Menu

wtorek, 21 lipca 2015

Przypal trawę, nie żryj dopalaczy!


Dzisiaj poważnie, choć w sumie lekko. Pewnie żeby ten tekst był perfekcyjny, przydałoby mi się coś przypalić. Ale palę tylko e-ciga. Bo u mnie wszystko jest e, wszystko online ;) 

Dopalacze. Pojawiły się nie wiadomo skąd, nie wiadomo kiedy. Za moich czasów...kurwa jak to brzmi ... paliło się trawę. Czas jakoś szybko zasuwa, a przecież jeszcze dobra dupa ze mnie. W każdym razie- kilkanaście lat temu, kiedy to człowiek młody był i wakacje trwały dwa miesiące, trzeba było popróbować tego czy owego. Policja za to nie ścigała, bo nie miała pojęcia co to za słodki zapach dymu. A już na pewno nikt na moich wichurach za to nie ganiał. Paliłam. Jezu, nawet się zaciągałam, a nie jak Bill Clinton. Jezu, wszyscy palili. Na 22 osoby w klasie, każdy przynajmniej spróbował. Trawę można było kupić wszędzie i to milion lat temu. Trawa była czysta, nikt wtedy jej z niczym nie żenił. Niektórzy hodowali. Marcinowi (imię przypadkowe) babcia kazała przesadzić "ten ładny kwiatek" zza stodoły w centralny punkt ogródka :D Tomek miał cały strych suszu i tapczany powypychane topami. Nikt z prywatnych hodowców nie sprzedawał, kto sobie uprawiał ten się dzielił. Dawno, niedawno, a jakie eldorado. A wcześniej było jeszcze lepiej. Mój pradziadek karmił konopiami krowę, kiedy ta była nerwowa i konia kiedy nie umiał wyluzować. Całe miedze miał obsadzone konopiami, babcia obsadzała kapustę, żeby jej mszyca nie zeżarła. Tak, tak to były konopie indyjskie, a nie przemysłowe. Dziadek aż się ze mnie zaśmiał, kiedy stwierdziłam, że to pewnie konopie włókiennicze. Trawa rośnie tam chyba do dziś, tylko w mniejszej ilości, bo takie mamy czasy, a nie inne, że mój 90 letni dziadziuś dostałby z 10 lat i sto lat śpiewali by mu w kiciu, choć nie pali i nie handluje. Nie, nie powiem Wam co to za miejscowość :D W każdym razie trawa była jest i będzie. Jednak w pewnym momencie zrobiła się straszna nagonka. Bo ćpajo, pijo, bijo, gwałco, stodoła i komóra, czy tam Sodoma i coś tam. 

Nagle policji zaczął przeszkadzać słodki zapach, a za wyłapywanie małolatów mieli premię. Ale czy trawa szkodzi i uzależnia? Mi ani nie zaszkodziła, ani nie uzależniła. Popaliłam, potem jeszcze od czasu do czasu ściągnęłam buszka i jakoś zapomniałam o ganji. Nie czuję się uzależniona, z 8 lat w gębie tego nie miałam i mnie nie ciągnie. W sumie to strach teraz to kupić, bo urządzają takie mieszanki, że nie wiadomo co w tym siedzi. A gdyby była legalna? Wtedy pewnie przechodziłaby jakieś testy, czy oby na pewno jest to tylko roślinka, a nie jakieś topy moczone w domestosie. Byłoby bezpiecznie. Oczywiście ktoś zaraz powie, że zna osoby, które przez trawę się stoczyły. Ja nie znam. Trawa sama w sobie nic złego z człowiekiem nie zrobi, zauważcie jednak, że gro palaczy dorzuca do tego inne dragi lub alkohol. I czy teraz powiecie, że przez trawę się stoczyli? Uważam, że to wyroby alkoholowe powinny być bardziej kontrolowane. Każdy zna jakiegoś alkoholika. Co alkohol robi z ludźmi, nikomu tłumaczyć nie muszę. Sama praktycznie nie piję, raz do roku okazjonalnie kieliszeczek wódki czy drinka, raz na miesiąc, albo i rzadziej jakieś piwerko i tyle. Nie mam czasu i ochoty na alkohol, szkoda mi kasy, wolę się najeść ;) 

Uczepili się tej trawy jakby co najmniej trucizną była. Latają za małolatami co 2 gramy sprzedali. Niby handlarze śmiercią haha no proszę Was! Marihuana to zwykła roślina znana od wieków. Powinna być sprzedawana w Kolporterze. Znam gorsze roślinki- popularny ostatnio barszcz sosnowskiego, albo głupi bieluń, który chyba od zawsze rósł w moim ogródku. Jakoś nikt mnie za bieluń nie zamknął, a przecież jak bym kogoś nasionami nakarmiła to mógłby wyciągnąć kopyta. Trawa nikogo nie zabiła. Ale nie, nie możesz sobie trawy hodować, topów posiadać nie, bo nie. A przecież zakazany owoc najlepiej smakuje. Jeśli ja kilkanaście lat temu nie miałam problemu z dostępem do suszu i to na wsi, to pomyślcie jaki dostęp jest teraz. Ale cwaniaki zwęszyli temat i tak oto mamy dopalacze. 



