Menu

środa, 14 października 2015

Kilka słów o tarmoszeniu szopy



Jestem ciekawa czy często to robicie dziewczyny. Ciekawi mnie czy jesteście przy tym delikatne, a może lubicie ostrą jazdę. Może zaczynacie od końcówki, a może po prostu bierzecie do rączki i przeciągacie po całości? Lubicie przecież czuć tą gładkość i śliskość pod palcami. Jasna sprawa. A po wszystkim jest tak pięknie i po naszej myśli. No prawie zawsze...

Co to za zagadka? Zwierzątka tego nie robią. Ale jak człowiek trzyma zwierzątka to im to robi. Chyba, że ma rybki. Rybkom się tego nie robi. Chyba, że przed smażeniem i do tego robi się to nożykiem. Rybki w takim razie odpadają. Faceci robią to rzadziej, kobiety częściej. Kobiety mają pod tym względem najebane. Nie wszystkie oczywiście, ale znam takie co mają nierówno pod sufitem. Ja troszkę chyba też mam, ale mną bardziej kieruje ciekawość niż reklama. No, a sufit zawsze można pociągnąć gładzią.

No kurwa! Czeszecie się, no nie?



Oto zestaw moich szczocich przyjaciół. Jedna z nich to mój ulubieniec. Jak myślicie- która? Dajcie znać w komentarzu, która z nich pierwsza Wam przyszła do głowy, a ja tym czasem napiszę kilka słów o każdej z nich. 


Donegal balance brush, to najmłodsza koleżanka w moim zbiorze. Dostałam ją przy okazji poszukiwań na fejsie. Donegal szukał testerów. Zgłosiłam się, a co mi tam. I tak oto panienka wylądowała u mnie. Kosztuje 12,49. Szczotka jakich wiele. W moim życiu miałam pewnie z kilkadziesiąt podobnych. Poręczna, standardowe wymiary, dość długie igiełki z plastiku. Końce igiełek oblane chyba też plastikiem, albo jakimś podobnym tworzywem, ot standard. Oczywiście producent obiecuje cuda nie dziwy. Ale szczotka ma dla mnie czesać. Nie szarpać i w sumie tyle. Ta czesze i nie szarpie. Cena też spoko. Dla mnie zwykła szczotka. Mam cienkie i delikatne włosy, szczotka się sprawdza, ale myślę, że lepiej sprawdziłaby się na gęstszych i grubszych kłakach. Nie oszukujmy się- u mnie dużo szczotkowania nie ma, a jej długie zębiory śmiało pomieściłyby dwa razy grubszy pukiel niż mój. Moje chojraki trochę się z niej wyślizgują, No ale czesze, no szczotka jest ok. Co więcej o niej można napisać? Normalna taka. 


(Prawie) Tangle Teezer. Kupiłam ją za jakieś 5$ na Aliexpress. Trochę na nieświadomce, bo nie zależało mi żeby mieć podróbkę z napisami czy czymś. Chodziło mi o kształt i o fakt, że szczotka nie pognie się w torebce. Tymczasem przyszła mi TT, oczywiście nie wierzę, że oryginał, mimo firmowego pudełka i innych pierdół. No nic- mam. A miałam okazję używać oryginału i nie widzę żadnej różnicy, ani w miękkości igiełek, ani wizualnie- no dla mnie to jeden chuj. Dla mnie zarówno oryginał jak i podróba są takie same i tak samo chujowe. Dlaczego? A no dlatego, że są kurewsko nieporęczne. Zapytacie więc- po co mi było to gówno kupować? A no do torebki, bo małe i raz na jakiś czas włosy można przeczesać, na przykład kiedy będę na mieście czy gdzieś tam w świecie. Na okazjonalne użycie wystarcza. Dlatego też kupiłam byle co za 5 dolców, które okazało się być prawie TT. Oryginalna torebkowa TT to koszt ponad 50 złotych i nie rozumiem tej ceny. Chyba bym ochujała gdybym kupiła szczotkę do włosów za tyle chajsów. Czesze to fakt. Ale tak samo uczesze Was każda inna i tańsza szczotka. Powtarzam- używałam oryginału koleżanki przez jakiś tydzień i no nie ma bata- gówno takie same jak ta podróba. Nie czaję fenomenu tego drogiego badziewia. I nikt mi nie wmówi, że oh ah- nie dla mnie , nie i koniec. Do torby za 5$ to max ze mnie, do niczego innego toto się nie nadaje, bo leci z rąk jak niemowlęciu kupa w tetrę. 


