Menu

środa, 18 lutego 2015

Kredka Paese- jest passé, czy jednak nie?

Ostatnio zadręczam Was moimi oczami. Właściwie to malunkami na oczach. Cóż...dziś też wywalę gały na świat, bo chcę Wam napisać o pewnej kredce od Paese. Przyjechała ze mną ze spotkania blogerek i po pewnym czasie postanowiłam jej użyć.




Paese, automatic linea, black glam.
Cena- 19,90, tak sobie jak za kawałek kredki, bo ja jestem sęp, ale to już wiecie :)
O taka to kredeczka- w buzi ma sztyft kredkowy, a w dupce gąbeczkę do rozcierania. Takie gąbeczki to mnie akurat z deka wkurwiają, bo jak się usmarują to nie wiadomo jak to myć, żeby nie zalać kredki w trupa. Ale dobra- gąbka dobrze rozciera, a ja nie muszę wszystkiego lubić, prawda?

Nie wiem jak Wy, ale ja w latach młodości  (matko bosko krasnoyordzko jak to brzmi "w latach młodości") nadużywałam czarnych kredek. Wiecie- oko zdechłej pandy. Ślepia obrysowane na linii wodnej, na górze, na dole, szkoda, że nie po tęczówce jeszcze. O dziwo nie wyglądałam jakoś najgorzej, ale ładnym też bym tego nie nazwała. Po latach czarnokredzkich nastał czas otrzeźwienia i to do tego stopnia, że teraz nawet przy makijażu wieczorowym ręka mi drży kiedy mam użyć czarnucha. To moja historia...kiedyś może napiszę coś więcej o makijażowych wpadkach, bo chyba każda jakieś miała ;)

Wróćmy do dzisiejszej bohaterki. Wypróbowałam ją na linię wodną z oporem, bo wiecie wspomnienia zdechłej pandy wróciły hehe :D Ale mimo obaw było ok, tylko fotki gdzieś wpieprzyło. To pewnie te trole, które mieszkają z nami w domu. O trolach też Wam kiedyś napiszę. W każdym razie kredka nie spływała, a za sprawą maleńkich drobinek, fajnie połyskiwała, co dało ciekawy efekt z rozświetlającymi cieniami. Plus za to, że drobinki nie podrażniały oka, bo kiedyś miałam taką panienkę z drobinkami, które drapały przy mruganiu.


Widzicie jak lśni? Jak... psia moszna ;) Pardon za kropki na powiece- chyba tuszem się uwaliłam. Udajemy, że tego nie widać, ok? Do kreseczek na powiekach kredka spełnia swoje zadanie, nie maże się i nie waży, mimo to wolę eyeliner, jakoś się przyzwyczaiłam i wolę głębszą czerń. Jednak kredka przyda się przy makijażach bardziej świetlistych, no bo te drobinki robią robotę.


No co tam jeszcze chcecie wiedzieć? Nie odbija się na powiece, więc efektu xero nie doświadczycie. Kredka jest miękka, ładnie się nią kreśli, dość precyzyjna, choć ze względu na jej grubsze gabaryty może sprawić trudności mniej wprawionej łapce. Oceniam ją na czwórkę z plusem, plus za to, że nie trzeba jej temperować, reszta plusów za trwałość i wygląd. Piątki nie będzie, bo jednak jest troszkę za gruba i ta gąbka nadal mnie wkurza. Ale wiecie ja mam dziwne wymagania ;)

30 komentarzy

  1. A ja swoją podarowalam w rozdaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można i tak- wszystkiego przecież w pojedynkę nie ogarniemy :)

      Usuń
  2. Jestem pod ogromnym (pozytywnym) wrażeniem Twoich zdolności "makijażowych", oko wygląda wspaniale!
    AgA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie, choć i tak jeszcze muszę poćwiczyć :)

      Usuń
    2. Zgadzam sie. Taka cicha woda z tej naszej Pudernicy :-)

      Usuń
  3. Ja też nie lubie grubych kredek ani efektu ksero :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie lubi :) Jakościowo kredka jest dobra, tylko mogłaby schudnąć ;)

      Usuń
    2. ciekawy byłby tytuł kredka na diecie :P

      Usuń
    3. mozesz zaostrzyć końcówkę, ja tak robie jak jest za gruba :D

      Usuń
    4. Hehe chudnij z kredką :D

      Świecie- skorzystam z rady :)

      Usuń
  4. jakiego tuszu używasz? ładnie wydłuża rzęsy, chyba że masz naturalnie takie długie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam zielonego z Eveline, a rzęsy po mamie i podtuningowane odżywką Long4Lasches- recenzję tuszu i odżywki znajdziesz na moim blogu :)

      Usuń
  5. całkiem zacna ta kredka, potwierdzone info :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Co tam kredka, jakie neony na powiekach, szał:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli ta kredka jest taka, jaką kiedyś miałam to gąbeczkę można wyjąć, a pod nią jest taki ustrojstwo do ostrzenia kredki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. widziałabym ją w duecie ze sreberkiem na powiece :) też teraz rzadko sięgam po kredkę, czasem eyeliner w pisaku albo zwykły ten z wibo. A rzęsy to ostatnio i mi się zaczęły tak unosić, myślałam, że już skończyła się moc odżywki a tu jest coraz lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, muszę wypróbowac ze srebrem :)
      Eee moc odżywki ma niekończące się pokłady wspaniałości ;)

      Usuń
  9. Ładnie ta kredka wygląda, makijaż też piękny..ale te.. rzęsy ! Kuźwa <3
    A cienie przy załamaniu bardziej rozetrzyj beżowym cieniem/cielistym i będzie ekstra ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj rzęsy, rzęsy hehe ;)
      I dzięki za radę, na pewno skorzystam, bo też uważam, że za mało się roztarłam :)

      Usuń
  10. "W latach młodości" też nadużywałam czarnej kredki :P
    Mi się trafiła kredka w brązowym kolorze z drobinkami, używam jej na górną powiekę gdy nie mam czasu na dokładniejszą kreskę eyelinerem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brązowa zawsze się przyda, fajnie można taką łączyć z naturalnymi cieniami :)

      Usuń
  11. czarna kredka zawsze w łaskach, ależ co tam na kredkę będę patrzeć jak tu oczyska kolorowe i rzęsiska jak z reklamy :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon by: Panna Vejjs.