Menu

piątek, 29 kwietnia 2016

Meet Beauty- dary losu

Zrezygnowałam ze spotkań blogerskich między innymi ze względu na "wymuszanie" recenzji otrzymanych produktów. Jadąc na spotkanie nie wiem co dostanę, więc jak mogę recenzować coś, co nie zawsze jest dla mnie odpowiednie? I tak po jednym ze spotkań przybyły mi suplementy, których nie tknę, prezenty zapachowe, które owszem lubię, ale do koncepcji bloga nijak mi nie pasują. Wpadły też za ciemne i za jasne podkłady oraz próbki, których nijak ni chuj nie jestem w stanie ocenić po trzech użyciach. Kiedyś Wam napiszę więcej w temacie spotkań, ale dziś przejdźmy do Meet Beauty oraz do prezentów, które przywiozłam z konferencji.

PS. Zapomniałam dorzucić do foty zbiorowej kosmetyków od Palmer's, sorka ;)

Zgłaszając się tam myślałam, że jedynym giftem jest fakt samego uczestnictwa i to mi bardzo odpowiadało. Potem na Insta zobaczyłam, że organizatorzy szykują małe upominki. No i fajnie. Na miejscu okazało się, że dostałam tonę upominków. Oczywiście cieszę się z prezentów, ale jeszcze bardziej cieszę się, że nikt nade mną nie wisi i nie piszczy, że mam miesiąc na recenzję. Nie. Chcę- to zrobię i już, a jak nie zrobię- to świat się nie zawali. I wiecie co? Aż chce się pisać! Nie lubię przymusu, lubię mieć wolną rękę. Na dodatek kosmetyki, które dostałam były w większości przypadków dobrane dla mnie indywidualnie i to też jest ogromny plus. To zobaczmy co też przywlekłam ze sobą ze stolycy.


Lirene po warsztatach wyposażyło mnie w podkład i coś do jego zmycia, żeby nie drzemać z wytapetowanym ryjem. W sekrecie powiem Wam, że podkład świetnie się zapowiada. Ze stoiska dodatkowo trafiły do mnie miniaturki trzech produktów. No i fajno.


Każda z uczestniczek otrzymała zestaw od Annabelle Minerals. Puder, podkład, cienie oraz róż przyprawiły o spazmy większość dziewczyn, ja byłam ciekawa, ale nie przeżywałam. Kiedyś miałam kilka produktów mineralnych jakiejś marki, której nazwy nie pamiętam i w sumie to się zawiodłam. Zaczęłam kosztować Annabellki i...o kurwa- fajne są! Już wiem skąd ta ekscytacja :)


Schwarzkopf podarowało mi maskę do włosów- tego nigdy dość ;) Widziałam, że dziewczyny miały jeszcze jakieś dodatkowe kosmetyki, ale ja się nie załapałam. Wystarczy mi maska, bo z tego co pamiętam w paczuszkach blogerki miały jeszcze lakier do włosów i coś tam jeszcze z rzeczy, których i tak nie używam.


Bielenda postawiła na balsam, dla mnie bomba, zużywam wszelkie mazidła w tempie ekspresowym. Podkład w odpowiednim kolorze, maseczka, pomadka ochronna- wszystko przydatne. Oprócz tego na stoisku dostałam bajecznie pachnący peeling i mleczko. Pielęgnacja już w użyciu.


Pani z Wax Pilomax, na podstawie badań skóry głowy i włosów, dobrała mi specjalny mega zestaw. Tutaj wszystko mnie zachwyca, a kawowa maska powala mnie na kolana od samego zapachu. Jest szał, moje włosy piszczą z zachwytu.


Tołpa podarowała mi przydatne produkty- peeling do rąk, krem BB, zmywacz na ryj i krem do rąk idealny do torebki. Pozostaje mi tylko się paćkać i pięknieć.


Zestaw w stonowanych kolorach, to podarek od Golden Rose. Zarówno pomadka, jak i lakier wpasowuje się chyba w większość gustów. Mimo, że jestem cholerną papugą, to czasami mam ochotę na spokojny nude look. Prezent jak najbardziej mi odpowiada.


Dwa mini produkty, próbki oraz duży balsam otrzymałam od Palmer's. Słuchajcie! Jak ten balsam pięknie pachnie czekoladą! Aromaterapia w gratisie, się natrę jak świnia w błocie i będę roztaczać egzotyczny zapach.


