Menu

czwartek, 22 stycznia 2015

zMaroka- Maroko jest spoko!

Jak zwykle mam niedoczas. Czy kiedyś będę miała chociaż tydzień na lenistwo? Oj, chyba nie prędko :D

W każdym razie w tym moim zabieganiu znalazłam chwilkę na krótki relaks w miłym towarzystwie i uroczym miejscu. We wtorek miałam milion przygód. Zaczęło się niewinnie.

Przy okazji, że mój Niemąż miał ważne sprawy do załatwienia w mieście wojewódzkim, zabrałam się z nim na spontaniczne spotkanie z kilkoma blogerkami u Samanty, która prowadzi sklep zMaroka. Spotkanie wymyśliła i ogłosiła oczywiście Samanta. Skorzystałam z podwózki pod same drzwi. Obtarłam umorusane filce, wydoiłam kury, zebrałam jajka od świń i heja banana do dorożki. Dorożka niestety rozkraczyła się prawie u celu. Dym, kataklizm, armagedon. Z nieba poczęły lecieć sine jednorożce, kamienie na szaniec i jednookie potwory na zmianę z ognistymi meteorytami. Czelabińsk kurwa. Wiecie jak jest, auto się zesrało, stoisz na krajowej Esce i zero zjazdów. Chcesz wychylić łeb, ale wrogi tir chce Cię pieprznąć...raz, drugi, trzeci... Jakoś się dokolebotaliśmy do pierwszego lepszego lepiarza aut. Myślę se, amen, po ptokach. Ale, że mój Niemąż to człowiek- bohater, stwierdził, że skoro on już nic dziś nie załatwi, to chociaż ja powinnam się zrelaksować. No i złapaliśmy jakiegoś busa w szczerym polu, potem taksę i tadam. Stoję pod drzwiami marokańskich czarów :)




Po prostu wow. Baśnie tysiąca i jednej nocy na kilku metrach kwadratowych. Masa genialnych kosmetyków, nie wiadomo co łapać w pierwszej kolejności. Wszystko osobiście przywiezione z Maroka przez właścicieli- Samantę i jej Niemęża.


Szampon strasznie chciał być na fotce. To jest ;) A taki zestaw do herbaty bardzo mi się podoba. Kunsztownie i starannie wykonana zastawa. Żadne made in China. Jest klimacik, oj jest! Tak se kupić, wódki nalać i pić z pietyzmem hehe ;)


Świeczki, świeczuszki, szał wuja! Wiecie, ja zawsze lubiłam świece zapachowe, szmery, bajery, ale nigdy nie miałam Yanków czy innych kultowych już w blogosferze gadżeciarskich wosków. Wlazłam do zMaroka i przepadłam. Mój nos był wszędzie :D


Kominki też tu kupicie i to w fajnych cenach, takich ludzkich, a nie jakichś z pupy. Ja sobie kupiłam, a co?! Kto bogatemu zabroni ;)


Dla miłośniczek biżu, piękne, ręcznie robione bransoletki z duszą. Osobiście, to wszystko gubię, albo zapominam nosić, to się nie skusiłam hehe, ale jak ktoś nie jest taka pipa jak ja to polecam, bo świetne są.


O to! To jest zajebiste! Wiecie co to? Szkatułki. Ale jakie! Z drewna tujowego,  prosto z Maroka. Wiecie jak one zajebiście pachną? Masakra, taki zapach drewna, że nie da się opisać, trzeba poczuć. Wiem, że jaram się dziwnymi rzeczami, ale ja lubię jak coś pachnie, a jeszcze jak jest mistrzowsko wykonane to leżę i płaczę z ekstazy.


Czajniczki miedziane. Klimat w chuj! Można sobie taki sprawić i cybać herbatkę jak jakiś król Muhammad. Straszna sroka ze mnie. Jezusicku, jak ja lubię takie rzeczy!


Ten okaz, to akurat eksponat nie do kupienia. Ale uroczy. Jak patrzę na takie rzeczy zastanawiam się nad ich historią. Kto z niego pił, jakie opowieści zasłyszał, co widział gdyby widział...Dotykasz, zamykasz oczy i przenosisz się we własne wyobrażenia o ludzkich losach...O tym jednym dzbanuszku byłabym w stanie napisać książkę, taka jestem pieprznięta :)


Stoliczek, stoliczek, a na nim kogucik. Kogucik ma w kuprze otwór do wlewania wody, a dzióbkiem wodę możemy wylać. Poręczny, ceramiczny zbiorniczek na wodę. O wszystko dokładnie wypytałam, co jest co i do czego służy- ja serio jestem pokręcona i uwielbiam poznawać nowe rzeczy.


