Menu

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Glov- cudowna rękawica, czy chwyt marketingowy?

Znam przypadek gdzie laska przed wyjściem na dyskotekę zamiast się myć "przelatywała" stopy szmatą, żeby syf odpadł z grubsza. True story bro. Znam takie co kawałek szmaty wystarcza im do toalety raz na tydzień, czy dwa. True story bro. Laski odstawione, paznokcie, rzęsy, make up, ale żeby się umyć....po co? Osobiście jestem wrażliwa na punkcie higieny i nie kumam czaczy jak można być brudasem. W życiu w makijażu spać nie poszłam, a co dopiero tydzień bez mycia! Jeśli jesteśmy przy demakijażu i szmatach, pokażę Wam dziś szmatę do demakijażu. Glov. Jest bum na ten wynalazek, ale czy warto inwestować szmal w kawałek materiału? 



poniedziałek, 6 czerwca 2016

Wróżka prawdę Ci powie?

Cześć, jestem wróżbita Maciej. Pokaż mi swój dowód, a powiem Ci jak się nazywasz. Powróżę z fusów, rzygowin i Twojej rzadkiej sraczki. Cyganka prawdę Ci powie. Połóż tylko pieniążek, daj całą forsę, a ja ją zakopię. Potem wypij krew z kota i przelej jajko nad czarna kurą. Zaoszczędzonej forsy co prawda nie odzyskasz, ale wróżba, jest wróżba- bez kasy się nie liczy. A może nakłujesz cytrynę szpilkami z czerwonym łebkami? Przypływ gotówki gwarantowany. A może...Wierzysz?

Pixabay

piątek, 3 czerwca 2016

Złote tusze Eveline, czy zasługują na złoto?

"Ale Ty masz rzęsy!"- no wiem ;) Od razu mówię, to po Mamie, a tuning dzięki Long 4 Lashes. Nie mam na nią żadnych uczuleń, zero skutków ubocznych, więc jadę na ostro chyba drugi rok z przerwami. Podczas przerw też nic złego się nie dzieje, ot wracają do siebie. To tak gwoli wyjaśnienia, bo wiem, że w komentarzach padną pytania o moje wachlarze. Zaginam czasoprzestrzeń. W gołych rzęsach nie chodzę, bo się wstydzą jak Janusz sandałów bez skarpet. Moje ulubione tusze, to tusze z Eveline. Miałam droższe, tańsze maskary, ale do Eveline zawsze wracam z radością. Takie pewniaki. Dziś pogadamy o dwóch złotych Evelinkach.

Tusze do rzęs Eveline Big Volume Explosion i Volume Celebrity


Szablon by: Panna Vejjs.