Menu

czwartek, 30 lipca 2015

Maska Hair Jazz i rabarbar na łbie ujarzmiony!

Ahoj Czytelniki!
Dzisiaj piszę drżącą ręką, bo wiem, że spłynie fala nienawiści hehehe :) Wiecie, że współpracuję z Harmony Plus, a ich Hair Jazz ma swoich zwolenników jak i przeciwników. Ci przeciwnicy chcieli mnie mordować po recenzji szamponu i odżywki, które to na ich nieszczęście świetnie się u mnie spisały. No może nikt mnie zamordować nie chciał, ale pogróżki na maila szły aż miło. Jeszcze w ramach tamtej (KLIK) recenzji dodam, że zestawu nadal używam i nadal jestem zadowolona. Zresztą widzieliście w ostatnim włosowym poście jak mi włosy skoczyły.Od stycznia miałam miesiąc przerwy i podczas tej przerwy nic złego z włosami się nie działo, więc bez obaw. Włosy po prostu po odstawieniu wracają do swojego tempa rośnięcia, to wszystko. Ostatnio spotkała mnie miła niespodzianka i od Harmony dostałam maskę do włosów. Właściwie nie dostałam jej w ramach współpracy, to był miły gest, ale maska jest fajna, więc postanowiłam, że wrzucę recenzję. A poza tym lubię jak hejterzy się pocą i tracą swój czas tylko po to, żeby mnie pobluzgać, czytanie sprawia mi sporo frajdy :D



Hair Jazz, Intensywnie odżywiająca maska z masłem shea i składnikami aktywizującymi wzrost włosów KLIK.

Maska w półlitrowym, poręcznym słoiku. Szata graficzna typowo Jazzowa, przejrzysta. Tym razem z polskimi napisami na odwrocie, już nie ma doklejanej karteczki, ale to dla mnie w sumie jest nieistotne. Maska jest budyniowa, o odpowiedniej konsystencji, coś jak Kallosy. Wydajna, wystarczy mała dawka na całe włosy. Pachnie też Jazzowo- mentolowo, ale ma słodkawą nutkę zapachową w tle. Dla mnie zapach fajniejszy niż szampon czy odżywka.  Aromat jest delikatny, przyjemny. 


Jak wiecie w składach nie jestem wybitnym specjalistą, ale coś tam rozkminiam. Masło shea uwielbiam i w tej masce jest ono wyczuwalne. Mamy też proteiny soi i kilka innych fajnych składników. Troszkę chemii jest, ale zauważyłam, że czasami chemia działa na mnie lepiej niż produkty eko, więc przeciwniczką nie jestem, byle działało ;) A działa. 

Maskę stosuję od dobrych trzech miesięcy. Pierwszy miesiąc katowałam non stop, bo co aplikację włosy były coraz fajniejsze i nawet się nie przeproteinowały, szok. Teraz używam jej rzadziej, bo mi jej szkoda do walenia co drugi dzień heheh :) No i mimo wszystko wolę się nie najebać tymi proteinami ;) 

Nie wiem jak maska ma mieć wpływ na wzrost włosów, skoro nie nakładam jej na skórę, ale ok, może jakiś wpływ by miała gdyby tam się pojawiła. W każdym razie na skórę idzie odżywka Jazzowa, a na resztę włosów ta zacna maszczyna. Zostawiam ja na minimum 5 minut, chociaż producent wspomina o 3 minutach. U mnie wszystko do góry nogami jak w Australii. Czasem i godzinę z nią latam, bo efekty są lepsze. Już w trakcie spłukiwania włosy są śliskie jak dupa żaby. Bo dupa żaby jest śliska, no nie? Po wyschnięciu włosy są mega ujarzmione i lejące. Kłaki nie sterczą jak aureola pijanego archanioła. Mięciuchne kołtuny można tulić i tulić takie są milusie. To chyba ta kochana shea daje takiego nawilżającego kopa. 


Działanie maski mogę porównać do bananowego Kallosa, z tą różnicą, że Hairr Jazz jest z dziesięć razy lepsza. Jedyną jej wadą jest cena...80 złotych. I już wiecie dlaczego ją oszczędzam :D Gdyby kosztowała tak 50 złotych, to nawet bym się nie zastanawiała z zakupem, a tak to ręka mi zadrży. Będę czekać na jakieś promo, bo wiem, że na pewno ją kupię. Mogę ją śmiało polecić. Na moich cienkich i delikatnych włosach sprawdza się wyśmienicie, nie mam zastrzeżeń. Nawet bardziej wymęczone końce są ukojone i nawilżone. Przez miesiąc używałam jej co drugi dzień, a przez ostatnie dwa- raz lub dwa razy w tygodniu i mam nadal mniejsze pół "budyniu". Wydajna. Na jakieś kolejne trzy miesiące powinna wystarczyć. Polecam, nawet jeśli znowu mam odbierać maile, że zamordujecie mi kota to i tak polecam, bo mój Januszek umie się obronić, a i ta maska obroni się sama :)