Dopalacze pojawiły się gdzieś koło 2010 roku, przynajmniej w mojej świadomości. Nikt nie wiedział co to, ale było legalne, więc młodzież ochoczo rzuciła się do testów. Ja nie. Nie wezmę do gęby czegoś co składa się z tablicy Mendelejewa. Na fotce sprzed pięciu lat macie zobrazowane co sądzę o dopalaczach- najchętniej spuściłabym je w kiblu. Na bank klop by lśnił. Lśnił by od tej chemii, a i szczury by wyzdychały w kanalizacji. Pchają tam co tylko można wsadzić- tłuczone szkło, domestos, trutka na szczury, denaturat, wszelkiej maści chemikalia i tak dalej. Wszystko niby legalne, ale przeznaczenie zgoła inne. Niby sprzedawcy mają czyste ręce, bo oficjalnie proszki, susze i inne dopalaczowe postacie to produkty nie do spożycia, okazy kolekcjonerskie. Taki tam kruczek prawny. W sumie coś w tym jest- sprzedawca noży, sprzedaje noże do krojenia warzyw czy czegoś tam, a jak ktoś tym nożem konkubinę zarżnie to nie wina sprzedawcy. Dopalaczowy dealer sprzedaje okaz kolekcjonerski, jak się nażresz i wykorkujesz- Twój wybór. Niby wszystko jest dla ludzi. No to spoko- zdrowiej będzie jak napijesz się Kreta do udrażniania rur, przynajmniej lekarz będzie wiedział jak Cię ratować, bo skład na Krecie jest widoczny. Dopalacze nie są dla ludzi, są dla idiotów. Jak taki idiota nażre się, spali czy co tam zrobi z tym swoim Mocarzem, to niech płaci za leczenie z własnej kieszeni. Zjadł na własną odpowiedzialność, niech płaci i będzie odpowiedzialny do końca. Jakiś czas temu niby to rząd dobrał się do dupy sprzedawcom dopalaczy, ale pogadali, pojęczeli, ucichło, a teraz wróciło z podwójną siłą. 

Dzieciaki głupie, czy ciekawe- kupują na pniu to świństwo, mimo iż codziennie aż huczy, że tam ktoś umarł, tam ktoś w ciężkim stanie. Dopalaczy nikt nie zlikwiduje, ale marihuanę można by zalegalizować. Tak jak wspomniałam trawy nie palę, ale zasmakowałam i nie widzę niczego złego w jej działaniu. Pomijam już kwestie leczniczych właściwości, bo to dla mnie kuriozalne, że nadal nie można korzystać z darów natury w celach zdrowotnych. Rumianek piją? Piją. Miętę? Też. Dlaczego więc nie marihuana? Roślina jak każda inna. Trawa legalna czy nie i tak jest dostępna. Wszędzie i bez przeszkód, szkoda, że  podziemie żeni topy chuj wie czym, legalna była by czyściutka, albo chociaż czyściejsza. Kasa z podatków- ogromna. Mniej pracy sądów, w których ciągną się sprawy małolatów złapanych z jednym skrętem. Usprawniona praca wielu instytucji każdego by ucieszyła. A poza tym- bawiliście się kiedyś w chowanego po spaleniu? Cała noc w parku i wspomnienia na lata ;)

Miałam szampon do włosów z wyciągiem z konopi indyjskiej, czy to już przestępstwo? Jakie jest Wasze zdanie w temacie dopalaczowo- trawiastym? Sadzić, palić, zalegalizować? A może puścić wszystko z dymem? ;)


37 komentarzy

  1. A ja sadze ze ani zioła ani dopalaczy nie powinno sie palić. To tylko fanaberie społeczeństwa ktore robi sie coraz bardziej chore.

