Menu

środa, 22 października 2014

Galerianki na wymarciu :D

Dzisiejszy post powstaje, bo mnie wczoraj krew nagła zalała, szlak jasny trafił i sama jasna Anielka kurwami rzucała jak diabłów sto.
Musiałam udać się w celach znanych tylko mojej własnej osobie do miasta wojewódzkiego. Czasu miałam trochę, to myślę sobie stracę stówkę, dwie tudzież cztery. Pójdę do galerii jak miastowa, nakupię niepotrzebnych, niezbędnych rzeczy i będę zadowolona.
Poszłam do pierwszej galerii. Kurwa, kto nazwał zlepek sklepów galerią?! Galeria to może być sztuki, a te bazary z metkami to najwyżej domy handlowe, po staropolskopeerelowsku.



Poszłam, myślę se obkupię się, poszpanuję na wiosce. Kiedyś w czasach, kiedy byłam grzeczną uczennicą strasznie lubiłam River Island, a było mnie stać na Tally Weijl. Pamiętam śliczny pastelowo różowy sweterek z River...no nie kupiłam, bo za co. Od Mamy nie lubiłam sępić, z ulotek czy innych kombinacji na sweterek w tej cenie ciężko było uskładać. Teraz mogę sobie pozwolić, ale co z tego, skoro mojego różowego sweterka już nie ma. Tak jak nie ma już prawdziwych Cyganów i kolorowych jarmarków.
Łażę, łażę po tej galerii, a tam same szmaty. Szmaty w cenie powyżej dwustu złotych. Ale nie cena jest przeszkodą, a jakość, a raczej jej brak. Już nie wspomnę o tym, że wszystko wielkie i workowate, nawet w xs pływam jak żaba słomką napompowana, po jeziorze.
Nic, nic, nic, kompletnie nic!
Butów mam ze sto par, ale w tym sezonie ciężko o cokolwiek ładnego, zgrabnego. Wszystko jak jakieś żelazka, buty do jazdy na słoniu czy innym koniu.
Wszystko brzydkie, drogie i chujowe.
Owszem nie lubię przepłacać za kosmetyki czy ciuchy, wolę kasę stracić na dobrych wakacjach niż na kawałek szmaty czy genialnego mleczka z borsuczych sutków w postaci maseczki. Kosmetyki i szmaty to nie wszystko. W zasadzie to nic. w zasadzie to bullshit i naciąganie ludzi na metkę. Czasem kupię sobie buty za pięć stówek, czy ciuch za ileś tam, ale nie dla metki, a dla wygody i urody. Jestem w stanie zapłacić więcej za kosmetyk, jeśli jest tego wart. Mimo to stawiam na niewysokie ceny i dobrą jakość, co jest czasochłonne, ale się opłaca.
W drugiej galerii to samo. Zjadłam obiad i kupiłam płatki kosmetyczne. Taka ze mnie galerianka.
Nic, nic, nic nie ma w sklepach.
Zirytowałam się strasznie o czym spieszę Wam donieść.
Wróciłam do wsi mojej powiatowej z miasta wojewódzkiego zawiedziona.

I wiecie co Wam powiem?
Że sram na galerie i ten cały chłam, który tam sprzedają. I tak większość tych szmatek pochodzi z Chin.Albo nauczę się szyć i będę znanym projektantę, albo pozostanę przy moich sposobach na zakupy.
Jakieś tam sukienki projektowałam już w swoim życiu, więc pomysł nie jest spalony. Tylko szyć nie umiem. Najwyżej się naumiem. Do tej pory moje projekty szyła moja Matka Boska, Dolcze Bożena, ale może by tak samemu?
Ale póki nie zacznę szyć, mogę Wam zdradzić moje sposoby na zakupy, na pewno kurwa lepsze niż w tych galeriach całych.



AliExpress

Chińszczyzna prosto spod małych chińskich rączek, zakupy śmiesznie proste i przyjemne, do tego ceny tak niskie, że dziwię się, że się to komuś opłaca. Fakt, paczka idzie nawet miesiąc, ale za to za darmo. Część z rzeczy można kupić na naszym Alledrogo. Tylko uwaga! Na przykład kurtka, za którą zapłaciłam na AliExpressie niewiele ponad 30 złotych, na Allegro kosztuje około stu złotych plus przesyłka 20-30 złotych, bo rzekomo przesyłka z Chin taka droga. Ładnie nas walą na kasę! Przebitka około stu złotowa! Masakra! Dlatego polecam zamawiać bezpośrednio u producentów. Żadne tam dziwne stronki w dolarach, co to je blogerki polecają, bo te stronki też narzucają sobie kilka dolców. Na Ali jest wszystko, wystarczy poszukać. Owszem możemy trafić bubel- jak wszędzie, dlatego polecam czytać opinie o produkcie i sprzedawcy, ja się jeszcze nigdy nie nacięłam. A raz kiedy czekałam długo na paczkę, zwróciłam się do małych żółtych przyjaciół z zapytaniem i otrzymałam wyczerpującą odpowiedź, a w paczce od nich kupę gratisów (pełnowartościowych! ). Polecam!

