Menu

niedziela, 27 grudnia 2015

Purc Pure Keratin z AliExpres, czyli jak uratować włosy :)

Najbardziej na świecie lubię testować to, co nieodkryte. Dzisiejsza włosiana niedziela odbyła się właściwie tydzień temu, ale postanowiłam się wstrzymać z ochami. Chciałam zobaczyć czy efekt utrzyma się choć troszkę i czy przypadkiem nie wyłysieję ;) Nie wyłysiałam i jest lepiej niż myślałam. Dziś przedstawię Wam atak keratyny za grosze :) 



piątek, 25 grudnia 2015

Everybody pomarańcze- perfekcyjny zestaw na zimę :)



Ha! Doczołgałam się do lapka! Czym Wam pachną święta? Wędzonym boczkiem, smażoną rybą, a może choinkowymi igłami? A dupa tam- pomarańczami. Ja, dziecko komunizmu, pomarańcze kojarzę z grudniowymi świętami. Zresztą, nowe dzieci tez chyba tak kojarzą, bo to w zimowym okresie, w marketach, mamy cytrusowy wysyp. Najlepsze kasztany są na placu Pigalle, a najlepsze pomarańcze, to te prosto z drzewa. Te to dopiero smakują obłędnie! Ciężko jednak wyhodować sobie takiego krzaka w naszym ogródku, chociaż pogoda ostatnio zaskakuje i kto wie...może za kilka lat ;) A jak wprowadzić się w pomarańczowy stan jeszcze mocniej? Kosmetyki! 



poniedziałek, 14 grudnia 2015

Czym smakuje Wasze dzieciństwo?



Za chwilkę święta. Zatrzęsienie świątecznych postów może przytłoczyć. Kiedyś tam pisałam już o świętach, więc możecie zajrzeć do mojej blogowej, archiwalnej poezji- Dżingubels. Nie chce mi się wybierać prezentów na blogowej łiszliście, nie chce mi się wałkować tego tematu. Jest jednak jedna rzecz, która troszkę ze świętami się wiąże, a którą uwielbiam- jedzenie! 



sobota, 12 grudnia 2015

Dziś zrobimy to po francusku!

Jest taki jeden gość, stały bywalec memów. Dla niego nie ma różnicy czy walnie pół litra, litr, czy pięć litrów.  Im więcej tym lepiej. Olek się nie cacka. I ja też się nie cackam. U mnie każda ilość wynalazku idzie jak woda. Codziennie muszę sobie zaaplikować, bo inaczej nie jestem sobą. Nie wyobrażam sobie życia bez codziennego rytuału. To dla mnie jak mycie zębów! No nie ma opcji, żeby choć raz pominąć taką przyjemność! Robiono to już w starożytności, z tym, że wtedy wysysali mózg nosem za pomocą słomki. Balsamowanie zwłok. 



czwartek, 10 grudnia 2015

Upominki z Mikołajkowego Spotkania w Chełmie, czyli toboły pełne wrażeń!


Pokazałam Wam ostatnio gdzie byłam, co robiłam i gdzie są pieniędze za las- KLIK. Dzisiaj pokażę Wam co ja tu przytachałam w moich jurnych worach. A było tego zatrzęsienie. W sumie to jest, chociaż wafelki to się same otworzyły już w drodze do domu, musiałam przecież  jakoś Szofera wynagrodzić ;) To co? Lecimy? 



poniedziałek, 7 grudnia 2015

Mikołajkowe Spotkanie Blogerek w Chełmie, blogerki dla zwierzaków- relacja!


Bo za bycie złą, są lepsze prezenty! Ho ho ho! Byłam bardzo niegrzeczna w tym roku i w tamtym też, i dwa lata temu też, a i klej od małego wącham, bo Mama jest szewcem ;) Kiedy przyszedł do Nas (czyli do mnie i innych blogerek) Mikołaj, oczywiście mówiłyśmy, że jesteśmy grzeczne, ale jak jest to każdy wie. Owszem- dobre uczynki to my lubimy, ale czy my takie dobre dziewczynki jesteśmy, to ja nie wiem ;)

5 grudnia odbyło się Spotkanie Mikołajkowe. Ja wiem, że to dzień wcześniej niż normalne Mikołajki, ale w naszym regionie to norma. Sylwester w Chełmie ma być 1 stycznia KLIK, więc dzień w tą czy tamtą, to żadna różnica.

Spotkanie zorganizowały:

Przybyły:



wtorek, 1 grudnia 2015

Kosmetyk na wszystkie bolączki- Thermal Teide Gel Aloe Vera

Własnie zdenkowałam jeden z cudnych kosmetyków, który przytachałam z Fuerty. Żel aloesowy. Uwielbiam ten kosmetyk, a Fuerteventura to kolebka aloesowych czarów. Jeśli kiedykolwiek się tam wybierzecie, polecam zaopatrzyć się w aloesowe maziaje. 

Kiedyś już miałam taki żel od Safiry, pisałam o nim tutaj- KLIK. Safirowy żel sprawdzał się u mnie, ale odkąd poznałam tajemnicę kosmetyków aloesowych, to jakoś niechętnie na niego patrzę. Kurwa, większość tych żeli dostępnych u nas, można sobie w dupę wsadzić i taka jest prawda. Dlaczego? A no dlatego, że jeśli jakiś żel aloesowy ma w swoim składzie wodę (aqua) to z wydzieliną aloesową ma mało wspólnego. Przy okazji wakacyjnych zakupów ucięłam sobie pogawędkę z Panią Hipiską (tak, najprawdziwsza Hipi!), która zajmuje się tymi roślinkami, ma farmę aloesu i produkuje kosmetyki naturalne. Pani powiedziała mi, że jeśli w składzie mamy wodę, to znaczy, że do kosmetyku użyto proszku aloesowego, a nie żywej galaretki z liści. Woda ma za zadanie rozpuścić proszek. Logiczne, że jeśli użyjemy miąższu, to woda nie będzie potrzebna, bo wnętrze aloesowego serca to prawie sama woda. Taki banał, a nikt nie zwrócił na to nigdy uwagi. Przewertowałam milion blogów i każdy na tapetę bierze skład, dodatki, alkohol, a woda olana. Niby zwykła woda, ale jednak ma znaczenie. A proszek? Z czego jest proszek? A no z resztek- łodyg, skrawków liści. Resztki drogie Czytelniki, resztki w nas pchają! Kupując żel aloesowy pamiętajcie- nie może mieć w składzie wody! 




Szablon by: Panna Vejjs.