Menu

czwartek, 5 maja 2016

Blogosfera- moja spowiedź

Dzisiaj przyszłam pomarudzić. A gówno. Oczyścić się. Chcę napisać, to co napiszę, żeby mieć spokojny łeb, bo post kołacze mi się w bani od dawna, ale bałam się, że może kogoś urażę. Może będzie jakaś wojna. Ale wiecie co? W dupie to mam, całemu światu nawet sama Jenna Jameson dobrze nie zrobi. Ja nikomu nie będę dupy lizać. I co mi zrobicie? Najwyżej nie dostanę kremu do recenzji, a ktoś inny zarzuci focha. Życie.

Pixabay

Jak już wspominałam, zrezygnowałam ze spotkań blogerskich. Jeśli będę się gdzieś pokazywać, to tylko na ogólnopolskich imprezach. Dlaczego? Nie, wcale nie zachłysnęłam się liczbą odsłon czy coś, bo szarak jestem. Nie czuję się gwiazdą, no chyba, że na rodzinnej wsi, bo chyba jako jedyna stamtąd gdzieś się publicznie pokazuję ;) Męczą mnie spotkania w małym gronie i to nie ze względu na grono, bo większość dziewczyn to super laski, ale z nimi mogę umówić się na spotkanie prywatnie. Chodzi o "wymuszanie" recenzji. Piszę w cudzysłowie, bo niby mi nikt głowy nie urwie, że nie napiszę o cudownym środku na hemoroidy, ale naciski są. Jadąc na spotkanie nie wiem co dostanę, a deklaruję, że recenzje zrobię. Sama się w to wjebałam i już więcej nigdzie się nie zapisuję.

Kiedy podejmuję się jakiejś współpracy, wiem co dostanę, ja ustalam zasady. Czasem podejmuję się też testów jakichś drobiazgów. Dla mnie współpraca to twór długoterminowy, potrzebujący czasu i dokładnej analizy, dziesiątki maili, zapytań, telefonów. A takie testy, to ot na Fejsie jakaś firma rzuca hasło, że ma przypuśćmy 10 balsamów i szuka blogerek żeby się wysmarowały i dały znać, czy nie oblazły ze skóry. Czasem się zgłoszę, bo mój zapach, bo nowość, przetestuję i już. Nie wiem czy widzicie różnicę?



A spotkania? Dostajesz wór prezentów, w tym połowę rozdajesz koleżankom i rodzinie, bo na chuj mi na przykład krem 50+? Nawet na chuj nie potrzebny, bo nie mam. W ostatnim czasie przybył mi za jasny podkład, za ciemny podkład, z 10 kremów do rąk, kilka różowych lakierów, kilka czerwonych i nude, 50 kilogramów próbek, milion szminek w kolorach z dupy. Kurwa nie zjem tego, rozdałam. Pal licho, że mi było nie po drodze z niektórymi kosmetykami, chętni są. Ale! Musze dać recenzje z tych produktów. No i teraz wyobraźcie sobie jak recenzuję Wam podkład w odcieniu dupa murzyna. Albo gdzie mam niby wcisnąć recenzję świeczki zapachowej, skoro tego tematu nigdy nawet końcem kija nie poruszałam? Albo takie drogie jak skurwysyn produkty do włosów z foty powyżej. Firma John Masters Organics, czy Wy se jaja do chuja robicie? Wasze 60 mililitrów szamponu wystarczyły mi na trzy razy, odżywka na dwa, a i tak przy drugim razie mi jej zabrakło. I co ja mam recenzować? W kilku słowach- drogie produkty, jebią naftaliną, a myją i odżywiają jak każdy przeciętny produkt za dychę. Tyle po wielkich testach mogę powiedzieć. Ile taka ogromna firma płaci za reklamę w gazecie? 10 tysięcy? 50 tysięcy? Johny przewijają się w każdym numerze Twojego Stylu, a ja mam na podstawie 60 mililitrów jebać bogaczom reklamę za darmo. A taki chuj. Tak się szanuje blogerów. Owszem, blog to moje hobby, ale dlaczego mam nie dostać choćby 5 klocków za reklamę? Blogerzy, to teraz siła, to z internetu ludzie czerpią informacje. Nie chcecie płacić, spoko, ale wtedy pisze się maila i dogaduje sprawę. Nie muszę brać kasy, ale muszę mieć prawo wyboru. I tak większość współprac odrzucam, bo jak przyjęlibyście propozycję firmy, która daje tydzień na testy eko kosmetyków? No właśnie. Pogoniłam.

