Menu

sobota, 28 lutego 2015

Pędzle La Femme- must have każdej kobitki, recenzja po roku zmagań

Dziś recenzja produktu, który testowałam około roku. Długo prawda? Teraz mogę Wam powiedzieć absolutnie wszystko na temat tego co zakupiłam.

Chyba każda z kobitek malujących się posiada pędzle do makijażu. Blogerki prześcigają się w zakupach pędzli coraz to droższych, lepszych, modniejszych. Ale powiedzcie mi- czym różni się pędzel za kilka złotych od takiego za sto złotych, jeśli jakość jest identyczna? Marka, logo- tutaj siedzi cena. Nie lubię przepłacać tylko dlatego, że coś jest z firmy X czy Y. Pędzel ma być dobry i się nie lenić. Tyle.

Weronika poleciła mi w zeszłym roku pędzle z La Femme. Cena- około 30 złotych za zestaw 7 pędzli. Grzech nie kupić.



środa, 25 lutego 2015

Jestem świnią!

Świnie to są świnie. Ale świnie są fajne. Lubię świnie. Szczególnie na talerzu. Świnie mają gładką skórę. Świnie są zakłaczone, ale skórkę mają mega na wypasie. I nie dlatego, że się pasą i znoszą jajka. Świnie mają wypasioną skórę, bo się czochrają. Widzieliście kiedyś jak się świnia czochra? Ja widziałam. Staje toto na tych swoich małych, śmiesznych raciczkach, unosi ogromny, ale to ogromny (widziałam dużą świnię) korpus i trze. Trze o ściany. Trze o zagrodę. Trze aż się jej muchy z grzbietu podrywają. Tak się trze świnia, że aż szok. No, szok w trampkach tak toto się trze! I dlatego świnia ma gładką i niepomarszczoną skórę. Widzieliście kiedyś zmarszczoną świnię? Albo świnię z cellulitem? Nie. Bo się trze. Jestem jak świnia. Jak stara, próżna locha i też się trę. Trę się ile wlezie. Ale nie mam zagrody. Nie mam chlewa. Jak nie mam zagrody i nie mam chlewa to trę się peelingiem. Ale peelingi chociaż fajne to szybko mi się nudzą. Znalazłam taki, który mi się nigdy nie znudzi. I trę.



wtorek, 24 lutego 2015

Ale Ale Alessandro, ale ale ale ładny- lakierowy niezniszczalny

Ostatnio powróciłam do malowania paznokci. Chyba dlatego, że szkoda mi było, że moja kolekcja lakierów się kurzy, a ja nie lubię marnotrawstwa. Nie dość, że lakiery przestały zarastać zapomnieniem, to jeszcze kolekcja mi się ciągle powiększa. Los tak chciał. Niedawno wygrałam na fejsie lakiery od Alessandro. Kolory, mimo iż wybrane losowo, spodobały mi się od razu. A skoro mi się spodobały, to chcę Wam o nich kilka słów napisać i pokazać fotki malunków. 



niedziela, 22 lutego 2015

Pozbywamy się czarnej farby!

W końcu postanowiłam zrobić włosową niedzielę, a właściwie włosowy tydzień ;) Wiecie, że zbrzydł mi czarny włos na mej zacnej głowie i od pewnego czasu miałam ochotę pozbyć się czarnucha z głowy. W końcu się zmobilizowałam. 

Zacznijmy od tego, że od połowy września przestałam malować włosy. Odrost już mnie tak wkurzył, że nie mogłam z nim wytrzymać, chociaż moje odrastające włosy miały piękny kolor. Mimo to piękny odrost z pozostałą czernizną wyglądał tak sobie.



sobota, 21 lutego 2015

Pierwsze urodziny bloga

Dokładnie rok temu, po namowach, założyłam tego bloga.

Zaczęło się od tego, że na Onecie prowadziłam Celebrytkę, ale strasznie mnie wkurzała ta platforma i chciałam się z blogiem przenieść. Potem koleżanki, zaczęły mnie namawiać na bloga kosmetycznego. Mamy taką swoją tajną grupę na fejsiku- 8 bab, które na pierwszy rzut oka niewiele łączyło, a po czasie okazało się, że stworzyłyśmy fajną ekipę. Zwykłe-niezwykłe krasne kobity, niektóre blogujące. Namawiały, namawiały i oto jestem.

Później przeniosłam na blogspota Celebrytkę, a jeszcze później - połączyłam Celebrytkę z Pudernicą. Od tamtego momentu moje przemyślenia i urodowe cuda wianki siedzą w jednym miejscu. 

Rocznicę obchodzę dziś, bo jakąś datę umowną trzeba przyjąć. Niech będzie więc to moment kiedy ruszyłam na blogspocie.

źródło-pixabay


środa, 18 lutego 2015

Kredka Paese- jest passé, czy jednak nie?

Ostatnio zadręczam Was moimi oczami. Właściwie to malunkami na oczach. Cóż...dziś też wywalę gały na świat, bo chcę Wam napisać o pewnej kredce od Paese. Przyjechała ze mną ze spotkania blogerek i po pewnym czasie postanowiłam jej użyć.



poniedziałek, 16 lutego 2015

Różowo mi- wiosno przybywaj :)

Niektórzy blogerzy to sobie planują co danego dnia zapodać czytelnikom. Ja nie mam takiego zwyczaju, lecimy na żywca. Rano postanowiłam przetestować rzęsy od Neicha. Ostatnio wpadł mi w oczy makijaż Gosi i postanowiłam poszaleć z różem i niebieskim- kontrowersyjne kolorki. Kojarzą mi się z Barbie, ale dlaczego mamy sobie od czasu do czasu nie poszaleć ? W końcu mam dziś urodziny i już nigdy więcej nie będę taka młoda jak dziś. A co mi tam.



