Menu

środa, 16 września 2015

Dupą do słońca


Troszkę jestem zalatana ostatnio w związku ze zbliżającym się wyjazdem. Głową jestem już na wakacjach, a tu kopiejki trzeba w piwnicy wybijać, obiad zrobić, walizki czyścić i takie tam pierdoły. Ale jestem już i chociaż myśli w chmurach, to dziś coś Wam skrobnę ciekawego. Wakacyjnie będzie, bo jak! Ja wiem, że każdy już swetry odkurza i kalisony z moli otrzepuje, bo zima, ale co ja poradzę, że moje wakacje zawsze z poślizgiem? Taka karma :)



Ziaja, Masło Kakaowe, Spray przyspieszający opalanie.

I od razu mówię, że to mój ulubiony kosmetyk ever! Testuję go od hmmm...ja wiem...z 10 lat? Lepszej recenzji nie znajdziecie, tyle lat testów w końcu robi robotę  :) Próbowałam różnych mleczek, sreczek. Raz nawet olejem rzepakowym się usmarowałam, bo ktoś powiedział, że opalenizna boska. Aha kurwa- domyć się nie mogłam, w wannie rosół, tylko marchwi rzucić i kanibale miałyby niezły dinner :D Koszulka i spodenki od razu poszły do kosza, bo capiły starą patelnią. A skóra opalona tak samo jak i bez rosołu. Potem przez przypadek kupiłam ten olejek i przepadłam. Zawsze miałam skoki karnacyjne- zimą blada, a jak błysnęło pierwsze słońce- mudzin. Z tym olejkiem opalam się jeszcze szybciej. Opalenizna jest bardziej żywa i trzyma się dużo dłużej. Olejek ma 100 mililitrów i jest wydajny. No chyba, że ktoś się w nim kąpie, ale nie widzę potrzeby. Dwa psiknięcia na jedną nogę, dwa na drugą, troszkę na łapy i kadłub, drobina na gębę. Nie wiem ile pójdzie, nie mierzyłam, ale pewnie z pół kieliszka, jak nie mniej. Pamiętam jeszcze czasy jak flaszka miała 120 mililitrów, to było zaraz po wojnie, jeszcze Pałacu Kultury nie było. Potem cena została bez zmian, ale pojemność się zmniejszyła. Wina Tuska, wódki Palikota. Dizajn też się zmieniał na przestrzeni wieków, ale skład bez zmian i działanie wciąż genialne. Moje butelki mają najnowsze grafiki, próbowałam podpytać Panią w Ziaji o te wszystkie zmiany, ale wiedziała mniej niż ja, to nie naciskałam, nie chciałam jej rozkiszczyć. 


Skład normalny, krótki, dla mnie dobry. Wrażliwce mogą się czepiać parafiny, mi tam ona nie szkodzi i nie wadzi. Smaruję tez ryj i nic złego się nie dzieje, więc albo moja gęba jest już tak zła, że gorsza być nie może, albo jestem tak piękna, że już nic mi nie zaszkodzi, albo olejek jest dobry. Waham się między odpowiedzią drugą, a trzecią :D Zapach jest piękny. Kojarzy mi się ze słońcem i latem, co nie dziwota, bo od tylu lat mi towarzyszy podczas opalania, że jakby mi się lato z innym zapachem kojarzyło, to musiałabym mieć coś nie tak z głową. Kakao, czekoladka z ledwie wyczuwalną nutką wanilii. Zapach nie jest duszący, choć dość intensywny. Nie zbrzydł mi od wojny, to i do kolejnej nie zbrzydnie. Cena piękna- od około 9 złotych w sklepach Ziaji, do około 12-14 złotych we wszelkich drogeriach. Czepiam się, ale kiedyś w Ziaji kupowałam za 7 zeta :P Butla dobra, nic nie kapie, psiukacz się nie zacina. 

Olejek ma maleńki filtr, ten naturalny od masła kakaowego, ale producent ostrzega i proponuje korzystać dodatkowo z produktów ochronnych. Możecie mnie zlinczować- opalam się bez filtra. Może nie zdechnę. Zresztą ostatnio czytam coraz więcej o zmowie producentów, o filtrach chemicznych, to wszystko jakieś naciągane jest. Ale nie chcę Wam w głowach mieszać, ja wolę bez. Poczytajcie sobie na przykład TUTAJ, albo u Króliczka Doświadczalnego TUTAJ. Przy mojej karnacji żadne słońce mi nie straszne. Z Krety wracałam jak murzyniątko, a jechałam tylko na tym olejku, nic więcej nie używałam, a skóra nie była przesuszona, nie schodziła, wszystko git. Testowałam też w solarium i też jest git. Ale jeśli chodzi o solarę, to ze mnie amator- byłam ledwie kilka razy w życiu, nudzi mnie stanie lub leżenie w szafie. Boję się, że mnie Narnia wciągnie i nie wylezę. 

Dzięki olejkowi skóra jest przyjemna w dotyku, miękka, nawilżona. Lubię ten stan. Lubię jak cholera i Wam polecam spróbować, jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać się z tym zacnym panem. Znacie? Nie znacie? Czym smarujecie dupska, zanim wywalicie je do słońca? 


16 komentarzy

  1. och TY moje murzyniątko kochane

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaiste powiadam że zacny. Dzięki niemu pierwszy raz w życiu nogi opaliłam w tym roku :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty, a może ty w poprzednich latach w długich spodniach latałaś ? ;)

      Usuń
  3. Ja używałam innego przyśpieszacza, też z ziaji, albo i nie. Kurczę nie pamiętam. Jedynie co, to mnie wkurza , to że się świece jak nie powiem co. Ładniej będzie jak powiem samochód po woskowaniu. Ja się stosunkowo szybko opalam, ale i szybko opalenizna robi ewakuacje ;) W przyszłe lato przetestuje, to co polecasz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to olejek, to też zaświecisz, bo jednak tłuste chujstwo ;) Ale ładnie się zmywa, nie bój żaby i efekty są tego warte :)

      Usuń
  4. Niestety ja smaruję 50SPF a potem i tak jestem prażynka.
    Dlatego się samoopalaczuję. Tu mam dużo do powiedzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka cera, nic nie poradzisz :( Ja znowu o samoopalaczach niewiele wiem, kilka razy w życiu używałam i to tylko balsamów brązujących, a nie typowych samoopalaczy.

      Usuń
  5. Bardzo lubię ten przyspieszacz i też często używam go latem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja przez ostatnie 2 lata używałam przyspieszacza z Marizy- też jestem z niego zadowolona, ale jak się skończy to już wiem co kupię w zastępstwie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wypróbuj :) Ja do Marizy nie mam dostępu :P

      Usuń
  7. tak, lubie tez maske kakaowa a ten Gracjan to naprawde niezly zje*b

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Niektórym świetnie to pasuje :) Ja akurat lepiej w brązie wyglądam, ale znam dziewczyny, którym z bladością jest do twarzy :)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.