Piaskowy Piasek Piaseczny od Lovely

Dobra dzisiaj ostatni raz ( w tym miesiącu pewnie) zaśmiecam bloga duperelami. Bo uważam, że pisanie o lakierze do paznokci to duperela jakich mało. Wciąż zadziwiają mnie laski, które o lakierze piszą cały poemat 😀
Neonowy lakier strukturalny Ibiza od Lovely, kolor numer 3 czyli żarówiasto pomarańczowy (lekko trąci różem). I to by było na tyle hehe 😀 Żartowałam 😉
Do piaskowców nie byłam przekonana. Przekonała mnie fioletowa dziewczyna. Lazłam po Essesmanie, patrzę- coś się świeci, podeszłam krokiem gibkim i oko me zawiesiwszy na półce wypatrzyłam gadzinę. Świeciło toto na kilometr, a że ja jestem kolorowa łania, myślę se „wezmę, co se bedę” i wzięłam. To znaczy kupiłam, nie że zawinęłam pod ekshibicjonistyczny płaszcz- wszystko odbyło się legalnie, kilka złociszczy niemiecka sieć na mnie zarobiła.
Do posiadłości powróciwszy karetą zwróciłam uwagę na napis złowieszczy, który rzecze tak- ” Głupia pipo ten lakier możesz se aplikować gdzie chcesz, lecz wiedz, że tylko na sztuczny pazur się nada” albo coś takiego. Zrobiłam ich wszystkich w przysłowiowego penisa chujem zwanym potocznie gdyż moje szpony od dnia narodzin z łona matki mej boskiej żelowe są! I se mogę malować ile sobie zażyczę! HA!
A czemu, to czemu spytacie gawiedzi, cóż to w tym małym pojemniczku siedzi? Czemu to zwykła białogłowa dama nie użyje bez tipsów tego łachmana? Nie użyje, bo Unia Europejska zabroniła używać w krajach zrzeszonych jednego ze składników, który to nadaje żarówiastość lakierowi . Chodzi o ilość „czegoś”- czegoś tam jest za dużo niż być powinno. W Rosji ten składnik nie jest na przykład zakazany, ale wiadomo, że Czelabińscy ludzie są nieśmiertelni, nie ten level co my  😉 Chociaż wydaje mi się, że używając Ibizy na polskie paznokcie też nikt by nie jebnął w kalendarz, ale co ja tam wiem, jak ja głupia baba ze wsi jestem 😀

Dodam od siebie, że mój żel trochę odrósł i tam gdzie mój naturalny paznokieć miał styczność z piaskowcem wyrosły mi grzyby, pieczarki, ścięłam i dałam do pizzy. Nie no nic się nie działo, nikt i nic nie ucierpiało 🙂 Także podejrzewam, że to jakiś kolejny unijny wymysł.
Lakier trzyma się kozacko, nic nie odpryskuje, trzyma się jak Macierewicz wizji zamachu. Myślałam, że ze zmyciem będzie katastrofa, ale nie było tak źle. Wystarczy wacik ze zmywaczem potrzymać chwilę i lakier złazi jak trzeba. Wiadomo, że jest trochę bardziej toporny niż zwyklak, ale damy radę.

Kolor tak jak wspominałam jest oczojebnym pomarańczem, ale w różnym świetle bije po oczach innym odcieniem. Tak lekko wpada w róż od czasu do czasu jak mu się przypomni. Na moich zdjęciach akurat mu się zapomniało.

Ale fajny jest skurczybyk, nie? Takie bombowe kudłate paznokcie, albo piaskowe, albo nie wiem jakie, może jak płytki w wychodku na jakimś dworcu. Nie równe w każdym razie, chropowate jak głos żula.

A cholera, tyle fotek nacykałam, że teraz już pisać nie ma o czym, a głupio mi same pikczersy naginać 😀

To jeszcze parę słów dodam. Lakier polecam. Polecam szczególnie tym, którzy do piaskowców nie są przekonani. Facetom nie polecam, bo jednak facet z lakierem na paznokciach kiepsko wygląda. Właściwie to nie jest już wtedy facetem, a skoro nie jest to niech se też kupi 😀

Ostatnia fotka jak bole lole. Kończę te wywody, bo serio wyszedł mi poemat o lakierze do paznokci, czyli, że jednak się da!
Ta dam!
Oklaski!
Brawa!
Ukłony…
Tak, już sobie poszłam 😀