Menu

poniedziałek, 29 lutego 2016

Wygrałam w lotto i co teraz?

"Pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy to chuj."

Ciężki ze mnie przypadek, ciężko mnie od czegokolwiek uzależnić. Z nałogów, to chyba tylko zielona herbata. Ale mam farta we krwi, puszczę czasem lotka, czasem esemeska do radia. Ot tak, raz na miesiąc, czy dwa. Szczęściu trzeba pomagać. 

No i siedzę przed lapkiem, a sprawdzę lotto. Ooo jest cyferka, dwie są! O trójeczka! Dwadzieścia parę zeta piechotą nie chodzi. Czwórka? O, ciekawe ile mi policzą. O kurwa- piątka! I szóstka! Szóstka! Czaicie bazę?! Pierdolone kombo! I co teraz?

Pixabay


"Co bym zrobił/zrobiła gdybym wygrał/wygrała miliony?" Kto nigdy nie zadał sobie (lub komuś) tego pytania, niech pierwszy rzuci kamień. Przyznać się- gdybaliście jakby to było, gdyby było? Co byście zrobili, kupili? Załóżmy, że sumka jest zacna. Nie będziemy sobie dupy zawracać milionem, czy dwoma, kieszonkowe na waciki pomińmy, choć i wacikowe byłoby spoko. Załóżmy, że wygrywamy tak z 10-15 milionów. I co teraz?

I teraz trzymam mordę na kłódkę, bo nic tak nie przyciąga mend jak kasa. W trzy dni przypomni sobie o Tobie wujek Wacek i ciocia Krystyna z Wejherowa, których nie widziałeś od dzieciństwa. Grono 'przyjaciół' zacznie urządzać pielgrzymki do Ciebie, a kuzyn Stefan zaproponuję podwózkę po wygraną. Stop. Im mniej osób wie, tym lepiej.

Po drugie i chyba najważniejsze- zapierdalaj odebrać miliony. Ni masz kasy, to chuj nie rarytasy, odebrać trzeba. Tylko proponuję nie być Jarkiem i założyć konto. Nikt Wam szmalu na wóz nie załaduje, choć czytałam o takim przypadku. Ponoć gdzieś nad naszym morzem, facet po wygraną przydarł traktorem z przyczepą. Na przyczepie radośnie podskakiwała rodzina. Po długich negocjacjach udało się go namówić na założenie konta w banku :D True story. 

Dobra, to mamy kasę. Wujek Wacek nic nie wie i co dalej? Pierwsza rzecz, którą bym zrobiła, to coś nierozsądnego i dla siebie. Wakacje. Czy ja muszę zawsze być do bólu rozsądna? No nie. Walę na Karaiby przez Japonię i wracam przez Indie. Po takim miesięcznym, czy dwumiesięcznym oddechu wracam i...

...I lokuję większość pieniędzy na lokaty, kupuję akcje, obligacje, zaczynam gmerać na giełdzie. Żeby nie wpierdolić się z milionów w długi, wynajmuję prywatnego doradcę. Wiecie, że przy kolekturach mają takich ziomków? Ale ja wolałabym poszukać takiego gościa w inny sposób. Mamy internet, mamy miliony, warto podjechać tu i tam, podpytać, poszukać, tak żeby nie wjebać się w żadne bagno. 

Pixabay

Minęło już ze 4 miesiące od odebrania forsy. Kasa się kręci, wakacje zaliczone. W "kieszeni" tak ze 3 miliony na drobne wydatki. Z miliona odpalam Mamuśce, Dziadkom, Bratu. Kupuję domek letniskowy na jednej z ciepłych, europejskich wysp (nie powiem Wam gdzie, bo potem wszyscy będą przyłazić ;) ). Nie zrobię imprezy, nie kupię Mercedesa i nie będę robić szopingów w Mediolanie. Po co? Czytałam o rodzince, która dwa razy w ciągu roku trafiła szóstkę. Wiecie co się z nimi stało? Mieszkali w bielonej wapnem chacie na polu, wygrali chajsy, cała wieś balowała pół roku. Nakupili Beemek, Porszaków, bawili się na całego, a po roku skończyli w swojej bielonej lepiance. Zresztą osobiście znam człowieka, który podwójnie zgarnął dobrą kasę. Wiecie co z nim się stało? Wyremontował Małego Fiata (rzecz działa się kilka lat temu), wyremontował mieszkanie i przechulał resztę. Jak można przepierdolić grubą kasę?! I teraz łazi po mieście jak lump...Wcale mi go nie szkoda. Za każdym razem gdy ktoś wygrywa powtarzam, że mam nadzieję, że na mądrego trafiło. 

