Menu

wtorek, 28 kwietnia 2015

Przeklęte miejsca, ludzie, pasja...i kilka słów o dziwnych zjawiskach

Coraz bardziej odbiegam od tematów kosmetycznych, ale myślę, że mnie rozumiecie- blog lifestylowy istniał jeszcze przed Pudernicą. Kosmetyki traktuję z przymróżeniem oka, takie lekkie hobby. Może niektórzy zdziwią się, jeśli powiem jak szerokie zainteresowania posiadam. Może nie wszystko na raz. Dziś napomknę o jednym z nim- historia regionu, a także kultura żydowska, która jest nieodłącznym elementem historii miejsca, w którym żyję.

źródło-http://www.izbica.info/historia/galeria-iiwojnaswiatowa


 Szczególnie interesuję się historią izbickich Żydów i okresem holocaustu. "Izbica, Izbica, żydowska stolica"- powiedzenie związane z pobliską miejscowością, gdzie zresztą ukończyłam gimnazjum. Moja fascynacja tym niecodziennym tematem nie wzięła się z nikąd. Pradziadkowie w okresie wojny ratowali Żydów, ukrywali w gospodarstwie i jestem z nich niezwykle dumna. Dziadkowie nie zostali odznaczeni medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, ale nie o medale tu chodzi, a o ludzkie życie, które ratowali, mimo, że narażali przy tym własne. Osobiście postawa dziadków nauczyła mnie tolerancji, honorowego zachowania i wpoiła ważne zasady, którymi kieruję się w życiu. Powiecie- patos, pieprzenie, mówcie co chcecie. Niestety dziadkowie już nie żyją, a wszelkie informacje jakie zebrałam nie są pełne, ludzka pamięć jest ulotna. Wiem, że jedna z Żydówek pochodziła z miejscowości Mokrelipie, dziadkowie nazywali ją Irenką, ale prawdopodobnie na imię miała Sara. Przez około rok "Irenka" była ukrywana w przydomowej piwnicy. Pomagała w opiece nad dziećmi moich dziadków ( właściwie pradziadków, ale zawsze nazywałam Ich dziadkami), kiedy było na tyle bezpiecznie, że mogła wyjść z piwnicy na teren domu ( nigdy na zewnątrz). Przez około tydzień , kiedy w Izbicy zrobiło się gorąco, zaczęły się wywózki, dziadkowie opiekowali się też (prawdopodobnie) młodszym bratem Thomasa Blatta. Według babci, chłopiec miał na nazwisko Blatt, imienia nie pamiętała, a ja nie mogę potwierdzić tej informacji, bo babcia nie żyje. Po tygodniu ojciec odebrał chłopca. Niestety, cała rodzina niedługo po tym, trafiła do niemieckiego obozu zagłady- Sobiboru. Przez gospodarstwo dziadków przewinęło się też  kilkoro (kilkunastu?) innych Żydów. Dziadkowie mieszkali w odległości około 7 kilometrów od Izbicy, więc teren był dość bezpieczny. Chociaż Niemcy węszyli i tu, dziadek był prężnie działającym partyzantem, partyzantka była mocno rozwinięta w tych okolicach. 

Thomasa Blatta miałam przyjemność spotkać osobiście, wysłuchać jego wspomnień, krótko porozmawiać. Było to jakieś 12 lat temu, byłam troszkę speszona, że rozmawiam z tym Wielkim Człowiekiem, bardzo bym chciała mieć okazję zamienić z Nim jeszcze kilka słów, posłuchać. Kiedy opowiadał o dzieciństwie, jego twarz promieniała, kiedy mówił o obozie i powstaniu w nim... Wyrazu jego twarzy nigdy nie zapomnę. Zaszklone oczy, twarz posągowa, blada...jakby martwa. 