    Pis. Joł
    alexamariani.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, tak samo słodycze to fanaberia, ale kto chce ten i tak kupi, więc lepiej kupować w legalnym miejscu :)

      Usuń
  2. ja jestem przeciwna rowniez trawie, mój znajomy sie uzaleznil i wyladowal w osrodku odwykowym. dopalacze to mega gówno, ale glupie dzieciory będą to żarły/paliły/wcierały w tyłek bo tak. ja kiedyś próbowałam papierosa i piwa, niektórzy rówieśnicy klej. młodzież teraz ma dopalacze, no takie czasy.
    tylko ze gowniarze za swoje leczenie nie zapłacą, a ich rodzice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, ale czy znajomy palił tylko trawę? Sama w sobie trawa nie uzależnia, myślę, że wspomagał się czymś innym. Choć oczywiście dużo zależy od konkretnej osoby. Diabeł nie tkwi w konopi, a w mózgu, uzależnić można się nawet od czekolady. Nie wiem jak to ująć delikatnie- ale ludzie o słabej psychice nie powinni sięgać nawet po słodycze. Oczywiście szanuję Twoje zdanie :)
      A z gówniarzami, no tak...rodzice zapłacą, ale jakby gówniarz musiał odpracowywać to leczenie np kilka razy w tygodniu sprzątać śmieci po mieście, to może na 2 raz by się zastanowił co spożywa :)

      Usuń
  3. Mam podobne zdanie ;)
    Jeszcze nie słyszałam żeby sama trawa komuś coś złego zrobiła, a jacy ludzie wyluzowani po tym i w około od razu mniej agresji :D
    Pozdrawiam Keira!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No też nie słyszałam, chociaż w sumie to nie pochwalam jak ktoś jara 3 razy na dzień, ale wiadomo umiar we wszystkim jest dobry :)

      Usuń
  4. na trawę nagonka, bo nieopodatkowana. a czemu ulegalnić i opodatkować nie chcą w sumie nie wiem. teorie spiskowe mówią, że leczy raka i koncerny by zbankrutowały. nie wiem, nie znam się. może rzeczywiście ryzyko, że ryje banie jest dostatecznie duże, żeby głupiemu społeczeństwu zakazywać i utrudniać dostęp.
    fakt, przez trawę można się stoczyć. tak samo jak przez alkohol, gry komputerowe, internet, miłość czy pracę na budowie (albo w korpo). chociaż i tak bardziej jestem przeciw niż za. może dlatego, że nielegalna i niekontrolowana. nie znam, bo unikam takiego towarzystwa, ale palacze trawy kojarzą mi się z ludźmi, którzy całymi dniami leżą ujarani, i fakt śmieją się i dobrze bawią, ale nic konkretnego nie robią tylko im te ujarane dni tak przelatują. oczywiście mogę mieć mylne wyobrażenie, bo jak pisałam unikam takiego towarzystwa.
    a dopalacze to świetny biznes, chociaż wystarczy mieć odrobinę wiedzy lub chęci do zdobycia tej wiedzy żeby się ućpać powszechnie dostępnymi i legalnymi substancjami.i wyjdzie taniej niż dopalacze. i tak samo niebezpiecznie. ale marketing robi swoje. i to jest bardzo smutne i przerażające że ludzie potrafią być tak głupi, tak bardzo bezmyślni i tak bardzo mieć gdzieś swoje zdrowie i życie. a nikt przecież nie żyje sam dla siebie. każdy ma jakąś rodzinę, znajomych, bliskich. i oni później cierpią. bo chciał się zabawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe też kojarzę takich dresów ujaranych od rana do nocy, tego akurat też nie pochwalam, bo jak pisałam komentarz wyżej - umiar we wszystkim jest dobry. Ale znam, jakby to ująć, osoby na stanowisku, które raz na ruski rok sobie zapalą, a na co dzień to szanowane osoby. Co do dopalaczy dla mnie to zwykłe gówno i przykro, że dzieciarnia ma ochotę ryzykować własnym życiem :(

      Usuń
  5. Slyszalam wlasnie, ze konopie na komary sa najlepsze :P
    Wiesz co, w sumie mi to lotto, czy zalegalizuja, czy nie:p ja i tak bym nie palila:p choc ciasteczko z dodatkiem moglabym zjesc hahaha :D ale dopalaczom jestem przeciwna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie palę, ale nie widzę powodu by komuś zabraniać ;) Babcia mówi, że konopie to na mszyce, ale moze i na komary dobra kto to wie ;)