Pixabay
Piszę tu, bo lubię i odcinam się od wszelkiego zła. Zawsze szczerze, źle, czy dobrze, ale szczerze. Zawsze. Fajny mam szablon, no nie? Nawet myślałam nad swoją domeną, tylko po to, żeby w adresie nie było magicznego hasła "blogspot", ale w sumie jeden chuj gdzie piszę, ważne, że do ludzi to trafia. Nie mam czasu się w to bawić. A piękny szablon zawdzięczam Vejjsiątku. Powiedziałam jej tylko, że ma pasować do moich zdjęć z nagłówka. Tyle. Wybrała róż, podobierała otoczkę, a ja zatwierdziłam. I pewnego dnia dostaję wiadomość od innej blogerki, że jak mogłam zrobić różowe tło jak ona. No jak? Srak. Bo przecież jak miałam białe tło, to zerżnęłam od Kasi Tusk, right? Niektórzy myślą, że mają monopol nawet na kolory. Otóż nie. Otóż nie wzoruje się na nikim, bo to ja sama sobie jestem sterem, okrętem, żeglarzem. I dam sobie rękę uciąć, że nim puszczę ten post na moim Fanpage, dostanę wiadomość od tej osoby, że jak ją mogłam obsmarować. A mogłam. u siebie jestem, a nazwiskami nie rzucam. Ja przynajmniej nie bawię się w obsy i komy, zaprzeczając przy tym publicznie. Musiałam Wam o tym napisać, lżej mi. Nie mam zamiaru zmieniać koloru tła o pół tonu, żeby komuś się przypodobać. Nie chce mi się udawać, że kogoś lubię. Unikam, a teraz to już chyba wpierdol mi się szykuje haha :D Ja nie jestem ślepa i widzę kto komu i za co dupę w blogosferze liże. Sorry, nie jestem psem, żeby sobie wylizywać końce przewodów pokarmowych. Bogu dzięki poznałam dużo zajebistych lasek blogosfery i jedna czarna owca mi wisi.

 Koniec miłości, majtki na dupę.


89 komentarzy

  1. Też mam jasno różowe tło. O ja nie dobra :-P z tymi współpracami mam tak jak Ty. Jakoś nie uśmiechało mi się recenzowanje płynu do mycia waginy chociażby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to tło będziemy się obie w piekle smażyć, zobaczysz :D Masz szczęście, że Ciebie nikt od szmat nie obsmarował do innych dziewczyn za kolory :D
      O a mogłaś dać recenzję i zademonstrować jak używać :D

      Usuń
  2. Też już dawno odpuściłam spotkania blogerek, wolę się spotkać ze znajomymi blogerkami prywatnie, przy kawie, bez prezentów niż wracac do domu z naręczem niepotrzebnych rzeczy :D
    Co do tego szablonu..pfff, mogła sobie ten kolor zastrzec XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. JA nie mówię, że mnie prezenty nie cieszą, bo takie balsamy, czy coś co mi idzie jak woda, zawsze mnie cieszą, ale niektóre gifty ehh...
      Zastrzeżmy wszystkie kolory! Zastrzeżmy nazwy, opatentujmy swoje imiona :D

      Usuń
  3. Może zamiast unikać spotkań dla blogerów trzeba wybierać te dobre? I nie mówię o tych ogólnopolskich tylko :) A bywając na tych małych tez nikt nie zmusza do brania prezentów, nie potrzebujesz nie bierzesz i nie czujesz się zobowiązana :) proste jak chuj :)

    Ja od kilku lat już robię SoB i jeszcze ani razu żaden bloger nie był nawet zasugerowany że ma coś lub powinien recenzować. U mnie ma się uczyć i nie być jak cipa powielająca bzdury o składnikach, znacznikach na tubach i innych takich. Nie zmuszam również do brania prezentów - ale z założenia tez nie załatwiam 80 sponsorów (próbek, rabacików itd)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z tym prostym chujem, to bym polemizowała :D
      Ja wiem, że u Ciebie jest na lajcie, ale jakoś nie miałam śmiałości się zgłosić i trochę mi daleko ;) Może kiedyś się odważę. Śledzę Twój SoB i czytam relacje, ale kurcze ja taki mały bloger w sumie jestem. Meet Beauty to było dla mnie wyzwanie i zgłosiłam się po namowach :)

