Menu

czwartek, 7 stycznia 2016

Trzy razy włosy

Karniak za to, że wczoraj nie pisałam. Dzisiaj hattrick, czyli trzy włosowe produkty, na które warto zwrócić uwagę. Teoretycznie to dwa, ale ja wszystko co mogę, to pcham na głowę. O dziwo, jeszcze łysa nie chodzę, bo czasami warto znaleźć dla kosmetyków inne zastosowanie. Dzięki blogowaniu nauczyłam się co nieco o składach i wiem, co mogę wsadzić w inną dziurę. Oczywiście nadal nie jestem chemikiem wersja pro, ale mały chemik jak w kij dmuchał :D Pamiętacie Chemika z filmu  Job (KLIK)?




Nacomi, olejek do ciała wyszczuplający, mango. 150 ml.

Olejek, tak jak pozostałe dwa kosmetyki, przywiozłam ze spotkania blogerek. Cóż.. nie mam ochoty się wyszczuplać, bo moje ciało jest takie, jak trza, a ja nie znoszę olejków na skórze. Kocham za to olejki na głowie. Co prawda, ze dwa razy wtarłam w skórę, ale co to jest dwa razy? Mogę jedynie powiedzieć, że ładnie się wchłania i nawilża. No i zapach przedni. We włosy wcieram od miesiąca. Wydajny, bo nawet połowy nie zużyłam, więc styczeń też z nim spędzę. Pachnie mangowato, z nalotem jakichś jabłek, ładnie i delikatnie. Opakowanie praktyczne, odbyt na klik. Tylko butelka trochę za twarda, nie da się jej przycisnąć, więc olejek wytelepuję.


Skład świetny, dlatego od pierwszego wejrzenia wiedziałam, że olejek wyląduje na moim futrze. Sprawdza się doskonale! Włosy są nawilżone i super sypkie. Wydaje mi się, że mają więcej połysku, chociaż tutaj pewności nie mam, że to jego zasługa. W każdym razie, moje kudły nabrały życia. Łatwo się zmywa, nie lepi się, wystarczy mała ilość, żeby wysmarować cały łeb. Kosztuje około 25 złotych i uważam, że z takim składem, to niewiele. Z pewnością wypróbuję też wersję kakaową, chodzi za mną też malina. Oczywiście, wypróbuję na włosach, tradycyjnie :)


Maroko Sklep, Argaliss, Szampon arganowy do włosów suchych. 250 ml.

Na sam widok tego szamponu oczy mi błysnęły. Szampon właściwie nie pachnie, ale i nie śmierdzi (bo argan jebie zdrowo). W nosie całkiem neutralnie, jak się wwącham, to jakąś roślinność da się wyczuć, ale to tak tyle o ile. Gęsty dziad, że czasem ciężko wydusić. Kolor złoto-zielony, jak kadłub takiej tej dużej, mięsnej muchy. No sorry, tak mi się kojarzy :D Przez miesiąc zużyłam dokładnie połowę. Drogi nie jest, bo 24 złote za naturę, to niezły wynik.


Sodium chloride trochę mi nie leży. To całe sodium blebleble, to chlorek sodu. No sól kurwa. Jestem po keratynie i staram się unikać soli, ale oj tam ;) Myję szamponem i póki co jest ok. Ale i tak mnie wkurza, że tu siedzi. Pocieszam się, że jest na piątym miejscu, a reszta jest ok. Szampon sam w sobie dobry. Rzeczywiście nawilża, włosy są miękkie. Jednak obstawiam, że bardziej sprawdziłby się na włosach grubszych niż moje. Moja cienizna, po kilku dniach wydaje się być lekko przeciążona, dlatego raz na tydzień lecę z Barwą, która wszystko oczyszcza jak trza. Polecam do włosów suchych, ale nie za cienkich.


Farmona, Radical, Suchy szampon do włosów tłustych, pozbawionych objętości. 60 ml.

Mały, ale wariat. Jeden z lepszych sucharów jaki miałam, kiedyś Wam zrobię zestawienie reszty. Świetny w podróż. Kupię na pewno przed wakacjami. Kosztuję około 7 złotych, więc niewiele. Przydałaby mi się i większa opcja, muszę się rozejrzeć. Nic się nie zacina. Użyłam z pięć razy i jeszcze sporo go zostało. Z tym, że ja nie walę sucharów za dużo, ot przy skórze, kiedy trzeba szybko odświeżyć włosy. Mimo zapewnień producentów, używam sporadycznie, ale wynalazek uwielbiam, bo czasem ratuje sytuację.


Najbardziej smuci mnie alkohol denat na piątym miejscu... Ale ok, umówmy się- psiuknięcie raz na tydzień nie zasuszy mi włosów w mumie. Poza tym małym ale, same plusy. Pierwszy suchy szampon, po którym nie zostaje ani gram białego nalotu na włosach. Zapach ładny, nie duszący, kwiatowy (chyba). Włosy po użyciu nie są tępe, a miłe w dotyku, ładnie uniesione, ale nie oblepione. Jestem bardzo zadowolona. Ale czy na Farmonie można się zawieść? No chyba nieeee :D Zdecydowanie polecam.

I jak Wam się moja wyliczanka podoba? Miał ktoś coś po coś? Gdzieś ktoś coś używał, albo coś na coś po coś by chciał?



18 komentarzy

  1. Umarłam z odbytu na klik. :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo olejek muszę koniecznie na włosy przetestować! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. norel też nakładam na włosy ;-) zastanawiałam się czy to dobry pomysł ale po nałożeniu wszystko było ok więc nakładam dalej, chociaż i na ciało sobie nie szczędzę :D co do szamponu z farmony bardzo dobrze mi się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja patrzę mniej więcej co jest w składzie, jak nie ma nic co by włosom zaszkodziło, to walę bez oporu ;)

      Usuń
  4. Kurde ten olejek mnie kręci, olejowałam włosy jakiś czas temu, ale cholera to jest ciężka praca! No nic, ponieważ ja uwielbiam oleje i to na całym ciele, to normalnie pójdę i kupię! Jak na włosach nie sprawdzi się, to przyda się na cielsko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam zaraz ciężka praca. Olejuję regularnie drugi rok ;) Moje wlosy lubią, ale jakiegos mega szału u mnie nie mam, piją i troszkę lepiej wyglądają, ale jak patrzę na niektóre laski, że po 3 miesiącach olejowania mają efekt wow, to zazdro :D

      Usuń
  5. również używam suchy szampon, od czasu do czasu i jest rewelacyjny kiedy musimy w szybkim czasie zrobić coś z włosami aby wyglądały na piękne i świeże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo myślę :) Nie popieram używania za często, ale wynalazek świetny, kiedy się śpieszymy, a włosy nie chcą współpracować :)

      Usuń
  6. muszę olejek Nacomi wypróbować na włosy koniecznie w takim razie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiało próbuj, w składzie ma same fajne olejki, więc na pewno nie zaszkodzi :)

      Usuń
  7. Muszę wypróbować ten olejek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja olejku Nacomi jeszcze nie testowałam, ale planuję używać do masażu chińską bańką :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon by: Panna Vejjs.