Menu

poniedziałek, 8 lutego 2016

Hity blogosfery- hitami pospólstwa

"I znowu człowiek wydaje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie potrzebuje, by imponować ludziom, których nie lubi."  Danny Kaye

Co jakiś czas ludzi spotyka opętanie. Opętanie konsumpcjonizmem. No dobra, niektórzy tylko tym żyją- mieć, kupić, posiadać. Jednak co jakiś czas wyskakuje hit. Taki hit, że klękajcie narody, musisz kupić, żeby nie wyłamać się z owczego pędu. Kto się wyłamie- ten frajer. Ajfony, srajfony- wyższa szkoła jazdy, bo albo gówniarz naciągnie starych, albo sam musi wykombinować kupę kasy. Ale są pierdoły, które może mieć każdy. Bzdety- gadżety, którymi zalane są nasze podwórka. Od razu mówię- lubisz to lub, nic mi do tego. Wszystko co za chwilę przeczytasz to tylko mój punkt widzenia, więc śmiało- rzucaj kamieniami, nie biorę odpowiedzialności za Twoje wkurwienie. Nie mam na celu urazić Twoich uczuć religijnych, psa, kota, ani kochanka, ja po prostu w te pierdoły nie wsiąkłam. 



1. Naklejki/ plakaty z pierdołowatymi napisami

"W tym domu..." i tu następuje wysyp słodkich do porzygu zdań, napisów, równoważników. Jeden chuj. W każdym razie słodkie teksty na temat szacunku, miłości, radości i milusich chwil. Nie jestem romantyczna, zamiast kwiatków wolę browara. Zamiast czułych słówek...no wiadomo co ja wolę. Jakbym miała powiesić jakieś smuty na ścianie, to chyba by mi ręka zgniła. Te wszystkie naklejki, karteczki z tym jak nam sielsko. Boże! Sielsko? No to bomba! Cieszcie się i rypcie pod tą ścianą, ale po co informować wszystkich, którzy Was odwiedzają, jak to milusio razem jecie sobie z dziobków.?Dlaczego sobie nie wytatuować tego na czole i latać tak po mieście? A kogo to obchodzi. Mdło, mdło, mdło i nijak. Wolę moją wersję haha :D Kto choć raz nie rzucił skarpet w kąt, niech pierwszy rzuci kamień. No właśnie. I nie, nie powieszę tego na ścianie, ale jak się znajdzie inwestor, to mogę mu takich napisów nawymyślać. Głupie to, ale jak się da zarobić, to przestaje być głupie ( dla tego co sprzedaje, bo ten co kupi, to dalej głupi, bo żeby za literki płacić...omajgod). 

2. Woski, świeczki i inne pachnące bzdety

Dobra. Zgoda. Nie lubię jak w domu jebie, dlatego sprzątam. Ba! Zimą palę woski! Ale kurwa nie płacę za sztukę małego Janki Sranki 7-8 złotych. Ja wiem, że ładne i pachną, ale serio tyle kasy za coś co się ulotni? Już nie wspomnę o tych dużych Jankowych świecach, za jakąś stówę, czy ile tam, I don't care! Miałam kilka sztuk- wosk jak wosk. Czasem kupię jakiś wosk za małą kasę, ot tak, ale żeby zbierać i zamrażać kasę w śmierdziuchach? Dla mnie - masakra. Jeśli lubicie zapachnieć sobie dom, polecam coś tańszego- Polskie świece. Nikt mi za to nie płaci, po prostu małe woski mają po 1,55. Firma polska, a jakością wcale nie ustępują Jankom, których ceny mnie śmieszą. 

I to mi wystarcza na całą zimę, po chuj to zbierać?

3. Cotton balls

Jebane kotonowe kulki. Mają wszyscy. Nigdy tego nie kupię. Miejsce światełek jest na choince. Dla mnie możecie to czepiać nawet do cycków, a ja tego nie kupię. Takie kulki, tylko bez lampek, kojarzą mi się z podstawówką i Wikolem na paluchach. Robiliśmy te idiotyczne kulki na jakiejś plastyce, czy innym tam gównie. Balonik trzeba było omotać włóczką wysmarowaną klejem Wikol. I potem ten Wikol do wieczora skubałam z paluchów. Jak nauczycielkę naszło, to skubałam miesiąc. Kiedy klej zasechł, przekłuwałam balonik i kulka gotowa. Boże jakie to było nudne. Teraz gównokulki zwojowały świat. How kurwa?! Nie wiem. Nie wnikam. Kurzołapy won. Nie lubię czepiać niczego w domu- nienawidzę firaneczek, obrusików i żadnych dyndających kulek w pajęczynie. I  jeszcze płacić za to 40 złotych w górę? Błagam! 


