Menu

środa, 1 października 2014

Myjadło, po którym urosły mi wąsy?

Jestem moi Drodzy, rozbiegana, zarobiona, ale jestem ;)
Coś ostatnio dużo piszę o myciu, choć jedna z Was napisała mi, że częste mycie skraca życie (celna uwaga;) ) hehe :).
Ale dziś jeszcze umyjmy ryja :)


Ziaja żel z peelingiem oczyszczający pory na dzień/ na noc. Popularne liście manuka :)
Żelem hapę myję każdego ranka. Ten peelingujący pomywak ostatnio jest popularny wśród blogerskich kręgów, niczym popularny jest Hugh Hefner wśród blond amerykanek ze sztucznymi wymionami.
Kupiłam, bo szłam, szłam i zaszłam do sklepu z Ziają na pólkach. Osiem złotych nowych polskich z drobnicą nie majątek, to kupiłam. Kupiłam zanim stał się popularny w internetach. Wyprzedzam trendy niczym Kopernik swoją epokę, ale jestem zajebista, kurde zaraz wpadnę w samozachwyt i pójdę się lansować na ściance z celebrytami wszelkiej maści.
W każdym razie peeling myjący. Tak, to o nim miałam pisać.
Opakowanie normalne, poręczne, z niezacinającą się pompką. Git majonez madafaka. 200 mililitrów katuję gdzieś od lipca? Jakoś tak, czyli wydajny. Rano szoruję ryja do krwi. Dobra żartuje, krwi nie ma. W ogóle to nazwa żel z peelingiem to świetne określenie, bo jest to bardziej żel niż peeling. Te kulki peelingowe, co to w środku se latają, pływają, stoją i wiszą to popierdółka. Nie nazwałabym tego peelingiem. Coś tam niby jest zatopione w tym żelu, ale to taki pic na wodę. Używam codziennie rano i nie ściera to naskórka nic, a nic. Jest to żel z kulkami. Ot co. 


Eeee no tak szczerze, to nie wiem jak mam się odnieść do obietnic producenta. Żel myje, nie powiem, jest ok, ale żeby jakiś magiczny był jak różdżka Łysego z Brazzers   Harrego Pottera to jakoś w to nie wierzę. Ryj jest umyty, tak. Pory jakie były, takie są. Nie wiem czy żel mnie pobudził, bo ja zawsze nadpobudliwa byłam jak krowa po zjedzeniu zielonych mirabelek. Naskórków też mi ten żel nie złuszczał, chociaż próbowałam trzeć większą ilość żelu o gębę. Coś tam może lekko poskrobał przy mocnym tarciu, ale bardzooo nieznacznie. Zaskórniki są jakie były, nie ma tragedii, ale coś się trafia. Czy mi poprawił wygląd facjaty? Hmmm ja zawsze byłam ładna, przynajmniej Mama mi tak od dziecka mówiła, a Mamie się ufa i wierzy, co nie? Nie wiem czy na coś mnie ten myjak przygotował, bo po nim zazwyczaj kładę krem, a potem się maluję lub nie. Żadnych niespodzianek czy uczuleń nie doświadczyłam, gęba domyta i tyle atrakcji.


Skład dla tych co se lubią podumać. Według mnie jest dobry, ale ja się gówno znam. To se dumajcie dalej ;)
Podsumowanie będzie proste jak produkcja salcesonu. Żel spełnia swoje zadanie- myje i tyle. 
Nic więcej nie mogę o nim napisać. Bubel to nie jest, ale przeciętniak, nie dostarczył mi żadnych uniesień. Nie wiem jak go ocenić...na mocną tróję? Albo cztery minus? Nie jest zły, ale szczytem marzeń też nie jest. A wujjjjj, sami sobie kupcie i oceńcie :)
Tymczasem szukam czegoś innego do mycia facjaty. Polecacie coś do bezproblemowej skóry z tendencją do zaskórników i ciut poszerzonych porów? Najlepiej pianka, bo lubię jak mi się ryj spienia ;)
PS. Tytuł jak zwykle z pupy hehe ;)
PPS. Jeszcze o moim konkursie przypominam TUTAJ.




