Menu

piątek, 3 kwietnia 2015

Umyj me ciało kotem


Mógłbym Cię mydlić mydełkiem Fa, lecz stać mnie na szare sialalalala. Mydło. Trochę gotowanej świni i aromat. Za komuny obiekt westchnień. Dziś często obiekt podśmiechujek, choć zauważyłam, że powoli to się zmienia. Mydło w kostce, znane od dawna, chyba każdy w swojej karierze mydła używał, choć czasem, szczególnie latem- mam wątpliwości ;) 

Pradziadek opowiadał mi, że w okresie wojennym robił mydło. z...kotów. Tak z kotów. Takie były czasy i jak babcia chciała zrobić pranie to czymś musiała, a sama woda przecież nie dałaby rady. Nie było niczego, były koty. Było mydło z kotów. Z tego co wiem babcia do mikstury dodawała napar z rumianku i innych ziółek, które miała w zasięgu. Dziś brzmi to strasznie, ale takie były czasy i trzeba było umieć sobie poradzić. Mój kot jest bezpieczny ;) 

Czasy się zmieniły, dziś jedynym zagrożeniem dla naszych kotów są Wietnamczycy ;) Sama od mydła w kostce odeszłam. Nie dlatego, że kojarzyło się z kotami czy komuną, ale ze względów praktycznych. Nie przepadam za tą dziwną powłoczką, którą mydło pozostawia. Kostka ucieka mi po wannie, wyślizguje się z rąk. Myjąc ręce mydlane kawałeczki zostają w pierścionkach. Dlatego na co dzień przerzuciłam się na mydło w płynie i żele, olejki, płyny, pianki i inne wynalazki, które obmywają moje cielsko. Tymczasem do łask wracają mydła w kostce. Niektórzy sami gotują mydełka, dla innych mydełka to hobby i zbierają kosteczki, upychają je w szafach, a potem systematycznie myjają się nimi. Mydła zaczęły być gadżetami. Fikuśne kształty, ciekawe zapachy...wow jebnęłam referat o mydle, do diaska!

A chciałam tylko napisać o tym...



Trafiło do mnie mydło w kostce. Mydło z limitowanej serii od Barwy. I.. tyle o nim wiadomo :D Myjaczek zapakowany był tak jak widać- folijka, kokardka, papierowa "opaska". Żadnych informacji. Mały napis. Prosto i ładnie. Musimy wierzyć na słowo, że mydełko jest naturalne. Sądząc po konsystencji i sprawowaniu kostki- jestem skłonna uwierzyć, że nie ma tam napchanych żadnych świństw. Nie wiem ile może być warte, może jeśli Barwa wprowadzi mydlaki do sprzedaży- dowiemy się więcej.


Nie dowiemy się także jaki zapach ma mydło. No, chyba, że użyjemy nosa. Ja obstawiam mydlane maliny. Zapach prawdziwego mydła miesza się z owocowymi akordami, strzelam, że to maliny i może jakieś inne swojskie owoce. Zapach delikatny, ale wyczuwalny, nie drażniący. Czarne kropeczki to jakieś zaczarowane drobinki peelingujące. Ostre i wyczuwalne, dla mnie ogromny plus. Śmiałam się, że mydło komuś w żużel wpadło, ale patent jest dobry. 

Początkowo używałam w wannie i na gąbkę i bezpośrednio na cielsko. Na gąbkę lepiej się pieniło, ale nie czułam żużlu. Bezpośrednie nacieranie fajnie tarło, tylko było mniej piany. O dziwo, mydło nie spieprza, nie jest takie obślizgłe jak mydła drogeryjne i trzyma się łapy. Ale wiecie- ja nie mogę się mimo wszystko przemóc, żel jest dla mnie wygodniejszy, nie będę ukrywać. Kilka razy umyłam też ryj, daje radę. Ale jednak taka śmieszna mydlana powłoczka zostaje. Nosz kurwa- odkrycie Ameryki, przecież to mydło ;) Teraz myję nim po prosu łapki. Wiedziałam, że tak będzie... Plus za zbitą konsystencję, mydło nie rozflacza się po umywalce, nie wbija pod pierścionki i jest wydajne.


