Menu

środa, 28 października 2015

Nasienie we włosach ;)

Od dwóch dni jestem zajęta parciami. Wspólnie z koleżankami "rodzimy" dziecko koleżanki. Chciałabym poprosić całą Polskę- przyjcie z nami! Chociaż i tak liczę, że Malutka urodzi się chwilkę po północy- miałabym prezent imieninowy ;) Nooo jutro możecie mnie odwiedzić z flaszką, bo nie wiem czy w moim wieku jeszcze mogę obchodzić urodziny, a imieniny owszem. Jeśli już jesteśmy w temacie flaszek i butelek, to pamiętacie o takiej mini współpracy, którą nawiązałam grubo ponad miesiąc temu? Dostałam taką słitaśną paczuszkę do przetestowania. 



Szampon zwiększający objętość Jagody Goi 250 ml KLIK oraz Odżywczy olejek do włosów Golden Rose Oil 10 ml KLIK

Można powiedzieć, że olejek to taka spora próbka, bo normalna buteleczka tego specyfiku ma 100 ml. Jeśli chodzi o szampon, to producent posiada takie gabaryty w sprzedaży, choć podlinkowałam większą opcję, bo akurat tego smaku na stronce nie mogłam się doszukać. Ale oki, lecimy z koksem. 


Szampon. Dziadyga robi karierę w blogosferze. Mnie też przyciągnął z głupiego powodu- nasionka. Ale o co się rozchodzi? Otóż w butelce siedzi nasienie grozy, kto wie, może sam szatan z tego wyrośnie ;) Diabelskie nasienie, to prawdopodobnie moja przyszła roślinka, o ile ją wyhoduję nie zapominając o podlewaniu. Siedzi ona w butli po to, żeby udowodnić, że szampon jest mega hiper eko i nawet nasionka mają się w nim dobrze. Od prawie dwóch miesięcy używam myjaka i mam jeszcze połowę, więc wydajność zacna, a do nasionka dojdę pewnie w nowym roku. Cała gama produktów O'right to kosmetyki naturalne. Nawet butelka jest zrobiona z zaczarowanego tworzywa, które rozkłada się w przeciągu roku. Flaszka może być więc naturalnym nawozem dla przyszłego drzewka. Ale ja doczytam, że roślinka szybciej wykiełkuje bez flachy, więc tutaj testów nie będę przeprowadzać. No sorry ;)


Ale pieprzę tak o tych roślinkach, nasionkach, chyba skrzywienie zawodowe ;) Tymczasem do wuja wafla to szampon jest najważniejszy. Dzielnie używam i stwierdzam, że szampon jest fajowy. Idealnie wpasowuje się w rodzaj moich włosów. Rzeczywiście lekko unosi włosy u nasady. Po kilku tygodniach zauważyłam też, że włosy mniej mi się przetłuszczają. I tutaj biję ukłony jak pijak przed ostatnią szklaneczką taniego wina. Szampon dosyć wydajny, używam takiej normalnej ilości do mycia i ładnie się pieni. Może nie robi wielkiej czapy z piany, ale nie jest źle. W końcu w składzie dość delikatne substancje, więc nie będzie jakichś monstrualnych pianowych rewelacji. Włosy są odświeżone i ładnie pachną. A właśnie! Zapach! Delikatny aromat jagód goi, lekko roślinna nuta zapachowa w tle- ładnie, bez żadnych wkurzających smrodków, subtelny i trwały zapaszek. Kupowałabym! Tylko jest jeden minus...cena. 250 ml to jakieś 80 złotych. I dla mnie tu jest amen. Nie jestem w stanie wydać tyle złotówek na szampon. W sumie to nawet mogłabym sobie na niego pozwolić, ale sumienie by mnie zeżarło. Jednak wolę odłożyć na większe szaleństwa parę złotych, niż kupić kosmetyki. Ale jeśli ktoś z Was nie ma tak drżącej ręki do wydawania, lub jest maniakiem eko kosmetyków- polecam wypróbować. 


