Menu

wtorek, 12 stycznia 2016

Cienie, tusz i już

Malowana lala lalalalala! Tapeta na ryju, lśniący szlam na ustach tralalala. Ostatnio na jakiejś grupie, przeczytałam wypowiedź pewnego Pana, który twierdził, że najładniejsze kobiety, to te naturalne i bez makijażu. Swoją wypowiedź podsumował zdaniem- "Czasem bez tego wszystkiego jesteście super". "Czasem"- słowo klucz hehe :D No sorry, ale ja nie wstaję z twarzą nimfy, jak w kolorowym, amerykańskim serialu. Przesadziłabym gdybym napisała, że budzę się jak zombie. Ale jednak odpowiednio wyważona tapeta potrafi nas upiększyć. Czasami mi wyjdzie ta szpachla, czasami nie. Czasami źle rozetrę cień, czy sklei mi się rzęsa, ale czy to aż taka zbrodnia? Makijaż to zabawa, trzeba tylko uważać, żeby nie bawić się w klowna :D Cała reszta- dopuszczalna.




Z ostatniego spotkania blogerek nawiozłam tyle kolorówki, że głowa mała. Albo duża. W sumie zależy kto jaki ma łeb. W każdym razie dużo tego przytachałam i teraz namiętnie testuję. Dziś napisze Wam kilka słów o pojedynczych cieniach od eKobieca - Freedom oraz o cieniach Catrice. Pokażę Wam też popularny ostatnio tusz od Rimmel. Będzie i pozytywnie i negatywnie, czyli po prostu po mojemu i prosto z mostu.


Zacznijmy od Freedomków. Trafił mi się neonowy, matowy róż nr 226 i satynowy fiolecik nr.227. Oba piękne. Chociaż foty z neonowym makijażem gdzieś mi się zawieruszyły, ale zajrzyjcie na mój Instagram, tam coś się pałęta. Cienie pięknie napigmentowane, nie kruszą się, pokrywają powieki równomiernie, można się z nimi bawić i malować do bólu. Chociaż w sumie to mnie nic nie bolało. Róż jest idealnie matowy i nasycony, a fiolet pięknie lśni. Jeśli dodam, że cienie to wydatek rzędu 5 złotych za sztukę, to nic ino brać. Nie mam Freedomom nic do zarzucenia i chętnie przygarnęłabym inne kolory.

Ciemnofioletowy cień Caterice nr 710, Lilac Del Rey, to taki połyskiwacz. Niby nie satyna, ale ma takie pierdołowate drobinki. Nie jest jednak zbyt połyskujący, właściwie ciężko go określić. Taka pół satynowa błystka. Kolor na powiece nasycony, ale jakby nierównomierny. Niby się nie waży, ale robią się placki. Kolor też nie mój, bury fiolet...nie jestem przekonana. Nie jest zły, ale i nie mam serca go polecać. Musiałabym wybadać też inny kolor, może tylko moja sztuka jakaś trefna. Zrobiłam makijaż z nim w roli głównej, ale oko wychodziło łaciate i wywaliłam foty, coś z nim nie tak. Katarzynkę można kupić za około 10 złotych. To już lepiej kupić 2 Freedomy ;)

Jest i tusz. Ponoć mega, super, hiper i w ogóle kosmos. Eeee czy ja wiem? Jeśli kosmos to dolatujemy maks do... co tam jest za Ziemią? Mars! No to taki super jak do Marsa, dalej bym nie leciała z zachwytami. Napaliłam się na tą nowość jak Ruski na dolary i w sumie taki zwyklaczek. Nie zawiodłam się jakoś mocno, ale gdybym zabuliła za niego ponad 30 złotych w normalnych okolicznościach, to byłabym wkurwiona nie lada, że hej, że ho, że kolorowe sny kiedy ja dotykam Ciebie, hejjj hooo :D Moje rzęsy nigdy nie widziały zalotki. Właściwie to zalotka kojarzy mi się z narzędziem ginekologa, z podrzędnego porno, z lat dziewięćdziesiątych. Moje same się podkręcają, więc cholera wie czy tusz w tym temacie coś daje, czy nie. Nie kruszy się, ładnie się trzyma, zmywa ładnie. No to co mi nie pasi? Moje rzęsy na fotce przeciągnęłam tuszem chyba ze 20 razy! Raz, że szczoteczka nieporęczna, dwa- małe rzęsy ciężko złapać, trzy- długie przelatują przez nią ledwie muśnięte. Żeby pomalować dokładnie swoje chaszcze powiekowe, trzeba napierdalać ręką jak przy przepychaniu zlewu. No nie jest to zaleta. Taki pozytyw, że maskara nie skleja. Niespecjalnie polecam, chyba,że lubicie machać rączką.

A teraz jakieś mejkapy poglądowe. Nic tu nie kombinowałam z żadną obróbką, nawet pryszcz jakiś się trafi hehe, ale chciałam dać coś bez tych całych retuszów, bo jak patrzę na te wszystkie wymuskane makijaże w fotoszopce, to już mam dość.


Na oczyskach tusz z postu, Freedom od wewnątrz i Catrice w zewnętrznych kącikach. Na ustach chyba Maybelline. Ryj to Eveline i Ecocera z TEGO posta. Reszty nie pamiętam, za wszystko żałuje ble ble ble takie tam.