31 komentarzy

  1. Każdemu pasuje co innego, bez przesady :P
    A jak ruszą kota to im oddam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej maski ale działanie zachęca do zakupu tylko jednak ta cena nie jest zachęcająca, ale nie mówię nie jak bym trafiła na jakąś promocje to bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam nic z tej firmy :-) Ale mnie zainteresowałaś ich produktami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie chwalę Jazzy :) Bardzo je lubię :)

      Usuń
  4. Kurka, droga. Ja na razie rezygnuje, ale po wypłacie kupuje szampon i odżywkę. Ciachnęłam włosy wczoraj to muszą odrosnąć szybko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak tam będą się zachowywać :)

      Usuń
    2. Nie omieszkam:) Sama jestem ciekawa efektu i w tym miesiącu zafunduję sobie takie elyksyry :) Zobaczymy jak będą się zachowywały na moim czerepie, a recenzje na bloga wrzuce:)

      Usuń
  5. To tej maski nie nakłada się na skórę głowy? Kurcze to rzeczywiście dziwne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ona jest uzupełnieniem do szamponu i odżywki i tak ją traktowałam, chociaż jest to wspomnienie, że działa na porost więc... konsternacja. W każdym razie na długość jest super :)

      Usuń
  6. Dupa żaby i pijany archanioł zrobiły mi dzień <3
    Uwielbiam Cię czytać na koniec nocnej zmiany :D
    A do masek mam zboczenie i zakupoholizm wtórny, ale 80 zeta to jednak trochę jest.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czekamy na promocje ;)
      Miło mi, że poprawiam Ci humor :) Pozdrawiam również :)

      Usuń
  7. Ja przymierzam się do zakupy zestawu odzywka+ szampon:) ale musze zwolnic troche miejsca na półkach :) bo juz łazienka ma 3 stopien zagrozenia lawinowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zeszło na 2 stopień, staram się wykorzystywać zapasy :)

      Usuń
    2. E to hola na 4 stopień zeszło, po 1 stopień to chyba najwyższy ;)

      Usuń
  8. U mnie takie włosy śliskie są po Kallosie Blueberry , Próbowałaś tej wersji ?
    Miałam ochotę na Hair Jazz już jakiś czas temu ale też chyba poczekam na promocje i muszę trochę zdenkować moich masek bo mam z 10 otwartych :P
    A w ogóle z tym olejem norkowym ciągle zapominam się tym regularnie nacierać :P Wetre sobie raz a potem przez 2 tygodnie nie pamiętam ^^ Tak więc w sumie nie wiem czy w ogóle opinię o nim napiszę bo ciężko mi ocenić działanie przy takim stosowaniu :P
    Aktualnie na wannie już mi miejsca brakuje więc nie chcę tam więcej stawiać :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha klęska urodzaju :D
      Jestem w trakcie testów jagodzianego Kallosa ;)
      No a norki raz na miesiąc to chyba tak średnio zadziałaja heheh wspaniała jesteś :D

      Usuń
  9. Nie znam tej maski... Aktualnie jestem zakochana w Kallosie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe. Nawet nie wiedziałam ze HJ ma maskę w ofercie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe. Nawet nie wiedziałam ze HJ ma maskę w ofercie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nowość. Bardzo fajna, szkoda, że ta cena taka sroga ;)

      Usuń
  12. skąd ta fala nienawiści u Ciebie pod postem ze stycznia... co za ludzie...
    sama właśnie przygotowuję recenzję HJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jakieś tsunami wylazło z nor :D Może dlatego, że to była współpraca i kosmetyki mi faktycznie pasowały, a czołowe blogerki bez używania stwierdziły, że nie podziała? A niektórzy wolą słuchać znanych, choć nie próbowały, iż nieznanych, które produkt znają. Nie ważne- najważniejsze, że mi się kosmetyki sprawdziły, a co kto uważa to już nie moja broszka ;)

      Usuń
  13. Ach, Pudernico! Hejterstwo ma jednak swoje dobre strony, bo gdzieś na fejsje właśnie jakaś panna hejtówna wspomniała o Tobie, więc postanowiłam sprawdzić czy naprawdę jesteś taka straszna hehe :) I dodałam Twojego bloga do ulubionych :D I pomyśleć, że tylko szukałam recenzji dotyczących Hair Jazz a znalazłam fajną blogową lekturę :) Będę tu zaglądała i pozdrawiam serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach, Pudernico! Hejterstwo ma jednak swoje dobre strony, bo gdzieś na fejsje właśnie jakaś panna hejtówna wspomniała o Tobie, więc postanowiłam sprawdzić czy naprawdę jesteś taka straszna hehe :) I dodałam Twojego bloga do ulubionych :D I pomyśleć, że tylko szukałam recenzji dotyczących Hair Jazz a znalazłam fajną blogową lekturę :) Będę tu zaglądała i pozdrawiam serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahha :D Podeślesz mi link ? Może być w komentarzu, może być na maila- niewyparzona@gmail.com
      Zapraszam serdecznie :) Wydaje mi się, że nie jestem straszna ( nie liczę tego jak wstanę niewyspana) :D

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.