      Usuń
  4. na Meet beauty też nie brałem większości podarków bo nie były mi potrzebne do niczego i ale były osoby co musiały wziąć co się tylko dało :) ale są blogerzy i blogerzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja taki wieśniak nieobyty jestem, że myślałam, że na stoiskach coś sobie kupię :D I jak poszłam do stoiska Eveline i rozmawiałam o tuszach i szminkach, a Pani mi dała tusz i pomadkę, to kilka razy się upewniłam, że kasy nie chce, bo byłam gotowa zapłacić. Z Indigo też miałam nie brać złotej torby, bo myślałam, że są hybrydy, których nie używam. Dopiero po prezentacji pięknie pachnących balsamów (uwielbiam!) wzięłam tobołek. A z Got2be też nie brałam całej paki, bo na co mi lakier do włosów, czy coś do stylizacji, skoro nie używam? Maseczkę do włosów tylko dostałam, bo tu mam hopla ;) Ale wiem wiem..."bierz cokolwiek"...to też dało się słyszeć pośród blogerek. Smutne to.

      Usuń
    2. Ooo tak, tego 'bierz cokolwiek' sama byłam świadkiem :D Uciekałam stamtąd gdzie pieprz rośnie! Ale nie dziwota, jak tak przyglądam się czasami blogosferze.
      Dlatego nie mogę się doczekać SOB u Michała. To jest dopiero gratka. Czegoś się nauczę i coś z tego wyniosę. Na MeetBeauty chciałam chociażby przebadać skórę głowy na stoisko Pilomax, ale jak zobaczyłam, ile dziewczynom wciskali produktów, to dałam sobie spokój. Już na poprzedniej edycji dostałam maskę i szampon (pisałam na karcie, że nie toleruję SLS, ale oczywiście dali mi produkt z tym składnikiem), no to wczoraj wykończyłam dopiero maskę. Uhhh, a rozdawać też nie ma komu.

      Usuń
    3. I wszyscy wiedzą o kogo chodzi :D
      Ja akurat się cieszę, że pani dobrała mi Waxy pod moje pierze, bo nie miałam ich wcześniej, tymczasem sprawdzają się u mnie rewelacyjnie, także mają już we mnie klienta na lata ;) Ale ja mam hopla na punkcie włosów. Inna sprawa, że nie brałam jak leci wszystkiego wkoło ;)

      Usuń
  5. świetny tekst, jak zawsze, a stronka jest superowa taka dziewczęca :P podoba mi sie, a nawet bardzo mi sie podoba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamysł fotografki był taki żeby dać kontrast między moim stylem pisania, a otoczką ;) A potem właśnie otoczka doszła i jest kontrastowo :)

      Usuń
    2. i bardzo dobrze, jest pieknie :)

      Usuń
  6. Pudernica, właśnie szykuję się do ukłonu w Twoją stronę. Dlatego u mnie nie ma i nigdy nie będzie recenzji szczegółowej produktów ze spotkań, bo sponsorzy sobie w ciula lecą - normalnie żenua. Ja mam zrobić w ciągu miesiąca recenzje kremu. No śmiech na sali, że ja po miesiącu mogę coś o nim powiedzieć. To ma być rzetelna recenzja? Już sam fakt, że muszę post z prezentami opublikować mnie wkurwia. Co oni z tego mają, że ja pokaże w poście ich produkt, skoro tego postu nikt nie przeczyta, tylko same dziełchy ze spotkania. Jaki to sens? Nie wiem kto im tam doradza, ale nie ma pojęcia o efektywnym marketigu i PR-rze. Zawsze negocjuję i jeżeli muszę, to odmawiam dostania produktu. Dlatego też, po ostatnim spotkaniu również zrezygnowałam z takich meetingów. Było super, ale bez tylu prezentów byłoby fajniej. Sprawdziłam jak to jest na takich wypadach i po 3ch mogę świadomie stwierdzić, że to nie moja bajka. Szacun, naprawdę kłaniam Ci się do stóp, że to napisałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam na 3 spotkaniach no i na Meet Beauty, ale to inna bajka, tam nikt nie zmusza :)
      Akurat posty z prezentami nawet lubię przejrzeć, bo patrzę co tam za nowości na rynku wystrzeliły, ale po części się zgadzam, że takie notatki niewiele wnoszą ;)

      Usuń
    2. To jest reklama dla innych blogerów, żeby wiedzieli kto co daje i do kogo warto uderzyć :-).

