Menu

niedziela, 8 lutego 2015

Irytujące pytania o...związek.

Ostatnio opuściłam się z moimi celebryckimi przemyśleniami, tymczasem dostaję sygnały, że gawiedź czeka na więcej pisaniny. Nie martwcie się, pomysłów mi nie brak. Dziś przyjrzyjmy się naszym związkom, otoczeniu oraz wkurwiającym pytaniom o nasze prywatne sprawy. Z góry zaznaczam, że przedstawiam mój punkt widzenia, więc jeśli jesteś osiemnastoletnią mamą i jest Ci z tym dobrze, to nie mam nic przeciwko. Każdy ma swoje zdanie na każdy temat, nie rozumiem tylko dlaczego innym czyjeś postrzeganie świata nie leży.

Fotka z darmowego stocka.



Masz chłopaka...to kiedy zaręczyny?

Nigdy. Za 20 lat. Pojutrze. Co Cię to obchodzi? Ludziom się w dupach przewraca i dopytują, jakby ten szczegół z Twojego życia miał zasadniczy wpływ na ich egzystencję. Jeszcze lepsze są laski, które na forach i innych internetach dopytują jak zmusić faceta do zaręczyn. Szukają jakichś durnych porad, bo przecież są z facetem od roku, dwóch, pięciu, a on nie kupił pierścionka. Brawo, gratuluję- pierścionek podstawą udanego związku. Faceci szukają z kolei porad jak zamknąć gębę lasce, która ciągle niby od niechcenia domaga się kawałka złota, najlepiej z brylantem wielkości zaciśniętej pięści niedźwiedzia. Faceci dopytują kiedy jest odpowiedni czas na zaręczyny. Jeśli nie wiesz kiedy, to nie jest ten czas. Zdecydowanie. Jeśli będziesz miał pewność, że to ten czas, to nie będziesz szukał porad online. Jeśli facet ulegnie naciskom to jest cipą, jeśli kobieta naciska to jest chujem.
Nie ogarniam ludzi, którzy ciągle dopytują kiedy te wasze zaręczyny. Już tyle czasu jesteście razem, musicie się zaręczyć. Mus to się wysrać, drodzy państwo. Zaręczynowe złotko noszę od kilku lat, po dobrych kilku latach związku założyłam je na palec. Bez nacisków, bez szału, bez głupiego bukietu kwiatków, bez wieśniackiego klękania, bez sztucznych teatrzyków, bez rodzinnego spędu. Ja i on i deklaracja bycia razem. Nikomu nie mówiłam, nie chwaliłam się, nie wpierdoliłam miliona zdjęć na fb. Dopiero niedawno zmieniłam status związku na fejsie i to tylko dlatego, żeby Mohamedzi, którzy natrętnie do mnie piszą spierdalali :D 

Zaręczeni...to kiedy ślub?

Oooo na tym etapie jestem od kilku lat, ciągle tego słucham. I będę jeszcze trochę słuchać, bo mi się nie pali. Papierek. Jeśli sami przed sobą zadeklarowaliśmy, że się kochamy, to żadna instytucja tego nie zmieni, ani na lepsze, ani na gorsze. Przyjdzie czas to się pójdzie do USC i podpisze się papier. Albo wyskoczymy sobie na wycieczkę i wrócimy z aktem ślubu. Albo odbije nam jeszcze coś. Albo dalej będziemy sobie żyć tak jak żyjemy bez papierków. 
"Ale przecież każda dziewczynka marzy o pięknej, białej sukni. Ten dzień jest taki wyjątkowy..." Nie każda. Nigdy nie chciałam mieć białej sukni za kilka tysięcy, która pałęta się między nogami, błyszczy jak psu jajca i waży sto kilogramów, podczas gdy w dniu imprezy słupki rtęci pokazują 30 stopni. No, bo ślub bierzemy w miesiącu z literką "r" w nazwie, żeby się w małżeństwie powodziło, buty wystawiamy na parapet i inne brednie. Potem jest wielkie wesele. Zastaw się, a postaw się. Zaproś wujka, którego nigdy nie widziałaś na oczy. Wujek się napierdoli i będzie wynosił flaszki za pazuchą. Ciotka będzie lazła na szwagra chrześniaka kuzyna ojca. Sąsiad zaśnie z kluskami z rosołu na wąsach.  Ten dzień jest taki wyjątkowy. To tylko jakieś 30-40-50 tysięcy za całonocną imprezę z ludźmi, z którymi normalnie nie gadasz. Super. Nie moja bajka. Wolałabym te 40 tysięcy przepierdolić na fajnych wojażach, niż dać pić i źryć szwagra wujka ciotki syna kochanki sąsiada ojcu.

Po ślubie (albo już tyle jesteście razem)...kiedy dziecko?