Słynne rękawice do demakijażu od Glov strasznie mnie ciekawią. Jeszcze nie próbowałam, ale w weekend pierwsza próba ognia. Fioletowa wersja, to ponoć ta dla wariatek. W to mi graj!


Indigo powaliło na kolana chyba wszystkich. Ilość kosmetyków przeszła wszelkie oczekiwania, a są to nie byle jakie kosmetyki. Wszystko pięknie pachnie, nawilża i zachwyca. No ok- lakiery do paznokci pachną standardowo ;)


Dużo kosmetyków otrzymałam też od Eveline. Markę znam, lubię. Balsamy są w dechę, a tusze Evelinki to moje ulubione rzęsomalowacze. Tusz i pomadkę otrzymałam na stoisku, natomiast cała reszta to wygrana w konkursie na  Insta. Nagrody zawsze cieszą, a ja cieszyłam się tak...

Meet Beauty FB
Takie oto podarki przytachałam z konferencji Meet Beauty i za wszystkie dziękuję. Byłam zaskoczona mnogością darów losu. Zaskoczenie było tym większe, że nie spodziewałam się niczego oprócz fajnej przygody i miłej atmosfery. Zgłaszam się za rok i to nie dla fantów, a dla klimatu.



28 komentarzy

  1. Odpowiedzi
    1. Wyłącznie cudowności, ani jednej skuchy :)

      Usuń
  2. Uwielbiam kosmetyki z Wax Pilomax uratowały moje włosy jak zaczęłam chorować na niedoczynność tarczycy i włosy zaczęły lecieć mi garściami . Reszta kosmetyków wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tyle o nich słyszałam, a nigdy nie miałam, aż dziwne :D
      Ale widzę, że się polubimy ;)

      Usuń
  3. Same wspaniałości, podkład annabell mam i lubię, jestem bardzo ciekawa rękawicy do demakijażu, a zestaw od indigo, bajka ech 😀Pozdro 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko bajka, tym bardziej, że nie spodziewałam się niczego.

      Usuń
  4. No zacne dary :) Ciekawa jestem tej rękawicy do demakijażu, więc koniecznie daj znać jak się spisuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tak, też się cieszę, że nie ma żadnego przymusu co do recenzji :) Są konkursy z nimi związane, więc kto będzie chciał to zrobi i tyle :) Ja te torby mam nadal spakowane i tylko do zdjęć póki co wyjęłam, nie wiem kiedy to zużyję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałam rozładować, bo mi kot w torby właził, a nie miałam za bardzo gdzie w całości upchnąć ;)

      Usuń
  6. identyfikuję się ze wstępem postu!! Nie rozumiem tego parcia... rzucaj wszystko bo za tydzień, za miesiąc ma być recenzja! Stanowcze NIE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie nie. Dlatego ja już na żadne spotkania się nie pcham. Jeśli już to na takie jak to- bez nacisków i z dużą ilością przywiezionej wiedzy :)

      Usuń
  7. Ja też byłam zaskoczona ilością! ale coś za grzeczny ten Twój post :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakoś tak wyszło, co będę na siłę bluzgi cisnąć jak mi bez pasowało :D

      Usuń
  8. I to rozumiem! Chcą to niech dają prezenty, nie to nie. A jak coś się wyjątkowo spodoba to warto pochwalić w recenzji.
    Ta edycja Meet Beauty zdecydowanie się udała, spróbuję wysłać zgłoszenie do kolejnej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty nie próbuj, tylko wyślij :D
      Własnie tak...sama wiesz jak jest z tym ciśnięciem...

      Usuń
  9. Jaka boska sukienka w koty! *.*

    OdpowiedzUsuń
  10. Koniecznie napisz jak nakladasz ten podklad z annabelle jak go poskromisz, bo jedzie do mnie a czuje ze nie bede umiala nie zrobic sobie nim maski :D swietne dary losu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co to nakładam zwyczajnie- dużym pędzlem :) Po pierwszych testach nie zauważyłam, żeby robił krzywdę, jest łatwy w nakładaniu :)

      Usuń
  11. No no dla każdego coś dobrego ☺ annabellki bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń

Szablon by: Panna Vejjs.