      Usuń
    3. O a ja głupia sama potem kupuję :(

      Usuń
  7. Michał, niestety, ale krzywe chuje też występują :D

    Co do blogerskich spotkań dawno temu wyraziłam swoje zdanie i odeszło mi z bloga ponad 80 obserwatorów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blanka w tym wypadku jest prosty :) nie chce, nie biorę nie recenzuję :)

      A co do spotkań wszytko zależy od organizatora, na moich spotkaniach liczy się wiedza, a firmy wiedzą że dając coś nie mogą oczekiwać recek, a jak miały wymuszać na uczestnikach takowe nie wchodzę z firmą w żadne układy - jeżeli organizatorkom zależy na pierdyljardzie sponsorów i badziewiu zgadzają się na wymuszenia :) wszytko zleży od nas :) i jeżeli chcemy recenzujemy ale nie musimy :) Podobnie z braniem prezentów nikt nie zmusza do brania, nie chce nie biorę.

      Ale wiem też że są blogerki które wezmą wszystko i tylko od giftów mają radochę. Za każdym razem jak zbieram grupę na SoB w zgłoszeniach zdarza się ktoś kto pyta "a będą gifty, bo jak nie to nie chce brać udziału w spotkaniu" Wiem też że niektóre oficjalnie gardzą giftami a biorą wszystko jak leci, nawet próbkę czy rabacik :)

      Usuń
    2. Zgadza się, nie ma przecież przymusu brania i testowania/pisania recenzji.
      Tyle że, niestety, są też takie osoby, które chcą nabrać jak najwięcej bo za darmo jest. Do mnie również w trakcie zgłoszeń kilka dziewczyn pisało "ile będzie firm? a jakie są prezenty? i blablabla". I przez takie sępy prezentowe niektóre spotkania wyglądają właśnie tak jak opisałaś, bo się idzie za tłumem

      Usuń
    3. Są krzywe są hahah :D
      To ja jestem noone, bo nawet nie wiedziałam, że można odmówić wzięcia prezentu. Całe życie się uczę ;) Ale już problem z głowy, nigdzie nie pojadę gdzie mi coś na siłę pchają i wymuszają, o i już.
      Też dostrzegam takie osoby, które biorą byle wziąć, ale co zrobić? Świata nie zmienię. Mogę co najwyżej być przykładem buntownika, który umie wyrazić głośno swoje zdanie :)

      Usuń
    4. krzywe są również ale ten jest prosty :D

      Usuń
    5. Nie liczy się kształt, tylko jakość :D

      Usuń
  8. Też mam trochę różowego tła, może się pomyliła w odcieniu (bo stopniować można na wiele sposobów) xD
    Coś czuję, że Ty sławna będziesz. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę być sławna, nie wadzi mi to heheh :D

      Usuń
  9. Haha, uśmiałam się z tego różu, dobre to było xD
    Ogólnie tekst niezły ^^ ;)

    Keira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie ma co się śmiać! To poważna sprawa! Policja, halo, policja!Przyjedźcie na blogaska!

      Usuń
  10. O jak ja się z Tobą zgadzam ;))) ostatnio trafiłam na pewną grupę blogerek organizująca spotkanie. Nawet w Lublinie. Ale jak zobaczyłam jakie niektóre firmy mają wymogi jeszcze przed spotkaniem (tu baner, tu udostępnienie, tu dobicie do jakiejś liczby lajków) to aż się śmiałam sama do siebie. Dlatego ja nawet nie mam zamiaru do takich cudów się zgłaszać ;) Fajnie by było poznać niektóre osóbki osobiście, ale chyba jednak wolę zwyczajnie umówić się z nimi na piwo ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nawet wiem o której grupie "organizatorek" piszesz ;)

