Menu

czwartek, 21 stycznia 2016

Kobieta (nie)zależna

Facet miał upolować dinozaura, a baba miała go umieć upiec. Z biegiem czasu, baby chciały pokazać, że mają jaja i też potrafią polować. Wyruszyły na polowanie, a faceci zaczęli doprawiać udźce. Teraz te baby siedzą nad smacznym udźcem i płaczą, bo ich chłop to pizda. No sorry, trzeba było sobie na siłę jaj nie dorabiać. Chciałyście- to macie.

źródło-Pixabay

"Dlaczego Ty nie masz prawka...z prawkiem byłabyś niezależna. Siadasz i jedziesz. Nikogo nie prosisz" A no nie mam i nikogo nie proszę. Dlaczego? Bo stać mnie na szofera ;) Bo mam wszędzie blisko. Bo nie czuję wewnętrznej potrzeby bycia kierowcą. Bo...lubię być zależna! Tak. Lubię być puchem marnym. Nie muszę być niezależna pod każdym względem. Zarabiam, więc o pieniądze nie muszę prosić. Gotuję, więc głodna nie chodzę. Sprzątam, więc w syfie nie żyję. Rozwijam się i co dzień czegoś uczę, więc i umysłowo jestem niezależna. Dlaczego miałabym być niezależna pod każdym względem? Jestem wystarczająco niezależna na wielu płaszczyznach, wystarczy.  Lubię być zależna. Lubię wspólne wycieczki do sklepu, nawet po głupią kostkę masła. Lubię bezmyślnie rozglądać się z miejsca pasażera. Lubię być pasażerem. Lubię być najlepszym pilotem w naszym aucie. Lubię czytać mapę i zerkać na nawigację. Nie chcę prowadzić auta. Wszędzie mam blisko, a jeśli jadę gdzieś dalej, to i tak nie jeżdżę sama, bo zwyczajnie nie lubię. No i stać mnie na taksówkę. Lubię być zależna.

Nie umiem obsłużyć naszego nowego, zajebistego pieca. Nie muszę. Nie chcę. Lubię po prostu powiedzieć- " Misiu...podkręć ogrzewanie". Nie lubię myć naczyń, kupiłam zmywarkę. Nie lubię odkurzać. Podzieliliśmy się obowiązkami. Niemąż nie lubi gotować. Nie umie. Nie chce. Nie musi. Ja lubię, chętnie ugotuję. Nie muszę nikomu nic udowadniać. Nie muszę, bo tak trzeba. Nie chcę. Nie lubię. Nie muszę. Mogę wszystko, ale po co? Żeby być kobietą niezależną? A po co mi to? Mogę otworzyć słoik sama, ale korniszony smakują lepiej, kiedy mój facet je otworzy. 

"Chodzą w tych rurkach. Wojsko zlikwidowali. Kiedyś to facet był facet..." Bla, bla, bla...i takie tam. Te przysłowiowe rurki, wciągnęły na dupę facetom kobiety. Chciały pokazać, jakie one silne. Jesteście silne i niezależne? To proszę, za kilof i do kopalni. Teraz Wy jesteście facetami, więc nie miejcie pretensji do facetów, że zajmują wasze miejsca. Mogą siedzieć i nic nie robić, bo po co? Kobieta wyręczy i zrobi to lepiej, bo musi pokazać, że może to zrobić. Może, ale po co? Ja nie chcę. Nie muszę. Jestem puchem marnym. Nie muszę zapierdalać na pochód feministek i świecić cyckami, żeby udowodnić, że mogę. Mogę. Ale po co? 

źródło-Pixabay
Czasami chciałabym być jeszcze bardziej zależna. Ale czasy są takie, jakie są. Kobiety krzyczą, że nie wolno być kurą domową, że po urodzeniu dziecka, trzeba wracać do roboty. A ja bym mogła być kurą domową, sprzątać, gotować i bawić dzieci. Mogłabym, ale zdrowy rozsądek nie pozwala. Chcę jeszcze pracować, zarabiać i nie byłam jeszcze w Tokio ;) Nie spieszy mi się do macierzyństwa, ale jeśli byłabym matką, chciałabym czynnie uczestniczyć w rozwoju dziecka. W domu i przy garach. Nie widzę w tym nic złego. Wyhodowanie młodego człowieka, to ważniejsza sprawa, niż niezależność. 