A teraz olejek. Tak jak wspomniałam- to taka większa próbka, 100 ml kosztuje 126 złotych. I już znowu za portfel bym się złapała. No sęp jestem, no na ciuchy i kosmetyki nie lubię wydawać. Paradoks no nie? Bloguję między innymi o kosmetykach, a sępię na nich. No tak już mam, kasę wolę przetupać na wakacjach czy jakichś atrakcjach, które pozostaną w głowie ;) Ale! Olejek jest ok.



Mój okaz siedział w kartoniku. A potem w buteleczce siedział. A ta butelka ze szkła została stworzona i uwieńczona dozownikiem. Ponieważ opakowanie nie jest jakieś ogromne, stosuję olejek na końcówki. Po myciu wsmarowuję kilka kropelek w końce włosów, a to co zostanie na rękach, rozprowadzam na włosach. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, a w sumie nos, to zapach. Bardzo intensywny, różany zapach, ale taki troszkę nieoczywisty, róża szampańska nie jest aż tak dusząca, choć niezwykle mocna. Czasem traktuję olejkiem suche włosy żeby się nie puszyły i to im pomaga. Może nie są do końca ujarzmione, ale wyglądają zdecydowanie lepiej. Maź szybko się wchłania i nie obciąża włosów, nie tłuści. Dobrze zabezpiecza końcówki, nie potrafię natomiast jednoznacznie stwierdzić czy nabłyszcza, bo stosuję go bardzo oszczędnie, a poza tym z moich włosów ciężko wydobyć blask. 


Tutaj skład, mamy tu między innymi lekki silikon rozpuszczalny wodzie i ekstrakty roślinne, troszkę innych substancji. Olejek jest ok, nie zawiódł mnie, ale szczerze mówiąc nie powalił też na kolana. Szampon polubiłam bardziej. 

O'right  znajdziecie też na fejsie. Kiedy dostałam kosmetyki do testów, w Poznaniu była nawet impreza, gdzie produkty z mojego posta miały swoją premierę KLIK. Niestety, dla mnie to drugi koniec Polski i nie mogłam tam być. 

Podsumowując- kosmetyki są dobre. Dla mnie ceny są oporowe, jednak na cenę składa się to, że kosmetyki są organiczne, najwyższej jakości, nawet opakowania są eko- za to płacimy więcej. Jeśli więc jesteście w stanie uzupełnić swoje kosmetyczki o te produkty- polecam. 

Ps. A ja nie mogę się doczekać mojego drzewka :D


18 komentarzy

  1. Jeszcze nie spotkałam, żeby w kosmetyku było nasionko :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu jest i nie mogę się doczekać kiedy do niego dojdę ;)

      Usuń
  2. Szampon godny uwagi, olejek przeciętniak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) Przynajmniej w moich oczach :)

      Usuń
  3. Oo też tak mam. Jak mam wydawać tak duże pieniądze na kosmetyki to mi szkoda. Zdecydowanie wolę je przetuptac (bardzo spodobało mo się to słowo! ) ;)

    Pozdrówka pudernico! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo kosmetyki się zużyją, a wspomnienia zawsze pozostaną z nami :)

      Usuń
  4. Będę miała na uwadze ten szampon. Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Od zawsze intrygowały mnie te kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szampon w dechę jest, ale cholera no żal mi chajsu nooo...

      Usuń
  6. gdzież tyle kasy... może i kosmetyki świetne ale ja bym nie kupiła :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda jakoś tyle pieniążka dac no nie? Żeby chociaż 40 złotych to bym kupiła, ale 80 czy więcej- nie potrafię :)

      Usuń
  7. Na moje włosy lubię dawać dużo szamponu wtedy dopiero czuję, że są umyte więc używanie tego wyczyściłoby mi portfel całkowicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On się pieni wystarczająco i jest wydajny, ale cena jest jaka jest...

      Usuń
  8. Ja na szczęście też dostałam ten zestaw, ale szampon mam w pojemności 400 ml, więc nasionka w nim ni ma :((((((((((((((( mimo to jest zajebiaszczy...mam ochotę też wypróbować ten na bazie kawy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie korci, ale nie potrafię dać tyle za szampon, aż mi się sam portfel zamyka ;)
      Czyli były różne zestawy...ciekawe jakie jeszcze?
      Miałaś coś prócz szamponu?

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.