Prezenty od Mikołaja

Mikołajki, mikołajki i po mikołajkach. Ostatnio wspominałam, że miałam zaszczyt uczestniczyć w spotkaniu Lubelskich Blogerek KLIK. Pochwaliłam się gdzie i z kim byłam, ale jako że mam coś z dziecka- chcę pochwalić się też prezentami, które dostałam. Chcę jednak podkreślić, że nie prezenty były najważniejsze, ale świetna atmosfera, która miała miejsce dzięki sympatycznym uczestniczkom.

 

Ale oczywiście miło coś dostać. Może jestem próżną świnią, ale lubię dawać i dostawać prezenty 🙂 Dzięki sponsorom dostałyśmy miłe upominki, za co serdecznie dziękuję. A sponsorami byli… tatataratam! Fanfary! Uwaga, uwaga! Już piszę  😉

 

To bardzo miły gest ze strony firm, że wspierają nasze pasje. Serdecznie dziękuję!
Ale, że co? Tak bez fotek? Nooo gdzież tam 🙂
Na początek fotka prezentu od Mikołaja. Tego prawdziwego, najprawdziwszego na świecie! Była jeszcze bombonierka…no właśnie była 😀 Tak jakby została strawiona 😉 Ale szarlotkowe genialności są w ciągłym użytku- genialny prezent! Dzięki Miki!
A tutaj świetny zestaw, którym zainteresował się Janusz RudyKot. Oboje jesteśmy pod wrażeniem paczuszki, ale z kotem się nie podzielę! Myślę, że w  jego wieku te kosmetyki są nieodpowiednie, co innego ja- dla mnie są w sam raz 🙂
Lakiery, pudery i podkładery. Chętnie zpierdolę sobie dobrego mejkapa, coby nie wyglądać jakby mnie od łopaty oderwali. Czaicie zrobię się na bóstwo, że aż mnie świniaki w chlewie nie poznają. I tak mnie nie poznają, bo nie mam świń. Chlewa też nie mam. Metafora taka.
Do kompletu będę mogła wyświechtać sobie wary. I oko podmaluję jak ta lala. Szpan na mieście będzie jakbym co najmniej najnowszą  Beemką na osiedla wyjechała. A co?! Ja nie mogę? Ja?! Trzymajcie mnie!
Rzęsy też mogę sobie teraz dopierdzielić. I to takie rzęsy, że jak przed domem mrugnę, to w Gdyni statki wypierdoli, a na Podhalu smerki połomie, hej!
Wylakieruję też szpony. Na wszystkie kolory tęczy przyfasole moje paznokietki. Albo każdego dnia pomaluje na inny kolor. Mam pole do popisu.
Są perfumy, jest impreza. Mówię Wam, jak one zajebiście pachną! Szkoda, że przez neta nie można poczuć zapachów. Albo może i dobrze, bo jak oglądam Walking Dead, to już bym taka radosna nie była, jakby przez 40 minut mi trupem waliło w pokoju 😀
Tym razem coś pachnącego do auta i peeling na całe ciało. Jak ja lubię drzeć moją skórę grrr! Wiem, wiem krejzi kurwa, ale jak peeling to tylko porządny, a ten na taki wygląda. Super 😀
A tutaj inny kolorek na usta, żeby nudno nie było. Piękne cienie i niesamowicie pachnące żele. Granat i truskawka, czy jest coś piękniejszego? Uwielbiam wszystko co pachnie. Za owocowe żele i balsamy dałabym się pokroić.
Balsam, po którym mój zad nabierze takiego kształtu, że będę twerkować jak zawodowiec. Napnę sobie poślady, albo brzuch- jeszcze nie postanowiłam, ale jak już się napnę, to klękajcie narody! Zostanę mistrzem dancehall, albo chociaż disco polo. Nie ważne. Wszystko się przyda- długopis do autografów, lusterko do popadnięcia w samouwielbienie.
A stopy to będę miała jak księżniczka, która całe życie na lektyce podróżowała. Nigdy nie byłam księżniczką. Lektyki też nie miałam, ale co stoi na przeszkodzie? No, generalnie to nic. Ale najpierw zostanę gwiazdą disco polo, albo dancehall, albo spadającą gwiazdą. Jakąś tam gwiazdą będę w każdym razie 😀
I jeszcze niezbędnik każdej elegantki. Czerwony lakier, czarna kredka i cudny rozświetlacz! Teraz już mogę iść na czerwony dywan. Albo po prostu kupię sobie taki dywanik i będę po nim codziennie się przechadzać, kurwa jak ja lubię mój wyimaginowany świat hehe 😀
Idę ćwiczyć chód, bo w sobotę idę na premierę „mojego” filmu KLIK, więc kosmetyki jak najbardziej na miejscu. Teraz tylko czekać na Oscara za rolę dwudziestoplanową hehe 😀
Buziaczki- siurdaczki moje robaczki!