Menu

niedziela, 29 marca 2015

Schodzimy z czerni, ostateczne starcie!

No cze. Melduję się. Była włosiana niedziela. A przed włosianą niedzielą, był kolorowy czwartek. Tak, tak, tak- robiłam drugie podejście do ściągnięcia czarnucha ze łba, a wczoraj przy sobocie zrobiłam "niedzielne" odżywianie. Ale może po kolei :)




Koniec pierdolenia, poszło na noże. A właściwie na kąpiel rozjaśniającą. Rozjaśniacz, dużo odżywki i trochę szamponu i siedziałam u mojej najlepszej pod słońcem fryzjerki z tym obrzydlistwem z 30 minut. Po czym na głowie miałam to...


Tęcza, tęcza cza cza cza, czarodziejska szafa gra hehe ;) Przez moment nawet się zawahałam, czy nie walnąć łba na czerwień taką jak na końcach, ale szybko mi przeszło. Widzicie ten ciemny pasek? To ta w ząbek czesana henna. Jak tak to nie chciała mi się trzymać, a jak do ściągania to ani rusz. Co za pierdolone, naturalne paskudztwo. Eko-sreko, naturalne dbanie, powiem Wam krótko- fuj, dupa, cycki. Nie wierzcie blogerkom, nawet mi. Dopiero po czasie dowiadujemy się co dany kosmetyk nam czyni. Ale za to patrzcie jak mi włosy szybko rosną, hennę robiłam dokładnie rok temu! Dobra chodźcie dalej :)

Potem poszła na łeb farba, która miała to wszystko zrównać i... zrównała! Chociaż w różnym świetle moje włosy wyglądają różnie, ale na żywo jest to ładny brąz. Zdjęć nie obrabiałam ani ciut ciut, a i tak na każdym włosy mają inny kolor, w zależności od światła czy chuj wie czego tam jeszcze. 


Efekt jest taki jaki widzicie. I na tej fotce kolor chyba najbardziej przypomina ten, który mam w realu. I  w Biedronce i w Kiepsco też :D


Chłodny brązik. Piękny i taki jak mój naturalny. Nosz psia mać identyczny jak mój! A co śmieszne, kiedy podeszłam do okna i słońca- pacze, pacze, a tam jakaś wiewióra hehe :D


Może to mój urok, może to mejbełyn! A może fakt, że fotki cykałam telefonem, a nie wiem tego. W sumie lata mi to, czy włosy są w ciepłej tonacji, czy w zimnej. Najważniejsze, że nie są czarne, o!


A tutaj już nie są takie czerwone. Świat oszalał, żeby mnie rodzona Matka miała bić kablem od pilota, to nie wiem co to z tymi zdjęciami się wyrabia. Wierzcie na słowo- kolor jest chłodny haha :D


Jeszcze moje przody, właśnie dotarłam do mojej rezydencji z pięcioma garażami i kucykiem, i basenem, i kotem, i z jachtem na rzece w ogrodzie, i... a co Wam będę gadać :D Końce troskę się zbiegły w stada, ale co się dziwić, skoro był lekki kat.

Jak ja to widzę- włosy mimo wszystko nie ucierpiały. Może lekko podeschły końcówki, ale to da się naprawić raz dwa- oleje, srele, morele, brzoskwinie. Brzoskwiń bym zjadła. Moja super fryzjerka Pati podcięła mi z centymetr końcówek, tak profilaktycznie, ale włosy są naprawdę w genialnym stanie zważywszy na to, co ostatnio z nimi wyprawiam.

Dałam im chwilę odpocząć, a potem postanowiłam je troszkę odżywić i tu zaczyna się włosiana niedziela, która w praktyce była sobotą.


Taki arsenał wytoczyłam. Na noc natarłam łeb Castor Oilem, bo chcę być piękna jak te z Holiłudu. O tej odżywce napiszę więcej za jakiś czas, Także cierpliwości dziołchy. Troszkę tej maski wdusiłam  też na długość, a potem dokładnie rozsmarowałam na długości oliwę z oliwek. Kuna leśna! Nie ma oliwy na fotce, cóż za niedopatrzenie! Włosomaniaczki zrobią mi z dupy jesień średniowiecza za takie przekłamanie! Panie chroń mnie!