Kiedy, kiedy? Zazwyczaj 9 miesięcy od poczęcia. Niby ślubu nie brałam, ale jestem już taka stara, że niektórzy atakują mnie w kwestii rozmnażania. Wiecie co usłyszałam niedawno od osoby hmm bez perspektyw, bez pracy, domu, wsparcia w mężu za to z kilkuletnim dzieckiem na czterech metrach kwadratowych? Że powinnam się pospieszyć, bo już mało czasu zostało mi na dziecko. Ryli? Ja pierdolę, ja nie dobijam do pięćdziesiątki, tylko do trzydziestki. Powoli ogarniam sytuację materialną, remontuję dom, żyję. Chcę nacieszyć się związkiem, łażeniem z gołą dupą po domu, wstawaniem w południe, chcę wyskoczyć w kilka fajnych miejsc. Mam ochotę na bycie sobą. Uwielbiam dzieci, ale cudze. Swoje będę kochać, ale wtedy kiedy ja ich  zapragnę, a nie zapragnie ich osoba, której małżeństwo wisi na włosku. Ta osoba miała wystawne wesele, drogą suknię, wymuszony pierścionek i ślub w miesiącu z literką "r" w nazwie. Ma dziecko, które nie szanuje ani rodziców, ani nikogo w swoim otoczeniu, a ma dopiero kilka lat! Ma męża, który jej unika i kredyt za wesele do spłaty.

http://www.quickmeme.com/meme/3sbecp


Jakże irytują mnie dociekliwi ludzie. Jakże miałabym ochotę powiedzieć im wprost "zamknij gębę, spójrz na siebie". Stety, niestety staram się taktownie wymigiwać od odpowiedzi. Albo mówię wprost- to moja sprawa. Obawiam się, że głupie pytania nigdy się nie kończą, a im głupszy jest pytający tym więcej chciałby wiedzieć. 

Jak wezmę ślub to wezmę, jak nie to nie. Jak zapragnę dziecka to urodzę dziecko. Bez szopek, bez ceregieli, bez wklejania fotek z usg na fejsie. 

Jeśli te wszystkie etapy macie za sobą i myślicie, że macie z głowy głupie pytania, to się mylicie. Potem zacznie się to...


Kiedy ktoś znowu zapyta mnie o moje życiowe plany, to dam mu link do tego posta. Najwyżej się obrazi. Mówi się trudno, nie będę się otaczać idiotami :D Jeśli macie ten sam problem- też możecie dać link nachalnemu pytaczowi, chyba, że wolicie dać w mordę :D

81 komentarzy

  1. skąd ja to znam.. :D Strasznie irytujące są te pytania. Brakuje tu tylko wpisu o stanie wolnym i natretnymi pytaniami.
    Zdjecie kota idealnie sie tu komponuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszzz choroba, zapomniałam o singlach! Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina :) Singlem byłam przed wojną to jakoś mi z głowy uleciało :)

      Usuń
  2. przeczytałam zamiast "Najwyżej się obrazi" - "Najlepiej niech się obrazi" :P

    moim zdaniem takie pytania są spoko jeżeli zachowany jest limit jedno takie pytanie od jednej osoby na okres przynajmniej roku. nie widzę nic złego w tym, że ktoś zapyta kiedy planuję ślub czy dziecko. jak nie chcę odpowiadać to mówię, że nie wiem. jak ktoś ma trochę oleju w głowie to zadowala się taką odpowiedzią i na minimum rok daje sobie spokój. no bo po roku sytuacja może ulec zmianie. jeżeli kogoś tak bardzo to interesuje za rok może spytać ponownie. ale absolutnie najgorzej jest kiedy jedno i to samo pytanie pada od jednej i tej samej osoby przy każdym spotkaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie niestety jest kilka osób w otoczeniu, które przy każdej okazji poruszają temat związku, ślubów i pięcioraczków :D Nie wkurzam się na osoby, które raz czy dwa razy spytają mimochodem, ale jak ktoś pyta w kółko o jedno i to samo to szlak mnie trafia :D

      Usuń
  3. no i bardzo dobrze ... co to kogo obchodzi, Twoje życie Twoja sprawa ... my też ciągle słuchaliśmy, ze mamy syna to córa by sie przydała - a no by się przydała i tak oto mamy trzeciego kochanego synka :) i nadal słyszę to teraz córka taaaa ciekawe kto mi da na to gwarancje hihihi ... chciałam mieć dziecko i mam a czy płeć ma znaczenie, fakt bardzo chciałam mieć córę ale widocznie nie dane mi to widocznie mamy z mężem więcej genów męskich i tylko sami chłopcy rodzić sie będą a drużyny piłkarskiej mi nie trzeba bo dalej dążyć do córki mam, no szkoda bardzo, a kto potem ich wychowa i nakarmi, pytam no kto ... tak wiec kończąc mój wywód mam troje dzieci i dobrze mi z tym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, dobilibyście do drużyny piłkarskiej i może wtedy pojawiłaby się dziewczynka hehe ;) Machnij ręką na tych "mądrych" co to wszystkie rozumy pozjadali, ludziom nie dogodzisz :)

