Menu

wtorek, 15 marca 2016

Wiosenne Spotkanie Blogerek w Lublinie- relacja

Weekend spędziłam imprezowo. Dosłownie z imprezy na imprezę. Jedną z nich zaliczyłam w Lublinie. Na Wiosenne Spotkanie Blogerek pojechałam busem! Ja! Kurwa...z rok busem się nie kolebotałam, ale dałam radę, nawet się nie zgubiłam i nikt mnie nie porwał. Całe szczęście z dworca zawinęła mnie Marta (bądź pochwalona), więc byłam zaopiekowana i robiłam za trzymacz nawigacji w ramach podziękowań. Trochę mi się mapy w głowie zacinały, ale dotarłyśmy na miejsce. A tam...



A tam stado bab. Od lewej lecąc stoję ja. Wyszłam jak Krysia Tuchałowa ze wsi, ale w sumie jestem ze wsi, to nie będę się czepiać, nic nie poradzę, że mi z filców słoma wyszła. Koło mnie stoi MagdaKasiaMonikaMadziaMilenkaMarzenkaMagdalenka i Marta. Dobrze, że wzięłam żółtą kufajkę, w której na co dzień inseminuję trzodę, to jakoś tak czarno nie było. Wzięłyśmy z Martą towarzystwo w jajeczny uścisk. Takie jaja. 




Nasza babska biba odbyła się w Restauracji Portofino nad Zalewem Zemborzyckim. Żarcie spoko, dali kartofle to nie narzekam, bo kartofel to podstawa. Klimacik też niczego sobie. Szkoda, że nie było trzydziestu stopni na plusie, byłoby jeszcze lepiej. 




Fotka pod tytułem "Chwila namysłu, co by tu ojebać i czym popić". Jako że było już chwilkę po trzynastej, zamówiłam Mojito, bo pamiętajcie- prawdziwy dżentelmen przed południem nie pija. 




Podczas gdy Panie zajadały sałatki, ja zamówiłam wieloryba, kopiec kartofli i michę surówek, a wszystko dlatego,że ja lubię wpierdalać. Co zrobić. 




Po napełnieniu mojej bezkresnej kiszki miałam dużo siły na quiz i na wypełnianie kartek pamiątkowych. Tutaj chapeau bas- genialny pomysł. Nawet mi nikt nie napisał, że jestem pojebana, ale wiadomo trochę strach pisać, jak każda przez ramię widzi :D 




Piszo i piszo, napisać nie mogo. Milena się cieszy, bo przez kilka godzin zaglądała mi w cycki, to i smutno jej nie było ;)




Też pisałam, żeby nie było, że jak ze wsi, to liter nie znam. Znam. Jeszcze Wam powiem, że i quiz mi całkiem zacnie poszedł, nawet Wam się pochwalę wynikiem. Ale nie powiem jakie były pytania, bo wtedy moje odpowiedzi wydadzą się kretyńskie. 




Prącie bardzo. Kartkówka rozjebana jak żaba na szosie. A na pierwszej karteluszcze macie miłe słowa na mój temat. Serio nikt mnie nie chciał znurać? :D Powiększcie sobie jak Was intererere.




Plotki, kupa śmiechu, morze alkoholu, trochę dragów i tańce nago na stole   i tak nadszedł czas na upominki od sponsorów. Trochę tych tobołów stało, nie, że nie. A i tak każda najbardziej wzdychała do tych ładnych, kartonowych pudełeczek w lewym, dolnym rogu. Powiem Wam, że nawet jakby tam  w środku był stolec, to i tak pudełko wymiata :D 




Ja jako znany macacz i wąchacz od razu wsadziłam nos w zapachy. Może to mój urok, może to Mama, która jest szewcem akrobatą i od zawsze miałam dostęp do świeżego kleju. I tak to, lubię se pocachać. 




Chytra baba z Radomia. Łapy w gifty. Przecież każda blogerka jedzie na spotkanie żeby się nachapać, no nie? A no nie. Ale upominki cieszą i nie zaprzeczę. A i tak znikam w najbliższym czasie ze spotkań, właśnie dlatego, że za dużo mi tych wszystkich kosmetyków. Na kawę też się nie umówię, bo nie piję, ale herbata, czy jakiś browar- chętnie. A wiecie co było najlepsze? Że takie spotkanie to nie tylko gifty, ale i pomoc. 





Na koniec spotkania odbyła się licytacja, z której chajsy powędrowały do Lubelskiego Animalsu. Szczególne podziękowania należą się także partnerom spotkania- EUKAUBA8in1IAMSTETRABIOMANIA. Dzięki partnerom do Schroniska w Lublinie przy ul. Metalurgicznej 5 trafiły najważniejsze gifty - 80 kilogramów karmy mokrej i suchej, kagańce, smycze, różnego rodzaju preparaty. Dla mnie takie prezenty są więcej warte, niż kolejna szminka. Wcale nie ja muszę dostawać, są stworzenia, które ucieszy pełna miska. Wolę merdające i zadowolone zwierze, niż lakier do paznokci. 




Oczywiście Sponsorom też dziękuję. Miło było gościć w tym klimatycznym miejscu i w sympatycznym gronie. A jeśli jesteście ciekawi co było w tobołkach...




...to zapraszam na kolejny post :) Opowiem Wam co i od kogo przytachałam. 