I co teraz? Teraz zakładam jakiś dobry, niewielki biznes, który da zatrudnienie w mojej okolicy, bo jakoś nikt kurwa na to u mnie nie wpada :P Taki ze mnie jebany altruista i patriota lokalny. I co dalej?

I dalej- mieszkam sobie raz w swoim wyremontowanym (w końcu!) domku, a raz w domku na wyspie. Nie pracuję, bo pieniądze pracują na mnie. Czy ja się nie nudzę? Ależ proszę Państwa Czytelników! Yntęligęt nigdy się nie nudzi! W końcu mam czas na pisanie książki! Siadam i piszę i piszę i nawet dzieci mogłabym jakieś powić w międzyczasie. I nawet kotów mogłabym mieć więcej. I może auto troszkę lepsze. Ale chłopa, chłopa to ja bym za nic nie wymieniła! 

I żyłabym sobie długo i szczęśliwie, a pieniędzmi i tak bym nie szastała, niech wnuki rozjebią na cukierki :D Mi trzeba do szczęścia tylko mojego Niemęża, wakacji, domu i świętego spokoju. A po co mi te miliony? Żeby nie musieć zapierdalać, bo ja jestem leniwa. Bo ja lubię pieniądze, ale nie same w sobie, kocham możliwości jakie za sobą niosą. 

A Ty co byś zrobił gdybyś wygrał miliony? 



25 komentarzy

  1. W te dzieci to Ci nie uwierzę Wioluś.
    PZDR od Cioci i Wujka z Gorzowa ( nie Wejherowa!) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahhaha no to chociaż tych kotków bym więcej przygarnęła :D
      Pozdro Ciociata, muśnij Wujka w czółko ode mnie :D
      Macie szczęście, że nie jesteście z Wejherowa i imiona inne i charakter lepszy :D

      Usuń
  2. Genialny tekst!Serio, jestem pod wrażeniem, bo odwaliłaś naprawdę kawał dobrej roboty.
    Jestem na Twoim blogu pierwszy raz, ale chyba się tu dokładniej rozejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozglądaj się, aż Ci się klawiatura zatrze :D Witam na pokładzie łajby z najebanym sternikiem ;)

      Usuń
  3. U mnie w mieście babka wygrała 11mln. Niech jej będzie! Działki dzieciom kupiła, budować się będą, apartament nad morzem też się zaraz znalazł a i półki w paszczy do wymiany poszły!
    Niech ma ale....zdzira przyjęła w domu mamę rocznego chłopca chorego na siatkówczaka obuocznego, potrzebowała wsparcia! Kobieta zbiera 1,5mln zł na wyjazd do USA na wyleczenie dziecka a ta zdzira powiedziała jej, że już dziecku pomogła, że też ma swoje wydatki i w jej rodzinie też ktoś może zachorować!!!
    Największa wpłata jaka była na konto to 3tyś. zł z innego miasta!! ONA JUŻ POMOGŁA!!!!
    Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem takich ludzi!
    Wkurwiona chodziłam tydzień! Chciałam ją obsmarować na FB ale...to i tak nic nie zmieni a mnie będzie targała po sądach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale nie rozumiem chyba. że zdzira bo co? bo nie dała komuś marnego miliona ze swoich jedenastu milionów?

