Menu

poniedziałek, 27 lipca 2015

Olaplex- cud nad Wisłą i Wieprzem, i Wartą, i Krzną!

Niedziela dla włosów, odbyta w piątek i opisywana w poniedziałek, takie rzeczy tylko u mnie ;) Ale najważniejsze jest to co tym razem namodziłam. A namodziłam srogo. Słyszeliście o Olaplex? Nie chce mi się powielać internetów, więc powiem w skrócie- jest to preparat, który regeneruje mostki siarczkowe we włosach, czyli robi nam dobrze, żeby włosy nie były jakby pierun siarczysty w kupkę szyszek przypierdolił. Można specyfiku dodawać do rozjaśniania, farbowania lub zrobić zabieg regeneracyjny. Staram się nie męczyć już moich włosów, więc zdecydowałam się na ich regenerację. To tak jakby w skrócie.



Mam takie szczęście, że "posiadam" prywatną fryzjerkę w postaci mojej dobrej koleżanki. Kiedy do niej idę to wiem, że roboty nie spierdoli. O Olaplexie wyczytałam jeszcze zimą na jakimś zagramanicznym forum i nawet myślałam, żeby zamówić sobie zestaw na Amazonach czy innych eBayach, ale wiecie sto dolców w ciemno to nie w kij dmuchał. Wiosną objawił się polski dystrybutor i od razu doniosłam o tym mojej fryzjerce, która nadała znaki dystrybutorom i tak Olaplex trafił na naszą wiochę ;) Póki co w naszym lubelskim województwie Olaplexią w Chełmie i własnie w Krasnym Yorku u mojej Pati- KLIK. Ludu- podziękujcie mi ;) 


I tak oto w piątek Patryszja umyła me włosy wiatrem stargane i nałożyła ociupinkę zawartości pierwszej flaszki. Wystarczy posiedzieć z tym 5 minut, ale ja siedziałam dobre 40. Potem na pierwszą powłokę poszła druga flaszka, oczywiście odpowiednia ilość, nie cała ;) Siedziałam godzinę, a minimum to 10 minut. Żeby było jeszcze drastyczniej, to siedziałam połowę tego czasu pod grzaniem, podczas gdy na zewnątrz temperatura dochodziła do 40 kresek. Lubię hardcore. 


Siedziałam jak chuj na weselu ze dwie godziny, a potem włoski do mycia. Nie dawałyśmy już żadnych odżywek, bo byłam ciekawa efektu tylko po samej Oli. I oto proszę ja Was efekty.


Pierwsza fotka to moje włosy bez niczego, czesane wiatrem. Drugie zdjęcie to efekt jaki otrzymałam po Olaplexie. Przepraszam a jakość fotek, ale robiłam je telefonem, a i światło takie średnie. W każdym razie efekt widoczny. Kłaki zostały też ujebane o centymetr, dla lepszej kondycji. Włosy stały się mega miękkie, jeszcze bardziej niż były. W końcu ładnie się błyszczą i są jedwabiste w dotyku. Nawet wymordowane końce dostały kopa jak od Pudziana. Układają się jednym ruchem ręki, więc drugą mogę naginać selfiaki. Stały się lejące jak dwóch dresów pod remizą, normalnie nowe życie. Nawilżone jak Sasha Grey przed kręceniem nowej sceny. Jestem zachwycona i mam w planie powtórzyć zabieg co najmniej dwa razy. Znając życie to więcej ;) 


Włosy są po dwóch myciach i efekt nie traci na mocy niczym odkręcone tanie wino. Śmiem twierdzić, że tak jak prawi producent, preparat włazi we włosy i tam pozostaje, a żeby nie utracić nowego życia włosów musimy o nie się troszczyć. Ot wsio. Koszt tego zabiegu u mojej Pati to od 100 złotych w górę. Mniej niż wszędzie i to są zalety mieszkania na zadupiu Prącie Państwa! Wiem, że u innych jest to minimum 150 złotych, a nawet 300. No już kurna bez przesadyzmu, ale wiadomo- większe miasto to też wyższe opłaty.  Patrycja jeszcze nie wie o tym wpisie, ale zapraszam do niej, bo patrząc na jakość usług poziom jest wysoki, natomiast ceny to miła niespodzianka. Opyla Wam się dojechać na Olaplex nawet z Warszawy, bez kitu...Pati wie ile to centymetr, a to niewątpliwa zaleta, takiej fryzjerki to ze świecą szukać, a nawet z halogenem i ledem i nie wiem z czym jeszcze, ale mało takich co to znają się na miarach. Polecam Olaplex i polecam Patrycję. I już. 