      Przyznam szczerze, że dla mnie spotkania to własnie okazja do pogadania się, spotkania z ludźmi których naprawdę lubię, niestety z biegiem lat widzę,że coraz częściej stoi za tym niestety nieuczciwość. Ludzie nie przychodzą na kawę tylko po torbę z prezentami. Niestety często zawijają się zaraz po tym jak tylko giffty zostają rozdane :( Brakuje normalności w tym i szczerości... Mnie już zaczęły męczyć współprace opierające się na niczym... Zresztą, ciężko tu pisać o współpracy, firmy też często podchodzą do nas jak do czystego szyldu na którym wywieszą swoją reklamę. Przykro się robi bo nie obchodzi ich własciwość oraz skuteczność produktu a zwykła reklama, nie ważne jak ważne by się sprzedało.
      Wiesz co mnie jeszcze wkurza ? Wiele lasek piszę pozytywne recenzję produktom nawet kiedy się nie sprawdziły, tylko dlatego aby wywiązać się ze spotkania - nie ze mną takie akcję.

      Usuń
    2. No ja jak coś jest gówniane, to piszę, że gówniane. Po co to ściemniać?

      Ja tam pierdole spotkania giftowe. Stać mnie, se kupię jak zechcę. A jak nie zechcę, to se nie kupię i też gorsza nie będę. A spotkać to się zawsze można na własną rękę. Ja się jakoś do Lublina busem dotelepię :D

      Usuń
    3. Mazgoo, masz absolutną rację. Powstaje wiele recenzji ze współprac, które z rzetelnością mają tyle wspólnego, co ja z baletem :D Dlatego jak czytam recenzję postów współpracowych, to tak całkiem serio traktuje je tylko u blogerek, które znam lub czytam już od dłuższego czasu. Bo jak wchodzę na bloga jakiejś małolaty, która krem zupełnie nieprzeznaczony do jej typu cery wychwala pod niebiosa, albo recenzuje podkład, z dopiskiem , że za ciemny, ale ogólnie to zajebisty jak cholera (nie wnikam skąd to wie ;D), to aż mnie krew zalewa na coś takiego. Zero szacunku do samej siebie i do tego co się robi.

      Wiolka, a to, że akurat Ty napiszesz jak coś gówniane, to nigdy ani nawet przez chwilę nie miałam wątpliwości :D A co do piwa, to i ja się do Lublina mogę busem dotaszczyć i piwko zawsze spoko :D Se można prywatne spotkanie blogerskie urządzić :D Bez giftów i bez stresu :D

      Usuń
    4. Można. Jestem za! Teraz będę zagrzebana w remontach, ale zaraz za chwilę jestem do dyspozycji :)

      Usuń
  11. o nie, o nie :D :D teraz to mnie rozbawiłaś :D :D :D
    Ps. k*rwa, nie wiem nawet jakie mam tło <3 ...ale zawsze ch*jowa ze mnie estetka była :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej sprawdź kolory, bo milicja Cię aresztuje i na co Ci to? :D

      Usuń
  12. Jak mogłaś zrobić różowe tło?! :) Ja już słyszałam, że kradne powiedzonka osoby, której nie czytam, a jej bloga mam w poważaniu. Chyba rozumiesz, że frazeologizmy i powiedzenia to tylko polonistki znają, a reszta blogosfery jak je używa to już zerżnięte. Ah no i ponoć nie powinniście ze mną gadać, bo nie wiecie jaka jestem naprawdę (napisała osoba, której w życiu nie widziałam na oczy, ale widać zna mnie lepiej niż ja sama) :D Pamiętaj, że zawsze jak idziesz przed szereg i się wyróżniasz to za każdym razem znajdzie się ktoś komu będzie przeszkadzał szablon, czcionka i kropka nie tam gdzie trzeba. A co do współprac to wcale mnie nie dziwi podejście firm, bo jak widzę posty o mleku łaciatym to ręce mi opadają. Grunt to mieć to gdzieś. Ale rozumiem, że wygadać się trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleko łaciate, serki na blogu kosmetycznym- standard. Karygodne.
      Ja przywykłam do tego, że mam antyfanów ;) Od zawsze jakoś tam się wyróżniałam, bo 14 latka z kolczykiem w brodzie, to jednak na małej wsi trochę dziwadło ;) Przywykłam, ale co? Żle, dobrze, byle mówili hahah :D

      Usuń
    2. Jestem tego samego zdania. Grunt to nie być obojętną :)