      Usuń
    2. I tu jest właśnie temat rzeka. Dlatego nic nie wspomniałam o celach charytatywnych. Myślę, że jakąś cząstkę wygranej porozsyłałabym po instytucjach anonimowo. Wiem jak to jest kiedy dzieciak potrzebuje na operację. Kiedyś pomagałam w organizacji koncertu charytatywnego- tak w tamtym czasie mogłam pomóc, bo dopiero zaczynałam pracować i finansowo mogłam dołożyć tylko malutką cegiełkę.
      Tak jak Ania zauważyła- pieniądze są tej Pani i ma prawo je tak rozdzielać, jak uważa za stosowne, nikomu nic do tego. Oczywiście serce się kraje, ale takich dzieciaków jest niestety dużo, a gdzie Państwo ? Być może kobita wysłała jakąś sumę, może niewielką, ale tyle chciała. Może nie wysłała, ale nie powinniśmy ingerować w cudze życie, także pieniądze. Brutalna prawda, ale prawda. Dała by milion, potem ktoś inny poprosiłby o 30 tysięcy, kolejny o 100. Sytuacja jak z wujkiem Wackiem, tylko tutaj już gra na sumieniu i uczuciach. Wiem, że matka walczy o swoje dziecko jak może, ale...W każdym razie pomogłabym inaczej, nie dając pieniądze, ale na przykład nagłaśniając sprawę. Wędka, nie ryba. Wiem, że może to brzmi brutalnie, ale takie jest życie.

      Usuń
  4. Pod tym ciętym (ujmę to delikatnie) językiem kryje się dobre serce... :)) Zrobiłabym podobnie, wspomogłabym kasą najbliższych, odpaliłabym część schroniskom/hospicjom dla kotów, na pewno bym nie przehulała jak w dzieciństwie, kiedy każda złotówa szła na czipsy i gumy kulki. No tak, można klepać, że pieniądze nie dają szczęścia, ale chyba jednak mogą je dać, a na pewno dają perspektywy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja mam dobre serduszko :) Może racjonalne, ale dobre ;)
      A w dzieciństwie nie przepuszczałam kasy... wpłacałam na książeczkę SKO, przed wakacjami wypłacałam i miałam WŁASNE pieniążki na kolonie letnie, wtedy to szalałam z grubszą sumką :D I to zostało mi do dziś- zbieram, a jak wydaje to z przytupem ;)

      Usuń
  5. a ja bym se gabinet otworzyła, zatrudniła troszku ludu, i zobaczyła jak sie biznesy beda rozwijac (reszta hajsu na lokacie) firemka daje rade, to ją troszke rozwijam, wiecej ludu zatrudniam. kupuje se mieszkanko i żyje szczesliwa. Oj psa bym sobie jeszcze jednego kupiła i kota... i akwarium bo lubie zwierzeta :D A pozatym to bym żyła jak żyje, z tym, że psychicznie bym miala bardziej wyjebane :D
    tadam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie...człowiek nie musiałby myśleć, żeby na ZUS jebany odłożyć, czy na jakieś rarytasy. Komfort psychiczny- wspaniałe uczucie :)
      Też bym chciała rybki, ale kot zrobiłby sobie ucztę, więc się wstrzymałam z tym pomysłem :D

      Usuń
    2. akwarium bedzie przykryte :D

      Usuń
    3. Ale kot i tak jak zahipnotyzowany pewnie gały wlepione w rybki 24 h :D

      Usuń
    4. Przyjaciółka ma kota, psa i rybki... To kot faktycznie, na początku się przyglądał a teraz woli sie wdrapywac po firance :D
      (koty sa dla mnie dziwne) :D

      Usuń
    5. Nie mam firanek, kot zostałby przy rybach ;)

      Usuń
  6. I dla mnie: święty spokój i wolny czas to największy luksus! Piona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piona :) Kto wymyślił pracę? Marnowanie czasu :P

      Usuń
  7. Jakbym o sobie czytała :D
    "wujek Wacek i ciocia Krystyna z Wejherowa," - zabiło mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje okolice hehe :D Miejsce wybrałam przypadkowe :D

      Usuń
  8. Nie mogłam przestać czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mamy bardzo podobne marzenia odnośnie wygranej :) Też sobie czasem myślę co by było gdyby... i właśnie te same pomysły przychodzą mi do głowy :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Uważam, że zamiast uszczęśliwiać takimi pieniędzmi bliskich, lepiej wspomóc tych, których nigdy nie widzieliśmy na oczy, a większe kwoty są dla nich jak wybawienie. Pieniądz niepomnażany w końcu się wyczerpie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego lepiej inwestować :)
      W bliskich też, bo kto powiedział, że ktoś z rodziny nie potrzebuje?

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.