Menu

poniedziałek, 16 maja 2016

Jak się nie dać zabić w ciuchlandzie?

Czaicie bazę z tym atakiem na Lidla podczas promo na karpia, paskudne sroxy albo torebki od Wittchen? To teraz wyobraźcie sobie taki atak na dobra (nie)luksusowe w ciuchlandzie, tylko moc zwiększona dziesięciokrotnie. Przepychanki, pyskówki, walki z babkami i handlarze kupujący towar na worki. Obite kolana i zdarte paluchy. Krew, krzyki i armagedon. Kurwa aż żal, że nie można tego nagrywać, bo byłby hit. Zakaz zakazem, ale napisać chyba mogę? Nic o blogerach na tabliczce nie było. Gotowi na ostrą jazdę i moc zakupów? To wio!




Buty Aldo za 14 zeta przywędrowały z Chełma. Reszta ze Spadku w Zamościu. Błękitne klapeczki za jakieś 5 złotych, białe też coś w okolicach. Czarne koturny chyba 4 złote. Torby River Island, złota- 10 zeta, szara 6,50. 

Piata rano. Pobudka. Pojebało mnie. Trudno. U mnie nie nowość. Śniadanie, mycie i hopla. 6:20 jedziemy z dziewczynami do ciucha do Zamościa. Słynny Spadek zna każdy w okolicy. Przed siódmą stoimy pod wejściem. Znajome twarze już czekają. Pan Szerokie Plecy już jest. Niektórzy stoją od 3. Kurwa. Handlarze zazwyczaj czatują od nocy, tak żeby wyłapać najlepsze kąski. O dziwo, handlarze są spoko. Sympatyczni i jak w drzwiach się zaklinujesz, pociągną za fraki, żeby Cię nie zadeptali. Najgorsze są stare, niepozorne emerytki. Ale to zaraz. Handlarze pomocni i przynajmniej nie biją. Mają łeb na karku- kupią za trzy dychy, opylą za trzysta. Polak potrafi.


Koszulki Atmo. Crop top- 10 złotych, Chełm. Różowa tuba- 5 złotych, Krasny York (moje miasto). Koszulowe bluzki z Yorku, ceny w okolicach 7 złotych. 

Kolejka zaczyna się powiększać, ale jest sympatycznie. Towarzystwo bardzo fajne. Przynajmniej to przy drzwiach. Są handlarze, nauczycielki, sympatyczna młodzież i uprzejme osobowości. Za chwilę nie będzie zmiłuj. Tłum gęstnieje jak kożuch na mleku. Jest siódma pięćdziesiąt. Tłum wokół nie pozwala Ci się poruszać. Czasami nawet można oddychać, ale po nosie się nie podrapiesz. Adrenalina rośnie. Punkt ósma otwierają się drzwi i bydło rusza. Najgroźniejsza przeszkoda to drzwi. Raz wróciłam z sinymi kolanami. Raz pobiegłam do przodu, ale rękę ktoś mi przytrzymał na futrynie. Tydzień bolało. Otarte kostki, podeptane buty- norma. Czasem ktoś leży na schodach. Odważnie. Bałabym się zadeptania.


Spodenki i czarna kiecka- Spadek, ceny do 10 złotych. Marek nie chce mi się sprawdzać. Kwiatowa kiecka z Krasnegoyorku za piątaka. Torby- Spadek, brązowa RI- 3,50, beżowa Atmo-38 złotych, pomarańczowa no name 50 zł.

Biegniesz. Dwa zakręty schodów i rzucasz się na wypatrzony wcześniej towar. Chyba, że się wyjebiesz, wtedy śmierć przez zadeptanie. Wcześniej badamy temat na Fejsie (TU). Warto wybrać się po torebki i buty, resztę łapiesz w międzyczasie. Wpadasz w kosze na przykład z torbami i łapiesz co lepsze. Nie ma kiedy oglądać. Oglądamy później w jakimś cichym kącie. Taaaa cichym...no najcichszym możliwym. Kontuzje? Bywa,. Jakaś baba zdarła mi skórę z kosteczek na dłoni i spierdoliła. Nie bierzesz koszyka, bo to stracony czas. Obwieszasz się torbami i wbijasz w buty, łapiesz co zobaczysz. Potem idziesz po koszyk i wrzucasz (po wstępnej segregacji) swoje kąski. Teraz możesz iść w szmaty. Chyba, że upatrzyło się jakąś szmatę wcześniej, to wiadomo- taki jest pierwszy punkt, do którego wpijasz po wejściu.


Sukienki z Yorku. Różowa RI, czarna Top Shop, zebra Jane Norman, kwiecista chuj wie co to. Wszystkie po około 20 złotych.

