Alterra- poczciwa cholerra

Dobry 🙂
Przez to słońce i moje roztargnienie zapomniałam o tym, że miałam zrecenzować zużyty niedawno olejek 🙂
Ale już mnie ręka opatrzności w łeb zdedziła i sobie przypomniałam 😀
Nadal namaszczam kłaczory olejkami. Ciągle regularnie, czyli co drugą noc. Efekty są. Pozytywne oczywiście.
Maj spędzałam z Alterrą brzoza i pomarańcza.
Olejek dostępny w Esesmanie. Cena regularna to jakieś 24 złote, albo coś koło tego. Oczywiście, ja nie lubię przepłacać i złotko nabyłam za 13,99.
Jak każdy wie, albo i nie wie olejek siedzi w szklanym opakowaniu z wygodną pompką. Wadą olejku jest, że jego pojemność to jedynie 100 mililitrów, więc niewiele jeśli mamy zamiar wcierać go we włosy. Mi taka flaszka wystarczyła na około trzy tygodnie, albo nieznacznie dłużej. I na tym wady się kończą.
Słowo na niedzielę od producenta. Ponoć olejek jest świetny do walki z cellulitem. Mój cellulit ma się dobrze i bardzo go lubię, pewnie dlatego, że właściwie go nie mam, więc dupska, ani nóg nie smarowałam.
Na włosy działał rewelacyjnie. Nie mogę złego słowa powiedzieć. Dobrze nawilżał, włosy piły go jak szalone, jak żule prytozol. Na szczęście zapach nie przypominał taniego wina. Wręcz przeciwnie- delikatny aromat pomarańczy z nutką (chyba) brzozy i jakichś innych pachnideł relaksował mnie jak Maxi Kaz panienki w Ciechocinku na deptaku, tam gdzie stoi dom zdrojowy 😀 Zapach super, delikatny i naturalny. Olejowanie było dla mnie dodatkowo przyjemne dzięki aromatowi.
Nie trzeba się znać na składach, żeby dostrzec, że olejek to bomba olejowych cudowności.
W tej chwili moje siano przypomina już włosy, więc po tym olejku nie było jakiegoś orgazmu, ale bardzo mi się podobała przygoda z nim. Włosy nawilżone, wygładzone, ale nie obciążone, miłe w dotyku i sypkie. Lekko nabrały blasku.
Swoja przygodę w kręgu Kłaczanek rozpoczęłam w grudniu i zaczynałam od olejowania właśnie Alterrą, tylko wersji z migdałami i papają. I wtedy to był efekt łał, szał ciał, absolutnie. Włosy z dnia na dzień były fajniejsze. Nie wiem czy to zasługa olejku, czy tego, że był on pierwszy. Bo wiecie, wcześniej nic z sierścią nie robiłam i dostały taką bombę witaminową, że błyskawicznie się regenerowały. Teraz, kiedy nie są już w stanie matkoboskoczęstochowsko, wolniej widać zmiany na nich. Ale widać.
Generalnie Alterra pod niebiosa 😉
Podsumowując jestem zadowolona. W skali „szkolnej” brzoza i pomarańcza otrzymują ode mnie mocną czwórkę z dużym plusem. I uśmiechem 🙂 To wysoka ocena jak dla mnie.Nie piątka i nie szóstka, bo pojemność mnie nie zadowala. Natomiast jeśli chodzi o działanie- jest dobrze, ale wiadomo, zawsze mogłoby być lepiej.
Jako, że  flaszka skończyła mi się przed końcem maja, nacierańsko kontynuuję oliwą z oliwek, której mam w dostatek. Tymczasem zamówiłam olejek migdałowy i czekam na przesyłkę.
A jak tam Wasze kłaczki?