Menu

niedziela, 25 października 2015

Wilgotne fantazje



Nie oszukujmy się...większość osób to lubi. I ja tez lubię. Lubię zdecydowanie wziąć do ręki. Chwilę nacieszyć się widokiem. Później delikatnie zabieram się za skórkę. Uwielbiam kiedy nieśmiało schodzi z trzonu. Później niewiele trzeba. Wystarczy włożyć do ust. I to jest właśnie ten najlepszy moment. Potem chwilę zabawy z językiem. Ten moment mógłby trwać wiecznie...

Ten dzień był dniem jakich wiele. Zajęta swoimi sprawami krzątałam się po domu. Mój wzrok przykuł on. Zapomniany, niechciany...taki smutny i nie w pełni sił. Zrobiło mi się go szkoda. Wzięłam go do ręki, ale to nic nie zmieniło. Ale przecież nie mógł się zmarnować, nie mógł pozostać bezużyteczny. Delikatnie odchyliłam skórkę, spojrzałam raz i drugi i już wiedziałam co robić dalej. Łapczywie chwyciłam za widelec. Robiliście to kiedyś widelcem? Ugniatanie pozornie niedbałe sprawia, że efekt jest niesamowity. Strasznie lubię ten moment kiedy panuję nad sytuacją, kiedy widelec niedbale napiera na każdą jego cząstkę. Dodałam troszkę słodyczy. W końcu nie jestem wyuzdanym ugniataczem. Samo ugniatanie to nie za wiele. Odrobina nawilżenia też jest ważna, kto wie czy nie kluczowa! Do całkowitego spełnienia brakowało mi tylko jednego- tej białej, lekko lepkiej substancji, tego uwieńczenia. Tak! Tak! Mam to! Już, teraz! Wszystko ląduje na...moich włosach! Szaleństwo! Czy wcieracie czasami takie hmmm... eliksiry we własne włosy? Czy czujecie przy tym taką ogromną radość? Świat wiruje!!!



Banan, zapomniany, ale nigdy bezużyteczny. Łyżka miodu i łyżka czyściutkiego żelu aloesowego. Dodatkowo łyżka Kallosa jagodowego. To właśnie ten wilgotny eliksir oblepił moje włosy. Włosy, które noc spędziły w oleju z orzecha włoskiego, który rozsmarowałam na aloesowym żelu, który uwielbiam. Banalny przepis. Zachwycające rezultaty. Dwie godzinki na włosach, żeby nadać im blask i genialne nawilżenie. Wszystko zmyłam leciutkim szamponem i jeszcze na 5 minut nałożyłam Kallosa. Efekty? Proszę. 


Moje suchary są w coraz lepszym stanie. Niestety obawiam się, że nigdy nie będą mega długie, bo rosną sobie gdzieś do tego momentu i końcówki zaczynają się przerzedzać. Taki ich urok. Zawsze miałam cienkie i delikatne włosy. Z gówna bata nie ukręcę. Życie Szu! 


Ale to co, że może nigdy nie będą do pasa? Od czerwca nie farbuję. Dwa lata olejuję. Regularnie podcinam- ostatnio 4 centymetry. W sumie to nie mam parcia na długość, chociaż fajnie by było gdyby były długie jak obietnice wyborcze. 


Na tym zdjęciu nie widać akurat ich jakości, ale taka jedna Gosia chciała zobaczyć ich długość. No to jest tak, kawałek za stanik. Są fajne, lubię je. Są miękkie i przyjemne w dotyku i nie muszą się nikomu podobać- ja je uwielbiam :)




28 komentarzy

  1. Kocham ten post!
    A miałam nadzieję że o seksie będzie gadka! E tam ! Moje suchary chociaż będą się cieszyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię jak go kochasz ;)
      Wysyłam moc radości dla Twoich sucharów od moich sucharów ;)

      Usuń
  2. Ja też je lubię :)
    I rosną jak szalone :)
    Zazdro!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam ten problem, ze do pewnej długości rosną, a potem mam wrażenie stania w miejscu, a końce są po pewnym czasie do cięcia.

    Ale nie zmienia to faktu, że efekt wyszedł świetny. Kto by pomyślał, taki niepozorny banan, a tyle pożytku i przyjemności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niby nie stają, ale końce nie wyglądają atrakcyjnie :(
      Niby banan, a tyle radości ;)

      Usuń
  4. Bardzo ładnie się błyszczą :) widać, że ten eliksir im służy, a wstęp lepszy niż niejeden erotyk ... Chyba minęłaś się w powołaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto powiedział, że się minęłam, ja dopiero się przymierzam do kariery hehe ;)
      Błyszczą, błyszczą- maseczka godna polecenia :)

      Usuń
  5. ale bym wymacała Twoje włosy ;D wyglądaja na takie idealne :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do ideału jeszcze daleko, ale mam nadzieję jestem na dobrej drodze :)

      Usuń
  6. Może i język mega głupi i nieudolnie próbujący szokować w dość prymitywny sposób, to przepis na maskę fajny i na pewno niego skorzystam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby Twój komentarz chujowy i prymitywny, ale cieszę się, że pomogłam :D
      PS. O tej od Harrego Pottera i Greya też mówili, że gówno nie pisarki, a teraz pływają w dolarach ;)

      Usuń
    2. Hahahha!