A potem niezależne kobiety krzyczą-"nie wstydź się swoich rozstępów! Kochaj swoje obwisłe ciało! Wywalaj cyca do karmienia i przewijaj dziecko gdzie chcesz!" Serio? Nie chciałabym być noworodkiem, którego goła dupa świeci w restauracji. Nie chciałabym być matką, która ordynarnie wywala cycka przed publicznością. Po co? Nie mam nic przeciwko mamom karmiącym w miejscach publicznym, ale po co się afiszować? Czy jak ja jem w Maku to macham hamburgerem i krzyczę- "patrzcie mój hamburger, jem go! Jem i mam do tego prawo!". Dziecko ma prawo zjeść wszędzie, ale do chuja nie machaj jego jedzeniem. Je, to je.  Nie, nie kochałabym swoich rozstępów, bo kurwa rozstępy nie są ładne i ich się nie kocha. Wiszący brzuch to nie powód do dumy, wiszący brzuch się ćwiczy żeby wrócił do normy. A jak nie wróci, to trudno, ale i nie ma się czym chwalić. A zresztą po co się chwalić? Każdy ma brzuch. I każdy ma cycki. I każdy je. I każdy sra. Czemu niektórzy robią z prostych czynności powód do dumy? 

Podział obowiązków jest fajny, ale nie rób niczego na siłę. Nie rób wszystkiego sama, bo Ty zrobisz to lepiej. Nie każ swojemu facetowi robić wszystkiego, bo on też może czegoś nie lubić.

Kobieto! Bądź puchem marnym! Powiedz głośno- nie chcę, nie umiem, nie zrobię tego! Masz prawo do bycia zależną. Nie dorabiaj sobie jaj na siłę. Pozwól swojemu facetowi odkręcić słoik, nie musisz być silna. Możesz płakać, możesz się zdenerwować. Jesteśmy ludźmi, a nie robotami. Nie czytaj tych bzdurnych poradników. Oczywiście, że możesz wszystko, ale czy chcesz? Komu i po co chcesz udowadniać cokolwiek? 

 Bądź po prostu szczęśliwa.

31 komentarzy

  1. zgadzam się w 100%. Ja też lubię być zależna, ale też nie lubię stereotypów... i tak np. to ja lepiej kładę płytki, maluję, remontuję, a mąż później sprząta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kładłam fugi :D Ale nie z przymusu, ale dlatego, że sprawiało mi to frajdę :) I oto chodzi, żeby robić to co się lubi, podzielić obowiązkami tak, żeby wszyscy byli zadowoleni :)

      Usuń
  2. Większość tego postu jest chyba o mnie. Cały pierwszy akapit to jakbym siebie widziała :) Bardzo fajny post, a zakończenie bardzo trafne! Pozdrawiam Ciebie serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty post, świetnie to wszystko ujelas! Zgadzam się ze wszystkim,to fakt kobiety często przedobrzaja i to zdrowo z tym swoim wyzwoleniem w wyniku czego mamy takich facetów jakich sobie same wychowamy, pierwsze ich nauczymy tego i owego,rozpiescimy pokażemy jakie to jesteśmy do przodu a potem narzekamy że facet jaja stracił . Sama jestem matka ale najbardziej mnie wkurza ten cały krzyk o karmienie piersią w miejscach publicznych, rozumiem wszystko ale nigdy nie lubiłam zgrywać wielka Matkę Polke, Madonne z dzieciątkiem z wielkim cycem którzy wszystko muszą podziwiać i oglądać. Wariactwo jak dla mnie. Kobieta ostanio odbija i to zdrowo.Trzeba znaleźć jakiś środek i równowagę w życiu a nie uciekać w skrajności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, równowaga jest zdrowa :) I dla kogoś i dla nas, czasem niektórzy zapominają, że nie wszystko jest czarno- białe. Jest tyle odcieni szarości!

