Menu

wtorek, 24 lutego 2015

Ale Ale Alessandro, ale ale ale ładny- lakierowy niezniszczalny

Ostatnio powróciłam do malowania paznokci. Chyba dlatego, że szkoda mi było, że moja kolekcja lakierów się kurzy, a ja nie lubię marnotrawstwa. Nie dość, że lakiery przestały zarastać zapomnieniem, to jeszcze kolekcja mi się ciągle powiększa. Los tak chciał. Niedawno wygrałam na fejsie lakiery od Alessandro. Kolory, mimo iż wybrane losowo, spodobały mi się od razu. A skoro mi się spodobały, to chcę Wam o nich kilka słów napisać i pokazać fotki malunków. 



Alessandro Nail Polish nagellack vernis a ongles, kolor Sunday Rose- Happy Coral oraz Red Stars- Poppy Red. 5 mililitrów we flaszce.

Kilka słów o nich. Niewielkie buteleczki, kolory nasycone i nawet jedna warstwa daje radę i nie smuży. Pędzelki krótkie, no bo jak niby zmieściłyby się długie, skoro butelczyny niewielkie ;) Mimo krótkości szczot- malowanie idzie sprawnie. Nie mam nic do zarzucenia tym lakierom. Schną w normalnym tempie, ale ja i tak przeciągam topem, który jest też odpowiedzialny za szybkie schnięcie. Największy plus gamoni to ich trwałość. Ponad tydzień się trzymają bez większych uszkodzeń, nawet czubki paznokci wolno się wycierają. Jest łał. Wyśledziłam na stronce, że koralowy lakier kosztuje 17 złotych, czerwony 18. Jak na lakier to sporo, biorąc pod uwagę jakość- cena adekwatna. Jeśli nie jesteście sępami, jeśli lakier w tej cenie nie jest dla Was wyzwaniem- polecam, bo odcienie i trwałość-  na najwyższym poziomie. 


Najpierw zajmiemy się Niedzielną Różą. Ten lakier trafił jako pierwszy od moją strzechę i od razu poszedł w ruch.


Kolor piękny, kojarzy mi się z herbatnikami. Troszkę nude, troszkę brzoskwinia, ciężko określić. Ładny. Pierwszy lakier w tym odcieniu w mojej kolekcji. Elegancki odcień, subtelny, na każdą okazję.


Ciężko mi było uchwycić jego faktyczny kolor, w rzeczywistości jest mniej pomarańczowy, bardziej delikatny. A kropki? A wiecie, muchy się zaczęły budzić, wiosna idzie i tak jakoś wyszło hehe ;)


Do drugiej wariacji użyłam czerwieni. Dopomogło mi złoto z Pupy i czerń z Maybelline. Przyznaję, że kropki z pierwszego malunku to też ten sam czarny lakier. A Pupa jak to Pupa, mam ją od dawna, ale rzadko używam, bo jakoś ze złotem mi nie po drodze, choć przyznaję, że kolor sam w sobie jest rewelacyjny.


Wyszły takie malunki. Nadal drży mi ręka przy robieniu kresek, ale jest lepiej. Ciekawy przypadek Benjamina Buttona- cofam się do młodzieńczych lat i łapy mniej latają, choć jeszcze drżą ;) 


Jeden trójkącik jakiś nie równy, ale udajemy, że tego nie widzimy ;) Czerwony lakier ma oryginalny kolor. Czerwony, ale rzeczywiście jest to czerwień jaką mają maki. Nie jest krwisty, tylko taki delikatnie wpadający w pomarańcz, chociaż to też nie jest dobre określenie, bo wciąż jest to kolor czerwony. Wyjdźcie na jakieś pole kiedy będą kwitły maki. Popatrzcie na te maki. Nie na to! To chabry kurrrr, maki! O te, te, czerwone kwiatki z delikatnymi płatkami. No, to taki odcień właśnie ma ten lakier.

Na koniec jeszcze przypominam, że na fejsie ruszyłam z rozdaniem. Do wygrania kolagen w kapsułkach, w którym pokładam ogromne nadzieje. Do wygrania dwa zestawy, po dwa opakowania. Warto kliknąć KLIK KLIK KLIK

14 komentarzy

  1. Jak przeczytałam "złoto z pupy", to padłam :D :D Jestem sępem, 17 zeta za lakier nie straszne mi, no ale za 5 ml?
    Brzoskwinka mnie nie powaliła, ale wzór kropeczkowy ujął za serce, bardzo takie lubię.
    Za to ta strażacka czerwień ładniusia! Z trójkątami wygląda przyjemnie, kiedyś sobie takie zrobię! Jak przestaną mi się trząść łapska.
    Bo od drążych rąk specjalistką to jestem ja, nawet przy malowaniu na jeden kolor się upaćkam po łokcie i mam dużo zmywania, a co dopiero przy wzorkach! Dlatego zaczęłam malować, żeby to jakoś ogarnąć. No i jak coś, to maluję farbką akrylową, żeby łatwo umyć, w razie wtopy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś kiedyś miałam takie farbki, już nie pamiętam czy mi nimi szło czy nie? W każdym razie pewnie już dawno zaschły ;) Chyba, że poszukam- a może jeszcze dobre?

      Usuń
  2. Zarąbista ta czerwień! Brałabym! Szkoda, że ostatnio mi się rozdwajają strasznie pazury i maluje je tylko odżywką.. :s
    Keira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie Eveliną regenerowałam stopne paznokcie i super jest- ta 8 w 1 czy ileś tam w jednym ;) Niby psioczą, że ona jest coś nie tego, ale u mnie się sprawdziła :)

      Usuń
  3. mam cichą nadzieje na tą czerwień tym razem bo cosik mam dostać ale co to sie okaże :) malunki świetne i potwierdzam lakierki są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki razem z Tobą :)

      Usuń
    2. przyszedł prezencik :) śliczna czerwień i krem do rąk :) jutro coś zmaluję :D

      Usuń
    3. Widziałam, widziałam :) Kremik też jest fajny, taki śliski, zimowy :)

      Usuń
    4. no mam nadzieje coś dziś nim zmalować a kremik mam nadzieję że troszkę pomoże moim łapkom bo cosik sie zniszczyły :(

      Usuń
    5. Jak zmalujesz to się pochwal, krem dziś będzie miał wyzwanie, bo będę łazienkę Cilitem z chlorem czyścić, a ja nie umiem w rękawiczkach, więc natrę nim. Próba ognia :)

      Usuń
    6. chyba bedę malować wieczorem bo czas kiedy młody zasnął wykorzystałam na napisanie zaległej recenzji i tak jakoś zleciało, ze nie miałam czasu maznąć pazurków :P ale na pewno zobaczysz co wymyśliłam :)

      Usuń
  4. 17zł za 5ml to dla mnie za dużo, jestem w stanie dać za dobry lakier nie więcej niż 10zł - jednak nie zmienia to faktu, że taka czerwień przydałaby mi się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwień ma piękny kolor, ja też zawsze trzymałam się granicy dychy, ale od jakiegoś czasu granica mi poszła na dwie dychy, bo sporo fajnych lakierów spotkałam ;)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.