Rano, to znaczy jak wstałam, normalni ludzie nie nazywają tego rankiem, ale szarap madafaka. Ja codziennie wstaję o 9, niezależnie od tego, która jest godzina! Więc rano (wiem, że nie zaczyna się zdania od więc, ale co mi zrobicie?) na tę nocną papkę, która siedziała pod czepkiem i czapką nawaliłam jeszcze maski Latte, która wcale nie jest Kallosem, ale 90% społeczeństwa i tak powie, że to Kallos, a nie Serical. Prócz Latte poszła też Bananowa maska, która tym razem jest od Kallosa. Wymieszałam obie, wtarłam w pióra. Założyłam kamuflaż włosiany- czyli ponownie czepek i czapa od czapy i chujaj dusza piekła nie ma. Bo kurwa nie ma. Holiłudzkiej maski nie da się od tak zmyć po ludzku, więc do niej mam szampon Timotei, który daje radę. Po półtorej godziny zmyłam łeb i poszła jeszcze saszetka Biovaxa z Biedry. Znowu z tym z godzinę spędziłam i nareszcie spłukałam czerep z tej całej zabawy w debila. Włosy dostały nawilżenia, blasku i generalnie (nie lubię tego słowa) wyglądają jak gdyby nigdy nic.


I o. Tak to. Na fotkach jakieś łaty wyłażą, ale wierzcie mi ludzkim okiem ich nie widać. Aparat jakiś kurwa wyczulony i łapie każdą zarazę. Żeby mi tylko jakiego syfu do rezydencji nie nawlókł, gałgan jeden, nikczemny obibok.


O tu całkiem, całkiem kolor przypomina mój kolor. Z jaśniejszą poświatą, ale nie rudą tylko stonowaną. I jak widzicie włosy nie ucierpiały. Jupi, jupi, jupi, madafaka Polska mistrzem Polski, a heja, heja, heja Krasny York mistrzem hokeja! Jesssss!


Tu znowu aparat powywlekał jakąś tęczę, której normalnie niby nie widać. Już nie mam siły. Ale dobra, niech mu będzie, policzymy się później!


Już ostatnia fotka, bo i tak pewnie nikt tutaj nie doszedł z czytaniem. A ja się tak z pilotem gimnastykowałam, żeby fotki porobić, a Wy nie czytacie, fuje. Wiecie, że na sprawdzianach z fizyki, w środku nudnego pierdolenia, pisałam co popadnie, byle stronę zapełnić? I tak miałam 5 z fizyki, ale kogo to interesuje? No własnie, nikogo.

Podsumowując. Tak, kurfa kartofel, udało Wam się dobrnąć! Moje włosy nie zostały zniszczone. No, bardzo kurwa nie sądzę. Jest lekki podsusz na końcach, ale końce pamiętają jeszcze czasy katowania, więc nie ma co im się dziwić. Trochę oleju i będą jak nowe.  jak nie będą to i tak po centymetrze kiedyś tam znikną. Podejrzewam, że kolor może wypłukiwać się szybciej niż powinien, bo wiadomo- rozjaśniacza się tak trzymał nie będzie jak "łysego" włosa. Ja pierdut- "łysy włos", tego jeszcze nie grali :D Myślę jednak, że kilka farbowań i kolor się ugruntuje na amen. Kolor jaki uzyskałam, jest niemal identyczny jak mój naturalny.  Co tam jeszcze myślę? Nie ma kurwa hejtowania, że po fuj się gimnastykuję, żeby teraz niszczyć włosy rozjaśnianiem. Nic nie niszczę, chyba, że Wasz poczucie wartości małe, podłe gnidy bez perspektyw hehe :D 

Jestem zadowolona. Koniec. 

66 komentarzy

  1. Mnie czeka wreszcie wizyta u fryzjera w czwartek jak przyjadę do Polski, bo wyglądam tragicznie. W sumie to już nawet się przyzwyczaiłam i mi nie przeszkadza kilometrowy odrost na głowie, ale Wiedeń to Wiedeń i srał to pies, większość chodzi po ulicy jak wstanie, ale weź tu pojedź do teściowej na wieś w takim stanie jaja poświęcić... :D Ba, wstyd nawet do delikatesów tam wejść jak wszystko już natapirowane będzie od Wielkiego Piątku. Trzeba w końcu się doprowadzić do jakiegoś stanu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no tak, już u fryzjerów zaczynają się zapisy- byłam, widziałam :D Ach te Miss Wsi hahaha :D