Coś dla piromanów, bo o ile się nie mylę zamek to kominek zapachowy ;) Więc jeśli ktoś reflektuje na chajcowanie zamczyska to bajer jak się patrzy. A te kuleczki to arganowe "orzeszki". Wiecie, że koza najpierw je połyka, potem hmm wydala i z tego tłoczony jest olej arganowy? Miłego nacierania hehe mnie to nie rusza ;)

Tak trajkoczę i trajkoczę, ale klimat sklepu ujął moje zimne serce i roztopił lód zimny jak DiCaprio w Titanicu.

Jak już wszystko obwąchałam, wypytałam o każdą pierdółkę i obejrzałam każdy zakamarek pełen ciekawostek, zaczęło się nasze spotkanie. A jak się zaczęło, miałyśmy okazję potestować niektóre kosmetyki. Przybyło 7 blogerek i każda chętnie wypytywała o właściwości marokańskich kosmetyków.


Stoliczek z różnościami. Aż mi się oczy świeciły- kremiki, olejki...ahh :)


I jeszcze więcej olejków oraz wody różane i jeszcze kohl.


A taką herbatkę dostała każda z nas. Werbenowa pychotka. Uwielbiam herbaty, różne i wszelakie. Werbenowa dobrze wpływa na górne drogi oddechowe, wskazana przy problemach z zatokami, czyli stworzona z myślą o mnie. Świetna w smaku-cytrynowo- miętowy posmak, ciężko określić, trzeba spróbować. Smakuje troszkę jak herbata górska z Krety, ma podobny posmak.


Olejkowa micha. Już sama micha mnie zachwyca, co dopiero zawartość, klękajcie narody!


Jeden z powyższych kremików otrzymałam do testów i już się nim smaruję. Po nim będę piękna jak marokańska koza. Jestem pewna, że nacierając się tym specyfikiem otrzymam moc super kozy i bez problemów będę obgryzać gałązki na świerku w ogrodzie. I to na samym czubku!

Oprócz tego, że dostałam kremik, wosk i herbatkę nakupiłam też dużo różności. No, bo gdzież bym nie nakupiła ;)


Troszkę wosków, pachnidełek. Mój pierwszy kominek. Historyczna chwila ;) Ahhh i jeszcze czarne mydło ze zmielonego murzyna afroamerykanina. No i to wszystko biedna ja tachałam do busa, bo auto zostało na intensywnej terapii.

Chciałabym podziękować z tego miejsca Samancie i jej Niemężowi za pomoc z autem oraz za fantastyczny wieczór. W południe byłam mega wkurwiaona, ale dzięki pachnącej krainie smutki poszły w cholerę, a ja dotoczyłam się do domu zadowolona. Dziewczynom też dziękuję, za miłe pogawędki i wspólnie spędzony czas.

Chciałabym uprzedzić, że post powstał dlatego, bo chciałam, a nie ktoś mi kazał hehe :D Zachwyciłam się tym magicznym sklepikiem, zachwyciłam się wspaniałą atmosferą i klimatem. Mówię Wam- tam trzeba pójść. Warto. Ja będę wracać, żeby się paliło i waliło. Ceny też są fajne. No nic tylko hop siup na Krakowskie Przedmieście 2 w Lublinie, nooo ewentualnie na stronkę zMaroka lub na marokańskiego fb KLIK.



Maroko jest spoko! Teraz się zastanawiam, czy nie wyskoczyć tam latem na tydzień, tzn do Afryki, bo do Lublina to ja będę kursować hehe ;)

37 komentarzy

  1. rety ależ tam cudnie, szkoda że nie mogłam przyjechać ale już w domu trwaja dyskusje co do następnego terminu :) i napewno się zjawię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu licze na Ciebie :) bo zjazdy nam się niestety na uczelni nie pokrywają :( Piekne miejsce, dużo wspaniałości , pare late temu byłam mega fanką orientalnych przedmiotów, kupowałam lampy, kadzidła olejki, ale nastąpił przesyt i teraz po marokańskich, nastepnie barokowych zajawkach przeszłam na total minimalizm :) Najbardziej urzeka mnie bogactwo świec i olejków tego w moim domu nigdy nie zabraknie ;)