Kiedy już obwiesisz się czym możesz, szukasz miejscówki i przerzucasz kąski. Mierzysz, oczywiście bez przymierzalni. Lustro musi wystarczyć. Koszulka i legginsy to najlepszy ubiór, wygodne buty i wiatraczek w dupie dodatkowo przydadzą się na zakupach w tym miejscu. Wbrew pozorom im młodsi klienci, tym bardziej kulturalni. Babki są nie do zniesienia. Chamskie, wyrywają ciuchy i kradną koszyki. Taka sytuacja. Stoję przed wieszakiem, przeglądam szmaty. Ktoś nakurwia mnie z łokcia po nerach. Najpierw myślałam, że przypadek. Po kilku kuksańcach patrzę i nie dowierzam. Pani 60 plus łoi mnie w nery i obczaja, czy widzę. Widzę, kurwa, nawet czuję. Chrząknęłam, popatrzyłam, a ona dalej. Co robić. Też przyjebałam jej z łokcia. Nie, żeby jakoś mocno, ale od tak ostrzegawczo- żeby zauważyła. Zaczęła wyć na cały ryj, że jestem niewychowana, że jak to tak, że ją biję! Spokojnie powiedziałam, że owszem postąpiłam chamsko, ale było to moją odpowiedzią na jej napierdalanie. Zaczęła mnie od kłamców wyzywać. Ja pierdolę. Stara wiedźma nie dawała za wygraną i zaczęła piszczeć, że co ze mnie wyrośnie. Co miałam powiedzieć? Powiedziałam, że wyrośnie ze mnie taka stara, chamska i wredna baba jak ona. Zamknęła jadaczkę, choć w sumie to nie- jęczała coś jeszcze pod nosem. Te babsztyle chyba przychodzą tam żeby się wyżyć na ludziach. Bo chyba nie chciała kupić krótkich szortów, które akurat oglądałam? Oby. Wiem, że kulturą nie błysnęłam, ale nie będę udawać, że deszcz pada, kiedy mi ktoś w mordę pluje. 


Bluza Puma- 16 złotych, koszula mgiełka- około dyszki, koszula Ralph- 7 złotych. Wszystko z Krasnego Yorku. 

Około 10 wychodzisz ze Spadku przemielona jak mortadela. Bród, syf i radość z zakupów. Po co tam jeżdżę? Chyba dla rozrywki i adrenaliny. Ostatnio uzupełniałam też zasoby torebek, bo po porządkach zostały mi dosłownie dwa tobołki. A na Spadek warto wybrać się po torby i buty właśnie. Ciuchy też ok, ale szmateks jest tak duży, że nie jest to łatwe zadanie wygrzebać konkretną szmatkę w milionach innych i w dodatku mając emerytki na karku. Kiedy nie potrzebuję adrenaliny, wybieram się na spacer relaksacyjny po skamach w moim mieście. Tutaj nikt mi w mordę nie da i piszczeli nie połamie ;) A Wy lubicie emocje, czy spokojne zakupy? 


49 komentarzy

  1. Haha ;D Idealnie opisane, właśnie mi się przypomniało jak po raz pierwszy byłam w takim ciucholandzie, bo nigdy nie chodzę. Szłam przez miasto i zauważyłam właśnie długą kolejkę do jakiegoś sklepu. Pomyślałam sobie, że to musi być mega sklep skoro tyle ludzi. Poszłam też. I tak jak piszesz...myślałam, że mnie tam zabiją xD Wyszłam szybciej, niż weszłam ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem dzielna, wyłapuję najlepsze kąski, wywalam tylko torby Korsa, bo wieś haha :D

      Usuń
  2. Hahahhaha no uśmiałam się. Świetny masz styl pisania, łupy też niczego sobie. Jak mam dobry dzień to też się wybieram na takie łowy ale nie aż tak zabójcze jak Twoje. Butów nie kupuję jakoś nie mogę się przemóc , ale resztę tak. I zdecydowanie wolę spokojniejsze zakupy. Chociaż często znajdzie się babsztyl z niewyparzoną mordką :o Oh.
    Super tu u Ciebie. Obserwuję :)
    W wolnej chwili zapraszam do siebie. Pozdrawiam ciepło. Do następnego
    udanego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z reguły tez wolę spokojne zakupy, ale od czasu do czasu taki szał jest lepszy niż kawa, a nawet wódka haha :D

      Usuń
  3. Ale, ale... po co Ci tyle torebek i butów na lato...?D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie na lato, a na lata ;) Do kilku kreacji, teraz mam już komplet :)

      Usuń
  4. Waleczna Pudernica przeszukuje LumPEX i wychodzi z niego cało ! O dziwo wynosi na tarczy masę dobroci :) Ta torba za 3,50 z River- wygląda bosko <3 no i koturenki czarne też niczego sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta torba nie miała napa i dlatego taniość, ale napa nabiła mi Matka Boska i mam nówkę ;)