68 komentarzy

  1. Hej, masz może doświadczenia z keratyną na włosach? Czy Olaplex jest porównywalny/lepszy? :) Zależy mi na wygładzeniu, ale też na wyprostowaniu włosów i ochronie przed czynnikami zew. Keratyna trzyma mi średnio pół roku i kosztuje mnie ok. 90zł - robiłam w domu marką Encato :) Zastanawiam się czy Olaplex da podobne efekty taniej, przy zabiegu w warunkach domowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc to nie mam porównania, nigdy nie robiłam keratyny, bo mam proste włosy z natury. Ale myślę, że Olapleź nie tyle prostuje co odżywia i dyscyplinuje. Myślę, że po więcej info musisz się zwrócić do przedstawicieli Olaplex, tam na początku postu podlinkowałam ich fb :)

      Usuń
    2. Ja ostatnio wykonywałam prostowanie keratynowe, ale przy użyciu nie olaplex a Junctiox. Podobno produkt ten służy również m.in. do prostowania keratynowego, w celu odbudowy włosów i zapobiegania zniszczeniom, które powstają podczas tego procesu. I muszę powiedzieć, że jestem zachwycona! Włosy oczywiście są proste, ale przy tym jakie odżywione, gładkie i lśniące! Zakochałam się w tym produkcie. Kupiłam sobie krok 3 do użytku domowego i stosuję dwa razy w tygodniu żeby podtrzymać efekt. Także gorąco polecam junctiox :)

      Usuń
    3. Także już jest na mojej liście! Dziękuję Ci serdecznie za ten komentarz! :)

      Usuń
  2. Podoba mi się efekt, włosy są takie ujarzmione :) Moje póki co też dobrze wyglądają, ale zawsze świeżo po farbowaniu tak jest :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też po farbie zawsze takie lepsze były ;) Ale staram się juz nie malować :)

      Usuń
  3. Ale Ci zazdroszczę włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę muszę nad nimi popracować, ale dziękuję, Twój komentarz to dla mnie ogromna motywacja :)

      Usuń
  4. Końcówki psują cały efekt, jeszcze z 10 cm włosów obciąć, i byłoby całkiem ładnie :) zapuszczanie zapuszczaniem, ale takie przerzedzenia nie są ładne, już lepiej mieć krótkie włosy. Wyższe warstwy włosów wyglądają natomiast a mięciutkie i zadbane. A poza tym ciekawa jestem, jak ty "mówisz" w normalnym życiu :D bo Twój styl pisania jest strasznie wymuszony, jakbyś w każdym zdaniu na siłę chciała użyć przekleństwa albo głupiego porównania. Prawie każdy czasem przeklina, i owszem, czasem jest to całkiem zabawne i adekwatne do sytuacji, sama nieraz to robię, ale twoje teksty trochę odrzucają wymuszonym "luzactwem" i "bezpośredniością"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam sie

      Usuń
    2. Tniemy tniemy :) W zeszłym roku poszło dobre 25 cm, teraz ścinam mniejszymi partiami, bo mi żal dupę ściska hehe :D Ale powolutku pozbędę się tego co najgorsze :)
      A co do wymuszonego stylu, to muszę się nie zgodzić, ale o to to musiałabyś się spytać moich znajomych, oni wiedzą, że jak zacznę coś opowiadać to masakracja ;)

      Usuń
    3. he he że też ludziom jest ciężko to sobie wyobrazić- ale tak, dokładnie tak szanowna Wioletta mówi i wyjątkowo u niej nic nie wydaje się być wymuszone. Tak ma :)

