Menu

piątek, 24 lutego 2017

Le Petit Marseillais - morskie ukojenie

"Morza szum, ptaków śpiew. Złota plaża pośród drzew - Wszystko to w letnie dni Przypomina Ciebie mi." Sia la la la la la la la la la la la...Pobyt nad morzem kojarzy mi się z aromatem żelu pod prysznic malina i piwonia od Le Petit Marseillais. Konkretne zapachy kojarzą mi się z konkretnymi miejscami, ludźmi, wspomnieniami. Też tak macie? Kreta pachnie mi wiśniowym balsamem, Fuerta brzoskwiniowym żelem LPM, Mama to zapach kawy i konkretne perfumy, dzieciństwo ma zapach rozgrzanych na słońcu papierówek i schnącego siana...Mogę tak bez końca. Czasami mam wrażenie, że mój nos, to drugi mózg 😉  Le Petit Marseillais zaskoczyło jakiś czas temu sporo dziewczyn i wysyłało niespodziewane paczki ze swoimi produktami. Nie kryję, że jestem fanką LPM i to nie ze względów ambasadorskich, a ze względu na mój nos, dlatego dziś kilka słów o pachnących latem kosmetykach.  



W paczce od Le Petit Marseillais znalazłam Pielęgnujący Krem do Mycia Nawilżanie (algi morskie i biała glinka) oraz Balsam do Ciała Odżywianie (algi morskie i oligoelementy).

Oba produkty to dla mnie świeże zapachy unisex. Trochę jak lekkie męskie perfumy lub mocniejsze damskie. Mój nos mówi, że wyczuwa ozonową nutę z solą morską i rześkością morskiej bryzy. Myślę, że lepiej się nie da sprecyzować tych zapachów, a wiecie, że zapach to dla mnie bardzo ważna cecha wszelkich balsamów, kremów i żeli. LPM zawsze gości w mojej łazience, bo ich kosmetyki pachną intensywnie i po prostu pięknie. Uwielbiam te chwile kiedy mogę wyciągnąć racice w wannie pełnej piany i wąchać, i wdychać, i odpływać. Czuję aromat żelu LPM z brzoskwinią i w głowie mam wspomnienia z Fuerty, przypominam sobie jak było bajecznie. Czuję zapach żelu z piwonią i maliną i już myślami jestem nad Bałtykiem, bo tam towarzyszyło mi to myjadło. Morskie kosmetyki na pewno pojadą ze mną w tym roku na wakacje, bo są tak morsko - letnie, że aż idealne na wypad w jakieś ciekawe miejsce. Chcę kojarzyć je z miłymi chwilami, z błogim lenistwem i spokojem, tak żeby potem móc wrócić do tych chwil we własnej wannie. 


Rozpisałam się w imieniu mojego nosa, a przecież są jeszcze inne plusy tych kosmetyków. Krem do mycia jest gęsty, mlecznobiały, wydajny i z niewielkiej ilości mamy sporo piany. Skóra nie jest wysuszona, a przyjemnie miękka. Po kąpieli zawsze, ale to zawsze nakładam balsam. Balsamy LPM świetnie spisują się na mojej skórze, więc i w tym przypadku nie było inaczej. Tuba poręczna, balsam o konsystencji standardowej, biały. Przy nakładaniu śliski, wydajny, dobrze się wmasowuje, nie robi plam, skóra jest nawilżona, ale nie tłusta. Zapach! (Tak znowu o tym 😊). Zapach utrzymuje się długo i bardzo mnie to cieszy. Zimą taki aromat lata wywołuje tęsknotę za choćby majem, a najlepiej czerwcem...


Podsumujmy. Zapach idealny na lato i idealny na wspomnienie lata zimą. Nawilżanie na najwyższym poziomie niezależnie od pory roku. LPM mogę polecić każdemu aromamaniakowi. Mogę polecić osobom, które potrzebują ukojenia i nawilżenia dla swojej skóry. Nie wiem jak Wy, ale ja ich kosmetyki zwyczajnie lubię. 


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Szablon by: Panna Vejjs.