      Usuń
    2. już dawno to zrobiłam :D

      Usuń
  4. Zmiana statusu nic nie da w kwestii Mahomedów - mam status,wyświetlam się jako ŻONA a i tak ciągle jakiś się pojawia:-)
    Ja zaręczyn nie miałam,na ślub zdecydowalismy się przechodząc koło urzędu SC bez żadnej pompy etc.
    Niestety w wesele dałam się wrobić - teściowej.Mi wystarczył by obiad ze świadkami i rodzicami ,taniej,praktycznej i kuźwa takie piękne klęski widziałam ,które później spokojnie na nie jednej imprezie bym mogła założyć,A tak co?Suknia na raz,kasy kupa na wesele ,rzeczony wujek alkohol wynosił za pazuchą ,ba!mało tego cioteczki-kuchareczki jedzenie pokradły:-)
    Nie żałował by czlek przecie,wystarczyło zapytać a nie po reklamówkach wynosić:-)
    Do tego tak jak piszesz - gorąco,suknia ciężka .
    A i jak by nie patrzeć,teraz bez tego ślubu łatwiej było by czmychnąć:-)
    Tak,tak ludzie zawsze się dopytują.Najpierw było kiedy dziecko a przy drugim,że wpadka.
    Olać wszystkich dociekliwych i tyle:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olać. Zgadzam się :)
      Ale Cię teściowa zrobiła no...ale trudno, popij wodą, mam nadzieję, że cioteczki-kradziejeczki dostały sraki z przejedzenia :D

      Usuń
  5. Samo życie! Ostatnio po 3,5 roku bycia w związku mój brat oświadczył się swojej dziewczynie. Nie wiem, jak jest to w Twoim otoczeniu, ale u mnie ostatnio wszyscy dostali na głowę jeśli chodzi o szybkie zaręczyny i śluby (zaręczyny po 6 miesiącach związku, ślub po kolejnych 6). I nie mówię, że to źle, róbta co chceta, jak chcecie się zaręczyć po 6 miesiącach to alleluja i do przodu, ale ile oni się nasłuchali od tych narzeczeństw! Ciągle tylko, że teraz najwyższa pora, żeby oni też się zaręczyli, że już tyle czasu są razem, więc czemu na jej palcu nic nie błyszczy itp. I jak tu się potem cieszyć z tego dnia? Jak potem nie czuć, że to było wymuszone przez wszystkich dookoła? Teraz ja się nasłucham, bo z moim M. jestem od 3 miesięcy, więc już niektóre mi wyliczają, że jeszcze 3 i też by się jakiś pierścionek przydał. Przydałby się! Ale im - dobry psychiatra. Więc droga Niewyparzona, rozumiem Twoje frustrejszyn i proszę o więcej takich życiowych wpisów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurwa mać, to u mnie aż takiej nagonki nie ma, Ty to masz dopiero przejebaneeee :O

      Usuń
  6. jestem na etapie: Jedno dziecko - To kiedy następne? i Już najwyższy czas!...
    i wisi mi to :) co bym nie powiedziała/zrobiła i tak będą kolejne pytania, więc olewam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mów, że za rok. Ja tak odpowiadam na pytanie z weselem. Za rok, za rok jest co roku :D

      Usuń
  7. Jestem po ślubie dobrych kilka lat, mam 4-letnie dziecko i non stop, dosłownie NON STOP słyszę z każdej strony pytania o drugie dziecko, o rodzeństwo a jak mówię, że w ogóle to dopiero się zaczyna jazda pt:"TY EGOISTKO".. mam dreszcze jak tego słucham, jak o tym myślę - staram się jak moge unikać tego typu pytań i tematów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty egoistko jak możesz chcieć tylko jedno dziecko i zapewnić mu jak najlepszy byt i wychowanie :D Nie lepiej mieć dziesiątkę dzieci i żyć w biedzie? heh... co za ludzie :)

      Usuń
  8. Mnie ciągle pytają, kiedy drugie dziecko... CIĄGLE! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak kiedy- 9 miesięcy od momentu poczęcia heheh :D Niech spadają :P

      Usuń
  9. no przezajebisty punkt widzenia! Totalnie się z Tobą zgadzam, chociaż nie jestem kobietą :) Nienawidzę jak ktoś wpieprza mi się w życie, ze swoją staroświecką mentalnością i biadoli mi o tym co powinienem zrobić, kim powinienem być, jak powinienem się zachować.. I jeszcze co do fb - jak widzę te wszystkie posty (Zaręczył się/Wzięła ślub/ Oczekuje dziecka) - patola konkretna. Serio. Rzygam tym.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi rzygać razem z Tobą, co jest dziwnym zjawiskiem, bo w sumie to nic nie piliśmy no nie? ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. no jeszcze nie, to fakt.

      Usuń
    3. Może kiedyś będzie okazja :)

      Usuń
  10. Wydaje mi się, że osoby, które nie są zadowolone ze swojego życia lubią zadawać najwięcej pytać i dawać najwięcej porad. O tym jak super mieć męża, jak świetnie im się układa, jakie ich dziecko jest cudowne/grzeczne/szanuje innych. To nic, że (z reguły) mąż jest zwykłym dupkiem, nic się nie układa bo ze sobą nie rozmawiają ew. trwa wieczny monolog jednej ze stron, a druga przytakuje, a dziecko jest rozpuszczonym bachorem, który ma za nic zasady i innych ludzi...
    Nie biorę pod uwagę pytań osób, które szanujemy i lubimy bo z reguły pytania od takich osób nie drażnią. Istnieje gruba, konkretna kreska oddzielająca wścibskich od zaufanych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ten wpis, pudernica ładnie tam podsumowała pozronie idealne rodzinki i mężów-buców :)
      http://niewyparzonapudernica.blogspot.com/2014/02/perwersfekcyjna-pani-domu.html