      Usuń
  5. Widać efekty :) Ja bym podcięła jeszcze kilka cm i będą pięknie wyglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywista oczywistość, powolutku podcinam, ale tak jak mówię na raz nie mam serca ciachnąć ;)

      Usuń
  6. Bardzo ładny efekt. Niestety końcówki trzeba podciąć. Już ich nie uratujesz :( Obetnij i zapuszczaj od nowa bardziej je pielęgnując :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej już się pielęgnować nie da- od 1,5 roku olej na noc co drugą noc, maski, odżywki, nafta raz w tygodniu, domowe mieszanki, sporo tego ;) W tamtym roku poszło 25 cm włosów, teraz podcinam po troszku. Szkoda, że włosy nie rosną po 15 cm na miesiąc to bym ciachnęła, a tak to wolę nie przeżywać szoku i podcinam systematycznie, ale po troszku ;)

      Usuń
  7. Jeszcze jak zetniesz te końce, to będzie ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cichaj no heheh wiem, widzę, powoli się ich pozbędę ;)

      Usuń
  8. Końcówki trochę psują efekt, ale i tak różnica jest! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się powtórzę, pomaluśku i końce znikną, ale nie chcę szoku dla organizmu heheh :D

      Usuń
  9. Żałosny styl pisania. Po co te wulgaryzmy na siłę? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jaką siłę? Przejrzyj sobie cały blog. Ja Ci tu wchodzić nie kazałam przecież, no nie?

      Usuń
    2. Nie sluchaj Pudernico, masz poczytnego bloga ja chcialabym cie znac osobiscie, mysle ze jestes bardzo sympatyczna osobka

      Usuń
    3. Anonimie, zapraszam na Chmielaki na piwko, możemy się poznać, nie ma problemu :) I dziękuję :*

      Usuń
    4. Chetnie moze kiedys przyjade :-) Niestety nie szybko bo mieszkam w Holandii , ale moze w przyszle wakacje? Pozdrawiam, stala czytelniczka Gosia

      Usuń
    5. Gosia mam nadzieję, że kiedyś będzie okazja :) Pozdrawiam z ziemi, TEJ ziemi heheh ;)

      Usuń
  10. Chciałabym ten zabieg u siebie zrobić!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosku, na Ślunsku tyż majo ;) Ino ceny pewno inne ...

      Usuń
  11. We Wro od 50 zł :P Przynajmniej tak mi jeden salon oznajmił,a nie należy on do byle jakich,żeby nie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wow! Super cena! Ale to na zabieg, czy +50 zł jako dodatek do koloryzacji? Bo jak do farby to tak, a jak osobno no to cena meeeega!

      Usuń
  12. No no muszę powiedzieć, że jest efekt:) Mnie na razie nie stać na butelkę wody z biedro...mineralnej bez gazu. Przed wypłatą jestem.
    Poza tym włosy mam cienkie i oklapnięte jakby krowa liznęła, ale walczę wytrwale z różnymi specyfikami, może coś z tego będzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze ze 2 dni i wypłata ;) Ale wiem jak jest, ale nie martw się jest sporo domowych i niedrogich sposobów na zdrowe włosy i jak się jest systematycznym to też dają efekt wow. Nie ma tego złego :) Też mam cienkie i oklapnięte włosy, nie martw się :) Nigdy nie osiągnę włosów jak z reklamy, ani lśniącej tafli, bo mam za delikatne i fruwające włoski, ale to co :) Grunt, że z dnia na dzień są zdrowsze :)

      Usuń
    2. Co za optymizm:) mi wczoraj mama maszynką cm ciachnęła no i mama wie ile to cm, ale siedząc na krześle po obcięciu dla pewności odwróciłam się i spojrzałam na podłogę czy dobrze odmierzyła ;-p jest ok ;) a co do wypłaty.... to ja z tych co to 10-ego bliżej bioro i czekajo jak inni już wydajo :)
      a Twoje włosy nie są oklapnięte pacze i widze, przynajmniej od nasady Ci odstają. Ale co tam, ważne że zdrowieją:) ja też już widzę różnicę, na razie nie sprawdzam, cpyknę fotę jak minie miesiąc od ostatniej aktualizacji i 2 miechy od pierwszego zdjęcia przed podcięciem i systematycznym olejowaniem. Już widzę różnicę.