Dzika dziczka z dziczka. Drewienkowa dziczyzna od Ponik's Professional. Kupiłam ją za około 20 złotych w hurtowni fryzjersko- kosmetycznej w Zamościu ( tutaj za dużym parkingiem na Partyzantów, to chyba ulica Okopowa- kto tutejszy ten wie ;) ). W każdym razie to mój ulubieniec. Miałam podobną w dzieciństwie i bardzo lubiłam dziczkę, bo nie szarpała mi włosów nawet jak Dziadek zaplatał mi warkocze z czerwonymi kokardami. Tak, tak- Dziadek mnie do zerówki czasem czesał :) Czasem Babcia, czasem Mama, czasem Siostra Mamy- zależy komu się dyżur trafił ;) Ale tą szczotką nikt mnie nie szarpał. Będąc w hurtowni wyhaczyłam gadzinę i już była moja. I nie zawiodłam się- czesze lekko i nie drapie, miękko rozdziela pasma i włosy się nie elektryzują. Spotkałam się z opinią, że szczotka z włosia dzika ulizuje włosy- gówno prawda. Ładnie czesze i wygładza, ale nic nie ulizuje. Nawet jak włosy nam się gdzieś splączą, to ona ich nie szarpie, tylko gładko je rozplątuje, czego nie mogę powiedzieć o dwóch innych szczotkach, które posiadam. Lubię ją. W każdej kępce dziczych kłaków, siedzi jedna mała igiełka z tworzywa sztucznego. Chyba taki kręgosłup, żeby lepiej nam się po kłakach prowadziła. Mój absolutny faworyt. Używam jej kilka razy dziennie. I to ją najbardziej polecam.

Oczywiście moje opinie są moje i tylko moje. Mam włosy lekkie, cienkie, delikatne i długie- na nich opieram moje testy. Wydaje mi się, że Donegal lepiej sprawdziłby się na grubszych włosach, TT ( nie ważne czy oryginał, czy nie) na tych co im brak trzonka nie przeszkadza, a Ponik's jest idealny do włosów cienkich, przy grubych pewności nie mam. 

No, to czeszę się bardzo, że doczytaliście mój wywód. Powiedzcie mi czym Wy lubicie tarmosić swoją szopę i czy zgadliście która szczotka jest moim faworytem :)


28 komentarzy

  1. Skusiłaś mnie tym dzikiem ;p Też mam cienkie włosy i nawet posiadam identycznego kompaktowego 'prawie' TT, tyle że mojego kupiłam na aledrogo za ok 12zeta z przesyłką bodajże xD Też nie przepadam za nim, a do torebki wolę taką malutką składaną szczotkę, co z 1 str ma lusterko (z Avonu) :D TT jedynie dobrze się u mnie sprawdza przy rozprowadzaniu po całych włosach maski lub oleju. ;)
    Pozdrawiam! Keira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta lusterkowa szczotka z Avonu służyła mi z kilka lat, aż się w torbie połamała, potem nosiłam połówkę, ale pogięło ja no i tak to niby TT trafiło na jej miejsce :D

      Usuń
  2. Mam TT jakiś tam, dałam 30 zl i jakiegoś szczególnego szału nie widzę. Myć się wcale tej szczotki lepiej nie myje od zwykłych, może trochę mniej ciągnie od tej za 5 zł z ross, ale dla mnie za tę cenę trochę za mało ma tych profitów. No ale Tangle Tezer to +15 do lansu w miejscach publicznych (jeszcze tylko by mi się srajfon przydał i jakieś rajbany i mogłabym być gwiazdą inztagramu). A jakieś doświadczenia z nylonem, włosem nylonowym(jak zwał, tak zwał. Z nylonu jest, na luj drążyć temat)? Bo jednak chciałabym coś delikatnego na miarę dzika, a dzika nie chcę. Ah te kobiece wymagania.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja za szczotkę do torby więcej jak 20 złotych nie dam, bo po co? A kompakt TT to ponad 50 złotych, a ta zwykła do torby się nie nadaje... Mi trochę głupio teraz z torby TT wyciągać, niby "prawie" TT, ale jakoś mnie świadomość, ż to podróbka gnębi. Chciałam, żeby tego napisu nie miała, a ma...no i już. Pewnie i tak nikt go nie widzi :D

      Usuń
  3. Używałam tej z dzika, moje włosy rozczesałam po jakiejś godzinie, może mniej :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe pewnie masz gęste włoski? Ja na moje mikrusy uwielbiam dzika :)

      Usuń
  4. Ej, nie mów mi tak bo ja właśnie sobie TT zamówiłam :) i mam nadzieje, że te trzy dyszki nie pójdą w błoto :) bo tyle się już pozytywnych opinii na jej temat naczytałam, że Twoje słowa to dla mnie szok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkim nie dogodzisz :) Ona sama w sobie nie jest zła, tylko nieporęczna i dla mnie nie warta swojej ceny. Mam nadzieję, że u Ciebie dobrze się sprawdzi. U mnie to tak oo- do torebki ujdzie ;)