4. Plannery

Następna pierdoła. Kawałek papieru, za którą krzyczą jak za zboże. Kalendarz za 100 złotych? No chyba kurwa w oprawie z ludzkiej skóry! Okej, okej... dorzucają jakieś dziecięce naklejki, zakładki, kolorowe kartki i miejsce na plany. Haha! Wasze noworoczne plany już dawno stopniały wraz z chęciami i resztką śniegu :D Baj baj poszło w pizdu. Już widzę jak siadam co wieczór i zapisuję plany na kolejny dzień. Co wpiszecie? 8-17- praca, 18- zakupy (chleb, masło, szynka), 19- piwko ze znajomymi, 23- spać. Serio do tego jest niezbędny notes za miliony monet? Rozumiem, że jak ktoś ma pracę, w której zapisuje klientów, godziny spotkań, to potrzebuje czegoś większego. Ale jakiś pierdołowaty notesik za stówkę? Chyba raczej coś eleganckiego jest lepiej widziane. Mi wystarcza notesik z Ali za grosze- lista zakupów się mieści i nie muszę nosić wielkiej knigi do Biedry. Niby głupi notes, a jabłkowy, inny, fajny i tani jak barszcz ( jak coś, to tu kupicie,- KLIK). Mały kalendarz z gazety też mam- akurat do torebki, żeby było w razie czego gdzie coś zanotować. Większy kalendarz, który dostałam kiedyś na spotkaniu- będzie mi służył chyba przez najbliższe 5 lat :D Gdyby nie on, kupiłabym zeszyt za 3 złote, żeby zapisywać pomysły na posty. Planner to super pomysł na biznes- jak sprzedać 10% ryzy papieru za cenę 10 ryz papieru. 


5. Kolorowanki dla dorosłych

Nowy szit. Ja nawet w dzieciństwie wolałam narysować coś własnego, niż kolorować jakieś gówniane obrazki. To akurat chyba nie jest takie drogie. Nie wiem, ale wiem, że to gówno i naciąganie. Ponownie super biznes dla producentów. A jak jesteś blogerką, to już na bank musisz kupić to dziadostwo. Po co tak marnować kasę? Dodali do kolorowanki dopisek "dla dorosłych" i już dziunie kupują. Niby tam relaks, odstresowanie jakieś. Bullshit. Ale ludzie są tak słodko naiwni i myślą, że potrzebują jebanej kolorowanki. Strata czasu. Zupełnie nie rozumiem idei kolorowania kwiatków. Cycki se pomalujcie. 

Hitów jest więcej. Wszystkie te "muszę to mieć", to nic innego jak świetny pomysł na biznes. Producenci mają wyjebane na Was, ale zacierają rączki i liczą chajs. Jedna blogerka z drugą piszczy z zachwytu kupując jakieś gówno, a potem zachwycają się na blogach niesamowitością szitu. A ciemny lud kupuje. Coraz więcej zajebistych nicości wokół- pamiętacie "książkę" "Zniszcz ten dziennik"? Puste nic, za które ktoś zgarnął dobrą kasę. A te wszystkie kosmetyki, te wszystkie ciuchy, które musisz mieć? Nic nie musisz. Kup to czego naprawdę potrzebujesz, albo chcesz mieć. Nie idź jak cielę za resztą, bo wszyscy coś tam mają. Kiedy wszyscy mają coś tam, to wiochą jest mieć to samo. Nudna masa, nijakość, powtarzalność...serio chcesz być jak inni? 

No, to teraz napierdalać kamieniami, że się nie znam i pewnie mnie nie stać, albo miałam smutne dzieciństwo i teraz daję upust emocjom. Dzieciństwo miałam zajebiste, a Mama wychowała mnie na mądrego człowieka- nie szastam chajsem na gówniane popierdółki, które są nic nie warte. A Wy sobie kupujcie, traćcie pieniążki, a ja Wam pomacham z kolejnych wakacji, bo przecież nie tracę kasy na wieśniackie hity, to sobie mogę pozwolić na drina pod palmą. 





72 komentarze

  1. Tyle ile ludzi, tyle gustów. Jedni lubią świece, a drudzy kolorowanki dla dorosłych. Dla Ciebie to może strata pieniędzy, okej rozumiem. Ale to w sumie ich sprawa na co wydają pieniądze? I teoretycznie nie Twój interes, że mogą być ,,wydawane w błoto''bo ostatecznie te rzeczy mają cieszyć. Ale rozumiem i szanuję Twoją opinię :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to temu od razu napisałam to- " Od razu mówię- lubisz to lub, nic mi do tego. Wszystko co za chwilę przeczytasz to tylko mój punkt widzenia, więc śmiało- rzucaj kamieniami, nie biorę odpowiedzialności za Twoje wkurwienie. Nie mam na celu urazić Twoich uczuć religijnych, psa, kota, ani kochanka, ja po prostu w te pierdoły nie wsiąkłam. "