      Usuń
    3. U nasady nakurwiam Marionem, więc się unoszą, ale tak na goło to Mona Lisa :D Ulizańce, bo cienkie są.

      A widzisz Ty 10 szalejesz, a inni już wypłaty nie mają :) Trzeba patrzeć na pozytywy ;)

      Usuń
    4. No w sumie masz racje :) ale cieżko paczać jak inni wydajo a ja jeszcze goła i wesoła :D

      Usuń
  13. Bez obrazy, ale bardzo źle się to czyta. Sprawiasz wrażenie jakbyś chciała być na siłę fajna. Nikomu nie imponuje wulgarny język- wręcz przeciwnie- sprawia, że wychodzisz na bardzo prymitywną osobę. Jeżeli koncepcją Twojego bloga jest to, że używasz wulgaryzmów- ok. Każdemu się zdarza rzucić mięsem. Ale po co na siłę wtrącać przekleństwa i wulgarne porównania tam gdzie sie tylko da?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie przepadam za wulgaryzmami, po prostu Ci się nie podoba to nie czytaj. Ja lubię sobie tu wejść choć sama na co dzień nie przeklinam chyba że mam mocnego nerwa. Każdy z nas jest inny, ale zanim ocenisz kogoś, warto jest poznać tą osobę bliżej, porozmawiać:) Porównania jakie stosuje Pudernica, ja staram się sobie wyobrazić i to naprawdę mocno działa:) Nie znam Niewyparzonej osobiście ale nie przekreślam na wstępie nikogo. Może chociaż spróbuj przeczytać co napisała o sobie i resztę postów, komentarzy to może zmienisz zdanie i nie będziesz już oceniał/a na podstawie jednego postu.
      Pozdrawiam i życzę więcej tolerancji, uśmiechu i dystansu do świata - inaczej ciężko Ci będzie przetrwać:)

      Usuń
    2. Przeczytałam to tylko dlatego, że zobaczyłam link na blogu Anwen i liczyłam na rzetelną recenzję Olaplexu. Nie jestem nietolerancyjna, po prostu taki styl wydaje mi się bardzo wymuszony i myślę, że o wiele lepiej jest, prowadząc bloga dbać o ładny język. Z tego co widziałam po komentarzach to nie tylko mnie się to nie podoba, mam prawo do wyrażania swojej opinii, nikogo nie oceniłam. Podzieliłam się tylko swoimi spostrzeżeniami.

      Usuń
    3. Oczywiście:) każdy ma prawo do wyrażenia swojej opinii, tak samo jak każdy kto zakłada bloga ma prawo pisać na nim co chce i jak chce:) Zakładamy blogi chyba po to, by wyrazić siebie, pisać to o czym trudno nam powiedzieć, często także po to, bo podzielić się swoją wiedzą:) Wiem z doświadczenia, że bez dystansu do siebie i świata ciężko jest żyć nawet z samym sobą, dlatego warto dać na luz... jak to ktoś kiedyś powiedział... : "Nie traktuj życia zbyt poważnie...i tak nie wyjdziesz z niego żywy" :)

      Usuń
    4. Dystansu do siebie mi akurat nie brakuje :)

      Usuń
    5. http://niewyparzonapudernica.blogspot.com/2014/08/caujcie-mnie-wszyscy-w-dupe.html Tylko tyle dodam ;) Rozumiem, że wszystkim się nie będzie podobać, ale to co? Przecież nie musi :) Szanuję Twoje zdanie. A jeśli chodzi o to, że ludzie będą mnie postrzegać w złym świetle, to powiem Ci, że mi to bez różnicy, bo ie od dziś wiadomo, że każdy i tak pomyśli co zechce ;) Styl nie jest usilnie przeze mnie mordowany, na co dzień też co drugie słowo daję takie dziwaczne metafory, ale o to musiałabyś już spytać moich znajomych :)