      Usuń
  2. Haha fajny post ;) Bardzo ładny kolor przy głowie wyszedł,musisz mieć piękny naturalny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ładny mam, tam gdzieś w którychś włosowych wpisach pokazywałam, chyba przy okazji pierwszej dekoloryzacji :)

      Usuń
  3. Co tam publiką się będziesz przejmować, tobie ma być dobrze :) na studiach w treści pisemnych kolokwiach wplatałyśmy z koleżanką takie różne kici kici, albo ło hoho. Nikt nic nigdy w tym temacie nie zagaił, więc chyba nie czytają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeważnie w środku pisałam jakiś dowcip hehe :D Pewnie, że mi ma być dobrze :)

      Usuń
  4. I co? Koniec z farbowaniem teraz? :D Ja jestem fanką natury, sama mam naturalną łepetynę i nie ruszam od 3 lat syfu zwanego farbą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No teraz pewnie jeszcze ze 2 równania koloru mnie czekają, a potem basta, mam taką nadzieję :) Chyba, że zacznę siwieć hihi, ale jestem dobrej myśli :)

      Usuń
  5. z jasnego na ciemne szybko, a odwrotnie gorzej :) Ja jako blondynka farbowałam się kiedyś na ciemny brąz i żeby wyjść, zdecydowałam sie jednak na cięcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś cięłam nie patrzyłam, miałam czerwień jak Wiśniewski i trwałą i pasemka i cholera wie co jeszcze, a teraz chciałabym zapuścić, więc nie chcę ich ciachac drastycznie :) A znając życie, jak już zapuszczę tak jak chcę, to przytnę :D Baby nie zrozumiesz :D

      Usuń
  6. Wlosy wygladaja na mega zniszczone, dziwne ze tego nie widzisz. Puch, bez blasku, suche i do tego wyszarpane. W rzeczywistosci musza wygladac koszmarnie. Na pewno nie zregenerujesz tego tak szybko. A juz na pewno nie castorem i kallosem. Cieszy Cie ich kondycja, jak to zwykle siano jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ja wiem, siano i w ogóle i obetnij się na łyso, ja wiem tak tak. WYPIERDALAJ kochana, że tak jasno się wyrażę. Na pewno to Ty ich na żywo nie widziałaś, więc daruj sobie. I przeczytaj ostatnie zdania :D

      Usuń
    2. wiesz co, ja nie przeklinam na co dzień, ale noż kurwa mać, jaki upierdliwy dupek się trafił- już niech se pisze co chce, ale może warto by zrozumieć, że są różne struktury włosów i nie każdy będzie miał śliską, gładką taflę bo włosy są różne. Jak Ty masz siano to ja też- a mam w całości naturalne włosy i dbam o nie bardzo- ale taka struktura i tafli jak niektóre mieć nie będę.

      Usuń
    3. Nie chcę nikogo bronić, ale te komentarze pewnie biorą się stąd, że na zdjęciach końcówki wyglądają na przerzedzone i jakby spspalone. Jak jest w rzeczywistości oczywiście nie wiemy. I nie piszę tego złośliwie. Bloga śledzę od początku i bardzo go lubię :)

      Usuń
    4. Osoba pisząca taki komentarz albo ma farta i nigdy nie miała żadnego problemu z włosami albo pisze czysto złośliwie. Wiele dziewczyn które zaczynają dbać o swoje włosy a prowadzą blogi jest wciąż w początkowej fazie . Ja np. dbam o moje włosy dopiero od roku więc to chyba logiczne że tylko góra będzie w dobrej kondycji, na końce nie ma co liczyć bo nawet olejowanie milion razy w tygodniu i maski nie naprawią mi końców które są spalone. Powinnyśmy się wszystkie wspierać na wzajem w swoich postanowieniach i doceniać efekty skoro ktoś się stara.

