Menu

sobota, 25 kwietnia 2015

Odżywczy olejek do ciała od pana Mari(o)ana ;)

Rozleniwiłam się tą wiosną, chwytałam słońce, ale przy leniwej sobocie wracam i opowiadam o ciekawym kosmetyku, który dostałam od Marion.

Nigdy nie lubiłam oliwek, olejków, nienawidziłam jak mi się skóra ślizgała, lepiła i syfiła ciuchy. Jedynym miejscem gdzie lubiłam oleiste substancje były włosy. No, jeszcze latem smarowałam nóżki takim olejkiem ze złotymi drobinkami z Avonu. Tylko odnogi, bo olejek był obrzydliwie tłusty i wcale się nie wchłaniał, ale ładnie lśnił na opaleniźnie, więc czasami się nim przeleciałam ;) Ach i jeszcze jeden olejek- kakaowy z Ziaji, do opalania- ten akurat uwielbiam, ale tłustość jest fujjj, na szczęście po opalaniu jest jeszcze kąpiel :) Kiedy dostałam paczkę testerską od Marion, lekko się przeraziłam- sto milionów różnych olejków, a ja ich przecież nienawidzę :O Najpierw pootwierałam wszystkie kosmetyki- jestem wąchaczem, musiałam wybadać czym pachną te flaszeczki. I przepadłam. Olejek do ciała miał tak boski zapach, że jeszcze tego samego dnia wylądował na mojej skórze :)



Marion, Odżywczy olejek do ciała, Multi oils. 

Zacznę od zapachu, bo on mnie uwiódł na starcie. Zapomniałam o tym, że nie lubię olejków, bo chciałam pachnieć tym stworkiem. Pierwsza myśl- jakieś cytrusy, trawa cytrynowa. Niemąż powiedział, że cytryna z czymś słodkim. Potem wczytałam się w skład- znalazłam limonkę oraz Linalol, który imituje zapach konwalii. Wydaje mi się, że czuć też migdały. W każdym razie zapach jest świeży, pobudzający, ale nie ostry, bo przełamany subtelną słodkością. Ciężko jest opisywać aromaty, to trzeba poczuć. Strasznie pięknie pachnie, no tak strasznie, że aż strach ;) 


150 ml olejku w poręcznej butelce, atomizer też na poziomie, super działa. No, u mnie to czas przeszły, bo mi flaszka spadła wprost na ten nieszczęsny atomizer i coś pękło. Przełożyłam jakiś z innej flaszki- nie było wyjścia. Butelka wytrzymała, po upadku na płytki jest cała i zdrowa. Takie crash testy to tylko u mnie ;) A co z działaniem i tłustością? Otóż drodzy Państwo pierwszy olejek, który mnie nie wkurwia. Wchłania się! Niebywałe! Może nie jest to jakieś zawrotne tempo, ale się wchłania, jestem w pozytywnym szoku. A jak mi się nie chciało czekać, to wkładałam ciuchy i też nic się nie brudziło. Ciało ładnie nawilżone i ten zapach. Dla samego zapachu warto wypróbować, tym bardziej, że olejek to koszt niewiele powyżej 10 złotych. 

Można się czepiać składu, bo olej argaowy za zapachem i parafina na pierwszym miejscu. Ale mi parafina krzywdy nie robi, więc dla mnie jest ok. Ten nieszczęsny argan mógłby być bliżej początku, no ale dobra. Na pocieszenie dodam, że nie uświadczymy tu konserwantów, barwników i silikonów, więc nie jest źle. Do tego olej migdałowy i słonecznikowy- całkiem fajnie. 

Podsumowując- kupię go na pewno, bo jest to pierwszy olejek, który się wchłania i zostawia tylko lekki, nietłusty film. Zapach! Zapach jest cudny, a ja jako wąchacz zwracam na to szczególną uwagę. Cena przystępna i dobra wydajność- stosuję od miesiąca, a jeszcze mam go sporo. Nawilża. Nie bardzo mam się do czego przyczepić. A Wy mieliście? A może znacie jakieś inne ciekawe olejki, które się wchłaniają? Lubicie w ogóle olejki? Bo ja powoli się przekonuję.  

12 komentarzy

  1. Też ostatnio się zastanawiałam nad produktami Marion. Szczególne zaciekawił mnie olejek do demakijażu, miałaś z nim styczność ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam z nim styczność- świetnie zabija makijaż, niedługo go opiszę, bo ja muszę chociaż z miesiąc coś poużywać, albo i dłużej we wszystkich konfiguracjach, żeby sobie zdanie wyrobić ;)

      Usuń
    2. Rozumiem. Też wyznaję taką zasadę :) Ale skoro wstępnie polecasz to chyba się skuszę jeszcze przed recenzją ;)

      Usuń
  2. lubię z Marion produkty do włosów
    http://fashionbyalexandra1999.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również lubię produkty do włosów z tej firmy, teraz wypróbowuję też cielesny asortyment i jestem mile zaskoczona :)

      Usuń
  3. Lubię szybko wchłaniające się olejki :P Marion się rozkręca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dobrym kierunku się rozkręca :) Ja nie mogłam się przemóc na olejki, ale ten akurat bardzo mi pasuje, już się kończy, ale na pewno kupię flaszeczkę. No i zapach, zapach jest cudowny :)

      Usuń
  4. Też nie lubię wszelkich tłustości, ale skoro pachnie tak strasznie, że aż strach, to może się skuszę:)
    Może pokusisz się kiedyś o notkę na temat demonizowanych składników? Myślę, że taka lektura zjeżyłaby niejeden włos na głowie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach zdecydowanie świetny :)
      A co do postu o składnikach...kurcze nie jestem specjalistką, nie jestem kompetentna w tym przypadku,. Owszem jako takie rozeznanie już mam, ale chyba bym się wygłupiła z takim postem ;)

      Usuń
  5. Oj, parafina na początku, to nie dla mnie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no :) Już pamiętam, że Twoje ciałko nie lubi, dlatego wspomniałam o parafinie, cieszę się, że mi nie szkodzi :)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.