      Usuń
    6. To dobrze że dystansu Ci nie brakuje, ja też miałam kiedyś kope na wszystko i srałam się z byle powodu, a to że to mi nie wyszło, a to że zupa za słona, albo gorzej niedoprawiona....;D Tylko...po co? Czy świat traktuje nas poważnie? Nie, to my też dajmy sobie przed lustrem po mordzie, usmiechnijmy i powiedzmy - Ogarnij sie! Zluzuj:)
      P.S Tylko nie za mocno...;)

      Usuń
    7. Wyraziłam swoją opinię, nie spięłam się- w przeciwieństwie do Ciebie. Nikogo nie oceniłam- Ty owszem. Nie znasz mnie, a zarzucasz mi brak dystansu, luzu i ogarnięcia. Nie sram się z byle powodu, ale wydaje mi się, że Ty jednak tak, skoro tak bardzo Cię uderzył mój komentarz. Czuję nutkę hipokryzji ;)
      Kończę tę dyskusję bo do niczego nie prowadzi i oddalam się w pokoju.

      Usuń
    8. Twój komentarz mnie meeega rozbawił :) Widzisz, ja staram się podchodzić do wszystkiego z uśmiechem, Ty jesteś zbyt rozżalona, aby wyczuć, że w moich komentarzach nie ma krzty hipokryzji:)
      Poza tym piszesz że masz prawo do wyrażenia swojej opinii, ale masz pretensje, że ja wyraziłam swoją:)
      Kolejna rzecz piszesz : "Nikogo nie oceniłam- Ty owszem. Nie znasz mnie, a zarzucasz mi brak dystansu, luzu i ogarnięcia". ( --->przeczytaj jeszcze raz co napisałaś w stosunku do Pudernicy, właśnie ją oceniłaś a teraz mnie, nie znając nas:)) No po prostu bal :) Zgodzę się z jednym. Lepiej faktycznie już zakończ. Recenzji i blogów jest w huk więc poszukaj innego jeśli Ci ten nie odpowiada lub załóż własny :) Proste.

      Usuń
    9. Poza tym napisz mi gdzie napisałam, zarzuciłam CI brak ogarnięcia?

      Usuń
    10. Nie wiem w którym momencie Cię oceniłam. Nie jestem rozżalona, Ty widać za bardzo przeżywasz komentarze na cudzych blogach.
      Dziękuję za radę, poszukam innych rzetelnych recenzji na poziomie.

      Usuń
    11. pff :) szukajcie a znajdziecie :) adjos muciacios :)

      Usuń
  14. Co za durne, mijające się z celem komentarze! Nie pasi Wam przeklinanie, to po jaką cholerę tu wchodzicie? Przecież nikt Wam nie karze i nikt na siłę Was tu nie trzyma. Nie ogarniam niektórych...

    Wracając do włosów, zachodzę w głowę czym jest spowodowane to Twoje "wyszarpanie" końcówek. Przecież dbasz jak pojebana;) nawet farby porzuciłaś, więc WTF? Ja rozumiem, że końcówki to najstarsza część włosa i mają prawo się niszczyć, ale żeby aż tak? Wyglądają jakby były totalnie wykruszone, wyłamane. Tylko dlaczego, przecież olejujesz fchuj i od dawna, więc nie powinny aż tak. I dont know, a chciałabym rozkminić:) I nie piszę tego złośliwie, jestem Twoją czytelniczką od dawna mimo tego "odrzucającego, wymuszonego" i w ogóle ble przeklinania, tak się tylko zastanawiam, po lucku;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o przeklinanie, tylko o głupie porównania na każdym kroku :) Poza tym nie widzę sensu pisania np. "włosy zostały ujebane". Rozumiem, że można użyć przekleństwa, żeby przekazać emocje itp. ale myślę, że w recenzji zabiegu na włosy nie jest to na miejscu.