      Usuń
    2. No dokładnie co innego jak Babcia raz na dwa lata mimochodem rzuci, kiedy będą prawnuki, a co innego jak wścibska menda nie ma innego tematu prócz biadolenia nad Twoim życiem :)
      I faktycznie Kamila dobry link dodała ;)

      Usuń
  11. Ten akapit z dzieckiem - jak ja to rozumiem! To widmo 30-tki ciąży nade mną jak topór nad ofiarą kata, ale ja też na razie nie mam czasu i ochoty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to pali się? Dziecko ma mieć szczęśliwych rodziców, wypoczętych i ogarniętych, a nie łąpu capu, bo o już czas goni :D

      Usuń
  12. Ha ha,a ja mam parke i jestem po slubie! :-) Wygralam i mam spokoj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym szostke w lotka trafila ;-) Taka ze mnie konformistka :-) A szczerze to nie warto sie tym przejmowac. Trzeba miec to w dupie,bo nigdy ludziom nie dogodzisz,zawsze cos znajda.

      Usuń
    2. Ja mam w dupie, ale i w dupie znajdą, takie to mendy heheh ;)

      Usuń
    3. Racja :-) Nie podam wiec innej lokalizacji bo jest rownie interesujaca ;-)

      Usuń
  13. Klęknięcie jest wieśniackie? Jejku, mi by było przykro, gdyby mój facet nie klęknął przy zaręczynach, jestem zwolenniczką tradycji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak zaznaczyłam na początku wpisu- to tylko mój punkt widzenia, nie widzę nic złego w tym, że ktoś lubi inaczej :) Ja tylko nie lubię jak ktoś mi mówi, że tak jak ja lubię, to jest złooooo ;)

      Usuń
  14. Mnie pytali, ale juz nie pytaja:p

    Najgorsza byla babcia meza mojego:p choc my to i tak mielismy lepiej niz jego brat z zona - 3 lata po slubie, wlasne mieszkanie, oboje maja dobre prace, a dzieci?:D i na kazde swieta sluchaja, ze sa pewnie bezplodni:p no coz. Nas to ominelo, bo w sumie bralismy slub na studiach i raz Andrzej babci tam powiedzial, zeby nie wkurzala takimi pytaniami, bo wiecej nie przyjedzie i zaglosuje na korwina haah:p od wtedy byl spokoj;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korwin straszakiem na babcię heheh dobre :D
      A z taką gadką o bezpłodności to juz przegięcie, bo co jeśli jakaś para stara się o dziecko i faktycznie ma problem...porażka i bardzooo przykra sytuacja...

      Usuń
  15. Niestety w naszym kraju wciąż nieprzychylnie patrzy się na konkubinat (już sam ten wyraz jest taki brzydki, niemiło nacechowany, a kocia łapa nie lepsza ;p) bo - jest przekonanie społeczne, że taki związek prędzej czy poźniej się rozpieprzy, ale ważniejsza jest kwestia debilnych praw, które zmuszają do ślubu po to, byś mogła zapytać lekarza o pierdołę, odwiedzić w szpitalu, wziąć wspólny kredyt czy ułatwić sobie życie wspólnym PIT. Nie masz kasy weźmiesz ślub w USC tylko wy i świadkowie to potem rodzinka i oddani przyjaciele obrażeni (no co ty nawet mnie nie zaprosiłaś?zobaczysz też cię nie zaproszę). Co do dzieci to ja ich nie chcę i nie dam sobie niczego wmówić.Jakim prawem ktoś by chciał rządzić moim ciałem (bo to JA miałabym rozerwany dół, +20 kg, rozstępy, brak czasu na cokolwiek i zszargane nerwy i otępiały słuch od ryków co noc),śmieszne jest też to,że takie osądy wygłaszają najczęściej stare panny. Mój partner też nie chce, na szczęście jesteśmy co do tego zgodni i wolałabym iść na piechotę do Holandii (bo u nas kościół musi się wpierdolić,a no tak i nie masz ślubu kościelnego to jesteś nikim) i zbieram na podwiązanie. Wiem,że to co piszę jest kontrowersyjne i np. jak ojciec oglądał mieszkanie i wspomniał że bedziemy mieli pokój dla maleństwa to wolałam przemilczeć niż wygłosić swój pogląd, ale uważam że lepsze moje podejście niżwymienione 18 letnie,szczuplutkie mamusie na ławce/murku z wózkiem i fajką.Przepraszam wszystkie komentujące mamy oraz ciebie jeśli napisałam za ostro. Wgl ciebie to bym chciała za kolezankę, jesteś chyba 1 z niewielu kobiet które z miejsca bym polubiła ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo konkubinat to jest jak on pije i ją bije heheh :D Taki stereotyp hehe, dlatego do mojego Niemęża mówię Niemężu, a nie per Konkubencie heheh :D
      Moim zdaniem decyzja jaką podjęłaś nie jest kontrowersyjna, nie dla mnie. Masz prawo do swojej macicy. Partner jest tego samego zdania co Ty, więc co w tym złego. Świadoma, dojrzała decyzja. Nie każdy jest stworzony do bycia mamą czy tatą.
      PS.Fajnie, że daję się lubić ;)

