Menu

poniedziałek, 23 listopada 2015

Wara od miodu, wary w miód



Dziubek, duck face, podkówka, wary- obcią...dobra nie kończę ;) Gromada minek i masa określeń na nasze słodkie usteczka. Ciągle gonimy za nowymi pomadkami- teraz w modzie ciemne, najlepiej matowe odcienie. Ciągle czymś smarujemy, coś nakładamy. Zima czai się za rogiem, jak złodziej w tramwaju. Nigdy nie jechałam tramwajem. Te wszystkie maty na ustach, zimny wiatr i skubanie ustników pod wpływem stresu i mamy co mamy- usta stają się suche, spierzchnięte i już żadna pomadka nie wygląda dobrze...Suche skórki wiszą smętnie, jak stare majtki na płocie. Ratunkuuuu!!!



Avon, Naturals, Essential Balm with Beeswax, Uniwersalny balsam z woskiem pszczelim.

Ja wiem... Avon. Większość osób go nienawidzi. W sumie to nie wiem czemu. Owszem mają buble, ale mają i perełki. Wiem co piszę, bo z firmą mam do czynienia od stu lat. Jeszcze na początku lat 90 ciotka była konsultantką. Wtedy można było zbić na tym niezłe chajsy, serio! Potem gdzieś w gimnazjum sama zostałam konsultantką i byłam nią przez całą szkołę. Później zabrakło czasu na zabawę w katalogi, ale te Avonowe pieniążki sprawiały, że kasy od Mamy nie brałam, umiałam zarobić na wyjście na dyskotekę, czy jakieś ciuszki. Dzięki dostępowi do Avonowych kosmetyków mam całkiem dobre rozpoznanie w ofercie, chociaż teraz rzadko coś zamawiam, ale wiem co w trawie piszczy. Ach! Kiedyś nawet zaliczałam szkolenia- fajnie było ;)

Ale wróćmy do Miodku. Miodek- tak nazywam ten balsamik. Niby kosztuje coś koło 17 złotych, ale ja go zawsze kupuję na promo- wtedy jest po 8-10 złotych. Nie ma sensu przepłacać. 15 mililitrów to niby niewiele, ale wystarcza na jakieś pół roku, nawet trochę więcej. Słoiczek jest poręczny, tylko przy końcówce ciężko w nim gmerać. No i takie opakowanie nie jest zbyt higieniczne, szkoda, ale chyba inaczej się nie da tego upchnąć. No, bo jak? Może jakaś tuba, ale na to jest za gęsty, a na sztyft za miękki. I dupa. Musi być słoik.  


Pomijam już kartonik, akurat znalazłam cudem w szafce, nie wiem jak się uchował, bo normalnie wywalam od ręki. Skład niby taki o, żadnego wow. Taki tam standard. Miodek jest zbity i szybko rozpływa się w kontakcie ze skórą. Ma słodki, delikatny zapach, bardzo go lubię. Można używać na wszystkie suchary. Oprócz tych od Strasburgera, bo jeszcze coś pierdolnie. Osobiście walę na wary. Jak mam katar- smaruję okolice nosa. Zdarzyło mi się smarować nos, jak go sobie przypaliłam w Grecji. Zawsze się sprawdza! Zimą używam go przed wyjściem, jeśli akurat nie nakładam kolorowej pomadki. Miodek ratuje usta po szminkach, które powodują przesuszenie. Smaruję nim ustniki przed snem i rano są super miękkie i nawilżone. Jeśli chodzi o jego działanie, to nie ma sobie równych. I wierzcie mi- przerzuciłam stosy pomadek ochronnych- Nivea, Carmex, słynna pomadka z cukrem od Sylveco i tak dalej- one wszystkie się chowają przy Miodku! Z ręką na sercu! Zużyłam już kilka opakowań, kupuje go od kiedy pojawił się w katalogu, czyli kilka ładnych lat i będę go kupować, póki będzie w sprzedaży. Nawet mój Niemąż czasem podbiera Miodek, więc nich to będzie najlepszą rekomendacją, bo jak facet mówi, że coś jest dobre, no to tak musi być ;) 

A Wy czym zabezpieczacie swoje dzioby przed wiatrem, zimnem i po całowaniu na wietrze? ;) 


18 komentarzy

  1. Ja tam tez lubię kosmetyki z Avonu. Są lepsze i gorsze - jak wszędzie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to :) Kiedyś katowałam jeszcze tusz Szoka i podkład rozświetlająco- antystresowy :) No i żele pod prysznic i jeszcze ta pachnące balsamiki- sporo maja fajnych rzeczy :)

