Menu

wtorek, 25 listopada 2014

Śmieszno i straszno, czyli moje przygody w salonie kosmetycznym

Czy ktoś oglądał kiedyś taki program...chyba nazywał się "Zawody"? Ludzie opowiadali o różnych przygodach, które ich spotykały w pracy... W swoim życiu byłam już wielozawodowcem, ale dziś chciałabym się z Wami podzielić przygodami z salonu kosmetycznego, w którym spędziłam prawie dwa lat i...chyba już nie chciałabym tak pracować, chyba, że mi się kiedyś odmieni ;).



Z mojej strony starałam się wywiązywać z obowiązków na jak najwyższym poziomie i większość klientów to doceniała. większość :) Bywali dziwacy...Posłuchajcie :)

Przypadek 1.

Pani numer 1. Nazwijmy ją Kunegunda. Kunegunda przychodziła regularnie. Na brwi i rzęsy. Henna, regulacja te sprawy. Przy okazji Kundzia wypytywała o wszystko! "A ile to pani zarabia"- "wystarczająco"- odpowiadałam, ale w głębi duszy miałam ochotę powiedzieć "gówno Cię to obchodzi stara ruro". Oczywiście z uśmiechem na twarzy aktorzyłam jak stary wyjadacz, nawet mi powieka nie drgnęła, ale miałam ochotę wydłubać starej oko starym pilniczkiem. "Wystarczająco to ile?", "Tyle, że mi wystarcza" (a w myślach "ty stara małpo"). "A nie lepiej by było na swoim? A szefowa to miła, oj chyba jednak pani nie wiele zarabia, jak nie mówi". "Chuj cię to obchodzi parszywcu'- miałam w myślach, a na ustach słodki uśmiech. Pytań było cały wór- ile pracuję, po ile godzin, a czemu to kosztuje tyle, a nie tyle, a czemu to tamto, dlaczego śnieg jest bały. Rura zawsze zostawiała fajne napiwki, jakby miała wyrzuty sumienia za swój długi jęzor. Dzięki napiwkom jakoś się trzymałam, ale zawsze miałam ochotę jebnąć jej wiązankę.


Przypadek 2 i 3.

Smrody i niereformowalni. Oj było ich trochę. Ale najbardziej zapadła mi w pamięci kobita, nazwijmy ją Tereska, która przychodziła regularnie na brewki i malowanie paznokci z brudem pod spodem. Żadne tam mani, miało być same malowanie, a bród pod pazurem miał zostać, miło moich delikatnych sugestii. Oprócz brudnych paznokci zawsze śmierdziała. I to capiła dobitnie tak, że po jej wyjściu trzeba było robić przeciąg w salonie. Słuchajcie jak ona waliła capem to ludzkie pojęcie przechodzi! Pot co najmniej dwutygodniowy! Bleee! Ale zrobiona zawsze- perfumy na tym szambie dawały dodatkową moc. Wyobraźcie sobie, że musiałam się do niej nachylać i mieć ją blisko, za blisko... Do tego była niereformowalna jeśli chodzi o brwi. Blondynka z trwałą i zawsze, ale to zawsze, życzyła sobie czarne, wąskie brwi- nitki. Kurwa. Jak tu ją tak zrobić? Jak wylizie ode mnie z taką nogą pająka nad okiem, to ludzie powiedzą, że ją oszpeciłam i cała moja renoma też w pizdu i wyląduje. Ale ona tak chce! I nie ma zmiłuj! Smród i klasa w jednym...jezusicku! Babka była fifa- rafa, dama na salonach, szkoda, że nie wiedziała co to woda i mydło i ciut gustu...

Przypadek 4.