      Ja myślałam, że dajesz przepis na dobrego lodzik :D A tu jeb, maska... Też się zadowolę :D

      Usuń
    3. Aj głodnemu zawsze chleb na myśli no ;)

      Usuń
  7. Boże ja to chyba tępa jestem, ale co to Kalos jagodowy? Muszę to wypróbować, bo moje włosy zamieniają się w siano, a nic nie działa! A za żadne skarby nie obcinam, no nie ma bata, mam parcie na długie kudły! A i gdzie ten aloe cudo kupię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś tępa, nie mów tak, bo wpierdol :D Kallos jagodowy to taka maska do włosów w dużym słoju za 10 złotych, bardzo fajna zresztą :)
      Też już przez zimę dam sobie spokój, bo końcówki się nie rozdwajają ani nic- zobaczymy co się do wiosny uchowa i wtedy najwyżej przytnę ;)

      Usuń
  8. Bardzo dobrze ta mieszanka zadziałała na Twoje włosy! Ja też myślałam, że moje przestały rosnąć, ale odrosty po farbowaniu wyprowadzają mnie z błędu :) A jak założę spodnie z trochę wyższym stanem to włosy już sięgają do paska :) Końcówki mam w miarę zdrowe więc na razie nie skracam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz takie grubaśne cudne włoski,a moje to sama wiesz, bo macałaś- jak włoski dziecięce :) Nie wiem czy moje kiedyś urosną, ale na razie daję im spokój, niech rosną, skoro nawet się nie rozdwajają :)

      Usuń
  9. Włosy ładnie wyglądają :) U mnie też jest taki moment, gdzie zaczynają się przerzedzać, ale zauważyłam że jeśli znajdę jakąś dobrą wcierkę to to miejsce jest niżej :D Banan u mnie też się fajnie sprawdza, nie ma to jak taki zostawiony sam jeden w kuchni i taki już podstarzały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz mam miesięczna przerwę od przyspieszaczy, tak z ciekawości, ale pewnie do nich wrócę, bo jeszcze mam spory zapas :)
      A banan to nikt nie wie jakim cudem się zapodział, a że się cudownie odnalazł, ale już nie w formie- no to na łeb ;)

      Usuń
  10. Hah w końcu się dałam namówić na tego banana na włosach xD
    Też się gdzieś zapodział, to nie było innej opcji ;p Ja dla od miany połączyłam go z miodem, cytryną i odrobiną oleju z awokado. Też fajny efekt na moich spuszonych kudłach, ale żeby nie było im za dobrze, to musiałam po tym wypróbować prostownice z Biedry-prezent od męża, bo narzekałam ostatnio na moją, że nie grzeje jak trzeba. Na co dzień prostuje tylko grzywkę, bo się nie chce układać za żadne skarby, ale za tym razem poszłam po całości ;p
    Pozdrawiam! Keira.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą opcje też juz miałam na moim kołtunie, tylko chyba z innym olejem, bo awokadowego chyba jeszcze nie miałam :)
      Mam nowiuśka prostownicę w szafce, z kilka razy była użyta i raz jej nie użyłam i było ok i tak się moja przygoda z prostowaniem skończyła -jeszcze długo przed intensywnym zamachem na moje kudły. Wcześniej miałam staruszkę za 30 złotych z MPM, czy jakoś tak. Służyła mi latami aż wybuchła mi w ręku :D Tzn ogień rzygnął na mnie tuż przy twarzy w miejscu gdzie kabel łączy się z urządzeniem hahaha hardcore :D

      Usuń
  11. Nie no, błyszczą jak nie powiem co na wiosnę;) Poza tym, bardzo podoba mi się odcień, zdradzisz sekret?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Zdradzę- od czerwca nie farbuję niczym :D Kilka centymetrów od głowy to moje naturalne, cały czubek właściwie. Reszta została pomalowana prawie pół roku temu fryzjerską farbą Revlon. O dziwo- mimo jednej dekoloryzacji i jednej kąpieli rozjaśniającej trzyma się dość dobrze do dziś. Były to dwa odcienie wymieszane tak by przypominały mój naturalny kolor. Ciężko mi powiedzieć które to dokładnie byłam. Farbowałam u mojej fryzjerki Patrycji na Matysiaka jakby co ;)

      Usuń
    2. Znaczy te dekoloryzacje i rozjaśniania to przed farbowaniem były, ale chodzi mi o to, że mimo to farba się nie wypłukuje :)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.