      Usuń
  2. Matko Bosko. Przeczytałam, że zaliczyłaś (na) szkolenia(u) :-D se myślę: kogo!? W gimnazjum? :-D
    A co do posta: zdecydowanie wolę Oriflejmowy miodek. Aczkolwiek i tak, chyba najlepiej na moje usta działa pomadka quiz z olejkiem arganowym. Jest naj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W gimnazjum jedyne pały jakie zaliczałam to te z kartkówek z matmy hahhaha :D
      Flejowego miodku nie miałam i Quiza też nie miałam, będę miała na uwadze, bo lubię miec kilka balsamów ochronnych pod ręką, żeby w żadnej torebce nie brakowało ;)

      Usuń
  3. A ja bardzo polubiłam Carmex, ale skoro tak zachwalasz ten miodek to może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam Carmex zeszłej zimy, jest ok, ale jednak wolę Miodek ;)

      Usuń
  4. Ja osobiście zimą nie znam nic lepszego jak Carmex, ale tylko ten Zielona herbata i jaśmin.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też używam to małe miodowe cudo i faktycznie nie ma sobie równych :) A przerabiałam wszystko co się da, bo od momentu kiedy mam aparat na zębach strasznie wysuszają mi się usta. Dlaczego? W sumie nie wiadomo, ale orto mówiła mi, że pacjenci często się na to skarżą. Wtedy też dała mi taką mini próbkę - miała białe opakowanie, to była tubka do wyciskania, mazidło miało biały kolor, wyglądało jak krem, ale było bardziej lejące się. Konsystencja trochę mi przeszkadzała, aczkolwiek też działało super! Mówiła, że można to kupić w aptece i z tego co przewertowałam tego typu produkty, to chyba był "Blistex intensive Relief" ale właśnie w tubce do wyciskania, a nie w sztyfcie. Z tym, że głowy nie dam, bo jak widać wspomnienia mam zajebiście precyzyjne co do wyglądu tego specyfiku :D Ale dopytam orto, bo zima idzie, więc tym bardziej zbliża się ciężki czas dla ust. A dbam o nie dodatkowo od czasu jak mi kiedyś chłopak pocisnął, że mam suche tuż po tym jak skończyliśmy się całować :D wiec uznałam, że nigdy więcej (suchych ust,a nie całowania! ;) ) i trzeba się w jakieś specyfiki zaopatrzyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miodek górą ;) Może uchylasz usta lub przez nie oddychasz odkąd masz aparat? Tak gdybam, bo jak np mam zatkany nos i oddycham ustami to też mi usta wysychają, ale nie wiem czy dobrze kombinuję ;)

      Usuń
  6. Ja używam pomadki ochronnej alterra. Nie jest bardzo tlusta i nadaje się również do odżywiania rzęs. Polecam wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o tych rzęsach, ale koleżance oczy zaropiały ;) W każdym razie, możliwe, że na usta wypróbuję, bo już mi się obiło o uszy, że fajna jest :)

      Usuń
  7. Hmm, właśnie gdzie jest mój miodek! Muszę go poszukać, na tę porę jak znalazł :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O, miałam ten miodek i nawet całkiem całkiem, ale jednak nie przepadam za słoiczkami, więc sobie gdzieś leżał na widoku zamiast w torebce aż w końcu ukradło go moje dziecko i sobie smaruje usta albo skórki przy paznokciach, bo przy atopowej skórze ma straszne problemy z tym... Miałam też podobny miodek z Avonu ale w tubce i on mi bardziej przypadł do gustu, ale ostatnio dorwałam sztyft z Bielendy SoS za parę zeta w eZebrze i się bardzo dobrze sprawdza, więc polecam ;)
    Pozdrawiam, Keira!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, ale mi się propozycji nazbierało. Ale na pewno skorzystam, bo lubię miec kilka ustnych ochraniaczy ;)

      Usuń
  9. Oriflame miał propolis w takim małym różowym pudełeczku, to było cudo na wszystko. Teraz też mają, ale ewidentnie zmieniła się konsystencja. Powiem Ci, że zajebiście, że pokazałaś ten balsam, bo coś mi się zdaje, że będzie miał takie samo działanie jak tamten, a na zdjęciu konsystencja wygląda jak stary z Oriflame, a mi bardziej taka pasuje. Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to cos podobnego. Ale tylko wydaje, bo nie mam dostępu do Łoriflejmu i nie próbowałam, ale tak w necie zerknęłam i widzę, że to coś w tym stylu :)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.