      :D

      Usuń
  2. Ło matko, toć jak tak samo zacofana i niemodna jak Ty :D ani jednej z rzeczy z Twojej listy nie posiadam i jakoś mnie nawet nie ciągnie. Tak, że siłą swojego majestatu stwierdzam, że dobrze prawisz :D

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się z tymi wszystkimi punktami i żadnego z tych "trendów" nie pojmuję :) a Twoją tablicę z napisami chętnie bym w domu powiesiła :D :D

    OdpowiedzUsuń
  4. niestety, po raz kolejny zbyt duzo wulgaryzmów. rozumiem napisać włąsne zdanie na dany temat ale pisząc hejtowac tych, którym to sie podoba? i no serio ale porównywac yankee z tymi polskim badziewiem.... nie rozumiem co złego w plannerach czy plakatach na sciany o ile jeszcze cotton ballsy i kolorownaki jestem w stanie zrozumiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chuj, dużo wulgaryzmów to dużo, na chuj drążyć temat? :D

      Czytamy ze zrozumieniem - "" Od razu mówię- lubisz to lub, nic mi do tego. Wszystko co za chwilę przeczytasz to tylko mój punkt widzenia, więc śmiało- rzucaj kamieniami, nie biorę odpowiedzialności za Twoje wkurwienie. Nie mam na celu urazić Twoich uczuć religijnych, psa, kota, ani kochanka, ja po prostu w te pierdoły nie wsiąkłam. "

      Ja polski na maturze zdałam najlepiej w szkole, a Ty ? ;)

      Usuń
    2. Wrażliwe uszka chyba ;d Przecież cały blog jest przesiąknięty wulgaryzmami i to nie pierwszy post w takim stylu, więc nie rozumiem tego bólu dupy... Nie podoba się, to nie czytaj, to jest blog dla tych z mocnymi nerwami xD

      Btw o co kaman z tymi kulkami? xD Hmm świeczki nawet lubie, ale wystarczą mi takie z biedry za parę zeta i to od święta, albo czasem kadzidełko ;p Napisy na ściane to największa głupota xD

      Pozdrawiam! Keira

      Usuń
    3. No kulki. Takie kurcze światełka w sznurkowych kulkach. Cotton kulki hehe ;)

      Usuń
  5. Ja te kolorowanki dla dorosłych uwielbiam :P Zawsze lubiłam kolorować, ale z tego niby wyrosłam a tu się okazało, że wcale nie i po pracy chętnie sobie pokoloruje prześliczne wzory :) Niedawno skończyłam już moją drugą kolorowankę i zaraz pewnie kupię trzecią :P Ale jednak przyznaje, że ludzie więcej tego kupują niż rzeczywiście kolorują. I pewnie jest podobnie w stosunku do wielu innych modnych rzeczy.

    Uwielbiam świece a szczególnie woski, ale też Też nie rozumiem szału na Yankee candle. Oczywiście mają kilka fajnych produktów (np. ich wosk o zapachu grejpfruta jest przecudowny), ale ślepe zapatrzenie w jakąkolwiek firmę mnie dziwi. Szczególnie jak coś nie jest dostępne w Polsce. Ja mieszkam za granicą i mam chyba z 4 sklepy stacionarne pod nosem więc mi się zdarza wejść i się skusze. A żeby zamawiać przez internet za grube pieniądze coś tylko dlatego bo to taka och i ach firma?
    Jak widać coś rozumiem czegoś nie rozumiem i może taki w tym urok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O o o ! I to jest sensowny komentarz! Fajnie, że lubisz i masz umiar i tu jest szacun! Zrozumiałaś mój post i nie uważasz, że Cię chejtuję :D Ale tak jak mówisz, niektórzy idą na ilość- byle mieć, byle kupić :) Niektórzy zachowują się jak opętani :)

      Usuń
  6. a i jeszcze powiem tylko, że akurat mi się Twój styl pisania podoba, łącznie ze wszystkimi chujami i pierdoleniami, bo po prostu piszesz, co myślisz i nie ubierasz tego w piękne słówka :) dzięki temu, Twój blog jest inny, niż wszystkie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo! Jesteś moim ideałem, no oprócz przekleństw he he

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak bylam mala to uwielbialam kolorowanki :P zawsze fakt, ze nie wyjechalam za linie byl powodem do dumy :D :D
    A kalendarz nam niestety potrzebny - zapisuje wizyty, co, gdzie, kiedy, do kogo itp. Ale nie za stowe, maz za darmo w pracy dostal :p
    Co do reszty - mam podobne zdanie. Choc napisy na sciany poczatkowo mi sie bardzo podobaly, ale juz tego za duzo. Choc widzialam fajna naklejke w castoramie z dzwoneczkiem z piotrusia pana i napisem w stylu "sweet dreaming" :P dla Nelki byloby w sam raz :P ale nic nie kupuje - za dwa lata sama powie co i jak chce miec w pokoju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat kolorowe misie w pokoju dziecięcym są w pytkę, bo skoro dzieciak lubi Kubusia Puchatka, to czemu mu odmówić naklejki. Mi Mamusia pozwalała na freski plakatówkami i kochałam mój pokój :D Już pomijam fakt, że przed malowaniem szorowałam to szczotą i łatwo nie było, ale i tak nie żałuję :)