31 komentarzy

  1. oryginalny sposób pisania, bardzo mi się podoba. ;) można jednak o kosmetykach napisać ciekawie i wesoło. ;)
    co do żelu, to się zastanawiam nad nim, ale tak po Twoim opisie, to chyba jednak poszukam czegoś bardziej łał. ;)
    pozdrawiam.
    http://poprostumadusia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)
      Żel nie jest zły, ale szału nie zrobił :(

      Usuń
  2. Miałam kiedyś taką różową piankę Synergen czy jak to tam- dobra była :) i tania

    OdpowiedzUsuń
  3. Spróbuj żelu Delii do mycia twarzy i demakijazu. Dostępny w każdej naturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturę mi na zadupiu zlikwidowali heheh ale obczaję ;)

      Usuń
  4. świetny tytuł posta :D a co do żelu to go nie miałam, wybrałam inną serię ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;)
      Ziaję ogólnie lubię, ten żel taki nijaki mi się trafił ;)

      Usuń
  5. A u mnie liście manuka są na pierwszym miejscu. Darzę je miłością bezgraniczną i będę im wierna do końca życia. Tonik i żel do mycia + krem z kwasami zrobił mi tak piękną buzię, że do dziś się nadziwić nie mogę :P
    A na zaskórniczki polecałabym tonik z cytryny i ogórka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde no, może mi tylko furory nie zrobił ? Dziwną mam gębę ot co ;)

      Usuń
  6. Eee, przeciętniaka to ja nie potrzebuję, zrecenzuj coś czemu wystawisz szóstkę, to może kupię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że na mnie coś nie działa nie znaczy, że na innych też nie ;) Złe toto nie jest w każdym razie ;)

      Usuń
  7. ja mam zamiar pokusić się o tą serię z Ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wzbogaciłam się o pastę, bo była najbardziej zachwalana :)

      Usuń
  8. Pasta myjąca z tej serii lepsza ;) plus krem na noc zz 3% k.migdałowym ;) mi sie czarnuchy pomniejszyły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasta już jest w gotowości, zaczynamy testy, a o kremik pokuszę się jak aktualny się skończy ;)

      Usuń
  9. Miałam z tej serii kupić jakiś kosmetyk, ale już nie pamiętam co to miało być :)
    Takich żeli peelingujących nie lubię, dla mnie żel to żel a peeling to peeling i musi być ostry :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie pasta heheh :) Dla mnie też peeling musi dawać czadu ;)

      Usuń
  10. GIT MAJONEZ MADAFAKA! Już Cię uwielbiam, dołączam Twój blog do grona obserwowanych. Co do oczyszczania - czarne mydło marokańskie lub savon noir, jak kto woli:) Używam od dwóch lat już i nie widziałam zaskórników już hoohooooohoooohhooooooo!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam :)
      Dużo dobrego słyszałam o tych mydłach, pewnie kiedyś do nich doczłapię i spróbuję ;)

      Usuń
  11. ja miałam przez jakiś czas tendencje do robienia się dziwnych rzeczy pod skórą, nie tylko zaskórniki, ale też takie "gule" bez ujścia, dramat! odkąd koleżanka mi napaplała o serii clinique to nic mi się nie robi, może do najtańszych nie należy i zaraz wszyscy powiedzą, że sam spiryt w składzie ale na buzię moją robi mi super. Działanie alkoholu zawsze potem stopuję nawilżającym kremem, albo olejem. Także do przemywania polecam ci fioletowy płyn złuszczający z clinique'a a wtedy ryj możesz myć w sumie czym chcesz. Karolina

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam już pierwsze zmarszczki a męczę się jeszcze z trądzikiem. Najlepszy peeling jaki miałam jest z Garniera czysta skóra 3w1, peeling, żel myjący i maseczka w jednym, Mówią że jak os jest do wszystkiego to jest do niczego ale ten produkt jest moim ulubionym, skóra jest po nim gładka i odczuwalnie czysta. Po za tym stosuje jeszcze tonik z orfflame z serii love natural z olejkiem z drzewa herbacianego, pachnie aptecznie ale skutecznie wysusza to o trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do peelingów, to wkrótce dodam osobny wpis, bo mam coś super ekstra co mogę polecić :)

      Usuń
  13. Ja bardzo lubię żel (wiem,wiem miała być pianka) do mycia twarzy marki Sylvecwo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylveco* choć technika idzie do przodu to ja i tak nie umiem pisać komentarzy za pomocą telefonu;p

      Usuń
    2. Ja też się mylę na telefonie ;)
      Miałam od nich krem, bardzo miło wspominam, kto wie, może i na żel się zaczaję ;)

      Usuń
  14. nie miałam ale widzę że przeciętniak więc odpuszczę, polecam czarne mydło savon nori bądz mydło malarskie :))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym nori już dużo dobrego słyszałam, po wyczerpaniu zapasów chyba się skuszę, dzięki :)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.