Wesołe żule. Wbija mi pacjent, powiedzmy Józek, znany okoliczny pijaczek. Ten chociaż nie śmierdział, choć zawsze był cyknięty. On chce brwi jebnąć. Woskiem! Koniecznie! No spoko Józek siadaj na rydwan, będziemy drzeć. A brwi miał krzaczaste, że ho ho. Rach- ciach i po kłopocie- serio wyglądał o niebo lepiej. Bał się jak diabli, ale rzucił okiem w lustro i był zadowolony. Zapłacił i wyciąga dwie dychy napiwku. A ja karpik. Pytam się czy wie ile mi daje. Wie- tyle co flaszka. Pytam się czy to na pewno dla mnie. "Tak pani kochana nie dość, żem flaszkę wygrał to i lepiej wyglądam tera". Ja znowu karpik. "A bo na napiwek myśmy się z chłopakami zrzucili, bo mi nie wierzyli, że se woskiem kłaki wydre. Jeszcze żem flaszkę wygrał za to, jestem do przodu hehe". Ja znowu karpik. Patrzę w okno, a za oknem "chłopaki" już się cieszą i flaszką machają. Zonk. Józek tego samego dnia zasnął pod moim oknem jak długi.


Przypadek 5.

Ekshibicjoniści. Akurat byłam sama w salonie. Przychodzi facet koło czterdziestki. Elegancki, na oko sympatyczny, widać, że czuje się zajebisty, prosi o zrobienie brwi. Okej nie ma sprawy, zapraszam go do gabinetu, proszę żeby usiadł, a ja w tym czasie założę fartuszek. Wracam po krótkiej chwili, a elegancki pan siedzi w samym tiszercie i macha pindolem. Pytam się elegancko ukrywając zmieszanie dlaczego zdjął spodnie i bieliznę. Palimy głupa, palimy głupa...jestem tu sama! A, bo on sobie pomyślał, że zaczniemy od dołu depilację i mruga oczkiem. Bez grymasu na twarzy odpowiadam, że przykro mi, ale na to się nie umawialiśmy i jestem zmuszona odmówić. Pełna profeska, kamienna twarz, chociaż nie wiem czy mam się śmiać, płakać czy spierdalać w podskokach. Facet poruszony moim zdecydowanym sprzeciwem nie wie co powiedzieć, więc proponuję, że wyjdę, a on się ubierze. Ubrał się, wyszedł z gabinetu, zmieszany powiedział do widzenia (oby kurwa nie! ) i spierdolił, a ja siadłam i złapałam oddech. Dobrze jest mieć zdolności aktorskie.

To tylko część moich przygód, te są najbarwniejsze, ale działo się więcej- śmieszno i straszno, różnie bywało :)
A Wy macie jakieś zawodowe przygody ? Podzielicie się nimi ze mną? Chętnie poczytam :)




54 komentarze

  1. Józek najlepszy :D:D nie wiedziałam w ogóle, że faceci odwiedzają salony kosmetyczne:D
    a ten gościu - rozbieraka też dobry :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwiedzają, odwiedzają, większość po cichaczu ale są ;)

      Usuń
  2. Hahaha, no niezłe to przygody - nie ma to tamto chociaż sama nie wiem co bym zrobiła w tej ostatniej! ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi udało zachować się zimną krew, ale kupa w majtach hehe :D

      Usuń
  3. O kurcze, dzięki za linka! Masakra co musiałaś przeżyć, jeszcze pijaczyna w porządku i pocieszny, ale ta spocona baba (moja sąsiadka tak śmierdziała i jak schodziła/wchodziła na trzecie piętro to pół godziny można było zwymiotować na klatce), a najgorszy ostatni przypadek. Aaaaa!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pijaczki zza rogu zawsze spoko- dzień dobry, do widzenia, miłego dnia zawsze było- lepiej wychowani niż niektórzy ;)

      Usuń
    2. O to prawda, a jak to pisalas w którys poscie niestety dzisiaj z ta kultura "dzien dobry, prosze, dziekuje" jest tak kiepsko

      Usuń
    3. No niestety ludzie jacyś zamknięci w swoim świecie na cztery spusty...