      Usuń
  9. Widzę bóle dupki w komentarzach. Ale masz rację w dużej mierze - ludzie skupiają się na tym, by "mieć" a nie "być". Nie mam żadnej z tych rzeczy oprócz janki, które wygrałam w konkursie (sama raczej bym nie kupiła za takie pieniądze). Zdecydowanie wolę naturalne olejki eteryczne, które są tańsze i pachną intensywniej. Yanki przy tym to popłuczyny.

    Ogólnie rzecz biorąc nie lubię zbieraczy kurzu ani badziewia, które potrzebne jest tylko na chwilę. Zamiast tych pierdów wolę kupić sobie nowy mebel czy przydatne rzeczy do kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie i ja nie lubię stawiania, wieszania śmieci. Żadnych literek z drewna, pierdół ani nic nie mam. Już pomijam fakt, że to dodatkowa praca przy sprzątaniu, ale kot by i tak wszystko rozpierdzielił w mak :D

      Usuń
  10. Woski zamawiam ,a jak...w Polskich Świecach...ballsy mam z Aliexpress za 2 dolce a reszta mnie nie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe no i dobrze i miej i lub, rozsądny zakup :)

      Usuń
  11. Kiedyś (zanim to stało się modne) zbierałam świeczki, ale nie zapachowe tylko takie z zatopionymi pierdołami, w dziwnych kształtach itp... z wiekiem dorosłam do tego, że na tych swieczkach tylko kurz sie gromadzi i zajmuja miejsce, trzeba je podnosic gdy w poniedziałki scieram kurze (cholerka powinnam w soboty, ale szkoda mi soboty) teraz to juz nawet mi brakuje checi zeby resztki 'kolekcji' spalić bo ni to zastrojowe ni to jakieś tam... nie wiem o co ludziom chodzi :D kolorowanki lubie, mam zniszcz ten dziennik, czasem cos porysuje, powyklejam i inne głupoty-wmawiam sobie, że potem jestem bardziej kreatywna :D Cotton balsy? No, fajnie wygląda u kogos na ispirujacych zdjeciach wmetrz, ale jak pomysle o tym alergenach gromadzacych sie... w zyciu bym tego nie kupila :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie to niekreatywne jak mi coś ktoś mówi, że mam zrobić- na tej stronie depcz, na tej narysuj pieska. Ale to mój punkt widzenia, bo ja nigdy nie lubiłam jak ktoś mną kierował ;) Wypaczony łeb - zawsze na opak ;)

      Usuń
  12. Powiem Ci,że też nigdy nie zapłacę stówy za słoik ze świecą .Te kulki nawet mi się podobały, ale 40 zł za lampki - nie dla mnie.Nawet na choinkę kupuję najtańsze bo przecież to tylko na kilka dni i nikt tego tak naprawdę ( po za moją rodziną) nie widzi, więc nawet nie ma komu się pochwalić :) Plenery czy jak to tam zwą za stówę - matko za to miała bym kalendarzy na 5 lat i to konkretnych .Mam zwykły . Natomiast te kolorowanki ...tu się przyznam,że mnie one jednak kuszą.Wiesz tak bezkarnie mogę sobie pokolorować i dziecko nie będzie się dziwnie patrzeć , bo to kolorowanka dla dorosłych :) Jeszcze żadnej nie mam, ale spotkam to zapewne kupię.
    Natomiast plakaty z napisami na ścianach i do mnie nie przemawiają, zwłaszcza że kurcze no, szczerze - u kogo rzeczywiście jest tak sielankowo ?! Ale pal sześć, mam znajoma która własnie sobie sama wypisała takie czułe słówka na ścianie - im się podoba. Za to chętnie na ścianie widziała bym fototapetę tylko ,że tak na całej a ma ze 4x2 m więc cenowo to trochę nie dla mnie :)
    Ogólnie rozumiem - nie wszystko musi podobać się nam tak samo jak innym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie wszystko jest dla wszystkich :)

      Usuń
  13. A ja tam lubie kolorowanki i woski Yankee Candle. W dziecinstwie strasznie lubilam kolorowac i jak znalazlam taka kolorowanke dla doroslych, to chetnie kupilam. Czasem fajnie tak wieczorem posiedziec i dac poniesc sie fantazji przy kolorowaniu, przynajmniej odciaga to od kompa. No a woski po prostu lubie za ich zapachy! I jakos mnie nie rusza czy to trend czy tam jeszcze cos!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak trzymaj :) Jeśli ktoś lubi to proszę bardzo, mnie bardziej dziwi gromadzenie, byle mieć ;)