źródło-Wikipedia


Wielokrotnie odwiedziłam Majdanek, teren obozu przejściowego w Izbicy znam jak własną kieszeń, zresztą jak całą Izbicę. Mając jakieś 15 lat byłam też w Sobiborze, aktywnie uczestniczyłam w odsłonięciu kamienia pamięci o izbickich Żydach. Jakieś trzy lata temu, wracając znad jeziora, postanowiliśmy zajechać z przyjaciółmi do Sobiboru. Długo się z tym zbieraliśmy. Skręciliśmy w lewo i po chwili byliśmy na miejscu. Lipiec, skwar leje się z nieba, wjeżdżamy na parking obok małego muzeum, za którym znajduje się teren obozu. Szyby otwarte. Nagle do środka wpada ogromny szerszeń. Próbujemy wygonić giganta i w tej samej chwili dostrzegamy, że w koło samochodu są setki szerszeni. Okna pozamykane. Walczymy  tym, który został w środku, w końcu komuś udaje się go zatłuc. Na zewnątrz cała chmara owadów i w tym momencie jak na zwolnionym filmie podjeżdża Mały Fiat z rodziną w środku. Ojciec, matka, dziecko, jedzą lody, szyby otwarte! Próbujemy krzyczeć, dawać znaki, pokazujemy na stado szerszeni. W końcu rodzina dostrzega nasze próby kontaktu i szybko zamykają okna. nawet nie wiecie jak nam ulżyło! Odjechaliśmy stamtąd czym prędzej i jeszcze przez kilka kilometrów szerszenie "odlepiały" się z auta. Nigdy wcześniej, ani nigdy później nie widziałam tak ogromnego stada, ogromych szerszeni, w dodatku tak rozwścieczonych.

Kilka tygodni później, z tą samą grupą znajomych, zrobiliśmy drugie podejście. Nie było szerszeni. Nie było nikogo. Zupełna pustka. Poszliśmy ścieżką w głąb terenu obozu, pod pomnik, aleja z kamieniami pamięci, las. Wokół zupełna cisza, w tle słychać było tylko świerszcze i strzelającą od upału trawę. Cisza. Weszliśmy do małego muzeum. Pusto. Zaczęliśmy oglądać wystawę, coś tam tłumaczyłam znajomym, rozmawialiśmy przyciszonymi głosami. Nagle zza ściany zaczął dochodzić jakiś dźwięk. Sapanie, warczenie. Coś pomiędzy warczeniem dużego psa, niedźwiedzia, dziwne pomruki- miarowe, rytmiczne i coraz głośniejsze. Za ścianą nie było zupełnie nic. Kawałek polany, las. W pewnym momencie wszyscy zrobili się zupełnie bladzi- dźwięk jakby się zbliżał. Gęsia skórka. Jeszcze nigdy tak szybko nie biegłam do samochodu, a za mną czterech facetów. Wsiedliśmy do auta i bez słowa stamtąd uciekliśmy. Dopiero po kilku minutach padły pierwsze słowa. Co to było? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Nikt nic nie pił, żadnych używek, nie byliśmy przemęczeni. Każdy słyszał to samo, choć nie wiadomo co. Nigdy tak się nie bałam, nawet teraz kiedy to piszę sztywnieją mi palce na klawiaturze, a po plecach przechodzą dreszcze. Więcej nie będę podejmować próby odwiedzenia tego miejsca.

Nie wiem czy zainteresowała Was mała wzmianka o moich zainteresowaniach i dziwnych zjawiskach, z którymi się spotkałam. Chciałam się po prostu podzielić z Wami cząstką moich myśli, które nie zawsze to tylko kupa śmiechu i trochę przekleństw.

24 komentarze

  1. Wspaniały wpis :) Nigdy nie byłam w Majdanku, lecz mam bardzo blisko (ok. 5km) do Brzezinki i do Oświęcimia. Straszne są to miejsca. Mimo, że przejeżdżałam tamtędy wiele razy, zawsze mam gęsią skórkę gdy widzę Auschwitz. Te baraki, historie ludzi którym udało się przeżyć. To jest straszne.

    pozdrawiam
    http://edzia-photoamator.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszna historia i oby nigdy się nie powtórzyła. Ostatnio było wielkie oburzenie, bo nbiy Polacy tacy czyści jak łza...a to też nie prawda. Część pomagała Żydom, część sprzedawała ich za byle błyskotkę.
      Nie byłam jeszcze w Oświęcimiu, kiedyś się wybiorę na chwilę zadumy.

      Usuń
  2. Ostatni akapit mną wstrząsnął. Bardzo lubię odkrywać zjawiska paranormalne, więc idealnie wbiła się pani w mój rytm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez pani proszę :)
      Kurcze nie wiem co to było, ale w piątkę zwiewaliśmy... złudzenie? Ale 5 osób na raz. No nie wiem, naprawdę.

      Usuń
  3. Moje okolice również są pod tym względem "ciekawe". Z jednej strony domu mam ruiny obozu jenieckiego z IIWŚ, z drugiej ruiny obozu Hitlerjugend.
    Ta sytuacja z warczeniem musiała być mocna, bo od samego czytania dostałam gęsiej skórki... brrr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większa część naszego kraju "stoi na trupach" ...