      Usuń
  4. O rzesz orzeszku!Aż się oopłakałam:-)
    Śmierdząca elegantka to pewnie coś z osób za czasów królów,dam dworu i całej tej szlachty -też z wieżchu fryz,puder,perfuma i atłasowe szaty a higiena ograniczała się do mycia ze dwa razy w roku -w końcu to szkodliwe:-)
    Ale gościu bez portek najlepszy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! Szlachta! Od razu mi się skojarzyło miejsce pracy z fb- "szlachta nie pracuje" hehehe od dziś osoby z taką "pracą" będę kojarzyła z brudem :D
      Gościu dobrze, że wyszedł w portkach hehe :)

      Usuń
    2. Jak to mój dziadek kiedyś powiedział babie na rynku "tu pani taka picus glancus a pod spodem agrest" :)

      Usuń
  5. ja raz jako klientka musialam niestety wytrzymac cala mikrodermabrazje na twarz a pani kosmmetyczka ktora sie schylala miala tak straszny oddech jakby nie myla zebow z tydzien, to była masakra..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O fujjjjjjjj bleeeeee :D
      Nie będę więcej kosmetyczką- miłość do czosnku i śledzi jest większa hehe ;)

      Usuń
  6. wow no to miałaś karuzelę ...raz spoko raz strasznie... ehh ten ekshibicjonista najgorszy,....blehh,... raz robiłam ślubną sesję zdjęciową i bardzo martwiłam się o humory pana młodego.. szczerze to czekałam kiedy podejdzie i strzeli mi z bani albo z liścia..taki agresywny typ... okazało się że po kilku fotach pan młody okazał sie najlepszym modelem jaki kiedykolwiek mi się trafił... urodzony przed aparatem... na sesji spędziliśmy 2 godziny a wesele zaczęło się bez nas..hehe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Jakie miłe zaskoczenie! Mam nadzieję, że po wszystkim nie spuścił łomotu pannie młodej :D

      Usuń
  7. O w mordę, dwie ostatnie najlepsze :D Rzeczywiście płynie w Tobie sporo zimnej krwi :D

    OdpowiedzUsuń
  8. okryłam Twojego bloga przypadkiem wczoraj i od wczoraj przeczytałam wszystkie posty, tak mi się tu spodobało! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Fajnie! Ale mi fajnie :)
      To teraz muszę więcej pisać ? ;)

      Usuń
    2. PS. Jak mnie znalazłaś? Bo jestem ciekawa :D

      Usuń
    3. Koniecznie więcej pisać, koniecznie! :D
      Wpisałam w google: skrzyp optima wcierka do włosów blogspot, bo szukałam informacji czy można te tabletki w ten sposób wykorzystać; niestety skrzyp nie służy mojemu żołądkowi, a szkoda wyrzucać :D taaa, wiem - cool story :D na jednym blogu przeczytałam o wcierce domowej roboty właśnie z użyciem tych tabsów, a na drugim, czyli Twoim pozostałam do koooońcaa, mimo że nie znalazłam tu tego czego wczoraj szukałam, ale mniejsza z tym, bo jak się wciągnęłam to zapomniałam po co przyszłam na blogspoty ;) na pewno zostanę, będę codziennie śledzić :) Pozdrawiam i ślę buziaki!

      Usuń
    4. Buziaczki doszły, dzięki :) Ale historyjaaa :)
      Kurcze żebym jeszcze wiaderko czasu znalazła to pisałabym więcej pewnie ;)

      Usuń
  9. Niezle :-D Trzeba bylo jednak rozbierace zrobic depilacje brazylijska, to by mu sie odechcialo obnazania w salonie na zawsze ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe rzęsy woskiem mogłam mu pierdolnąć :D

      Usuń
  10. powiem Ci tak, kosmetyczki i pielęgniarki mają czasem prze****ane :D ale ile radości i wspomnień - bezcenne i nie możliwe do ogarnięcia dla ludzi żyjących po za tym światkiem ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja na szczęście nie mam bezpośredniego kontaktu z klientem, przez telefon nie czuć smrodu :) Ale na infolinii też się często zdarzają zabawne sytuacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałabym je zapisywać bo ciężko wszystko zapamiętać :)