      Usuń
  14. Ale mnie zdissowałaś! haha ja mam z kolei tak, że jak coś jest modne to twierdze, że nigdy tego nie kupie, bo wszyscy to maja, a ja nie chce być jak wszyscy, a po 2óch latach przepadam i wszystko mam hahaha. Ale akurat plakaty, naklejki, obrazki, motta na ścianę uwiebiam, nawet sama nie wiem czemu, ale nawet jeśli chodzi o tatuaże to najchętniej bym się cała zapisała (prawie jak planner, którego nie używam, bo jest w chu ciężki i ogromny), ale trzeba znać umiar we wszystkim :D
    z YC mam zapach który kocham i uwielbiam < 3 Cranberry Pear, jakby ktoś coś kiedyś jakiś tańszy zamiennik to od razu bym się rzuciła :D ale woski akurat dostaję, rzadko kiedy kupuję nowe, chyba że ten mój :D ale najwiekszy problem w tym, że mi się nie chcę czyścić tego kominka xD dramaty i dramaciki

    Ale bez kitu dopiero teraz sobie uświaodmiłam, że zdarza mi sie wydawać hajs na takie pierdoły, bo tak, bo chcę i teraz nie wiem nawet gdzie połowa tych rzeczy jest, a kasy nie ma.. powinnam oddac komuś cały mój majątek i obgadywac z nim każdy mój zakup hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Żurawinową Gruszkę znam- fakt,że ładna i nigdzie indziej jej nie ma :) Także tu- biję się w pierś :)
      Ja jestem sępem zakupowym, 10 razy pomyślę nim kupię. Chociaż np lubię kolorowe skarpetki i kupuję jak mi jakieś w oko wpadną, ale wszystkie noszę, więc nie wiem czy to się liczy ? ;)

      Usuń
  15. Ja ten post traktuję z przymrużeniem oka :) Nie rozumiem oburzenia - każdy ma swój gust, autorce bloga sie to nie podoba, ale ona nie jest Waszym "szefem" i nic Wam nie nakazuje to jest jej subiektywna ocena i ma do tego prawo. "Róbta co chceta" jak mawiał klasyk ;) Ja lubię czytać posty Pudernicy, niektóre są naprawdę zabawne np. taki punkt numer 1 i 3 z tego akurat posta =D Padam :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Z punktem 1 nigdy się nie spotkałam i aż musiałam wygooglować o co chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli są jeszcze ludzie nieskalani szajsem <3
      Love ;)

      Usuń
  17. Lubię czasem odpalić jakiegoś woska, niekoniecznie Janka. Nie rozumiem fenomenu Cotton balls. Ale każdy ma swój gust, albo podążą za tym, co modne i jego sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię woski YC, ale kupuję na promo po 5, maksymalnie 6zł. Nigdy nie kupowałam po 8 i więcej - no bo już bez przesady. :D Z tej hurtowni świec nic nie mam, bo mnie zlali, jak napisałam im maila z zapytaniem, a ja nie lubię takich zachowań i bojkotuję ich, o. :) I jeszcze lubię kolorowanki - jestem nerwusem, w dodatku na terapii hormonalnej i 15 minut przy takiej precyzyjnej kolorowance idealnie mnie uspokaja. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz- koloruj :) Ale nie pokazujesz kolorowanek co 2 post nowego pomalowanego centymetra ;) Przecież znam Twój blog i wiem, że nie :D A są tacy- uwierz mi :D To już jest śmieszne pisać o tym, że oh wow kupiłam nowe kredki i cały artykuł :D No ludzie... Fotę na insta i będzie, o czym tu się rozpisywać?

      Usuń
  19. Akurat sobie kupiłam kolorowankę w Biedro :D A wcześniej rysowałam sama i też kolorowałam.
    Na mnie to działa, bo ja mam akurat problem z kończeniem spraw, cierpliwością i dokładnością, a taka kolorowanka to jest jak medytacja nad tymi cechami.
    No ale wiem, że nie każdy to poczuje i dla kogoś to będą bazgroły.
    Tak samo z innymi rzeczami - kogoś uszczęśliwią zapachy Janki, kogoś zmotywuje napis na ścianie, którego ja w ogóle nie kumam, ktoś dzięki planerowi za stówę ogarnie swoje życie, bo będzie mu szkoda zmarnować taką kasę, ktoś inny poczuje spokój duszy i stan zen w mieszkaniu jak z Instagrama z kulkami na parapecie ;)
    A niech sobie wszyscy to kupują i będą z tym szczęśliwi.
    Kupują - znaczy ich stać, albo nie mają innych potrzeb.
    Tym lepiej dla nich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli na kogoś dany gadżet ma pozytywny wpływ- niech kupuje. Irytuje mnie tylko taka ślepa moda, kupię, bo wszyscy maj, a potem coś leży bezużyteczne :)