      Usuń
    2. Co do Kościoła... Chciałabym jeszcze wspomnieć że jeśli nie masz ślubu kościelnego to nawet dziecka ochrzcić xiądz nie chce. Kilku moich znajomych brało ślub kościelny właśnie dlatego...
      annn

      Usuń
    3. To też prawda. Moi znajomi spotkali się z czymś jeszcze lepszym- jak chcą chrzest nieślubnego dziecka, muszą dopłacić :O
      Poszli do innego księdza i to takiego prawdziwego, chyba jednego z nielicznych, który serce ma na dłoni, powiedzieli o sytuacji i ten ksiądz ochrzcił, nawet pieniędzy nie chciał, para zapłaciła symbolicznie, bo im było głupio.

      Usuń
  16. Skąd ja to znam.... zanim się hajtnęliśmy chodziliśmy ze sobą 8 lat :) Więc pytania o przyszłość znam, aż za dobrze i nie cierpię ich tak samo jak wszyscy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z Niemężem od prawie 10 lat...także już swoje się nasłuchałam i jeszcze pewnie nasłucham :)

      Usuń
  17. Przerabiałam większość tych pytań dopóki nie wyjechaliśmy za granicę :D Tu gdzie mieszkam nikt nie pyta kiedy to,albo kiedy tamto ( no chyba,że ciekawscy Polacy ) A związek nie ślubny można spokojnie zgłosić jako związek partnerski i jest odbierany tak samo jak ślub,tyle że bez zmiany nazwiska :)
    Życzę jak najmniej wkurzających pytań :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety spora grupa rodaków ma jakąś przycofkę we łbach :D
      Nazwisko to w sumie bym zmieniła, bo moje jest chujowe heheh, ale nie będę robić balu na sto par, bo mi moje nazwisko nie leży ;)

      Usuń
  18. Niestety wielu Ludzi chce podciągnąć życie innych do swojego, nieważne czy jego życiowa przygoda się udała czy nie... czy ślub był dobrym rozwiązaniem czy gwzdziem do trumny.. to nie ważne, osoba pytająca nazywana przezemnie Pytajnikiem postrzega swój wybór jako najlepsze cel, uważa ,że wszyscy powinni mu zazdrościć i za wszelką cenę dorównać...

    Mnie śluby nie rażą, nie mam nic przeciwko zalegalizowaniu w dokumentach pary, ale nienawidzę wesel, dla mnie jest to zlo konieczne... slub tak , ale tylko wtedy kiedy tego chce dwójka ludzi bioracych w tym udział, nie ciocia, babcia, sasiadka, pies mieszkajacy w innym wieżowcu... nic innego nie wchodzi w grę... ślub świadomy, magiczny nawet i we dwoje...

    Czy są mi zadawane pytania kiedy ślub ?, kiedy dzieci ? itd. ? TAK, standardowo 2X dziennie i to w pracy...
    czy ślub planuję ? nie planuję ;)
    i piszę to panna w prawie 8 letnim związku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ja strasznie zazdroszczę...szczególnie tym, którzy się pięknie wpierdolili w super związki i teraz mnie pouczają heheh ;)
      Wesele to mi się tylko z jednym kojarzy z filmem "Wesele" Smarzowskiego i sraczką po zielonym bigosie hehe ;) Nie mam nic przeciwko jeśli ktoś lubi, ale sama jakoś bym nie chciała takiego spędu :)

      Usuń
  19. Mam bardzo podobny punkt widzenia. :) Zaraz po maturze zamieszkałam z moim facetem i po prostu byliśmy ze sobą, bo tego chcieliśmy, nie planowaliśmy żadnych zaręczyn, ślubu czy dziecka, ale wyszło jak wyszło i kiedy okazało się że jestem w ciąży rodzina zrobiła na nas nagonkę, że musimy się ochajtać, bo jak to tak można... Zdesperowani(nagonką rodziny) zgodziliśmy się na ślub cywilny w gronie najbliższej rodziny(rodzice, babcia i nasze rodzeństwo) oraz świadków. Wszystko byłoby pięknie gdyby na ten ślub nie wjebała się moja znienawidzona ciotka xD a dodatkowo babcia męża ciągle podkreślała, że to tym czasowo i że mamy wziąć później ślub kościelny(śmiałam się w duchu i mówiłam sobie: daj mi kase, to zrobię i ślub w kosmosie). Na szczęście było minęło o wesele już się nikt nie upomina(choć zdarzyło się, że będąc na czyimś weselu pytano nas: a kiedy wasze wesele(tak jakby chcieli powiedzieć: 'my was zaprosiliśmy, to wy też musicie..')?-no bo przecież każdy sra kasą, albo chce brać kredyt na 10 lat na to gówniane wydarzenie i jeszcze oglądać swoją znienawidzoną ciotkę xD). Teraz jedynie od ok 5lat(mój synek ma już 6lat) jestem zasypywana pytaniami: kiedy następne, czemu tak późno a my nie mamy 2 dziecka, itp... Raz bardzo nie miło odpowiedziałam coś w stylu: czy moje życie się nie liczy i czy mam się wykończyć psychicznie żeby was wszystkich zadowolić, to miałam spokój na jakiś czas, ale pytania powracają, bo tak samo 30 się zbliża wielkimi krokami i jak to tak można... W dupie mam opinie innych, 2giego dziecka mieć nie będę, bo nie chce i już, co nie zmienia faktu, że bardzo kocham mojego synka i męża! Tak samo pierdolonego wesela nie będzie. Ale muszę przyznać, że ślub cywilny nie był aż taką złą opcją, wspólne nazwisko(ogólnie sama miałam beznadziejne, więc to duży +), rozliczanie PITu itp przydaje się w codziennym życiu, byle by to była wasza decyzja, a nie rodziny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mam nic przeciwko ślubom, może być i kościelny jak ktoś lubi, ale wesele...fujj to nie dla mnie :)
      Tak, wykończmy się byle tylko ludzi zadowolić- super opcja hehe :D