      Usuń
    5. Wyłapuję, który komentarz jest złośliwy, a który nie ;) O włosy dbam od około roku, z małym hakiem. Końcówki to pozostałość po katowaniu. Z natury mam włosy cienkie i delikatne, ale przemiłe w dotyku i nawet rozjaśniacz tego nie zmienił, niestety aparat nie pomaca, więc musicie (możecie, nic nie musicie) wierzyć na słowo. Stopniowo końce będą ścinane, ale nie mam zamiaru ciachnąć ich na raz. Zdjęć nie obrabiam, lub obrabiam na zasadzie przycięcia kadru i tylko tyle, aparat nie jest doskonały i uchwyci to co chce uchwycić, tym bardziej, że to poczciwe samojebki, więc idealne nie będą. Włosów nie stylizuję. Gdybym chciała to wymodelowałabym włosy, nawaliła silikonów i zrobiła ostrą korektę fotek. Nie mam takiej wewnętrznej potrzeby by pokazywać "nie swoje" włosy. Jestem zadowolona ze swoich włosów, bo przeszłam już długą drogę i z dnia na dzień wyglądają lepiej i żaden anonim nie zmieni mojego postrzegania, bo wiem jak włosy wyglądały kiedyś, a jak teraz. Nie mam i nie będę miała równej tafli- tak jak wspomniała Weronika, moje włosy nawet kiedy nie miały na sobie grama farby były lekkie i fruwające, natury nie oszukam. Przez leciutkie, latające końcówki na niektórych zdjęciach włosy wyglądają na przerzedzone, bo końce zamiast latać unoszą się jak kurwa jebany szybowiec, no boku se nie wyrwe hehe :D Więcej się nie będę tłumaczyć, mam nadzieję, że do niektórych zakutych łbów to dotrze, bo normalny człowiek to jestem pewna, że wie o co mi chodzi :)

      Usuń
    6. "...końce zamiast leżeć..." miało być ;)

      Usuń
    7. cchuj z tymi złośliwymi pindami, włosy masz extra,pewnie jakieś panieny z grubym dupskiem muszą wywalic gdzieś swoją frustrację że ich faceci ogląglądaja się za takimi laseczkami jak Ty.

      Usuń
    8. Dobra- ten komentarz mi się podoba :D Przyznam rację hehehe :D

      Usuń
  7. śliczny kolorek ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo Castor oil??? Myślałam że Hair jazz zostanie Twoim najlepszym przyspieszaczem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to mi włosy i tak dość szybko rosną, przyspieszaczy używam na zasadzie ciekawostek, jestem ciekawa, który zadziała i td :) Taka ze mnie ladaca testerka ;)

      Usuń
  9. Po zdjęciach widać, że są lekko jaśniejsze u góry, ale wygląda to bardzo naturalnie :) Znam ból schodzenia z ciemnego koloru...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę są, ale myślę, że kolor z czasem się zrówna, już nic więcej nie będę robić- ze 2-3 farbowania i spróbuję w ogóle nie farbować :)

      Usuń
  10. Wiem co to znaczy próbować się pozbyć czerni z włosów, bo sama z tym wojuje ;) i przyznam szczerze, że jest to cholernie ciężkie :) zwłaszcza, że moje końcówki ledwo przeżyły po moim domowym ombre :D ale w środę juz jestem umówiona na ostateczne starcie i mam nadzieje, ze będę miała je choć przyzwoicie jaśniejsze :) ale znając życie jak juz rozjaśnie i je trochę odżywię, to znów pomaluje na czarno :) bo w sumie to lubię czarny :) cholera, chyba w gruncie rzeczy, jednak nie jestem normalna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki za kolor o jakim marzysz :) Daj znać jak efekty, bo jestem ciekawa. Jesteś normalna, jesteś po prostu kobietą hehe :D

      Usuń
    2. Marzę o rudym :) ale do tego jeszcze daleeeka droga :) najpierw rozjaśnie tylko trochę, ale powoli, powoli się doczekam i będę nosiła wreszcie rude póki mi się nie znudzą :) albo póki nie pomaluje i nie zobaczę że wyglądam w nich jak idiotka :D no ale może wrzucę na bloga jakiś wpis jak to z czerni udało mi się wyjść :)

      Usuń
    3. Ja przez moment byłam ruda i powiem Ci, że przez chwilę pomyślałam, a może by tak na rudo? Ale szybko mi przeszło, dążę do naturalnego koloru i jestem już tak szczęśliwa, że go mam :) No prawie...bo zdaję sobie sprawę, że po rozjaśniaczu farba będzie się wypłukiwać, ale ze dwie poprawki i mój cel będzie osiągnięty :)
      Będę zaglądać do Ciebie i czekać na relację :)

      Usuń
    4. Bo masz bardzo ładny swój naturalny kolorek. Mój to okropny mysi brąz bez wyrazu :) 3mam kciuki za osiągnięcie celu :) Ja jutro z rana się dowiem jak pójdzie moja walka o jaśniejszy kolor :)