Podsumowując- nie jestem zwolennikiem mydeł w kostce, ale skoro nawet dla mnie to mydło nie jest złe, to znaczy, że jest bardzo dobre ;) Jeśli są tu jacyś miłośnicy naturalnych, gadżeciarskich mydełek- polecam. Ciekawe czy będzie można gdzieś kupić "Malinę w żużlu" :) Kupilibyście?

22 komentarze

  1. To bardzo fajne mydło, ja miałam inny zapach, taki jakby męski, i bardzo je polubiłam, już prawie całe poszło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też już końcóweczka, ale przyznam, że wydajne :)

      Usuń
  2. Kupiłam jakiś czas temu mydło z Nivea czy Dove i stwierdziłam, że to jednak nie dla mnie.
    Niedawno też przyszło do mnie mydło od Orqanique i dalej nie mogę się przekonać do mydeł. Pozostaję wierna żelom pod prysznic i innym takim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie czeka jeszcze jedno mydełko do sprawdzenia, ale zabieram się jak pies do jeża :D

      Usuń
  3. Jeszcze nie miałam żadnego naturalnego mydła w kostce,tak jak i ciebie zraziły mnie te drogeryjne...siadło mi na psychice ;) ,ale chyba jednak spróbuję i kupię jakieś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raz jedyny kupiłam takie mydełka w kosteczkach, bo malutkie take to nie napiszę, że w kostkach. Kupiłam jakieś serduszka, gwiazdki i inne dziwadła w aptece, bo tak owocowo pachniały, że nie mogłam się opanować, a były po 80 groszy :D No i pachniały mi w szufladach, a potem zużyłam do łapek. Ale nie mogę powiedzieć, że kościane mydła lubię ;)

      Usuń
  4. Gdy przeczytałam tytuł i słowo "naturalne mydło" to myślałam że zrobili mydło z kota :D. (ciekawe ja by pachniało ?)
    Miłego :D
    ---Dr. Świnka (klik)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie pachniałoby tym co by było dodane ;)

      Usuń
  5. nie lubię mydeł w kostce, obstawiam na żele. kostki mają wg mnie zbyt dużo bakterii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, kościaki trzeba przechowywać z większą uwagą, żeby bakterie nie urządziły sobie placu zabaw ;)

      Usuń
  6. Ja też nie jestem zwolenniczką mydeł, ale fajnie że to mydełko się nie ciapie bo tego najbardziej nie lubię w mydłach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też najbardziej nie lubię ciapania, akurat to mydło ma taką zwartą strukturę i się nie rozflacza i tym mnie do siebie przekonało, chociaż ja mydłem w kostce t chyba nie jestem w stanie się zachwycić ;)

      Usuń
  7. Posikałam się ze smiechu czytając referat o mydle. Ale tak serio : zakupiłam sobie jakiś czas temu w Mydlarni Świetego Franciszka takie małe, zgrabne, i pachnie chyba truskawką. Całkiem niezłe jest, bo właśnie pieni się jak nalezy, nie zostawia tego czegoś, i nie wchodzi dziad w pierścionki - czego też nie znosze! Zaplaciłam całego dziewiataka za nie:] A co do Barwy to nie wiem - jak nie ma żadnej informacji od producenta co jest w środku, to serio może być koteł albo inny pieseł...:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, że w portki puściłaś? ;)
      Barwie ufam, nasza polska firma z tradycjami w końcu, to chyba kotów nie mielą ;)

      Usuń
  8. ja mam naturalne mydelka i lubię bo nei przesuszaja jak zwykłe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, nie przesuszają, nie maja tych wszystkich slsów i innych drażniących myjadeł, tylko ta forma kostki mnie wkurza ;)

      Usuń
  9. Łoj chyba mam to samo mydełko, ale na razie czeka na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też nie przepadam za mydłami w kostce, ale wygląda ono niezwykle uroczo i pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest fajne, tylko mam jakąś niechęc hehe ;)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.