Wywar ze świetlika na paznokciach, czyli fluo top

Każdy (właściwie to każda) z nas ma jakichś tam swoich ulubieńców kosmetycznych. Takich pupilków, z którymi jesteśmy od wielu miesięcy lub lat razem.
Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o moim faworycie.
Jesteśmy ze sobą od kilku dobrych lat i nie mam zamiaru szukać niczego nowego. Produkt, o którym chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć dostaje u mnie szóstkę z plusem. Wyższej oceny u mnie nie ma.

Ale, że co takie gówienko? A, no takie niby nic, a jest tak zajebiste, że aż mi się sam złuszcza martwy naskórek na plecach!
Poznaliśmy się wieki temu w Esesmanie. Od tamtej pory zawsze mam go w kolekcji. Kosztuje chyba trochę powyżej pięciu złotych, może sześć? Nie pamiętam, ale między 5, a 7 złotych, na pewno nie więcej. Ale zapytacie, co w tym gówienku takiego niezwykłego.? A kiedy pytacie mnie, odpowiadam.
 Wibo  Fluo Top, express growth to niezastąpiony cudaczek. Pomińmy już fakt, że świeci w UV i jeśli jesteś królową disco w lokalnej remizie, to musisz go mieć. Najważniejsze plusy tego topu są inne. Po pierwsze wydłuża trwałość i błysk każdego lakieru. Ale uwaga, może nieznacznie wyostrzyć kolory, co czasami jest zaletą, czasami wadą, mi osobiście nie przeszkadza. Ale na przykład jeśli pociągniemy nim po czarnym lakierze odcień może być bardziej granatowy niż czysto czarny.
Lakier (oj wiem, że top, ale można go z powodzeniem używać jako lakier bezpośrednio na płytkę paznokcia) najczęściej stosuję na moje żelowe paznokcie. Kolor żelu jest wtedy bardziej wyrazisty, a białe końcówki frencza krystalicznie białe. Do tego błyszczą jak trzeba. Lakier spokojnie utrzymuje mi się tydzień, chyba, że wsadzę moje paluchy i zacznę skubać, no to wtedy nieuniknione jest, że kawałeczek spsuję 😀 Natomiast sam z siebie w ogóle nie odpryskuje. Jeśli przy nim majstrować to schodzi taką błonką, skórką czy jak to inaczej nazwać 😉
Oto i top na moich koślawych paluchach. Ciężko cokolwiek uchwycić na fotce, ale co nie pokażę? Ja nie pokażę?! Pokażę.
Kolejną zaletą jest fakt, że po pomalowaniu paznokci jakimś tam lakierem kolorowym i po przejechaniu  tym cudeńkiem- lakier schnie szybciej. W ogóle ten Wibiak schnie w zastraszającym tempie. Kiedy kończę nim malować drugą rękę, pierwsza już jest niemal sucha (mówię tu o malowaniu tylko nim, bez innych mokrych lakierów pod spodem). Także chwila moment i można robić coś innego bez upierdliwego czekania, aż nam lakier raczy wyschnąć.
Co jest dla mnie ogromnym plusem- nie potrzebuję wielu warstw lakieru. Wystarczy nim przejechać raz i po sprawie. Świetnie się rozprowadza, równomiernie i bez żadnych niespodzianek.
Dla niedowiarków, że Wibiak świeci jak nie powiem jakiemu zwierzęciu co na wiosnę, pokażę fociszcze.
Świeci jak dupa świetlika w lesie.
 Specjalnie na tę okazję lampę uruchomiłam, żeby nie było, że oszukuję 😀 W normalnym świetle wygląda normalnie, jedynie podbija nam kolor.
A jakie są minusy? Żadne. I dlatego tak uwielbiam ten lakier.
Ktoś ma jakieś „ale”? Zapraszam na solówę, ale uwaga tylko na gołe klaty 😀