      Usuń
  20. ja też kupuje te woski z polskich świec albo essence of life ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupię raz do roku- na zimę i tyle ze mnie ;) W sumie nawet Janka mogę raz do roku, bo 7 złotych na 12 miesięcy to jeszcze nie wariactwo ;) Ale właśnie jak kupowałam ostatnio zimowy zapas, zaryzykowałam po taniości i jestem zadowolona :)

      Usuń
  21. To może ja tak po kolei napiszę:)
    Odkąd odkryłam Aliexpress zachorowałam na te naklejki na ścianę, zwłaszcza jak zobaczyłam ich ceny! Jednak do tej pory nie kupiłam żadnej, ciągle się zastanawiam, może jeszcze trafię coś wyjątkowo ciekawego.
    Woski YC mam już od paru lat, jak kupuję to te najtańsze, na promocji bo też mi szkoda wydawać większych pieniędzy, ale lubię ciekawe zapachy więc kupuję gdy mam na jakiś ochotę. Na jakąkolwiek większą lub mniejszą świecę szkoda mi wydać kilkadziesiąt zł dlatego zaczęłam pisać recenzje na blogu do programu partnerskiego- może akurat nazbieram punktów na świecę w ulubionym zapachu :)
    Cotton ballsów nie kupiłam bo były za drogie i w dodatku na baterie :P
    Plannera też nie kupiłam, wygrałam na loterii- jest fajny, ale tak drogich kalendarzy nie potrzebuję, do tej pory kupowałam w Biedronce za 10zł i też był ok
    Idei kolorowanek dla dorosłych nie rozumiem do tej pory...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się zobaczymy to przygotuję Ci kutaski do kolorowania w zeszycie, może się przekonasz? Co Ty na to? ;)

      Usuń
  22. Nie mam żadnej z w/w rzeczy ale jak wchodzę na różne blogi itp. to faktycznie kusi człowieka. Od razu drukuję ten post i wieszam na ścianie, żeby mnie żaden diabeł nie pokusił do kupna tych must have-ów!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehhe no może akurat któryś gadżet by Ci się spodobał ;) Ale jak nie masz pewności- to szkoda kasy, lepiej sobie pieniążki w świnkę wrzucić :)

      Usuń
  23. Kupiłam kolorowankę! Musiałam kupić też kredki, ale okazało się, że wybrałam beznadziejne, więc dokupiłam flamastry... I... Pokolorowałam jeden obrazek bo nie miałam czasu, a teraz nawet nie wiem gdzie to jest... Sic!
    AgA

    OdpowiedzUsuń
  24. Dodałabym do listy skandynawski styl, sukulenty w filiżankach XD i białe meble. Też rzygam jednorodnością blogosfery - i dlatego usunęłam konto na bloggerze, przestałam też śledzić wiele blogów, które kiedyś uwielbiałam - dziewczyny zachowują się, jakby wyszły z jednej fabryki. ;) Choć z wieloma Twoimi poglądami się nie zgadzam, czasem Cię czytuję i wiem, że mamy inny pogląd na świat. Mimo to tym postem trafiłaś w dziesiątkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnice są piękne :)
      Ja mam czerwone meble w salonie, każdy się dziwi hahaha :D
      Jeszcze dodałabym stoliki z palet i szafki ze skrzynek na owoce, malowana na biało 40 letnia boazeria po Bierucie i kilka innych pierdół :)
      Właśnie jak zmieniałam bloga, to od razu pierwsza myśl- byle nie biały, bo wszystkie są białe :D

      Usuń
  25. O kurcze, stoję w kącie i płaczę nad sobą, bo dostało mi się w każdym punkcie :D
    Prawdę mówisz i widać, że jesteś bardzo praktyczną osobą i pewnie z porządkiem w torebce, bo ja czasem się gubię wśród tych wszystkich moich gadżetów :D O ile bez plannera nie potrafię żyć, to wszystko inne spokojnie mogłabym oddać, ale czy chcę? :D Chyba nie! Lubię sobie palić woski (ale w życiu świece za 100, tyle to już byłoby mi szkoda:), kolorować obrazki dla dorosłych i doświetlać się cotton ballsami, które tak naprawdę światła wcale nie dają, ale moje oko cieszą :D Coś w tym jest, że "co pan to i małpa", ale staram się żyć w bezpiecznej odległości od całkowitego szaleństwa w trendach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać- jestem praktyczna, czasem aż się sama siebie boję ;)