      Usuń
  13. Jestem tu pierwszy raz. I co? I kocham Cię. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurde, trochę mi otworzyłaś oczy tym postem i uporządkowałaś wszystkie moje refleksje na temat spotkań.. Sama ostatnio już chciałam zrezygnować z tego, ale nie potrafię, bo się chyba już uzależniłam od spotkań z dziewczynami, od gadania z 10napalonymi laskami o kosmetykach, ale bez kitu wszystko się zmienia do momentu rozdawania kosmetyków... Cześć ledwo, co dostanie paczki spierdziela do domu, a ja potem muszę lecieć obładowana jak rumun, wszystko leci i cały czar znika. Te wszystko kosmetyki mnie zaczynają przytłaczać, głównie ich ilość, ale najgorsze w tym jest właśnie to, że nie wiemy za bardzo, co dostajemy, na ostatnim spotkaniu zrezygnowałam z paru rzeczy, bo lol nie będę pisać np. o naklejce pod włącznik do światła, bez jaj, ale potem i tak okazało się, że tych rzeczy jest dużo dużo duuuużo więcej, co zresztą można zobaczyć teraz u mnie na blogu i aż mi trochę głupio, że u Ciebie taki wpis, a u mnie 'AWWW KOSMETYKUSIE' hahaha no ale mus to mus... całe szczęście nie mamy prawie żadnych wymogów recenzji, więc mogę nawet część wyrzucić i nikt tego nie zauważy.., ale tak jak Michał pisał wyżej, muszę być po prostu bardziej stanowcza co do tych rzeczy, które dostaje i np. na spotkaniu odmawiać, jak wcześniej nie mam bladego pojęcia, że mam to dostać, bo ze spotkań chyba nie będę umiała zrezygnować, za bardzo lubię ludzi, a tak naprawdę takie oficjalne spotkanie czasem jest jedyną możliwością żeby się z kimś zobaczyć, przykre ale prawdziwe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak to już jest. Ja staram się robić miłe kosmetyczne niespodzianki koleżankom, czy Mamie, ale te naciski z recenzji...nosz kurwa mać.

      Usuń
  15. Ja na spotkaniu żadnym nie byłam i chyba nie chcę, choć niektóre dziewczyny z miłą chęcią poznała bym osobiście. Jak jednak czytam właśnie o tych "wymogach",że dostajesz miliard pierdółek które Cię nie interesują i jeszcze masz o nich napisać ,a najlepiej to jeszcze w ciągu tygodnia to przestają być te spotkania kuszące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie już nie kuszą :P
      Chyba, że coś bez wymuszeń, albo normalne spotkanie na kawę.

      Usuń
  16. No nie mów, że nie robisz banerka na miesiąc za wazelinkę w słoiczku ? I nie godzisz się na wszystko co popadnie łącznie z recenzją majeranku ;p Ja bym tak robiła :D Szczyt marzeń i wielki krok ku samorealizacji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat majeranek, to mnie kusi :D Wszędzie walę gdzie popadnie, podobnie jak czosnek :D Potem śmierdzę starymi ludźmi hahaha :D

      Usuń
  17. Jako matka dwóch odpowiem dyplomatycznie, bez przekleństw :)
    Twój blog jest Twoim podwórkiem i to Ty decydujesz czy chcesz współpracowac, spotykać sie, cokolwiek.
    Ze swojego przykładu wiem, że sporo marek zrezygnowało ze współpracy, gdy odpisywałam,
    Ze nie potrzebuje kremu 50 plus, ze nie recenzuje soczewek, że maść nijak się
    Wpisuje w charakterystykę bloga, że sesja zdjęciowa+recenzja+zdjecia w social
    Mediach to projekt za
    Który chciałabym dostawać pieniądze. Ciężki temat bo każda z nas jest inna i czego innego oczekuje, ale chyba najważniejsze w tym wszystkim
    Jest to, aby sie szanować,
    Prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda.
      Szanuję się i dlatego nie dam się wykorzystać.
      :)

      Usuń
  18. Haha z tym tłem to niezła historia. Ja mam białe i też pewnie od kogoś zerżnęłam 😁 Co do tych spotkań, to byłam na jednym. Było fajnie, a ogrom kosmetyków był do testów. Wiadomo że to trochę trwa, ale jak zobaczyłam że organizatorka pisze że firmy są niezadowolone bo nie ma szybko recenzji kosmetyków u większość dziewczyn na blogach(w tym i u mnie). Trochę się wkurzyłam bo nie było mowy o tych recenzjach na początku a na dodatek jak tak szybko można wszystko przetestować?? Albo nie będę pisać o pastach do butów czy sokach jak mój blog jest o kosmetykach, tylko dlatego że to dostałam. Ale się rozpisałam😁 pozdrawiam😙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasta do butów? Serio? :D
      No, bo najlepiej to 100 recenzji w tydzień, wszystkie pozytywne, bo my nie pracujemy i nie prowadzimy domów prawda? Masakracja....

