Menu

niedziela, 28 czerwca 2015

Słoneczne migawki

Wspominałam już, że mniej mnie na blogu. Mniej mnie dlatego, że jestem włóczykijem. Kiedy widzę słońce na zewnątrz- ono nie pozwala mi siedzieć w domu. A kiedy gdzieś odpoczywam internety idą w odstawkę. Polecam. Żeby nie było, że porwali mnie kosmici czy coś, postanowiłam uruchomić słoneczne migawki, czyli małe spacery ze mną. Wprawdzie jakieś fotki wrzucam, w miarę na bieżąco, na mój Insta KLIK, ale wiem, że nie każdy tam zagląda. Dlatego dziś postaram się skisić wszystko, albo prawie wszystko, w poście z czerwcowymi przemieszczeniami po mapie. Z góry zaznaczam, że nie jestem jakimś wybitnym fotografem, więc proszę mi tu nie jechać, że ostrość, czy coś innego kiepskie, bo ja się na tym nie znam, ja po prostu lubię robić zdjęcia ;) Dzisiejszy mix pochodzi wyłącznie z telefonu.

Jezioro Białe, Okuninka (klik)




środa, 24 czerwca 2015

Wyrwałam niezłe szmaty


Tak z dupy. Poszłam załatwiać sprawy urzędowe i inne duperele. Był ambitny plan- po załatwieniu co było do załatwienia, siadam do roboty. Ale słońce wyszło, a ja do ciucha skręciłam. Coś tam kupiłam. Wrzucam na świeżo, jeszcze wymiętolone, ale teraz już wyprane i sobie schną znaleziska. 



poniedziałek, 22 czerwca 2015

Ale siara!

Jestem, wróciłam do chałupy i do bloga. Kto śledzi mój insta KLIK, ten wie, że szlajałam się po Śląsku, a jeszcze wcześniej po dworkach różnych. No lato, lato- nie będę gniła przed kompem, kiedy ludzie pragną mnie zobaczyć na żywo ;) Oprócz blogowania, uwielbiam zwiedzać. Na Śląsk jeszcze zajrzę, bo nie zdążyłam obfocić Nikiszowca :) Ale ja nie o tym. Dziś będziemy myć ryja.

Ile to razy jęczałam, że mydeł w kostce nie lubię, że są chujowe ( bo są w większości), włażą pod paznokcie, pierścionki, zostawiają osad i generalnie nadają się tylko do tego, żeby się po nie w więzieniu schylać. Tymczasem sama z siebie zakupiłam mydło i to do mycia ryja! Szok i niedowierzanie. Sama nie wiem co mnie do tego skłoniło- chyba skąpstwo, bo miałam kupić coś do mycia twarzy, a mydełko kosztowało z 5 złotych w Esesmanie- Erotomanie i wzięłam. 





wtorek, 16 czerwca 2015

Superbohaterowie są wśród nas!



Tyle się dzieje wokół nas, że aż mi szczęka lata żeby komentować. Sama nie wiem od czego zacząć, bo złe wspomnienia wracają. Dziś jakoś tak same wróciły, przy okazji pewnego postu o modnych ostatnio butelkach do picia. Tak, tak- taka butelka niby zwykła, tylko z napisem- modniejsze z niej picie niż picie ze słoika. Słoiki są już passe. A ja nie mam butelki. Miałam piękny różowy termos. Byłam najszczęśliwszą sześciolatką w kosmosie i pewnego dnia- tragedia! Żul zgniótł mój termosik w autobusie. Termosik! Mój różowy termosik...nadal ciężko mi o tym mówić, pisać... Życie już nigdy nie było takie samo. Tego dnia nie piłam herbatki w zerówce, a smętne kawałki szkła grzechotały beznamiętnie pomiędzy straconą herbatką... Teraz tylu bohaterów w kraju, że ktoś termosik by uratował.  Ale nie było bohatera ponad dwadzieścia lat temu...A oto miś bohater na miarę naszych możliwości! My tym misiem bohaterem otwieramy oczy niedowiarkom! Mówimy: to jest nasz  bohater miś, przez nas zrobiony i to nie jest ostatnie nasze słowo!

źródło- SE


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Le Le Le- dalej nie wymówię, bo seplenię :D

Czaiłam się z tym postem dobrą chwilkę. Chciałam przeczekać gorący okres, kiedy to każda blogerka spuszczała się nad recenzją żeli z darów losu. Spotkałam się nawet z recenzjami po 2-3 dniach, brawa hehe :D Chociaż żel...no w sumie na upartego, coś tam o żelu można powiedzieć i po 3 dniach, ale ja wolę dłużej się pochlapać, zanim się wypowiem. Było milion recenzji, ale przecież wiadomo, że moja będzie inna od wszystkich, bo nie byłabym sobą. 



czwartek, 11 czerwca 2015

Mejkapy od czapy

Oj żem się ujebała z fotkami. Nie dość, że robiłam na raty, żeby na odpierdol nie było, to i światło różne, bo zdjęcia kompletowałam jakiś czas. Potem weź coś wybierz, zmontuj, wyjeb, dodaj eh. Ale mam taką fazę na paletki z My Secret, że nie mogłam się opanować :)



wtorek, 9 czerwca 2015

Biała glinka na syfy i naczynka

Cześć. Żyję. Miałam długi weekend, który zresztą nie wyszedł tak jak chciałam, ale cóż- zrobię sobie długi weekend za tydzień czy dwa ponownie i już. To nie istotne. Istotne jest to o czym chcę Wam dziś opowiedzieć. Jakiś czas temu pokazywałam Wam czerwoną glinkę KLIK, która mnie zachwyciła. Melduję, że jej zużycie nadal jest minimalne, mimo że używam systematycznie. W międzyczasie w łapska wpadła mi biała glinka. Dostałam ją do testów od Marion. Oczywiście oceniam obiektywnie i to nie ma znaczenia czy coś dostałam, kupiłam czy wygrałam, ale przecież mnie znacie- ja się nie pierdolę ;) Akurat Mariona lubię, póki co trafił mi się tylko jeden bubel. Glinki też lubię. No to sprawdźmy jak się bieluch spisał :) 



wtorek, 2 czerwca 2015

Do ciała, do włosów, do twarzy...a może do dupy?

Dzisiaj kosmetycznie, olejkowo, włosowo- nie lubię tej formy zwrotów, ale chciałam się podrażnić ;) Ze dwa miesiące temu kupiłam sobie w promocji za około 14 złotych olejek z myślą o olejowaniu włosów. Firma dobra, skład super-, myślę sobie, będzie wypas. Ale czy był... Heh...Olejek do włosów, do twarzy, do ciała...a może jednak do dupy?



Szablon by: Panna Vejjs.