      Usuń
  26. Rozumiem twój styl wyrazu, przeczytałam akapit o tym, że to tylko zdanie - szanuję. Jeśli ktoś w kalendarzu ma zapisać tylko wieczorne piwo to rzeczywiście nie ma sensu by go kupować, ale ja go potrzebuję. Zarabiam tyle,że z przyjemnością wolę napisać swoje zadania w kalendarzu, którego nie wstyd wyjąć z torebki (wyciągając kalendarz z Twojego Stylu straciłabym chyba klientów). Świece zapachowe lubię akurat Bolsius, rzeczywiście Yankee są przereklamowane, a kolorowanki rzeczywiście uczą skupienia i pomagają oczyścić umysł po dnu pełnym spotkań i negocjacji. Osobiście uwielbiam ten moment, gdy siadam do wypełniania drobnych wzorów z pewną dokładnością i wyciszeniem. Jestem skłonna płacić za dobre pomysły i wykonanie, bo sama pracuję w branży kreatywnej.Zawsze też zastanawia mnie, czy osoby chwalące tanie produkty kupowałaby to samo mając większy budżet.
    Jesteś całkowicie inna niż ja, ale lubię wchodzić na ten blog żeby odpocząć od mojego korpo-świata. Osobiście nigdy nie poleciłabym bloga z wulgaryzmowi klientowi jako nośnik reklamowy, ale lubię podczytywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała pracę wymagającą kalendarza, to pewnie z takim gazetowym też bym nie latała. Wybrałabym raczej coś klasycznego, żeby człowiek, który go zobaczy pomyślał- kobieta z klasą, a nie jakiś wypłosz ;)
      Mój budżet jest no jakby to powiedzieć- stać mnie. Ale jeszcze jakiś czas temu- nie było mnie stać. I może dzięki temu nauczyłam się nie przepłacać i analizować wydatki. Zdecydowanie wolę wydawać pieniądze na chwile, a nie na rzeczy. Wolę gdzieś pojechać, wydać pieniądze na dobry obiad, konkrety.
      Też raczej nie poleciłabym mojego bloga do reklamowania Biblii heheh generalnie nic co poważne nie pasuje do mnie. Ale myślę, że wszystko zależy od tego co klient oczekuje. Powiedzmy ktoś ma ochotę wysłać mnie na Ibizę i zdać relację z tygodniowej imprezy- to ja biorę w ciemno :D I pewnie do takiej relacji bym się nadała ;)
      Pozdrawiam cieplutko i zapraszam na kolejne odstresowania na moim blogu :)

      Usuń
    2. Pudernico, ale kto miałby ten wyjazd zasponsorować? Marka też musi mieć współmierną do nakładów korzyść. Komunikacja marki powinna być spójna ze stylem komunikatów w mediach które są nośnikiem reklamy. Moja sugestia - pełny zrzut ekranu ze statystyk zamiast wycinka,większy profesjonalizm w polu współpraca. Przywiązanie odbiorcy jest bardzo dobrze przemyślane - nie należę do grupy docelowej,a zaglądam dość
      Regularnie.
      Grupa docelowa jawiąca się z bloga okiem marketera na tym blogu to : kobieta, 15-30 lat, wyksztalcenie średnie lub wyższe (raczej nie uniwersytet ani politechnika), zarobki/dochód na jednego członka gospodarstwa domowego - do 1500-2000 zł na osobę, typowe zachowania konsumenckie - produkty o niskiej cenie.
      Proszę się zastanowić jakie marki byłyby potencjalnie zainteresowane współpracą. Z czystej sympatii - nie zaproponowałabym nic więcej niże barter,przy czym to współpraca podwyższonego ryzyka. Na Pani blogu jest bardzo dużo krytyki a to rzutuje na wizerunek marki,nawet jeśli krytyka jej nie dotyczy.

      Dziękuję za pozdrowienia, odstresowuję się tutaj z przyjemnością.
      Nie musi pani publikować tego komentarza.

      Usuń
    3. A nie no ja wszystko publikuję ;) I bez Pani ;)
      Szczerze? Nigdy nie zastanawiałam się nad moim blogiem pod kontem współprac. Wrzuciłam info, żeby nie było, że jest łyso, ale nigdy nie myślałam o jakichś konkretach. Może dlatego też dostaje mnóstwo propozycji z dupy i wszystko prawie odrzucam ;)
      Czy mogłabym prosić o maila do mnie? Miałabym kilka pytań. Ocywiście jeśli to nie problem :) niewyparzona@gmail.com

      Usuń
  27. U mnie tego nie znajdziesz, ale napisy na ścianie mnie kręcą, ale takie wiesz, że ci w pięty wejdzie :-). A ckliwe teksty są fajne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co masz na ścianie? :D Aż się zaciekawiłam :D