      Usuń
  20. Mnie na szczęście nikt o takie rzeczy nie pyta, ale może dlatego że jestem odludkiem i rodzina rzadko mnie widuje, a kiedy już, to praktycznie się nie odzywam i chyba im głupio zapytać o cokolwiek poza "jak tam na uczelni". Mam nadzieję że nigdy nie przeżyję bombardowania pytaniami o ślub i dzieci. Nie zgadzam się jednak z jednym - piszesz tak jakby to zawsze kobieta naciskała na zaręczyny, a sytuacje są różne, nie każda dziewczyna ma parcie na to, żeby jej wsadzić na palec pierścień końca wolności. Zaręczyny powinny być wspólną decyzją, a nie tylko faceta "tak, jestem gotowy". A co jeśli dziewczyna nie jest albo nie chce czekać pięciu lat aż sytuacja się wyklaruje? Ma prawo. Tak samo nie uważam żeby oświadczyny w wyjątkowej scenerii i z kwiatami były czymś złym. Sama jestem jeszcze baaaaaardzo daleka od myślenia o zaręczynach, ale chciałabym aby była to szczególna chwila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz zawsze dziewczyna może powiedzieć "nie" ;) A tak serio, rozumiem, że się nie zgadzasz, bo to tylko moje poglądy, a każdy ma prawo myśleć po swojemu. Faktycznie nie zawsze dziewczyna naciska na pierścionek, ale jak przejrzałam fora to mi się włos na głowie zjeżył :) Ja generalnie nie lubię dostawać kwiatów, to dlatego napisałam, że kwiatki są niefajne ;) Lubię słoneczniki, bo mogę je zjeść ;) Dobra, czasem kupuję hiacynty na wiosnę, żeby mi pachniało, albo tulipany w Lidlu heheh ale to tak sama z siebie, mój Niemąż wie, że mi się kwiatków nie kupuje, tak już mam ;)

      Usuń
  21. Boze, dzieki Ci ze nie mam takich dopytliwych w mom otoczeniu. Co prawda niektore ciotki przy spotkaniu spogladaja na brzuch, bo juz pol roku od slubu minelo! ale maja na tyle taktu ze o nic sie nie pytaja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu pól roku po ślubie to już roczne dziecko powinno być hehe ;) No niestety mam takich wścibskich w otoczeniu, może nie jest ich jakoś dużo, ale są wystarczająco upierdliwi ;)

      Usuń
  22. Ja mam już spokój bo przecież i mąż jest i parka jest ;p Ale z perspektywy czasu myślę sobie, że ze ślubem mogliśmy poczekać- tylko wszystkich by szlag jasny trafił, że dziecko a ślubu nie ma- i ja taka młodziutka, głupiutka poddałam się temu prądowi przygotowań ślubnych. A teraz wiem, że jakbym była starsza, silniejsza, bardziej pewna siebie to całkiem inaczej bym wszystko zorganizowała- a tak był ślub taki jak sobie mój teść zażyczył.

    A dzieci- słyszałam pytania o drugie dziecko, ale zawsze mówiłam, że nie teraz. Wszystkim tak mówiłam, a w końcu sama poczułam, że teraz :) I była niespodzianka ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możecie sobie zrobić odnowienie przysięgi małżeńskiej po swojemu ;)
      A z dziećmi to wiadomo- jak się poczuje impuls to się majstruje, a nie bo ktoś sobie życzy :)

      Usuń
  23. jesteś genialna :D uwielbiam Cię czytać, naprawdę :D co z tego, że mam marne 17 lat, chłopaka od roku, do zaręczyn mi daleko, a do ślubu dwa razy dłuższa droga, nieźle się ubawiłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przynajmniej wiesz teraz co Cię czeka i jakie pytania mogą stanąć Ci na drodze ;)
      Dzięki :)