piątek, 13 lutego 2015

Irytujące pytania o...pierdoły

Miałam coś o Walentynkach pisać, ale w sumie jakoś średnio mnie one interesują. W sumie dwa dni później i tak mam urodziny, to zawsze jakiś prezent wpadnie, więc na Walentynki mam wyjebane hehe ;) Ostatnie irytujące pytania przypadły Wam do gustu, to se pomyślałam, że trzeba iść za ciosem, bo głupich pytań jest więcej. Zaczynamy :)

źródło-http://pixabay.com/pl/kot-koci%C4%99ta-zwierz%C4%99ta-zwierz%C4%99-602944/


wtorek, 10 lutego 2015

Miss Butterfly- motylem o policzek ;)

Się ostatnio rozpisałam na poważnie, to dziś będzie niepoważnie ;) Różowo będzie. Cukierkowo do porzygu hehe ;) No może nie do porzygu, ale różowiasto i słodko.
Fajny róż dostałam od Verony. W sumie nawet lubię kosmetyki od nich, miałam okazję przetestować kilka balsamów i przyznam, że mnie uwiodły. Róż przywlekłam ze spotkania blogerek i długo się do niego zbierałam, ale to zaraz Wam opowiem.


niedziela, 8 lutego 2015

Irytujące pytania o...związek.

Ostatnio opuściłam się z moimi celebryckimi przemyśleniami, tymczasem dostaję sygnały, że gawiedź czeka na więcej pisaniny. Nie martwcie się, pomysłów mi nie brak. Dziś przyjrzyjmy się naszym związkom, otoczeniu oraz wkurwiającym pytaniom o nasze prywatne sprawy. Z góry zaznaczam, że przedstawiam mój punkt widzenia, więc jeśli jesteś osiemnastoletnią mamą i jest Ci z tym dobrze, to nie mam nic przeciwko. Każdy ma swoje zdanie na każdy temat, nie rozumiem tylko dlaczego innym czyjeś postrzeganie świata nie leży.

Fotka z darmowego stocka.


sobota, 7 lutego 2015

Blog Roku 2014, czar prysł, smród się ciągnie...

Atakują Was z każdego kąta prośby o głosy w konkursie na Blog Roku? Mnie też...Sama się zgłosiłam, bo pomyślałam, że to taki prestiżowy konkurs. Teraz zaczynam się zastanawiać, czy rzeczywiście...

Nie czytałam za dużo o tym konkursie. Wiedziałam, że taki istnieje, wiedziałam, że jest "ważny", popularny i prawdopodobnie najbardziej znany w naszej Cebulandii. O konkursie słyszałam zanim wessałam się w blogowanie. Skoro jako osoba nie w temacie wiedziałam, że istnieje to znaczy, że konkurs jest na topie. W tym roku postanowiłam, że się zgłoszę, a co mi tam. Nie liczę na wygraną, w sumie nie mam parcia, bo lubię swoich fanów, lubię swoich hejterów, bo są moi- na co mi obcy z doskoku ;) Ale pomyślałam, że dzięki zgłoszeniu może ktoś nowy do mnie zajrzy i zostanie na dłużej. Zgłosiłam się zarówno w kategorii Blog Roku, jak i Tekst Roku. Poinformowałam czytelników, napisałam, że jak mają ochotę mogą wysłać smsa. Tyle. Potem zaczęłam czytać...




środa, 4 lutego 2015

Hean i reszta ekipy rozweselającej :)

Wam też tęskni się do wiosny, a najlepiej do lata? Albo chociaż do śniegu po kolana? Mi tak... Jeszcze do tego ta bura pogoda za oknem. Na takie bursze dni, ale także na te słoneczne, mam jeden sposób- kolory. Kolory na powiece, na ciuchach, na paznokciach. Uwielbiam kolory. Zawsze byłam taką papugą, nie lubię wtapiać się w nudny, szary tłum. Nawet kota mam pomarańczowego, a nie siwego ;)

Dziś rozchmurzymy się dawką barw na paznokciach. Zacznijmy od klasycznej czerwieni z nutką szaleństwa.



poniedziałek, 2 lutego 2015

Arganisme- krem, który uratował mi du.. twarz ;)

Wczoraj pisałam Wam o tym jak stałam się nastolatką i mnie wysyfiło po całej mordzie KLIK. Dziś będzie coś na otuchę.

Długo używałam kremu z Perfecty KLIK. Jednak w zaistniałej sytuacji był zbyt lekki. Potrzebowałam czegoś co ładnie złagodzi wypryski i zaskórniki, które napadły mnie znienacka. Jako że podczas spotkania w sklepiku zMaroka miałam okazję wybrać sobie dowolny produkt do testowania, to padło na krem, który nada się na moją skórę po przejściach.



niedziela, 1 lutego 2015

Lirene, pianka do twarzy- czyli jak znów być nastolatką...

Zastanawialiście się kiedyś jakby to było znowu być nastolatkiem? Te pierwsze porywy serca, pierwsze szalone imprezy. Ta siła wewnętrzna, że ja, właśnie ja zmienię świat! Ta dziecięca naiwność i radość z byle gówna. No co jeszcze się działo, te kilka, kilkanaście lat temu? Pryszcze kurwa. Co prawda będąc nastolatką nie miałam większych problemów z cerą, ale coś tam zawsze wyskoczyło. Myślałam, że to już za mną, a tu kurwa zonk. Ostatnio za sprawą pewnego kosmetyku stałam się znowu dorastającą panną i to bynajmniej nie za sprawą porywów serca czy naiwności, a pryszczy haha :D



Szablon by: Panna Vejjs.