      Usuń
  4. Dla mnie też to jest bliski temat bo dziadek pomagał partyzantom. Wiele razy opowiadał mi jak Niemcy wieźli Żydów na wozach i utkwiło mu w pamięci jak z wozu wisiały długie jasne włosy... Mówił mi gdzie ich zakopali, u nas na łąkach. A z drugiej strony wiem o opowieściach drugiego dziadka, który pochodzi z Włodzimierza Wołyńskiego- mieszkał tam z rodzicami jako mały chłopiec, kiedy to UPA zabrało jego ojca- który nigdy nie wrócił. A reszta rodziny uciekła przed dalszą rzezią- całe gospodarstwo zostało spalone. Ten drugi dziadek dobrze wspomina Niemców, mówił, że oni dbali o dzieci, dawali im jeść, robili dla nich zabawki.
    Nic nie jest w historii takie oczywiste jak może się wydawać. Nie mniej jednak tamte czasy to największa tragedia ludzkości- ja nie byłam na Majdanku, to nie na moje siły i wyobraźnię. Ale ile razy oglądam filmy o obozach to aż mną trzęsie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ciekawostek przypomniała mi się jeszcze 1 rzecz- kiedyś rodzina mojej obecnej sąsiadki dała Żydom schronienie u siebie. Nie byli wtedy majętni ale po tym szybko stali się bardzo bagaci, wybudowali wielki dom, kupili 2 mieszkania. Tamci Żydzi już nigdy nie byli widziani i wszyscy mówili, że oni ich zabili i zabrali złoto. Nikt tak naprawdę nie wie jak to było, ale tą rodzinę spotkały same nieszczęścia: mąż sąsiadki zginął w wypadku, ona zbzikowała, ich syn zginął rok temu pod traktorem, jego córka trafiła do psychiatryka. Same nieszczęścia i wszyscy u nas mówią, że to kara za to co zrobili..

      Usuń
    2. czytając ten drugi komentarz, przechodzą mnie ciary! nie wiem jak inni, ale wierzę w coś pokroju 'karmy'. i wcale się nie dziwię, że mogła ich taka kara spotkać. dla mnie zawsze coś w tym było, jest i będzie.. sama jaram się zjawiskami paranormalnymi, niby z dystansem, ale zawsze w głębi mam przekonanie, że coś istnieje.. wielu Żydów strasznie hejtuje Polaków, ponieważ trafili na tych, którzy byli gotowi ich sprzedać, albo sami się wzbogacić. co dla mnie jest trochę przykrym faktem, bo Żyd czy nie Żyd.. on był Polakiem. tak jak my. ostatnio było głośno w Stanach, że to polskie obozy zagłady (przytaczam tylko, wybaczcie niedociągnięcia).. na historii miałam dosyć ciekawie przerobione tematy II wojny światowej dla mnie to była rzeź. niewyobrażalna rzeź, zaplanowana z premedytacją. reasumując, część miło wspomina Polaków, bo dzięki nim mogli żyć, uciec itd. ale część, która krzywdziła zawsze ma przewagę w opinii. wystarczy 10 złych na 1000 dobrych. temat Żydów zawsze mnie ciekawił, ale z tej drugiej strony. co z nimi teraz, ich światopoglądy i tak dalej. bo jest mnóstwo tematów o nich. nie jestem hejterką, nie pasjonuje mnie antysemityzm.

      zawsze się zastanawiałam, co by były, gdyby nie było II Wojny Światowej.. a wy?
      pozdrawiam, Kasia.

      Usuń
    3. Weronika- wyobraziłam sobie te blond włosy... jak takie urywki wspomnień mogą przerażać... Krótka migawka, a zostaje na zawsze. Też uważam, że karma wraca. Powiem więcej- tak jak we mnie te historie rodzinne utkwiły pozytywnie- pomoc mimo wszystko, bohaterskość, tak przodkowie sprzedawczyków na pewno w sercu noszą piętno, bo dziadek miał krew na rękach, bo sprzedał... Nie można bogacić się na krzywdzie innych, żeby nie wiem co! To zostaje z nami na zawsze a i przenosi się na kolejne pokolenia. Takie może dziwne te moje tezy, ale tak uważam.