      Usuń
  28. O Yankee już dawno pisałam, że nie rozumiem ich fenomenu. Wolałabym coś innego kupić za te pieniądze, które jakby nie patrzeć idą z dymem :) Całej reszty też nie mam, a planner wydrukowałam sobie z internetu za darmo. Ja taka sama buntowniczka jak Ty. Stąd też mój blog nie jest tym najbardziej popularnym. Za dużo krytykuję, ale cóż-już taka jestem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się w rankingi nie łapię i nie załapię haha :D Ale mi nie zależy jakoś specjalnie, wystarcza mi, że mam swoich czytelników i swoich hejterów ;)
      Kolorowanki też można drukować ;) Przynajmniej człowiek się przekona, że jest szansa na polubienie, a nie nakupią książeczek, a potem leży ;)

      Usuń
    2. A kto by tam patrzył na ranking jak się ma fajne czytelniczki? :) Przyznam, że dla mnie czasami zbyt wulgarnie się wyrażasz, ale cenię Ciebie za szczerość i autentyczność, bo tych fałszywych blogów pełnych cukietarasków mam już dość. Że komuś chce się na nie czas tracić :)

      Usuń
    3. No właśnie dlatego mnie rankingi, obserwatorzy i tak dalej średnio interesują. Nie mam parcia ani na współprace, ani inne duperele. Piszę i już.
      No czasami mnie poniesie i bluzgam do bólu ;) Zdaję sobie sprawę, ale to taka terapia- w realnym życiu ważę słowa i raczej przeklinam tylko "przy swoich", a i to nie często :D
      Powiem Ci, że czytam mało blogów właśnie przez te ti ti ti Misiaczki Słodziaczki mam słitaśną nową pomatunię, jest mega, bo dostałam za darmo ti ti ti ble ble ble rzyg :D

      Usuń
  29. Notatnik mi potrzebny, bo jak się ma czasem milion pomysłów na minutę to warto sobie zapisać, bo chwile olśnienia przychodzą rzadko :P Ale starczy mi zwykły za parę złotych i nie widzę potrzeby wydawania na to kupę kasy.
    A fenomenu tych wosków to w ogóle nie rozumiem i chyba nie będzie mi dane ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i ja mam notesiki i pierdolniki podręczne, ale nie wyobrażam sobie mieć wszystkiego w jakimś planerze. I co potem z tą księgą do biedry na zakupy iść? hehe :D

      Usuń
  30. ''...zamiast kwiatów wolę browara...'' - ha ha, ja też ;-P
    Zajebisty pogląd życiowy ukazałaś w całym tym poście, widać, że zawsze płyniesz pod prąd, jak i ja. I srasz na ten cały fejm. Piąteczka, wariatko ! ;-) he he
    pozdroooo
    Basia z Łęcznej.

    BTW... kolorowanki dla dorosłych...? lol. A co to je...?;-D
    Kiedyś to były czasopisma dla dorosłych, ha ha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdro Basiu :)
      Nie wiem czy płynę od prąd, bo nie umiem pływać, ale lubię sobie brodzić po bregu i patrzeć na tych co się podtapiają :D
      Wiesz, ja nie wiem, co sie kryje pod hasłem " kolorowanki dla dorosłych", może jakieś ptasiory do kolorowania :D

      Usuń
  31. Mimo że nie z wszystkim się zgadzam, to uwielbiam Twój styl pisania - mogłabym czytać i czytać! Naklejek i plakatów z napisami nie mam - szkoda mi na to ściany, za to powiesiłam puzzle w antyramie ;) Co do Yankee, to lubiłam je chyba dlatego, że nie wiedziałam, że mają takie taniutkie i polskie odpowiedniki - chyba sprowadziłaś mnie na właściwą drogę :D Myślałam, że cena wosku jest przystępna, a tu za 7 zł to mogę kupić polską świecę w szkle. Fenomenu cotton ballsów też nie rozumiem ... Za to bez kalendarza/plannera nie potrafiłabym normalnie funkcjonować z moją pamięcią :D Na kolorowanki miałam fazę - pokolorowałam kilka kartek i stwierdziłam, że bieganie jednak bardziej mnie odstresowuje, a przynajmniej sport nie jest stratą czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Uważam, że byłoby chore jeśli ludzie we wszystkim by sobie przytakiwali ;)
      Też nie wiedziałam, ale wzięłam na próbę i nie widzę różnicy. No może mają inną konsystencję, są twardsze i ciężko je skruszyć na mniejsze kawałki, ale to taka mała niedogodność tylko ;)
      Ja zanudziłabym się biegając ;) W szkole na krótkie dystanse byłam dobra, ale już na dłuższych biegach padałam :D Uwielbiam za to jeździć na rowerze :)

      Usuń
  32. To kiedy na jakiś browar? ;-) he he

    OdpowiedzUsuń
  33. pliss zostań moją przyjaciółką, jesteś genialna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahha gdzie tam genialna, może tylko nie boję się mówić/pisać co myślę ;)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.