      Usuń
  4. Ech, szanuję Ciebie i Twój sposób na życie. Każdy żyje, jak chce. Tylko dlaczego narzucasz mi swój? Po co ta forma rozkazująca "bądź puchem marnym"? Wzięłaś pod uwagę, że ktoś może nie chcieć być marnym puchem? Lubię być niezależna, muszę wziąć na siebie część obowiązków, których nie lubię, bo tak wygląda dorosłe życie. I ja, i moja miłość mamy nie zmywać naczyń tylko co? Wyrzucać je od razu w imię tego, że nie robimy nic na siłę? Ja w swoim związku preferuję jednak kompromisy. Pozwól mi żyć tak, jak lubię, nie rozkazuj mi, co mam głośno mówić. Ty to nazywasz udowadnianiem, a ja normalnością. Nie umrę jeśli otworzę słoik sama. Nie skręcę się w konwulsjach, wpisując do cv - prawo jazdy kat. B. Jestem tu pierwszy raz, ale wiem, że nie zostanę na długo. Nie cierpię takiej stylistyki tekstów - ja i tylko ja mam prawdę objawioną na dobre życie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczego nie narzucam, post kieruję do osób, którym wszyscy sugerują, że coś muszą. Nie muszą. Żle odebrałaś moje intencje. Oczywiście jeśli masz ochotę otworzyć słoik- otwórz, ale nic się też nie stanie jeśli nie dasz rady. Jeśli ktoś nie chce by puchem marnym, niech nie będzie, ale nikt nie może kazać być silną kobiecie, która tego nie chce :)

      Usuń
    2. Trochę masz racji, każdy ma swój punkt widzenia, ale nie można brać wszystkiego zbyt do słownie i do siebie... Ten kto chce, przeczyta ten tekst tak jakby był pisany wprost do niego, inny spojrzy na to z przymrużeniem oka. Dlatego wydaje mi się, że nikt tu nikomu na siłę nic nie narzuca ;)

      Pozdrawiam Keira.

      PS: Siedzę w domu od paru lat z dzieckiem, bo tak nam było wygodnie i nikomu nic do tego, ale słoiki odkręcam zazwyczaj sama :P

      Usuń
    3. Oh, trochę dystansu, ludzie. Toć ten post ma w sobie odrobinkę przymrużonego oka. Przeczytałam w całości i nie poczułam, aby Wiola mi coś narzucała. ;)

      Usuń
    4. No no, ja nie narzucam, tak tylko żem ryja rozdarła z przytupem ;)

      Usuń
  5. Bo facet to ma być facet, po chuja mi druga baba w domu? :P Też lubię powiedzieć "Misiu wywaliło korki, wymień żarówkę, zabij to robactwo!" i nie wiem co w tym złego. W końcu mężczyźni też lubią się czuć ważni i niezastąpieni. Lubią odegrać rolę wybawiciela i rycerza na białym rumaku. I pozwólmy im na to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to! Niech będą naszymi rycerzami chociaż troszkę ;)

      Usuń
  6. Mam prawo jazdy - nie lubie prowadzic, nie czuje sie dobrze, lubie gdy robi to facet. Lubie gotować, ale lubie tez zjeść gdy facet mi ugotuje. Mam rozstępy, nie kocham ich, są beznadziejne ale o nich nawet nie myśle bo i po co? tak, moj facet mowi, że s,ą fajne. Skoro on lubi, gdzie problem? Nie lubie wystawiania cyca na widok publiczny, nie jest to dla mnie nic sexy jak niektore mamuski, chyba uwazają. Cyc jak cyc, niech se zje jak głodne, czemu nie. Ale można nakarmic dziecko jakos tak 'subtelnie' a nie siedzac jak madonna w centrum handlowym czy cos :D Nie lubie za to kobiet (dziewczynek ktorych chyba nie mozna nazwac kobietami) robiacych z siebie ofiary na kazdym kroku. Bo facet 'ma sie ze mna obchodzic jak z jajkiem' bo facet 'ma mi podac', 'ma mi kupic', 'ma mi mowic ze jestem sexowna', 'ma mi robic herbate', 'ma mi kupowac kwiaty' ...a Ty co 'masz'? -a ja mam ładnie wyglądac, nic nie robic i on jeszcze 'MA' sie cieszyc, że mnie 'ma' . DLA MNIE EWIDENTNIE COŚ NIE TEGES. Jesteś kobietą to nią badz, kobieta a nie ofiara losu. brr... Jestem kobietą, wszystko umiem i mogę zrobić sama - ale mi się nie chce. Po to jest chłop, żeby mi pomagał. Po to jestem ja, żeby pomóc jemu. o!