      Usuń
  5. Ile razy miałam takie sytuacje, i przyznam się, że chyba nawet zdarzyło mi się oddać.
    Właśnie te stare baby najgorsze. Pchają się, z łokcia przywalą, a i jeszcze mało z ręki nie wyrwą albo z koszyka zabiorą. W lumpach to są armagedony, a nie w Lidlach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ciśnienie podnoszą, że nie ma innej opcji, trzeba czasem przywalić, bo się nie odczepi :D Albo się przyczepi jeszcze bardziej, co mnie spotkało :D

      Usuń
  6. Też uwielbiam ciucholandy <3
    Na dostawy zawsze lecę z jakąś obstawą, chociaż będzie komu mnie w szufelkę zamieść ;) no i oczywiście wzajemne szukanie rozmiarów. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Spadek bez obstawy ani rusz. U siebie chodzę na lajcie ;)

      Usuń
  7. Trzeba dodać , że to lepsze niż miejsca święte gdzie dochodzi do uzdrowień, babki odrzucają swe laski, kule, prostują się, mają wigoru jak 20-latki itp. cuda cuda cuda !!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie odrzucają kul. One tymi kulami zabijają! :D

      Usuń
  8. Piątka od łowczyni dla łowczyni! :) Ja mam swój ulubiony lumpeksik, gdzie raz w tygodniu jest wyprzedaż po 1 zł :D Co to się wtedy dzieje! Ale i tak najlepsze są walki samic o kwieciste sukienki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piątal!
      Tych bijatyk nie pojmuję. Łapię co mi się podoba, ale nie upadłam tak nisko, żeby się o szmatę bić hahah :D

      Usuń
  9. Czarne koturny śliczne.
    No cóz, ludzie czasami zachowują się jak bydło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja pośród tego bydła, też jak cielę haha :D

      Usuń
  10. Widzę tu kilka na prawdę fajnych zdobyczy ;) w mojej mieścinie w kilku takich ciuchlandach są raz w tygodniu wyprzedaże, że wszystko jest po złotówce ;D Wyobraź sobie, jaki wtedy jest pogrom ;D handlarze ściągają z wieszaków wszystko jak leci i sumie jak się tam pójdzie tak z pół godziny po otwarciu, to nie ma czego przeglądać ;D Ja ogólnie łazić po ciuchlandach lubię, ale jak weszłam kiedyś to takiego zaraz po otwarciu jak były złotówki, to stanęłam na środku, popatrzyłam co ludzie wyprawiają, roześmiałam się i wyszłam z pustymi rękami ;) Nie lubię takiej szarpaniny ;) Ale w sumie dawno nie byłam ;) Musze się wybrać na jakieś zakupy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę zapłacić więcej, ale kupić coś konkretnego. Złotówki mnie nie kręcą ;)
      Fotki z kilku wypraw. Czasami kupię jedną rzecz, czasami nic. Staram się kupować tylko to co będę nosić. Już mi przeszło łapanie co popadnie. Tylko na Spadku łapię jak leci, ale po segregacji kupuję góra 3-4 rzeczy. Nie lubię gromadzić ;)

      Usuń
  11. Ile to godzin spędziłam na takich polowaniach, nie zliczę. Uwielbiam tę adrenalinkę, kiedy gdzieś mignie wymarzona sukienka i pojawia się nadzieja, że nikt nie dotrze do niej przede mną. Tylko można popaść w nałóg. Tak, jak ja gdy odkrylam, ze na "złotówce" w moim ciuchu są takie perełki, że hej :D Słyszałam, że lubelskie słynie z najlepszych ciuchlandów, więc mamy szczęście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słyszałam, że w Lublinie chujnia ;) Byłam zresztą ze 2 razy, ale nic konkretnego nie kupiłam. Ale wiadomo- trzeba znać miejscówki, ja byłam przy okazji, to może dlatego.

      Usuń
  12. Ło matko o takich atrakcjach tylko czytałam! Łupy nie powiem świetne, zwłaszcza torebki , ale na TAKIE zakupy z narażeniem na podeptanie , zgniecenie i w moim przypadku zapewne złamanie z jednej chudej kosteczki bym się nie odważyła. ( 150 cm na 39 kg wagi nie miało by szans w takiej sytuacji ) .Wolę jednak spokojniejsze zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z reguły też wolę święty spokój, ale raz na jakiś czas troszkę emocji nie zaszkodzi. A Ty jak jesteś taka drobniutka, to pewnie i sprytna, prześlizgnęłabyś się bez problemu :D Spróbuj kiedyś :D

      Usuń
  13. Dlatego własnie nie chodzę na spadek :D nie raz zdarzyło mi się wrócić z siniakami i podrapaniami. I tak, jak piszesz, to wszystko emerytowane babcie, które to w autobusie stać nie mogą a w ciuchu mają więcej siły biec po schodach niż Ty. zanim Ty wejdziesz na górę, to one już wracają z tobołkami. bardzo zadowolona za to jestem z postawy młodzieży. Super kulturalnie sie zachowują chociaż nikt by o to młodziezy szanownej nie posadził.
    Mimo wszystko jednak wybieram inny ciuch w Zamościu :D

    A Ty, jak kolejny raz bedziesz w Zamce to daj zać! Kawa obowiązkowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie piję kawy, ale zrobię wyjątek. Będę i w tym tygodniu, ale szybkie zakupy w Castoramie :P W każdym razie możemy się kiedyś umówić, blisko mam :)
      A jakie jeszcze miejscówki w Zamościu polecasz na łowy?