      Usuń
  19. Brawo, brawo, brawo!!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Przekaz Twojego tekstu rozumiem i totalnie do mnie trafia. Choć dla nie za wulgarnie to napisałaś :P ale to tylko moje takie odczucia.
    Bo tak ogólnie, to całkowicie się z Tobą zgadzam, bez dwóch zdań. Zresztą ja sama pisałam tekst o podobnej tematyce.

    OdpowiedzUsuń
  21. Płakać mi się chce ze śmiechu, bo genialnie to opisujesz, ale jednocześnie wiem, że powinnam płakać z rozpaczy — bo to co piszesz to smutna prawda. Nie byłam do tej pory na takim małym sponsorowanym spotkaniu, na jedno już chciałam się wybrać, ale zrezygnowałam i nie żałuję, bo jak zobaczyłam, jakie pierdoły te dziewczyny dostały i musiały opisać na blogu, to mi się ich żal zrobiło. To samo z resztą dotyczy normalnych współprac blog-firma. Mam małego bloga, czasami jakaś firma się do mnie zgłosi i chce mi zapłacić za post pieniędzmi lub produktem — nie mam nic przeciwko barterowi, pod warunkiem, że nie dostanę gówna ze wstążką, albo miniaturki produktu do "przetestowania", bo to jest śmiech na sali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mam nic przeciwko barterowi, czasem można poznać jakąś ciekawą nowość. Współprace i testy są fajne, ale nie wciskanie czegoś na siłę.

      Usuń
  22. Za ten post to wódki bym sie z Tobą napiła! Mimo ze akloholu nie lubię :D Szczere, bez lizania dupy! Brakuje szczerości w blogosferze, a kasa coraz bardziej zaczyna się liczyć! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię wódki :D
      Ale coś tam można obalić ;)

      Usuń
  23. Zobaczyłam te fucki na zdjęciu i już się bałam co to za atak będzie! A tu mądrze napisana sama prawda. Ja staram się to jakoś ogarniać, ale ilość kosmetyków, jakie mam obecnie w domu to już pewnością zakrawa o skandal. Czasem sobie myślę, wezmę, rzucę to, przecież z jednym kosmetykiem każdego rodzaju przeżyję, ale nie... to chyba trzeba już leczyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie czasem na płacz zbiera, gdy widzę ten kosmetyczny syf w moim pokoju i pokoju obok...

      Usuń
    2. Ja nie lubię gromadzić. Jedynie to żele i balsamy w zapasie, bo idą jak woda. Jakieś drobiazgi mam, ale resztę rozdaję. Lubię mieć np ze 3 zapachy balsamu otwarte i żele pod prysznic to samo, bo wybieram w zależności od humoru ;) Ale to w sumie tyle moich wariactw :)

      Usuń
  24. Uśmiałam się czytając ten post. Ale nie sposób się z Tobą nie zgodzić. Sama prawda.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetnie napisane, ja nie byłam jeszcze na takich spotkaniach a teraz już wiem czego się spodziewać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie wszystkie takie są, ale trzeba być ostrożnym ;)

      Usuń
  26. Rzadko komentuję ale zaglądam do Ciebie regularnie i powiem jedno: pojechałaś równo ale zgadzam się z Tobą całkowicie! Znakomity text, czapki z głów! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo.
      A z tym komentowaniem, to ja rozumiem. Sama dużo czytam, ale np z tel nie jestem w stanie skomentować ;)

      Usuń
  27. Dlatego ja wolę zainwestować swoje pieniądze w to czego potrzebuję, co chcę wypróbować i coś co prawdopodobnie mi się sprawdzi a nie dostać milion gówna, które potem trzeba zachwalać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to! Chociaż nie powiem, parę perełek poznałam dzięki spotkaniom i jestem im wierna. Ale mam dość tych wymuszeń :P

