarota nadzianym Australijkom, interesy z Japończykami hehehe 😉 Nie martwcie się, ZUS swoje doi co miesiąc 😉 Z tego lenistwa musiałam tak zrobić, żeby się nie narobić i zarobić, po prostu przeszłam na swoje. Z tego lenistwa staram się wstawać nie później niż o 10 żeby odjebać swoje i móc dalej nic nie robić. Z tego lenistwa pracuję ile wlezie, bo lubię wygrzewać dupę na plaży, więc zarabiam na tą pieprzoną plażę. Z tego lenistwa wzięłam się za remont całego domu, bo lubię ładne przestrzenie, w których się opierdalam. Z tego lenistwa, jeśli mam coś do zrobienia to robię to od razu, żeby potem spokojnie wyciągnąć nogi przed lapkiem i dla Was pisać i się relaksować. Z tego jebanego lenistwa planuję zakupy na tydzień, żeby wiedzieć co zrobię na obiad każdego dnia, bo nie lubię codziennie marnować czasu, podczas którego mogę mieć wyjebane na robotę, na łażenie po debilnych sklepach. Z tego lenistwa ostatnie zdanie jest za długie, ale nie chce mi się kliknąć i go poprawić. Jestem leniwa i wygodna, ale lubię na coś sama zapracować, lubię mieć świadomość, że mogę pozwolić sobie na lenistwo. Nie lubię jak mi ktoś coś narzuca, każe, daje na coś termin. Jestem panią własnego losu i lubię się opierdalać, dlatego zapierdalam.
źródło-Pixabay
Zmywarka, pilot do telewizora, mikrofalówka, samochód, koło, nawet chińskie zupki to wynalazki leniuchów takich jak ja. Leniuszki to geniusze. Nie mają ochoty marnować swojej energii na bezowocne rozmyślania i analizy, więc szukają prostych rozwiązań, które przy okazji uszczęśliwiają innych. Ludzkość zawdzięcza postęp leniom, a nie jakimś kurwa kujonom podporządkowanym społeczeństwu. Geniuszem może zostać tylko ten, kto potrafi odpoczywać. Już Wam kiedyś pisałam o tym, że czas na lenistwo jest potrzebny i zawsze ten czas da się znaleźć (KLIK). A w ogóle to Archimedes odkrył zasadę siły wyporu jak leżał w wannie i nic nie robił. Einstein mieszał herbatę i patrzył na dryfujące fafrocle i do głowy przyszła mu ta cała teoria względności. A Newton- gostek od grawitacji? Siedział jebany pod drzewem i jak jabłko przerwało mu opieprzanie uderzając w łeb, wpadł na pomysł, że coś w tym jest, że to ta cała grawitacja i te sprawy.
I jak tak sobie czasem siedzę i nic nie robię, to jestem taka szczęśliwa. Któregoś dnia też coś wymyślę, odkryję, albo po prostu będę sobie szczęśliwie żyć w zgodzie z moim leniem. Lenistwo uszczęśliwia, napędza i uszlachetnia. Przynajmniej mnie. Jestem taka leniwa, że chyba coś w życiu osiągnę, jeszcze i jeszcze więcej, bo wiecie co? Robić mi się nie chce, ale robię z tego lenistwa, kasę lubię, luksusy są fajne, no to chyba po to wszystko sięgnę, jak tylko uda mi się podnieść z kanapy. Ale skoro już coś tam mam, coś tam osiągnęłam, to jestem na dobrej drodze. Idę poleżeć.