      Usuń
    2. Też w sumie się zastanawiałam. Widać włosy błyszczące i w ogóle, a końcówki żyją własnym życiem. Paranoja z tymi naszymi włosami.

      Usuń
    3. A ja lubie te porownania, jak czytam posty to usmiecham sie do siebie :-) i nie uwazam ze to jest wymuszone, nie znacie takich ludzi jak Pudernica? Zalujcie, to cudowne osoby!!!

      Usuń
    4. Tak jak Ania Polak pisze niżej, chyba moje włosy już tak mają... Co zrobie jak nic nie zrobie- boku se nie wyrwe ;)

      A co do porównań i ulgaryzmów- wolnoć Tomku w swoim domku :P

      Usuń
  15. Końcówki przerzedzone, bo okres życia każdego włosa jest indywidualny i widać w przypadku Pudernicy dość krótki. Po prostu wypadają te dłuższe, starsze włosy, a zostają młodsze, krótsze - i mamy przerzedzenie końcówek. Mam ten sam problem, tylko jeszcze poważniejszy, bo u mnie włosy rosną bardzo powoli, więc wypadają zanim urosną do długości do zapięcia stanika. Niestety niektórzy tak już mają. Moje włosy też są zdrowe i zabezpieczane, a końcówki szybko przestają być mięsiste i równe po podcięciu :( Ale ścięłam i już nie zapuszczam. Wolę włosy chociaż optycznie gęstsze niż dłuższe, bo niestety obu mieć nie mogę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak jest jak napisałaś :) W zeszłym roku poszło 25 centymetrów i już nie było ani jednego "luźnego" włoska, teraz są znowu. Taki mój urok ;) Jeszcze trochę pozapuszczam mimo wszystko i będę przycinać po centymetr na miesiąc. Jak nic się nie zmieni, a przerzedzenia nie będą się, jakby to ująć...przemieszczać ku dołowi, to pozostaje przyciąć na jedną odpowiednią długość, tak by ich nie było. Także jeszcze trochę poeksperymentuję i zobaczymy co z tego wyniknie :)

      Usuń
  16. Co za memeje tu wchodzo; co mają wulgaryzmy do warstwy merytorycznej prezentowanej przez naszą Pudernicę (która jest najważniejsza-warstwa, znaczy się)? Chcą Wersalu werbalnego, to wypierdalac do nisiax83!!! PEES: kłaki coraz lepsze, napaczeć się nie mogę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i chuj, pozamiatane ;)
      Pewnie, że lepsze, a przecież z gówna bata nie ukręcę, w rok mi się włosy w końską grzywę nie zamienią no nie? ;)

      Usuń
  17. Kurcze, bardzo ładne włosy, ale te końcówki to bym na Twoim miejscu obcięła. Widać, że są zniszczone i pourywane, a jak wiadomo zniszczenia pną się w gorę. Lepiej teraz obciąć 15 cm niż za jakiś czas 30.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga ja już 25 cm obcięłam i nadal gówno ;) One chyba juz tak mają. Póki co nie planuję drastycznych cięć, bo niewiele się zmienia. Będę podcinać po troszeczku, świat się nie zawali ;)

      Usuń
  18. Marzę o tej odnowie z buteleczki numer 3, ale się boję, że wyrzucę pieniądze w błoto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no, a najlepiej przetestować na sobie.

      Usuń
    2. Kupuj śmiało bardzo dobrze działa ;)

      Usuń
  19. Taki styl albo się toleruje i jest się nim zachwyconym (jak ja) albo się nie toleruje i lepiej na takie blogi nie wchodzić. Mi ten blog dzięki temu bardzo dobrze się czyta i nie czuję się przez to prymitywna. A może powinnam? Thaha. Mniejsza o to. Czy Patrycja przyjmuje klientki w okolicach Lublina? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pati ma salon w Krasnymstawie, musiałabyś się z nią dogadać na fb czy planuje podróże ;)
      Z resztą wypowiedzi się zgadzam :) U mnie albo w tą albo w tamtą, nie ma letnich uczuć na moim blogu heheh :D

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.