      Usuń
    2. Najważniejsze, najśmieszniejsze się pamięta ;) A ja masz ochotę to spisuj- fajna opowieść by wyszła :)

      Usuń
  12. Znów płakałam jak czytałam Twój post :D
    Ależ Ci się trafił bezwstydnik ! Dobrze,że nachalny nie był,bo pewnie by wyleciał goły z nożyczkami w nodze :D
    A apropo pijaczków zakładających się to do mnie ( jak pracowałam jeszcze w Polsce w barze ) wpadł facet o ksywie BinLaden z połową brody z jednej strony,bo też się założył,że tak będzie chodził przez jakiś czas :) Wygrał,ale ile siedział w barze tyle się śmiałam,bo wyglądało to komicznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah pół Bin Laden :D
      Nie był nachalny chyba dlatego, że ostro się sprzeciwiłam ;)

      Usuń
  13. podziwiam Cię za umiejętność zachowania zimnej krwi w takiej sytuacji jak ta ostatnia , ja bm umarła ze strachu chyba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero po fakcie zrozumiałam co się stało :)

      Usuń
  14. hahahah :D mam nadzieję, że jak spotkam Cię osobiście to opowiesz więcej takich przygód ;D zwłaszcza, że chce własny zakład otworzyć ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. ale masz doświadczenia :p ja też na co dzień pracuję z ludźmi, tzn tylko z nimi rozmawiam nie widząc, ale co się na słucham to też głowa mała :P

    OdpowiedzUsuń
  16. :O ha ha ha jestem w szoku ;p Pan Zboczuszek najlepszy - co on sobie w ogóle wyobrażał? Że go wydepilujesz i pomiziasz przy okazji? Masakra co to ludzie mają w tych chorych głowach ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki był jego plan prawdopodobnie :D Zdziwił się, że zaprotestowałam zdecydowanie i nie wiedział co dalej :)

      Usuń
  17. hehe, niektorzy ludzie to kosmici. ja codziennie mam do czynienia z jakimś.. tyle że przez telefon, więc wąchać nie muszę :) ale dziś też dostałam propozycję wspólnego wypróbowania permenu ;]

    OdpowiedzUsuń
  18. Popłakałam się ze śmiechu. ;-) ;-) ;-) "No spoko Józek siadaj na rydwan, będziemy drzeć." - Jesteś Zwycięzcą ;-) ;-) ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cieszę się,ze trafiłam na Twojego bloga-poprawiłaś mi humor tym postem:) ale Tobie z pewnością do śmiechu nie było w tych sytuacjach...;) obserwuję z wielką chęcią:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz było śmieszno, raz straszno- teraz już tylko się śmieję ;)
      Dzięki :*

      Usuń
  20. Pan z ostatniej historii mnie powalił. Nie wiedziałam, że takie zjeby chodzą po świecie - fakt, kilka razy widziałam takie akcje, ale nie w salonie kosmetycznym :O

    OdpowiedzUsuń
  21. Przypadek trzeci mnie szczerze przeraził! Nic dziwnego, że zrezygnowałaś z tej pracy. Mój narzeczony zawsze mówi, że nie mógłby pracować w usługach, bo nie zniósł by ludzi. Ja pracowałam w bibliotece naukowej przez rok, oprócz księdza ukrywającego swoją świętość w sumie nie spotkało mnie nic dziwnego :)

    OdpowiedzUsuń
  22. fuck, miałam na myśli przypadek 5!

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobrze, że ksiądz nie był ekshibicjonistą, jak pan z punktu 5. :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Śmieszne i tragiczne te historie. Życzenia klientów trzeba spełniać, nawet jeśli sami robią sobie nieświadomie krzywdę. Nie przypuszczałam, że praca kosmetyczki może mieć aż tyle mankamentów i straty nerwów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były momenty, że miałam ochotę strzelić komuś w pysk, ale jako człowiek o wysokiej kulturze osobistej strzelałam po ryju tylko mentalnie :D

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.