      Usuń
  24. Zajebiscie popieram! Jestem z chłopakiem 6 lat, mieszkamy razem od 1.5 roku. Najbardziej mnie dziwi, że to koleżanki najczęściej mnie pytają, kiedy zaręczyny, a same jakoś się nie kwapia do tego albo raczej ich faceci tego nie robią! No szlag mnie trafia. Tak samo z dziećmi. Byłam u babci chłopaka, a ona wyciąga jego komplecik zrobiony na drutach z chrztu świętego i mówi, że jak za rok skończę studia to mamy się pobierać i robić dziecko, komplecik będzie jak strzelił! Myślałam że wyskocze przez okno z 10 piętra :D a tak serio, wszystko jest dla ludzi, chciałabym się zaręczyc, wziąć ślub (ale nie taki właśnie jak napisałaś, z milionem nieznanych osób, chlaniem i jedzeniem, rzyganiem w kątach i w ogóle... Tylko skromny normalny ślub bez żadnych kurwa tańców pojebańców, bo ja nawet tańczyć nie umiem), mieć KIEDYS dzieci, ale mam 23 lata ledwo, a przez takie gadki otoczenia mam uczucie, jakbym już przekwitała i najlepsze lata na rozmnażanie się zmarnowała. Porażka totalna. A najlepsze, że w samej grupie na studiach miałam 6 lasek w ciąży. Teraz też nie lepiej. Wszędzie z brzuchami, na fejsie sypią się zaręczyny, statusy, oczekiwania dziecka. Serio, ludzie, serio?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tańce pojebańce hahah dobre hasło :D Ale i tak najgorsze są oczepiny i nabijanie z podpitych gości bleee :O
      Ale, że jak to nie wzięłaś kompleciku? Byłby jak znalazł za...eee...5,7,10 lat heheh ;)
      Nie mam nic przeciwko szybkim brzuchom czy innym zaręczynom, ale na litość boską czemu jak ktoś chce z tym poczekać to organizowane są nagonki? Chcesz- urodź, chajtaj się, rób co chcesz, ale nie wymuszaj tego samego na innych. Ach Ci ludzie ;)

      Usuń
    2. A też jak szybko dziecko, szybko ślub to druga połowa ludzi "na pewno wpadka, na pewno się rozwiodą, to na pewno nie przetrwa, blablabla" zawsze źle :D i zawsze dupę ktoś obrobi. Rodzinka i życzliwi zawsze wiedzą lepiej ;)
      Cieszę się że tańce pojebańce się spodobały :D

      Usuń
    3. Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził :D
      Tańce pojebańce dopisuję do mojego słownika ;)

      Usuń
  25. hehehe to wyobraź sobie co się dzieje jak bierzesz ślub, rodzisz dziecko a potem cię "mężulek" w ciula robi i przed 30tką jesteś rozwódką z dzieckiem (: to dopiero jest jazda bez trzymanki! Albo zadają ci pytania z pupy, albo milczą wyniośle boś przecież trędowata! Jak zaszłam w ciążę z obecnym partnerem to się wszyscy pytali "ale jak to?" i nie wiesz czy nie wiedzą jak się dzieci w kapuście znajduje, czy może istnieje wiedza dla wtajemniczonych, że po rozwodzie człowiek staje się bezpłodny a ja tego nie wiedziałam i mi się dziecka zachciało! No i że jak to teraz? "tak bez ślubu?", "przecież cię zostawi!" nooo siuuur bo jak miałam ślub to mnie nie zostawił przecież q: kocham ludzi!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać rozwódka w związku to ufo hehe ;) To tak jakby człowiek nie miał pozwolenia na bycie szczęsliwym, masakra...
      Ja bym tym wszystkim ludziom gęby pozaklejała normalnie :P

      Usuń
  26. Twój blog jest przezajebisty :D Świetnie piszesz! I bardzo trafnie, zgadzam się ze wszystkim. :)

    Pozdrawiam i na pewno będę zaglądać. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wow, ubrałaś w słowa ostrzej to, co ja próbuję dać do zrozumienia moim rodzicom od jakiegoś czasu...
    Bo chociaż do tej chociażby "magicznej" trzydziestki jeszcze spory kawałek, ja młoda jestem, to ojciec już napomyka niby to "przypadkiem" o wnuczkach, rozwodzi się, jak to mi tu w domu na pewno dobrze i gdzie bym ja lepiej miała(no, na przykład mieszkając samej, bez rodziców nad głową) no i jak słyszy o czyimś weselu to od razu zaznacza, ze takie fajne, że cała rodzina była, takie wystawne i w ogóle...
    A ja spokojnie sobie studiuję, z facetem jestem od prawie 3 lat, na naszych warunkach(to też jest bolączka, bo jak to, żeby dziewczyna zawsze tylko do chłopaka i to tak rzadko, przecież to jakiś nienormalny związek), za dziećmi nie przepadam, poza tym jeszcze bardzo wcześnie, nie znoszę wesel, widzę je dokładnie tak jak opisałaś no i nie jestem wierząca, więc ślub jeśli kiedyś w ogóle to cywilny.dla mnie pójście do kościoła to byłaby hipokryzja, ale ojciec na samo wspomnienie o tym gotów się jest obrazić.
    Także podejrzewam że w życiu czeka mnie niestety niejedna przeprawa, bo prawdopodobnie rodzina będzie naciskać, a nie daj borze iglasty się ktoś na mnie obrazi, że nie żyję według jedynej słusznej prawdy i scenariusza. Pociesz mnie to, że jak widać w myśleniu nie jestem sama :D