39 komentarzy

  1. Zarąbista relacja, ale się uśmiałam buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie,że z nami byłaś :D Do następne Wiola :) Obyś znowu jechała busem i mogła wypić z nami kolejnego drinka :)
    PS. Nie tylko Mila zaglądała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że Ty też :D
      Przeca ja zawsze mogę chlapnąć, bo nie mam prawka hahha :D Jestem mistrzem :D

      Usuń
    2. Myślałam,że i bez prawka siadasz za kierownicę :D HAha to jakaś libacja ale "nieczysta" musi się urzeczywistnić :P

      Usuń
    3. Prawka nie mam, ale auto mam :D A ja i tak na helikopter czekam :D

      Usuń
  3. super, jak się nieco rozkręcę to może do Was dołączę;) całus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kręć się kręć wrzeciono, wić się Tobie wić i wbijaj :)

      Usuń
  4. Fajna relacja i to z mojego rodzinnego miasta hoho :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje trochę też rodzinne, bo miałam tam rodzinę ;) Już teraz wujostwo na tamtym świecie niestety, ale w dzieciństwie brykałam po lubelskich trzepakach :D Miałam tez jednego wujka z mafii lubelskiej i drugiego na poważnym stanowisku...long story :D

      Usuń
    2. Lubelskie trzepaki rulez! Nieraz się wisiało głową w dół :D W spawę wujków nie wchodzę, nie moja liga ciśśś :D

      Usuń
    3. Może kiedys się spikiemy na bro na trzepaku :D

      Usuń
  5. najlepsza relacja ever!! :D śmiechu co nie miara :D
    świetnie było Cię poznać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wzajem :)
      No chyba nie myślałaś, że pisząc czegoś nie odjebię ;)

      Usuń
  6. Upłakałam się z radochy! Bombowe spotkanie :]

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie żałuję, że nie jestem blogerką kosmetyczną i nikt mnie nigdzie nie zaprasza... ahh jak ja żałuje, ojjj jak ja żałuje! ...BO LUBIE JEŚĆ!!!! <3 <3 <3 jedzenie to jest to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie rycz, w domu się nawpierdalaj ;) No bo przecież nie w naszych lokalnych lokalach :D Chociaż jakby tak w barku przy mleczarni...mmmmm :D

      Usuń
  8. Po raz kolejny turlam się ze śmiechu czytając Twojego posta. Ale powiem Ci że jego zakończenie jest najlepsze na świecie. Bardzo mi się spodobało to co napisałaś o tym, że nie potrzebujesz kolejnej pomadki i wolisz żeby jakiś psiak się cieszył z pełnej miski niż ty z kosmetyków! Kłaniam się nisko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sieę wyturlałaś, to teraz otrzep kubrak z syfu :D
      No taka prawda- szminek mam całe pudełko, a pies bardziej michy potrzebuje niz ja świecidełka.

      Usuń
    2. Spokojna twoja rozczochrana, wystawiłam kubrak na balkon - wieje to się wywietrzy ;)

      Usuń
  9. Wiolcia bo takie spotkania w jakimś celu są najlepsze bo to, ze Ty coś dostaniesz to nie jest ważne, ważne, że Ty pomogłaś :* a pifko jak najbardziej jestem za :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chodź na te piwko, siedzę w domu, nawet już prawie ogarnęłam wszechświat, koło 21 jestem już wolna :D

      Usuń
    2. kurcze, dopierom doczytała :P aaaaa i tak by to nic nie dało bo dopierom wolna, dziecie śpi a mąż coś kombinuje w kuchni (jak zawsze :P )

      Usuń
    3. To anonsuj się jakoś sie zgramy :)

      Usuń
    4. :) po 10 kwietnia możemy sie umawiać :P

      Usuń
  10. fajnie było wreszcie poznać Cię w realu :) figury Ci zazdroszczę, ale o tym już wiesz :D :* mam nadzieję, że jeszcze nie raz będzie okazja się zobaczyć i pogadać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie okazja na pewno, bo czemu by nie? :)
      Figura po Mamie ;)

      Usuń
  11. Cieszę się, że mogłam Cię poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się cieszę, że się cieszysz i tez sie cieszę :)

      Usuń
  12. Ja to chętnie wzięłabym udział w takim nieoficjalnym spotkaniu, ale niestety rzadko mi się udaje załapać bo przeważnie pracuję.
    Przyjedziesz jeszcze do Lublina na jakieś spotkanie przy kawie/herbacie/winie/piwie (niepotrzebne skreślić) prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przyjadę, jeśli prosisz ;) A Ty daj znać jak będziesz w Yorku, to na słynną nalewkę Babuni zapraszam :)

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Tak podglądaczu ;) hehe zaraz znowu się zobaczymy, zakładać dekolt? :D

      Usuń
    2. a kiedy!? to już się doczekać nie mogę, no zakładać, a jakże :D

      Usuń
    3. To chyba na Meet Beauty aż się zobaczymy :)

      Usuń
  14. Fajnie że mogłaś być tam z nami.
    Z Tobą zawsze wesoło a Mila nie tylko podglądała ale i pianę biła z tego wszystkiego :P
    Tylko w komentarzach taka cicha myszka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fajno bylo, tez się cieszę, że przybyłam, szkoda, że szybko musiałam uciec,ale cóż no bywa i tak ;)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.