      Usuń
  6. Zgadzam się z wszystkim oprócz "wziął dopalacze, niech płaci z własnej kieszeni". Idąc tym tropem niech zaczną płacić również alkoholicy bo sami pili, niech palą palacze z rakiem płuc, bo sami palili, niech płacą ludzie grubi bo po co było tyle żreć, niech niedoszły samobójca płaci za swoje leczenie bo sam wziął za dużo tabletek nasennych itd itd. Przypadki możnaby mnożyć i mnożyć. Uważam, że każdy kto jest ubezpieczony, płaci składki, powinien mieć prawo do pełnej opieki medycznej, nieważne z jakiego powodu trafi do szpitala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie masz rację, troszkę przegiełam pałkę, ale jakoś po dupie przydałoby się dać tym nicponiom co mimo iż znają ryzyko to biorą to świństwo ;)

      Usuń
  7. Dużo osób może mnie teraz linczować za to co napiszę, ale według mnie gdyby rząd zalegalizował narkotyki miękkie, tak jak jest to np. w Holandii, to nie było by dopalaczy, a skoro nie byłoby ich to również nie byłoby zgonów młodych ludzi. Bo od prawdziwej trawki się nie umiera, a niestety dopalacze robią to co robią, młodzi ludzie nawet nie myślą kiedy je kupują (w sumie nie tylko młodzi) i takie są efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się bałam linczu za ten post ;) Zgadzam się z Tobą! :)

      Usuń
  8. Dobre dobre:-) też tak myślę. Jak słucham wiadomości i gadają że matka urodziła dziecko, zakopała w ziemi i dostanie do 5 lat, albo że złapali tego całe szefa mocarza i go wypuścili to mi się bebechy przewracają, tym bardziej gdy słyszę że złapali 19 latka z lufką i idzie do pudła na 5 lat. Tosz to pa-ra-no-jaaa! Porównanie -morderstwo i gram trawy po 5 lat.
    Ja osobiście wolę sobie raz na 2 miechy przypalić, pośmiać się z głupot, niż zamulać po wódzie. Pić nie pije bo mi się nie chce, broxa nawet ostatnio całego nie dopijam. Fajki rzuciłam w połowie lutego, choć też jarałam pół paczki dziennie a jak okazjone było to i całą. Nigdy nie zaszkodziła mi zielona roślina.
    Powinni za to przyjrzeć się bliżej oszustom z wiejskiej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Amen, bo co innego napisać ;)
    Mam to samo zdanie o konopii jak Ty :) I nawet też o tym pisałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amen. To zajrzę do Ciebie, bo akurat przegapiłam ten temat :)

      Usuń
  10. jak sie slyszy co w tych dopalaczach jest, albo co sie po tym dzieje.. sama mialam przypadek jak moja kolezanka po tym zemdlala.. straszne!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam takie samo zdanie zarówno dotyczące trawy co dopalaczy. Aktualnie trwa sączona jest w najgorszym syfie - znam przypadek chłopaka, który od trawy dostał schizy i pociął sobie twarz nożem, koniec końców później popełnił samobójstwo. Nie...nie od czystej trawy - od gówna, które sprzedają,bo bez kontroli,nielegalne i żeby lepiej kopało. Co do dopalaczy nie mam słów... mój znajomy palił ekstrakt z szałwii bardzo wysoko procentowy... doznał śmierci klinicznej...ledwo wrócił z "tamtego" świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i ja dlatego nie palę, jakby można było sobie mieć to bym sobie w ogródku posadziła i podlewała mineralką i byłoby na depresje jesienną, a tak to dupa ;)

      Usuń
  12. Ja nigdy (o dziwo, bo towarzystwo miałam nieraz ciekawe) nie doświadczałam się w kwestiach palenia/łykania/wstrzykiwania czy ciul wie co jeszcze i dobrze mi z tym ^^
    Ale pewnie dla dzisiejszej młodzieży nie jestem cool :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak ja nigdy papierocha nie miałam w ustach? No zgred kompletny ;p W kwestii dopalaczy przeraża mnie głupota ludzka, brak dialogu między dziećmi i rodzicami- prostej rozmowy i rozumowania do czego to prowadzi

      Usuń
    2. Mam 15 lat. Nie zliczę ile razy namawiano mnie do napicia się wódki (tak, WÓDKI), zapalenia papierosa czy trawy. Za każdym razem odmawiałam, przez to część tak zwanych znajomych się ode mnie odwróciła. I jestem z siebie dumna, nie będę tykać żadnego świństwa!