    A, jeszcze co zabawnego a propos dzieci - wiele osób, zwłaszcza rodziców/dziadków/ciotek/itd. uważa że nadrzędnym celem naszej egzystencji jest urodzenie dzieci. Moja matka też się okazuje tak sądzi, sama mi to powiedziała kiedyś - celem życia kobiety jest urodzenie dziecka. Celem bycia z kimś jest posiadanie dziecka. Niechęć do tego jest niezdrowa. Ludzie by wyginęli...i tak dalej i tak dalej. Przeraża mnie to, bo wychodzi na to, że powinno się mieć dziecko, którego celem też stanie się w przyszłości posiadanie dziecka. Lub dzieci. Co tam po studiach, marzeniach, podróżach, ambicjach, miłości - nie, mają być dzieci. Które wychowamy tak, żeby też miały dzieci. -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff czeka Cię długa i ciężka przeprawa, albo obrażona rodzina, życzę powodzenia...
      Niektórzy myślą, że ich wzorce są jedynymi słusznymi. Ale najważniejsze, żebyś to Ty była szczęśliwa, wszystkich nie zadowolisz, nie ma mowy. Pogadają, pogadają i kiedyś przejdą na porządek dzienny z Twoimi poglądami. Wkurwienie im minie, a Ty będziesz sobie spokojnie żyła według własnych zasad.

      Ehhh... dzieci nie są złe, jeśli ktoś chce niech je ma, nawet tuzin, ale dzieci to żaden życiowy cel. Myślę, że najważniejsze to być szczęśliwym. A jak kiedyś dzieci wylecą z rodzinnego gniazda to co potem? Nic tylko iść się powiesić, bo przecież już nie ma po co żyć ;)

      Usuń
  28. Podpisuję się rękami i nogami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, że tak wszystkie członki na raz wymierzone we mnie? :D

      Usuń
  29. Bardzo fajny post, miło się czyta Twojego bloga. Będę zaglądać :)
    Pozdrawiam,
    Kari z www.artyouready.com <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i oczywiście zapraszam w odwiedziny :)

      Usuń
  30. Ja to chyba na innej planecie mieszkam: nikt nas nie pytał o zaręczyny, ślub a teraz mimo, że już ponad 3 lata po ślubie to nie ma pytań o dziecko i super :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Przerabiam ten zestaw w różnych konfiguracjach za każdym razem, gdy tylko zdecyduje się odwiedzić rodzinkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz im wprost, że nie masz zamiaru rodzić dzieci, może zrozumieją ;)

      Usuń
  32. uwielbiam takich ludzi-wariatów jak Ty, bo sama taka jestem. Jakbym czytała swoje myśli :] pozdrawiam. Czarownica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam Czarownico :) Masz czarnego kota ? ;)

      Usuń
  33. he he... no jeszcze nie mam, ale posiadam już czarną miotłę do latania o silniku 1.9 TDI ;]

    OdpowiedzUsuń
  34. Mnie ostatnio teściowa z jej "kumami" coraz bardziej nękają o wesele i dzieci. Myśli, że wyprawię jej wielką potańcówkę w remizie, żeby mogła kupić szpilki z brokatem, bordową kiecę i obtańcowywać wszystkich wujasów. Jeszcze bardziej nachalna jest jeśli chodzi o wnuki, mam wrażenie że najchętniej wlazłaby nam do łóżka. Czasami jej komentarze to taka żenada, że nie wiem czy mam się zapaść po ziemię czy zakopać tam teściową. Teksty typu "to co on nie wie gdzie co wsadzić?" przy niedzielnym rosole z 5 kg korpusów martwego ptactwa to norma. Ostatnio jeszcze nęka nas o mieszkanie i inne "sprawy organizacyjne". Jak powiedziałam, że marzy mi się domek ale bez żadnego badziewia tylko sama trawka jak na Wembley, bo zamiast grzebać w ziemi i hodować jakieś forsycje, dalie i sralie wolę sobie klapnąć na leżaczku z dobrym drinkiem. Oburzyła się strasznie i zaczęła biadolić co to ma za synową :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mam zamiar pozbyć się badziewia z ogródka i wszędzie walnąć trawę i już się boję i nie wiem jak się do tego zabrać ehhh, nie wiem czy w tym roku się wyrobię organizacyjnie :O
      A co do tych bab, ja znoszę do pewnego stopnia, taktownie wyjaśniam mój punkt widzenia, ale jak to nie pomaga- to mówię wprost. Czasem tydzień spokoju, czasem więcej...myślę, że jak kilka razy powtórzymy to możeee się czegoś nauczą...mam nadzieję. A jak nie to pójdę na noże ;) No może na "kurwy" typu- " a odpierdol Ty się kurwa ode mnie ile razy mam powtarzać? Nie życzę sobie wpierdalania w moje zycie", no jak to juz nie pomoże to chyba tylko się modlić ;)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.