      Usuń
  14. za identyczne czarne koturny dałam dzisiaj w CCC 99 zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehh no szkoda... Ale w ciuchu ciężko coś kupić zaplanowanego, wiadomo. W ccc chociaż masz gwarancję. Zawsze jakiś plus :)

      Usuń
  15. Chcesz dorwać coś fajnego, to nie ma zmiłuj ;) Choć ja preferuję raczej nudne do porzygu gmeranie w czasie godzin popołudniowych - emerytki wtedy w marketach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też wolę moje "nudne" ciuszki w mieście, a i pogawędzę sobie z Paniami za ladą. A czasem to lubię taką adrenalinę. No i jechałam po upatrzone wcześniej torby czy coś tam, taki łowca czasem mi się uruchamia :D

      Usuń
  16. Potrzebowałam pilnie dokupuć parę bardziej formalnych kreacji. A, że mieszkam teraz w Pradze, gdzie ceny ubrań są delikatnie mówiąc zawyżone wybrałam się do lumpeksu. Tu ceny zwykłej podkoszulki no name zaczynały się od dwudziestu paru złotych... teraz odliczam dni do zakupów w Polskim Sklepie. Powodzenia przy kolejnych "łupach". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nieźle się cenią! Zazdroszczę Pragi, byłąm tam raz i jestem zakochana, koniecznie muszę się wybrać ponownie :)

      Usuń
  17. skąd ja to znam - u mnie to samo:)
    świetne łupy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na moim placu zabaw spokojnie, ale Spadek taki jest ;)

      Usuń
  18. świetny wpis, zresztą jak zawsze :) ja też w ciuchach kupuję ale jeszcze tak nie miałam :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajne zdobycze, takie Twoje...mi przeszła namiętność do ciuchlandów od czasów podbitego oka ...kurrrdesz...baba mnie zdzieliła łokciem...i limo było eleganckie, aż się w pracy klienci pytali co się stało D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ludzie! Współczuję lima ... ja to tylko kosteczki zdzieram ;)

      Usuń
  20. Ostatnio ekspedientka w moim ukochanym lumpku pokazywała zadrapania na rękach. Pytam: "kot pewnie panią podrapał?" Na to ona: "pani to nie kot, dostawa wczoraj była." No tak, bydło rzuciło się na wieszaki i bidulka oberwała rykoszetem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedna...te kobiety powinny mieć jakiś dodatek do pensji za mordęgę w dniach dostawy ;)

      Usuń
  21. To chyba nie dla mnie, chociaż nie wiem jakby było, gdyby ciucho z takimi rzeczami znalazł się w pobliżu. Na pewno by kusiło, ale wiem, że pewnie nie dałabym rady wybrać tego, co bym chciała, za wolno myślę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam nie wybierasz, tylko łapiesz co możesz, potem jest czas na zastanowienie :D

      Usuń
  22. kocham Twoje posty, czytam i automatycznie humor mi sie poprawia;) no kocham Cie pudernico:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde aż miło mi taki komentarz przeczytać, gęba sama mi się usmiecha, dziękuję :)

      Usuń
  23. Nie wiedziałam, że w Zamościu jest taki sławny ciuchland. W Lublinie to gdzie nie pójdę jest wszędzie pełno handlarzy na nowej dostawie, głównie walczą o buty i torebki. Do Zamościa to raczej nie planuję się wybrać, ale może do Krasnego przyjechałabym na jakieś łowy :) muszę tylko wcześniej Ciebie podpytać gdzie warto iść i kiedy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Zamościa tez kiedyś się wybierz ;)
      A u nas, to możemy i razem pójść, daj tylko znac wcześniej kiedy będziesz :)

      Usuń
  24. Fragment wpisu między bluzkami, a gaciami do złudzenia przypomina mi moje wrażenia po wycieczce do pośredniaka. :D Uwielbiam czytać Twoje wpisy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że opis można podciagnąć i pod kolejkę do lekarza :D

      Usuń
  25. Łoooo matko :o ja nie mam siły walczyć z babkami, przejdę się czasem jak już nie ma tłumów.. Podziwiam za odwagę :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon by: Panna Vejjs.