Menu

piątek, 10 lipca 2015

Kolej na lniany olej

Wiecie, że już półtora roku olejuję regularnie moje włosy? Kiedy to zleciało? Od około 2 miesięcy nie smaruję już włosów co drugie mycie na całą noc. Jedną noc w tygodniu śpię jak człowiek, ale za to rano nakładam na około 10 minut naftę. Ale nie o nafcie dzisiaj. Dziś jeszcze o oleju, który ostatnio gościł na mojej kaczej czuprynie. 



Olej lniany. Wielkopolski. Tłoczony na zimno.

Historia pełna zwrotów akcji. Popierdalam po Biedrze, wrzucam jadło w powóz czterokołowy. Leci marchew, cebula, ocet, galareta, srajtaśma i inne ważne produkty. I oto zbieram zakręt jak Kubica jakaś i jest. Pacze, pacze- olej. Pacze- lniany. Myślę sobie biereee. Wzięłam, zapłaciłam dyszkę i w podskokach poleciałam do rezydencji. 

Wydajny totalnie. 250 mililitrów wykarmiło i rodzinę i moje włosy. Olej ma krótki termin przydatności do spożycia, więc mimo zakupu wielopaku srajtaśmy, postanowiłam nie ryzykować i po terminie ( kilka dni) szedł już tylko na włosy. Ani zapach, ani konsystencja się nie zmieniła, zresztą odnoszę wrażenie, że moim włosom było bez różnicy. Skarg nie odnotowałam. Olej ma konsystencję oleistą ( no raczej kurwa to nie mleczko, nie?). Ładny słomkowy kolor i piękny lniany zapach. Pachnie lnem, podejrzewam, że to dlatego, że jest olejem lnianym. 


Tak nawiasem mówiąc- olej jest bardzo smaczny, polecam do sałatek i do czego tam chcecie, ma charakterystyczny i aromatyczny smak. Pyszotka. Pamiętajcie, aby po otwarciu trzymać go w lodówce. Na ostatnie dwa nakładania stał mi w łazience, nic złego mu nie było, lekko zmętniał, ale gdyby mieszkał w łazience na stałe- pewnie by skisł. A jak podziałał na włosy? Jestem pozytywnie zaskoczona. Włosy genialnie nawilżone, wygładzone i miękkie jeszcze bardziej niż zwykle. Jeden z lepszych olei jakie miałam, na pewno do niego wrócę. Dodatkowym atutem jest cena, pojemność i wydajność. Pięknie zdyscyplinował mojego kudłaja, a włosy nie starczały jak nogi z krzaków pod dyskoteką w remizie. Chyba nawet włosy mam teraz bardziej błyszczące. Łatwo się zmywał, przyklapu nie robił. Butelka ma spory odbyt, dlatego przelewałam odrobinkę w kielonek, ale dla mnie to żadna wada- kieliszeczek przed snem, zawsze na zdrowie. Oczywiście jeśli mówimy o oleju :) I jeśli nie mówimy o piciu tego oleju, bo taki kielonek jakbym  walnęła, to noc na kiblu hehe :) 

Także tego- kupcie se. Fajowy jest. A jak wolicie coś za darmo, to niedługo na moim Fanpejdżu KLIK wystartuję z konkursiwem. Wystartuję, jak będzie 1000 fanów, a brakuje chyba z 8, więc możecie kogoś tam pozapraszać jeśli chcecie. Choć w sumie lata mi to, bo jednak nie chciałabym zrzeszać konkursowiczów, a czytelników. Dobra dość pierdolenia. Idę. Miłego weekendu. 


16 komentarzy

  1. Muszę wypróbować
    http://fashionbyalexandra1999.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez go lubie. Do jedzenia i na włosy. Na twarz się nie sprawdził. Powoduje wysyp pryszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie próbowałam na ryj pchać ;)

      Usuń
  3. Używam go do olejowania czupryny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Opis jak robiłaś zakupy mnie powalił :D
    A z olejem miałam dużo kiedyś do czynienia podczas odchudzania, na włosach nie miałam nigdy, ale chętnie przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie spróbuj na włosy, polecam :) A zakupy to ja tak serio robię, nawrzucam, nawrzucam, naginam po sklepie tym wózkiem potem donieść do auta nie mogę :D

      Usuń
    2. Znam to :) Ostatnio wybrałam się na zakupy z mamą, to przy kasie się za głowę złapała :D

      Usuń
    3. Eh no niby człowiek nakupi, zapłaci jak za zboże, a w domu co do czego to i tak jakoś mało tego i wciąż coś brakuje :O

      Usuń
  5. Muszę wypróbować. :) Ale powiem Ci, że byłam pewna, że olej lniany, z racji tego, że jest zrobiony z lnu, pachnie bananami. :( Zdziwiłaś mnie. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Lnianego uzywam od dawna :) chociaż wolę siemie lniane ;P ja ostatnio meczę aloes :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja siemię lubię. A aloes gdzieś mi zbiedniał i mu dałam spokój na trochę ;)

      Usuń
  7. Ja też używam oleju lnianego na włosy, ale to dlatego, że w smaku i zapachu był tak obleśny, rybi taki, że stwierdziłam, że muszę go zużyć w inny sposób. Ten tak nie śmierdzi? Bo może kupię do jedzenia :P A na włosy, rewelka:) Ja go daję pół na pół z lekką odżywką, żeby nie spływał i nie dawał tak rybą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze mój pachnie ładnie, albo ja mam inny gust zapachowy :D

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.