Tutaj poszła Catrice na całą powiekę i kąciki brąz z czegoś tam. Przy otwartych oczach jest ołrajt, ale jak łypnę powiekami w dół, to Kaśka taka plamista.


No i tutaj Freedom pięknie skrzy. Kaśka otula boczki i właśnie na boczki się nadaje.

No i co? I wsio :) Ostatnio jakieś długie posty mi wychodzą :) Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca i dacie znać co sądzicie o mojej tapecie, cieniach, tuszach i całym tym bałaganie :)


38 komentarzy

  1. Te Catrice tak mają, że tylko na bok się nadają :)
    tusz no rzeczywiście dupy nie urywa, chociaż Ty masz tak piękne rzęsy, że i tak to ładnie wygląda. Ja to mam rzęsy jak w dupie u pingwina. Znaczy prawie wcale.
    A Freedomki są cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i już nic nie muszę komentować, bo co napiszę? Chyba tylko, że się zgadzam ;)

      Usuń
  2. a tam recenzje foty są przepiękne :) ślicznie Ci w tych kolorkach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Foty takie sobie, bo światło ostatnio nijakie...

      Usuń
    2. dobra dobra nie świruj lepsze są niż moje :D

      Usuń
    3. A tam, żaden ze mnie fotograf. Znaczy- lubię robić zdjęcia, ale raczej nie sama sobie. Przyroda mnie kręci, ale też nie nazwałabym się dobrym fotografem, najwyżej miłośnikiem ;) Z obróbką też nie zawsze ogarniam, jedynie to czasem coś rozjaśnię i jakieś drobiazgi podstawowe. Ale powiem Ci, że ja lubię foty z minimalną obróbką, bo takie mają duszę, a jak nawalą tego fotoszopa to już takie to wszystko sztuczne jakieś...

      Usuń
    4. i ja nie obrabiam zbytnio, najczęściej to tylko jakąś ramkę dorzucę :P

      Usuń
  3. ^^ testy jeszcze przede mną ;D a mam taki róż wyczesany w kosmos z Freedom ze az chyba zrobie o nim post :D wkońcu różowy to mój kolor c'nie :DDD ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz czytam tego bloga bardzo mi się podoba i uśmiałam się w końcu bo wszystko zawsze takie ponure a tutaj poczucie humoru super ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Taka moja misja- nieść ludziom uśmiech :)

      Usuń
  5. Jak obecnie oceniasz efekt po chinskiej keratynie, czy końcówki sa dalej proste? Chcialabym go kupic wlasnie zeby wyprostowac wywijajace sie koncowki, bo ogolnie wlosy mam proste, ale konce brzydko odstaja na zewnatrz, i tak sie wacham nad zakupem :). Moxze zrobilabys post porownawczy jak to wyglada obecnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal nic się nie zmieniło. Jestem zadowolona, chociaż trochę grzeszyłam i używałam przez chwilę szamponu z solą ;) Ale nic złego się nie stało. Też chodziło mi o ujarzmienie końców :) Wkrótce będę robić post włosowy, to obiecuję wspomnieć też o chińszczyźnie przy okazji :)

      Usuń
  6. ach te Twoje rzęsy :) jestem ciekawa tuszu :) cienie to nie moje kolory :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie tusz nie zachwycił, nie jest jakiś zły, ale nie powalił mnie na kolana, a szkoda...

      Usuń
  7. Rzęsiska <3 takie masz naturalnie czy coś stosujesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Mamie ;) Ale wspomagam się Long 4 Lashes :)

      Usuń
  8. Nigdy jakoś nie lubiłam cieni Catrice i do tej pory nic się nie zmieniło, za to Freedom bardzo polubiłam od razu po zakupie dwóch pierwszych kolorów.
    Co do tuszu to trudno określić, zły nie jest, moje wymagania spełnił, ale nie mam zwyczaju wydawać 30zł na tego typu kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałaś, w pełni popieram i nie mam nic do dodania :)

      Usuń
  9. A ja sobie zamówiłam olaplex i czekam aż mi paczuszka przyjdzie. A pisze tylko po to, żeby się pochwalić i żeby zrobić cokolwiek bo się nie mogę doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zechciałaś się podzielić swoją radością ze mną :* Gdzie kupowałaś?

      Usuń
    2. Alledrogo olaplex polska.
      Już jestem po ^^

      Usuń
    3. Końcówek nie uratowal. Poza tym siedzę i je cały czas macam bo fajne so :D

      Usuń
    4. No efekt jest fajny, ja żałuję, że nie powtarzałam zabiegu i przeminął po jakimś czasie. Ale czas mi nie pozwolił pójść po raz kolejny...

      Usuń
  10. Też mam problem z uznaniem zalotki za narzędzie kosmetyczne, dla mnie to bardziej narzędzie tortur :D A w te Freedomowe cienie, to samej mi ciężko uwierzyć, że takie tanie i dobre!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby zwyklaczki, a są super :) Zalotka to jak z tego filmu "Ludzka stonoga" haha :D

      Usuń
  11. Cienie nie dla mnie, ale twoja cera mnie powala - ja też taką chcę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Też lubię moją cerę, nawet zaskórniki już opanowałam, także nie mogę narzekać, chociaż wiadomo czasem coś tam wyskoczy :)

      Usuń
  12. Ten różowy jest mega!!! :D Mnie się trafił ciemniejszy fiolet i zieleń :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam początkowo zieleń, ale się wymieniłam właśnie na ten róż ;)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.