      Usuń
    2. Kasiu mam nadzieję, że /ci się uda dojechac następnym razem :)

      Ja nie lubię zbierać bibelotów, natomiast ten rodzaj to dla mnie sztuka, do tego sztuka użytkowa- więc jak coś się nie kurzy to mi się podoba :) Chętnie przygarnęłabym kilka błyskotek, ale na razie muszę wszystko wyremontować, potem będę urządzać pokoik po pokoiku :)

      Usuń
    3. rety ale4 się ciesze, ze chcecie mnie poznać osobiście :) całusy :*

      Usuń
    4. tym bardziej sie cieszę :)

      Usuń
  2. To prawda, fantastyczny klimat :) Sam to zdecydowanie typ przywódcy - mogłabym z Nią jeść ciastka i pobierać orzeszki arganowe od zadowolonych kóz...
    Świetne miejsce w Lublinie - takie z duszą jakich tu mało, malutko ..Z uwagi na fakt, że ppełniłam nawet zakup pierwszej dużej świecy YC to zapamiętam już na zawsze hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zjem z Wami ciastka i powydłubuję orzeszki z wiadomego miejsca :D

      Tak, to miejsce ma duszę, zdecydowanie! A ja kupiłam tu swoje pierwsze woski :)

      Usuń
    2. potwierdzam super miejsce też tam zaczęła ie moja przygoda z woskami, ogólnie bardzo fajne miejsce aż dziw, ze jet takie w Lublinie. tylko jet jeden minus ja tam dostaję małpiego rozumu i lekkiego oczopląsu od nadmiaru fajnych rzeczy... ale myślę, że można wybaczyć ;) polecam też Samantę, która naprawdę potrafi doradzić i opowiadać długo i namiętnie o woskach

      Usuń
    3. Zgadzam się z wypowiedzią w całości :) Muszę się wybrać do Lublina i zajrzeć do tego raju, bo dawnooo nie byłam :)

      Usuń
  3. Ile wspaniałości, nie mogę się napatrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  4. O, przejdę się gdy będę w okolicy Krakowskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany, w naszym Lublinie takie rarytasy ^^ Muszę zajrzeć tam jak będę niebawem ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, ja bym tam cały dzień przesiedziała i byłoby mi mało :)

      Usuń
  6. Jakie super miejsce <3 na pewno będziesz miała moc super kozy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie zajebiste kominki <3 A ceny jeszcze bardziej zajebiste!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam :) Ja kupiłam taki malutki na próbę, póki co wystarczy, a kiedyś sobie dokupię coś większego ;)

      Usuń
  8. Spoko to Maroko!

    (Chociaż Yankee Candle - nawet już z nazwy niezbyt marokańskie, powiedziałabym, że wprost przeciwnie... ;-))

    U mnie na blogu dziś bardzo podobny sklep, ale krakowski, tak, że zgrałyśmy się! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, Janek to typowo polskie imię, jakby nie było ;)

      To ja lecę poczytać u Ciebie :)

      Usuń
  9. Koniecznie trzeba się tam udać! Mam nadzieję, że będę mogła przybyć na spotkanie następnym razem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam taką nadzieję. Tam jest super- po prostu jak w innym świecie :)

      Usuń
  10. jak klimatycznie :D też tak lubię! Jak kiedyś będę jeszcze czasową kobietą to wpadnę (do sklepu znaczy, innych już never ever ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W najgorszym wypadku porwę Cię i zabiorę siłą ;)

      Usuń
  11. Czy ja widzę coś arbuzowego? :D
    Wpadnij: http://szafazapachow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest cyckowy zapach tzn arbuzowy jest ze mną :)

      Usuń
  12. Kurde po sesji na pewno tam zajrze :p bo teraz to nawet mrugnac nie mam kiedy ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To po sesji dla relaksacji w nagrodę podreptaj ;)

      Usuń
  13. Ja uwielbiam takie klimatyczne sklepiki więc skoro polecasz to się przejdę o ile moja kostka się szybko zagoi :) W swoim zbiorze również posiadam czarne mydełko z Maroka i jestem w nim totalnie zakochana! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja uwielbiam miejsca z duszą, a mydełko robi na mnie wrażenie :)

      Usuń
  14. Takie cuda w Lublinie? *-* O jaaa trzeba ruszyć dupę na Krakowskie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo w Lublinie, ale po wejściu przenosisz się do Afryki ;)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.