    OdpowiedzUsuń
  7. nikt nie jest w stanie być całkowicie niezależny. np. zęba samemu sobie nie zaplombujesz ;) nie ma się co bać ani wypierać tego, że inni ludzie są nam potrzebni i sami byśmy sobie nie poradzili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jakby każdy wszystko umiał, to nikt by roboty nie miał :D

      Usuń
  8. Zgadzam się z tym postem. Równiez nie mam prawka, czasem mam o to ból dupy ale bezpieczniej sie czuje na fotelu pasażera ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie nawet nie skwierczy w dupie :D Jak ktoś jest wyjątkowo upierdliwy, to mówię, że zrobię jak mnie będzie stać na dużego GMC na złotych spinerach, pickupa koniecznie i z solidnym orurowaniem na przodzie. Bo te rury są ważne- jak kogoś jebnę to ślicznie bryźnie i mi maski nie zarysuje :D O i już :D

      Usuń
  9. Niewyparzona, w sumie to nie wierzę zbytnio w Boga, ale do Ciebie modlić się mogę, przynajmniej za ten tekst!
    Do jasnej cholery kobiety, weźcie się ogarnijcie baby głupie! Takie niezależne, a potem wyją po kątach, że chłop nic nie robi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko mi kolęd nie śpiewaj, bo nie lubię :D

      Usuń
  10. Ja lubię i umiem robić pewne rzeczy, ale od tego mam Chłopa i niech się czuje potrzebny od czasu do czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie, że tak :) Co będzie zalegał bezużyteczny ;)

      Usuń
  11. Ja zrobiłam prawo jazdy od razu po 18-stce bo marzyłam o tym i teraz się cieszę z tej decyzji! W Lublinie bardziej mi się przydaje bo kiedy tylko mi się podoba jadę na zakupy, do galerii czy do lumpeksu, nie muszę tłuc się MPKiem :D Najlepsze jest to, że dopiero niedawno nauczyłam się sama tankować, a na myjnię bezdotykową dalej się boję jechać, ale chcę się nauczyć bo jednak lubię czyste samochody :P
    Naprawami samochodu zajmuje się oczywiście mąż. Sprzątaniem, praniem czy gotowaniem sama się zajmuję bo On po prostu więcej pracuje niż ja i zwyczajnie nie ma na to czasu- taki układ mi odpowiada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to umiem zatankować i jak cos stuka to ogarniam pierwsza która to część :D Bliżej mi do mechanika niż do kierowcy haha :D

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Auto mam :D Nawet je opłacam :D Ale szofera też mam :D

      Usuń
  13. Świetny text, przesada w żadną stronę nie jest dobra. Mój mąż zawsze sam biegnie żeby mi słoik otworzyć i choć mogę przecież sama - pozwalam mu, niech ma, niech czuje się mężczyzną, a nie pipą nie? Prawka też nie mam, uwielbiam być pasażerką, gapić się na boki, paplać i drzeć gębę do radia :D Jaka z tego frajda! A mój mąż kocha jeździć i git!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak tak, ja zawsze w trasie przyrodę podziwiam, jakbym miała prowadzić, to myślę, że na pierwszym zakręcie wjechałabym do ogródka, który to bym podziwiała :D

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.