      Usuń
  28. Mój pierwszy raz u Ciebie. Uśmiałam się. Blogerką kosmetyczną nie jestem ale obserwuje takie blogi i jak czytam recenzję świeczki zapachowej to nie mam siły 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam świeczki to jeszcze, jeśli ktoś lubi to ok. Ale te klikanie w linki i żel do higieny intymnej eee serio? :D

      Usuń
  29. "No i teraz wyobraźcie sobie jak recenzuję Wam podkład w odcieniu dupa murzyna" o matko...dobrze, że nikt w tym momencie mi zdjęcia nie zrobił :P Ryjek mi wykrzywiało we szytkie strony ze śmiechu. Ja lubie Ciebie poczytać, jesteś blogowym Maxem Kolonką - mówisz jak jest =D I pośmiać się można też ;)

    PS. Nie nie nie, to nie jakieś lizanie i wazelina:P Serio lubię zaglądać na Twojego bloga =D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Max Kolanko Pudernica :D
      A zrobię kiedyś recenzję tego podkładu hahah :D

      Usuń
  30. Hahahaha :D I jeszcze skomentowała ten post "blogerka", która spina dupkę.. :D To jest fenomen, że przeczytała ten tekst i nie pomyślała, że zachowuje się dokładnie tak, jak piszesz.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli to o mnie było (tak wnioskuję bo jest to bezpośrednio pod moim komentarzem) to pardon...ale ja nie tworzę recenzji z kosmetyków które ktoś każe mi zareklamować tylko z tego co kupuję i co według mnie warte jest uwagi a co nie. Nie piszę o czymkolwiek żeby tylko pisać i mieć super mega hiper statystykę postów. Nie odczuwam też abym miała jakieś parcie na cokolwiek, nie naprzykrzam się nikomu z tekstem typu "Follow za follow"! Sorry, spudłowałaś ;)

      Usuń
    2. Cicho baby :D
      Akurat laska, o której wspomniałam czyta wszystko łącznie z uśmieszkami w komentarzach, ale jakoś nie kwapi się odezwać, tylko mnie na pvt katuje :D

      Usuń
  31. odważny post, na który odważą się tylko nieliczni. Ale szczery i prawdziwy w 100%!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trzeba. Ty wiesz jak mi lekko teraz! Aż się pisać chce :)

      Usuń
  32. Spoko...nie ma jak konstruktywna krytyka...ale od dupy strony raczej. Każda blogerka jakoś zaczynała, wiec wjeżdżanie na kogoś bo zaczyna w tym środowisku i zarzut hipokryzji jest słaby. Oddznacz anonima jak taka mocna jesteś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moderacja jest, a nie blokada, to raz.
      Dwa- ja tak nie zaczynałam. Wiesz jak zaczynałam? Pisałam posty i tylko tyle.
      Żadnych obsów, komów, pisania do firm- nic takiego nie robiłam. Nigdy. Mam czyste sumienie.

      Usuń
  33. Co racja to racja. Chociaż nie powiem, z początku sama miałam parcie na kosmetyki - gdy widziałam ich taki ogrom, miałam mokro! no, ale czas mnie nauczył na czym trzeba się tak naprawdę skupiać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bo może na początku te kosmetyki troszkę ogłupiają, ale grunt to się wyzwolić z opcji "chcę to mieć, muszę to mieć" ;)

      Usuń
  34. No nie wiem, nie wiem...odcień różu powinien być opatentowany, i biały i czarny i w ogóle wszystko i brać hajs, albo kremy albo pomadki, cokolwiek....byle brać, braść braść, bo moje jest najmojsze a Twoje też jest mojsze nawet jak nie jest to jest...zostałam oświecona w przekazie - paniatno;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha brać nie gadać :D
      Wiesz o co chodzi ;) Oświecenie musiało Cię nieźle rozbawić, chciałabym widzieć Twoją minę :D

      Usuń
  35. Ja piernicze, rzadko spotykam blogi gdzie tak chętnie czytam caaały tekst. Idealnie wszystko ujęłaś, płakałam ze smiechu normalnie jak czytałam ale rozumiem powagę sytuacji :D Zostaję na dłużej koniecznie, bo takie blogi sa mi potrzebne :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon by: Panna Vejjs.