      Usuń
    3. Ja byłam niesfornym dzieciakiem, że tak powiem, ale na ile niesfornym na tyle niesfornym. W życiu się nie upiłam ani nic, wódki czy czegoś tam odmówić umiałam i nie było siły. Ale owszem kosztowałam tego czy owego z tym, że z własnej woli i w sumie nie żałuję, bo to była moja decyzja. A teraz to mi się nawet nie chcę, jestem złym materiałem żeby mnie uzależnić ;) Anonimku też jestem z Ciebie dumna, bo nie ma co za tłumem podążać :)

      Usuń
    4. *na tyle rozsądnym miało być ;)

      Usuń
  13. Jestem matką, dlatego powiem krótko: dopalacze wystrzelić w kosmos, a trawę to bym sama na legalu zapaliła. Oj kiedyś to były czasy. W 100 % podzielam twój tok myślenia, zioło to zioło, nadmiar mięty też może zaszkodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co się po mięcie dzieje? Wiatry ? ;) heheh :D

      Usuń
  14. Zgadzam się z Tobą całkowicie! Powinni alkohol zdelegalizować, tyle się słyszy o pijanych kierowcach co wyrabiają na drogach... Jakby mieli trudniejszy dostęp do ‰ to na pewno nie jeździłoby ich tyle nawalonych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kierowcy to raz, ale ile rodzin się przez alkohol rozpada...a ilu uzależnionych mimo iż próbuje wyjść z alkoholizmu to sobie nie radzi, mają lęki, omamy...to jest tragedia dla całych rodzin, znajomych i jeszcze te głupie polskie zwyczaje- wesele- wódka, imieniny- wódka, spotkanie- wódka... "A co ze mną się nie napijesz?!"- najgłupszy tekst świata dla mnie.

      Usuń
    2. dokładnie - najgłupszy tekst świata a o dziwo słyszę go bardzo często ;/
      Chore społeczeństwo nie rozumie jak ktoś mówi że nie chce, że nie lubi ...
      Od czasu do czasu lubię sobie wypić smaczny likierek ale nie zamierzam pić obrzydliwej czystej po to aby co ? komuś przyjemność sprawić ?
      Niestety dzieciaki w tych czasach są za bardzo podatne na sugestie innych i nie potrafią odmawiać.
      Tu tkwi główny problem .. większość bierze te świństwa przez namawianie kolegów

      Usuń
    3. I dlatego jak byłam nastką to mnie Mama z domu nie bała się wypuszczać, bo jak ktoś pytał, czy z nim się nie napiję to mówiłam- NIE. Owszem skosztowałam tego i owego, ale skosztowałam na własne życzenie, nikt mnie nie namawiał, a i nie żałuję, bo jakbym wódki nie skosztowała to bym nie wiedziała, że nie lubię ;) Ale upić to się w życiu nie upiłam, zawsze byłam tą co najebane koleżanki pilnowała hhehe :D

      Usuń
  15. Coby nie było, młodzież też się wypowie. :D Chociaż suma sumaru teraz już 12-stki chodzą z pełną piersią(wypchaną? :D) i nazywają siebie wielkimi nastolatkami, to może ja tam już pod wiek średni? No, ale kurde najpierw niech skończę sobie to 18scie w październiku.
    Nie widziałam, żeby moi znajomi palili - czy trawę o dopalaczach nie wspominając. No, ale może mało wiem i widziałam i mnie "chronili" cobym się nie zgorszyła. W sumie na to już i tak za późno, bo przepadło. W każdym bądź razie - przy mnie nic takiego się nie działo. Ba! Większość nawet ma zdanie, że narkotyki to wielkie gówno. O dopalaczach rozmawiałam raz, ale akurat nie ze stałą ekipą i też stwierdzili, że nie ma co się w to gówno pchać. #ta #młodzież #taka #dorosła A muszę przyznać, że piją równo. Fajki ich też jakoś nie ciągną, ale na imprezie szlug zawsze spoko.
    A czy legalizować konopie indyjskie? Kiedyś - za dawnych czasów (no jak to brzmi?! :o) powiedziałabym, że NIE, bo potem ciągnie do tych "twardych" narkotyków. A teraz? W porównaniu konopia vs mocarz czy jakieś inne świństwo to chyba lepiej jak sobie zapalą czystą maryśkę po "ciężkim' dniu niż mają wykitować z powodu tamtego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie, lepiej naturalne mieszanki niż nie wiadomo co...
      Ja czasami tak się zastanawiam, czy alkoholu nie zdelegalizować ;) Takie picie równo jest gorsze niż jeden dymek raz na jakiś czas. W sumie to ja ani nie pije, ani nie palę, czasem piwko raz na ruski rok, więc mi bez różnicy, ale szkoda mi tych, którzy są podatni na nałogi.

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.