Menu

wtorek, 4 sierpnia 2015

Czy Zenek Martyniuk kupowałby Marion?



Dziś bardziej opowieść niż recenzja, bo tak wyszło. Jak wiecie, albo i nie, jakiś czas temu załapałam się do takiej małej współpracy z Marion. jako że kosmetyki z tej firmy lubię, zgodziłam się. Przetestowałam glinkę, która okazała się świetna, olejek do demakijażu, który też był całkiem spoko, olejek do ciała, który bardzo polubiłam i maseczkę do włosów, która może na kolana mnie nie powaliła, ale okazała się całkiem ok. Na bank Zenek Martyniuk kupowałby Marion! W zapasach miałam jeszcze coś, nie wiem czy Zenuś stosuje. 



Hair anti-age, maska odmładzająca do włosów dojrzałych, osłabionych i zniszczonych. 

Ładna flaszka, poręczna. Cena jeszcze lepsza- około 10 złotych. Psiukacz się nie zacina, przynajmniej mi nie siadł, ale przyznaję, że użyłam maski dosłownie kilka razy, dlatego dziś będzie opowieść, a nie recenzja. 

Dlaczego czaiłam się jak pies do jeża? Dlaczego popsiukałam włosy kilka razy? Ze strach cholera bita. Niby maska sama w sobie nie straszy. Przepięknie pachnie, konsystencja mleczka jest przyjemna w aplikacji, produkt wydaje się być wydajny. To co do jasnej Anielki jest nie tak?



Spójrzmy na skład. Niby wszystko spoczko, ale na trzecim miejscu Alkohol Denat. I amen. Zacięło mnie. Z drżeniem ręców, nogów i odwłoka użyłam kilka razy wynalazek. Faktycznie włosy były miękkie i bardziej błyszczące, nawet końce się nie puszyły i wizualnie było fajno. Ale ten denat, nooo! Bałam się, że jak sobie poużywam, to włosy początkowo odżywione zaczną się zamieniać w przesuszone ściernisko. Ten rodzaj alkoholu toleruję we wcierkach, bo wiadomo- jest to taki transporter, który pomaga wprowadzić substancje odżywcze w skórę. Ale na długość? Ała! Wiecie, że ja składów nie demonizuje, a czasem ta cała zła chemia ma na mnie lepszy wpływ niż organiczne cuda. Ekowariatką nie jestem. Stosuję to co działa. Ale denatu nie mogę wybaczyć. No nie mogę :( 

Nie potrafię ocenić tej odżywki, ale szkoda mi, że stoi taka sama samotna, smutna jak mops i czeka jak Penelopa na Odysa. A ja boję się być tym Odysem i wziąć siłą Penelopkę i zerżnąć ją do dna. Boję się, bo Penelopka nadużywa alkoholu, a związek z alkoholikiem to nie jest dobry pomysł. Cóż czynić ludzie? Spróbować ją wcierać w łeb? Traktować jako wcierkę? No chyba raczej nie sądzę. Niby jest napisane, że działa przeciwwypadaczowo na kłaki, że poprawia krążenie...może tak ją traktować? Jako zwykłą wcierkę. Sama już nie wiem co z tym fantem zrobić. I chcę jej bardzo i nie mogę chcieć. I nie chcę jej i nie mogę mieć....brać chcę jej miłość i nie mogę brać...

Zenuś- kupiłbyś?



18 komentarzy

  1. Ha, mam identyczną zagwózdkę z odżywką w sprayu :D Ma denat na trzecim miejscu i całą masę dobroci w składzie... ale co mi tam, zużyję! Jak się włosy przesuszą, to się je naprawi - denat to przecież nie rozgrzana do białości prostownica. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co fakt to fakt :D Ja też jakiegoś rozwiązania poszukam :)

      Usuń
  2. a ja szukam z marionu płynu do włosów kręconych i w Kielcach nigdzie nie mogę tego dorwać ;_; bo mam od nich satynowe mleczko do moich kędziorków i jest całkiem spoczko :) Dużo dobrego słyszałam o tej firmie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam kilka niezastąpionych produktów od Marion. Nie wiem czy jest u Ciebie taka drogeria Jawa? Bo u nas właśnie w niej jest najlepsze zaopatrzenie w Marionowe produkty :)

      Usuń
  3. Ja z mariona to tylko miałam psikadło w płynie, takie serum 7 efektów, który nakładałam na końcówki. Sprawdził się rewelka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ogólnie co do tej firmy mam mieszane uczucia, niby kosmetyk ok, ale na ogół szały niestety nie robią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie szał robi płyn unoszący od nasady, genialny! I drugi ulubieniec to serum termoochronne, takie czerwone w małej flaszeczce. A z testów przypadła mi do gustu biała glinka i zielony olejek do ciała :) Ale wiadomo nie wszystko dla każdego :)

      Usuń
  5. Chyba by nie kupił. Miałam kiedyś mgiełkę z Radical, jeszcze za czasów jak na składach się nie znałam, a tam alko na miejscu drugim. Po zużyciu opakowania - na włosach siano. Tu jest ten diabelski składnik niby na miejscu "dopiero" trzecim, ale ja bym raczej już nie zaryzykowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie...o ile składów nie demonizuje, to na alkohol uważam, pieprzę włosy wysuszyć ;)

      Usuń


  6. z
    mariona uwielbiam szamponetki szczególnie winną czerwień, ma działać 4-6 tygodni u mnie leży dłużej, za każdym razem inny kolor wychodzi, ale jest spoko

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie Marion sprawdza sie raczej kiespko :( na włosach i na cerze również ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mówią, że ciekawy blog. Ponieważ kocham kosmetyki, pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon by: Panna Vejjs.