      Kasiu- dokładnie. Śledząc historię regionalną, że tak to nazwę, nasłuchałam i naczytałam się świadków tamtych wydarzeń. Wielu Polaków za byle świecidełko zdradzało własnych, wieloletnich sąsiadów, bo byli Żydami. Dla mnie to nie do pomyślenia! To tak jakbym się teraz dowiedziała, że mój sąsiad, z którym dobrze żyję jest Żydem i ktoś mi oferuje za niego nie wiem 10 tysięcy. No jak tak można? Ale tak...zlłych ludzi bardziej widać...niestety. Oby historia nie zatoczyłą koła!

      Interesuję się także teraźniejszością, obyczajami i normalnym żydowskim życiem. Fascynujący ludzie, przedsiębiorczy, ogarnięci. Chciałąbym wybrać się do Izraela, ale może kiedyś się uda.

      Wielokrotnie zastanawiam się jakby było gdyby... Zawsze powtarzam, że gdyby nie ta głupia wojna to kraj byłby lepszy, piękniejszy i bogatszy. Mielibyśmy żydowskie knajpki na rogu, a nie tylko te kebaby. Myślę też, że kraj byłby bardziej rozwinięty. Teraz jak jakiś kraj ma kasę, to zaraz lecą hejty, że o Żydzi tam kasę trzymają. Ale hola hola! Może gdyby nie Hitler i te jego idiotyczne pomysły, to dzięki Żydom Polska byłaby bogatym krajem. Żydzi to przedsiębioryczy naród, powinniśmy się od nich uczyć, a nie im to wypominać! Taka Izbica, to dziś zwykła osada, a przed wojną, kiedy to ponad 90% mieszkańców stanowili Żydzi była tu garbarnia, browar, fabryka grzebyków i guzików, bary, restauracje, kwitł handel. Może dziś Izbica byłaby wielkości Lublina? Kto wie! Zresztą dziadek zawsze miło wspominał przedwojenne interesy z Żydami- można było się z nimi konkretnie dogadać, wymienić na towary, a i wódeczki się napić z tymi mniej religijnymi. To są tacy sami ludzie jak wszyscy. ..

      Usuń
  5. Rzeczywiście, bardzo intrygujące rzeczy... Szczególnie o tym zbliżającym się "czymś". Sam niejednokrotnie miałem do czynienia z tego typu zjawiskami. Bardzo się też nimi interesuję. Mogłabyś więcej pisać o takich rzeczach :P

    A historia z Thomasem Blattem - bardzo zazdroszczę, że miałaś okazję się z nim spotkać. Dla mnie byłby to wielki zaszczyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wierzę w paranormalne zjawiska, jestem pewna, że każdy z nas doświadcza ich częściej niż myśli. Często tłumaczymy sobie takie zjawiska racjonalnie, ale kto wie co się za tym kryje... Myślę, że popełnię jeszcze post o deja vu, bo też kilka ciekawych rzeczy mnie spotkało :)

      Thomas Blatt- absolutnie niezwykły człowiek! Miałam z 15-16 lat kiedy z nim rozmawiałam, teraz pewnie zadałabym więcej pytań, chociaż taka osoba jak Pan Thomas paraliżuje i możliwe, że języka by mi w buzi zabrakło. Nie mniej mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja, bardzo bym chciała.

      Usuń
  6. Zawsze interesowały mnie takie miejsca. Zaczęło się od opuszczonych miejsc a potem takie tereny. Niestety daleko ze Stolicy w takie miejsca, ale liczę na to, że mi się uda kiedyś pozwiedzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stolica sama w sobie jest nezwykła...Tylko wiadomo, odbudowana praktycznie od podstaw, ale kryje mnóstwo historii.

      Usuń
  7. Az z ciekawosci sie tam kiedys przejade. Choc... teraz tak mowie, a jak przyjdzie co do czego, to pewnie sie nie odwaze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja boję się tam jechać. Nie wiem, ale dwa razy pod rząd mnie coś z tamtąd wyganiało, więc chyba nie powinnam.

      Usuń
  8. Mój ojciec chrzestny mieszka w Sobiborze z rodziną, na Stację Sobibór jeździłyśmy z siostrą cioteczną rowerami, aczkolwiek w muzeum nigdy nie byłyśmy, a teraz mam chęć tam zajrzeć ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muzeum jest malutkie i ciekawe, aczkolwiek ja już tam nie zawitam...

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Nawet jak na komentarze odpisuję to mam gęsią skórkę.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że długo wahałam się czy to napisać. Czytelnicy są przyzwyczajeni do lekkich pogaduszek z mojej strony, ale pomyśłałam, że mogę się podzielić czymś więcej.

      Usuń
  11. Ciekawe
    http://fashionbyalexandra1999.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon by: Panna Vejjs.