      Usuń
  5. PS. Czy tylko ja jak przeczytałam początek tekstu to miałam dziwne skojarzenia i jak bym nie zobaczyła na zdjęciu szczotek to przyszło mi na myśl coś innego? Pudernico, nie demoralizuj mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny tekst. uśmiałem się :D a na marginesie mam szczotkę z marketu za 9 złotych, której używam kilka razy w roku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakbym była facetem, to byłabym łysa...chyba :D Czesać nie trzeba, umyje się żelem i wio na panienki :D

      Usuń
  8. TT mi niszczy końcówki, ale całe życie mam słabiutkie i skłonne do rozdwojeń. Moja ulubiona to drewniana, nie elektryzuje, na moje cienizny, lekko falowane wystarcza, ale takie falki to się rzadko czesze. Inaczej robi się najpierw puchata szopa, która szybko przechodzi w klapnięty przychlast. Jak się nie faluję, to lubię dzika, mam taką starą, kiedyś kupioną w selgrosach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kudłatych lepiej nie czesać, albo właśnie szerokim zębem ;) Też spotkałam się z opinią, że TT psuje końcówki....

      Usuń
  9. Ja akurat lubię TT. Jest to jedyna szczotka po której nie wyglądam jakby mnie prąd porazil, prawie w każdym innym przypadku moje włosy się elektryzują..masakra :d Mam chęć na szczotkę z dzika więc jak gdzieś ujrzę to się chyba skuszę ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi po dziku się nie elektryzują :) Kiedyś były tez w Biedrze dziczki ) W Rossmannie są ale drogie. Kupiłam tez okrągłą dziczkę, ale dla mnie za mała jest :( Musze komuś podarować, bo tylko mi leży...

      Usuń
  10. Po wstępie myślałam że będzie o jakimś silikonie jedwabiu czy tym podobnym do włosów a tu się zdziwiłam bo szczotki :P
    Rzecz jasna niegrzeczne skojarzenia też się pojawiły aczkolwiek już Cię trochę czytam i wiem czego się spodziewać po takim wstępie ..ale może mnie kiedyś zaskoczysz i się okaże że tekst tyczy tematów z bravo girl ;p
    Wracając do tematu - Ja ze szczotek najbardziej lubię detanglery czyli takie TT tyle że z rączką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to może i by mi podeszło, bo najgorsze dla mnie w TT jest brak rączki :) No listy do bravo to masz przy słowach kluczowych u mnie ;) Muszę nowy post wypuścić z tej serii, bo dawno nie zaglądałam :)

      Usuń
  11. ja używam tangle teezer tylko nie wersji kompaktowej a oryginal i jestem bardzo zadowolona. fakt, na początku trzeba się przyzwyczaić, ale potem jest już ok. rozczesuje lepiej niż inne szczotka. a czy 50 zł to rzeczywiście taki majątek? tyle co za dwie pizze, a starcza na dłużej i nie tuczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie jest to majątek, nie można powiedzieć, ale jak ja tej szczotki 3 razy w miesiącu używam, bo jeżdzi w torbie- no to nie oszukujmy się -byle gówno mi wystarczy ;)

      Usuń
  12. ja tam TT się trzymam od dawna bo wszystko inne mnie szarpie a ostatnio łysieję. ale w domu mam klasyczny TT, a w pracy, w torbie ten kompakt- i fakt, trzymam go kurczowo bo jak mi pare razy poooleeeciał to narobiłam huku na cały urząd ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kur no! Huk robi straszny :D Jak mi spadła na lotnisku, to ludzie się rozglądali jakby co najmniej samolot się spierdolił :D

      Usuń
  13. Teraz w Naturze są Tangle Teezery za 29 zł :) Promo,bo nowość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam Natury :D A i dużej nie chcę, bo nieporęczna :) Zostaje przy dziku :) Ale na bank komus się info przyda, więc dzięki :)

      Usuń
  14. Zgadłam :) Ja kupiłam oryginalny TT kompakt, ale nie żałuję wydanych złotówek, ta szczotka jest zawsze w mojej torebce bo niby czym miałabym się czesać poza domem... Czesanie grzebieniem znudziłoby mi się w połowie włosów :P
    Szczotkę z dzika wypróbowałabym z ciekawości, ale skoro mam swoje dwa TT to nie będę kupować kolejnej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja tez nie kupuję nie wiadomo ile, więc rozumiem :) Dla mnie TT nieporęczna, ale wiem, że ma swoich zwolenników- nie neguję jej wspaniałości, ale u mnie się nie sprawdza. No do torebki raz na ruski rok jedynie ;)

      Usuń
  15. ja kupiłam na www.ofryzjer.pl tę z poniksa też jestem zadowolona i polecam

    OdpowiedzUsuń

Szablon by: Panna Vejjs.