      Usuń
    5. I mam blond pasemeczka :D Od razu włoski wydają się dużo jaśniejsze :D Tak, że sukces :D Pozbyłam się ciemnego koloru :D Jeszcze troszkę i będą na prawdę jasne :D

      Usuń
    6. Gratuluję! Super się cieszę! :*

      Usuń
  11. Miałam kiedyś raz czy dwa czarne włosy, ale szybko mi przeszło i teraz zostaję przy brązie/ ciemnym brązie, gdybym nie miała tylu siwych włosów to pewnie bym ich nie malowała nawet...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to zawsze miałaś piękne, grube włosiska, pozazdrościć :)

      Usuń
  12. Czarna farba to tak samo jak rozjaśniacz, ciężko potem z niej zrezygnować. Efekt jest fajny, tylko teraz olejuj i nawilżaj końce ile wejdzie :) Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo włazi i wcieram, nawet na dzień dziś dałam ociupinkę masła shea i zeżarły ;)

      Usuń
  13. kolor sliczny i wygladasz o wiele korzystniej ;), ale nie masz moralniaka przez castor oil i "wyciag z norek"? wiem, ze nie jestes ekopojebana, ja rowniez, ale jak odkrylam, ze to bazuje na tluszczu z norek, od razu oddalam kolezance, ktorej to zwisa. jakos nie mam serca zapuszczac wlosia kosztem zwierzat :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Co do Castr to nie mam moralniaka, chcę wierzyć, że tłuszcz jest odsysany z żywych norek (ponoć), jest na końcu składu, więc pewnie go nie za wiele, no i powinien być pobierany z jakichś sprawdzonych hodowli, bo nie wiem, czy by się ktoś tam zgodził żeby niehumanitarnie go pobierali. Ale poza tym...cóż jestem ze wsi, nie robi na mnie wrażenia odrąbanie łba kurze, czy poderżnięcie gardła świni, wybacz za dosadność, ale no nie nie mam wyrzutów sumienia. Oczywiście nie pochwalam jakiegokolwiek znęcania, ale nie sądzę, żeby ktoś się nad tymi norami znęcał :)

      Usuń
  14. Fajnie to wyszło, w końcu pozbyłaś się czerni :D
    A co do aparatu - nie przejmuj się, mi często na zdjęciach wychodzi rudość, a ja ruda nie jestem. Może w duszy i z charakteru, ale na głowie to jestem blądynką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo czyli charakter nam wychodzi hehe :D Te aparaty to jednak spryciule :D

      Usuń
  15. No, nieźle nieźle, tez bym se zeszła z ciemnego, ale mam za długie włosy a nie chcę ścinać..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę strach...ja to przeżywałam jak nie wiem :D

      Usuń
  16. Ty, wiesz co? Czytałem tego posta w tramwaju i śmiechłem, całkiem efektownie bo jakaś Pani spojrzała. Kiedyś u fryzjera widziałem taką Panią co miała zrobione tak włosy jak Ty na jednym foto(z tym paskiem od henny) i fryzjerka jej mówiła, że to efekt farby 3D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3D hehe 4J może? Ach ta technologia, nie nadążam :D
      Dobrze, że baby nie oplułeś :D

      Usuń
  17. piszesz w tak prostacki sposób, że śmiałam się wniebogłosy czytając ten post ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiałaś się ze mnie czy ze mną hehe? :D

      Usuń
  18. Oczywiście, można pisać w sposób potoczny, tak jak się mówi, ale momentami twój język jest bardzo wymuszony i na pokaz. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z tym to się nie zgodzę, gdybyś wiedziała jak mój język zwinnie penetruje rzeczywistość na co dzień, to ręczę, że zdanie Twoje w tym temacie byłoby zgoła inne. Jednym słowem mam taki zasób słów, że pieprzę trzy po trzy ile wlezie o ile sytuacja na to pozwala ;) Oczywiście i na tematy kosmetyczne mogłabym pisać w sposób wyszukany, aczkolwiek noszzz kurka wodna- kosmetyki to nie mowa pogrzebowa ;)

      Usuń
  19. "wiem, że nie zaczyna się zdania od więc, ale co mi zrobicie?" - polubimy Cię jeszcze bardziej :D
    Tak mi się u Ciebie podoba, że jak czytam w poniedziałek włosowe niedziele, to Twojego bloga zostawiam na sam koniec, żeby był na deser. I jakieś milion razy śmiechałam w chuj czytając go, podoba mi się Twój dystans i Twoje podejście ;)
    Powodzenia w dalszym dbaniu o włosy, wspaniale Ci idzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miłe słowa, dzięki takim komentarzom chce mi się pisać jeszcze bardziej :)

      Usuń
  20. ok, poddaję sie, co to jest cator oil bo mam to w żelu do mycia twarzy i odczytałam castrol oil :-) i to odstawiłam że to pochodna ropy naftowej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To po prostu...olejek rycynowy :) Nie bój się :*
      A maka oprócz tego olejku ma też inne dodatki, ale o niej napiszę innym razem :)

      Usuń
  21. Okropny styl pisania! Mnie przekleństwa nie urzekają, podobnie jak usilnie wciskane żarciki. I "wypierdalaj" kierowane do potencjalnej czyteczniczki? Zero klasy, kultury, czegokolwiek, a na postrzeganie kogoś jako atrakcyjnego wpływa NIE TYLKO stan jego włosów, ale również sposób bycia. Notabene nawet z włosami szału nie ma, miałam podobne, z tym że nie farbowałam i obcięłam czym prędzej, bo wstydziłam się wychodzić z domu, a co dopiero wstawiać zdjęcia na bloga o włosomaniactwie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nikomu nie każę czytać mojego bloga. Jak ktoś nie szanuje mnie to i ja nie muszę szanować kogoś. Widzisz miałaś podobnie, obcięłaś włosy, bo widocznie tylko one Cię ratowały, ja na szczęście mam fajną twarz, zajebistą figurę i ciekawą osobowość, więc nawet lekko podsuszone końce nie pozbawiają mnie urody, z resztą końce szybko da się naprawić, a reszta....no to wiesz...doktor Szczyt? :D

      Usuń
    2. Cieszę się, że i mi nie kazała wypierdalać, ale kompleksów nie mam. Po prostu jestem włosomaniaczką i zależy mi przede wszystkim na kondycji i zdrowiu moich włosów, a nie ma długości. :)

      Usuń
    3. *kazałaś

      Usuń
    4. Przekleństwa są bardzo wymowną formą wyrażania uczuć, emocji, stanów. Są ekspresyjną, bezposrednią i dosadną formą opisywania rzeczywistosci którą lubie i używam. Ze względu na powszechne przekonanie, że przekleństwo jest grzechem, za które Bóg posle narratora do piekła i wpojony z zwiazku z tym strach (tak to wyglada u katotalibów) osoby te nei zrozumieją siły przekau tych słów. A trzeba pamietać ze jak w każdym języku, tutaj też kląć trzeba umieć. Mało tego, przeklęństwa są czescią naszej kultury, wynikłej z ewolucji naszego jezyka i potrzeby powstania słów o mocnym charakterze, o doniosłym znaczeniu. Ubarwiaja najlepsze stare polskie komedie, nadaja słownictwu nieco rozpusty i pikanterii. Wiec zastanócie sie nad przekleństwami. Dla mnei majajeszcze dodatkową funkcję - relaksującą. Nic nei wycisza mnie lepiej jak wiązanka na oddenerwowanie. Oczywiscie z szacunku dla reprezentujących inne poglady nei używam ich w kontackcie z nimi (sklep, starszyzna, obcy) jako wyraz tolerancji dla ich wychowania i prostego myslenia na temat przekleństw typu: przekleństwo=brak wychowania, bluźnierca, patologia. To tyle. Kasia Gie.

      Usuń
    5. To ja jeszcze dodam przekierowanie do mojego tekstu na temat przekleństw ;)
      http://niewyparzonapudernica.blogspot.com/2014/08/caujcie-mnie-wszyscy-w-dupe.html

      Usuń
  22. Ładnie Ci w tym kolorze :)
    Sama schodziłam z czerni ale niestety u mnie na etapie blondu skończyło się zielonymi wlosami :( dlatego znów mam czarne, no może nie do końca bo kupiłam taki rozjasniacz w sprayu i będę działać powoli :)
    mi też się marzy taki jasny brąz i wyglądający naturalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obawiałam się, że w miejscach hennowanych wyjdzie mi zieleń, ale tylko z przodu, pod światło odcień był zielonkawy, na szczęście ładnie się ukrył ;)

      Usuń
  23. Hmmm. Po twoich wypowiedziach i wyglądzie jawi mi się obraz typowej, polskiej meliniary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę Cię zasmucić- nie piję, nie palę, nie ćpam, a nawet się nie puszczam :( Z Bogiem :D

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.