Allegro

No do Allegro, chyba nie muszę linkować :)? Tutaj szukam perełek, często nietrafionych prezentów. Tylko radzę uważnie czytać opisy aukcji, bo niektórzy sprzedają rzeczy z ciuchlandu, które niby to pochodzą z szafy i takie tam, a ceny jak za zboże ;) Kosmetyki można upolować w lepszych cenach niż stacjonarnie, kupiłam np odżywkę do rzęs, za którą Rossmann życzy prawie 80 złotych, a apteka na Alledrogo życzyła 52 z przesyłką.

Ciuch

Oczywiście second handy, skamy, ciuchlandy. sweter za 15 złotych? Czemu nie! Nauczyłam się nie kupować tego co się nawinie, tylko to co mi faktycznie się podoba i przyda. Nie ma sensu robić w domu składowiska ciuchów, które może kiedyś założę. Nie założysz i chuj. Nie kupuj.

Tak sobie radzę, a Wy jak sobie radzicie z chujowizną, jaką w ostatnim czasie przyszło nam podziwiać w sklepach?

49 komentarzy

  1. Rozwalił mnie twój sposób pisania. Od razu uśmiechełam się od ucha do ucha :)
    A z tym galeriami masz racje i ciuchami:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      No niestety... w galeriach widzę nicość :(

      Usuń
  2. Ja sobie radzę tak samo :-) Aliexpress :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. jeszcze nie jestem gotowa na zakupy przez internet.
    kupuję tylko rzeczy naprawdę tanie albo naprawdę niezbędne. niesamowicie rzadko. a szafa pęka w szwach. no skąd to się bierze? a na dodatek nie mam się w co ubrać. wiem, że jest taki dowcip, ale to jest szczera prawda.

    OdpowiedzUsuń
  4. O jak ja nie cierpię łazić po sklepach! No może, nie do końca, ale u mnie jest tak, że nawet jak coś mi się spodoba to albo jest za drogie na moją kieszeń albo jak przymierzam ciucha to już nie wygląda tak zajebiście. Z kupowaniem przez internet to też różnie bywa. Ciężko mi dobrać rozmiar (taka nie wymiarowa jestem!). Lubię za to kupować w moim osiedlowym lumpeksie, ale wiadomo, że nie zawsze się trafi coś fajnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię samotne zakupy, może dlatego lubię kupować online- nikt mi nie brzęczy nad uchem ;)

      Usuń
  5. ja tak czasem mam, że chciałabym pójść do sklepów, wyjść z nimi z masą siat, jak na amerykańskich filmach ;P A wychodzę z całym gównem... W 10/10 przypadkach pójścia do Galerii wracam z niczym, złą, wściekła, głodna i zmęczona... Wolę iść na targ, tam się zawsze coś znajdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo i mi się marzy taki American Dream, a tu dupa :D Głodna nie wracam, bo ja zawsze coś jem, ale wkurwiona to na pewno :D

      Usuń
  6. Generalnie poza butami i dodatkami nie kupuję w sklepach stacjonarnych, bo na mnie (noszę rozmiar 54) i tak nic w nich nie ma. Sporadycznie znajdę coś w H&M albo C&A, ale często to brzydkie i drogie szmaty. Wybieram Internet: Allegro, Bonprix (choć ostatnio na tym pierwszym można kupić nowe ciuchy z tego drugiego tylko 5-8 razy taniej!). A skoro nie widać różnicy to po co przepłacać? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie nie ma co przepłacać!
      A rozmiar się nie liczy, uwierz mi na XS czy S też ciężko coś znaleźć :(

      Usuń
  7. W Azji nie kupuję. Bo ciuchy mają jeszcze bardziej badziewne niż w PL, w dodatku w rozmiarze na siedzącego psa, z brokacikiem kokardami i innym słit badziewiem. A że ja tam gabarytowo jestem ponad normę, to bym wyglądała jak żyrafa owinięta w firanki z cekinami.

    Ratuje mnie - albo Polska i Vinted/Szafa, albo moje koleżanki, które coś upolują dla mnie biednej i wymienią na szalenie gustowne gadżety Asia Style prosto ze źródła - albo wakacyjna praca w Norwegii i tamtejszy raj second-hand o nazwie Fretex. Ale ja jestem toporna, nie lubię fasonów "must have bo Kasia Tusk też ma" i jak kupuję to z myślą o używaniu do najbliższego końca świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę do Fretexxxxxxxx :)
      Ja jestem z tych siedzących psów, tylko cycki trochę ponad miarę ;) Kokardki to też pewnie bym powywalała ;)
      I też nie rozumiem tych masthewów, kupuję to w czym mi dobrze, a nie ktoś mi wmawia, że jest mi to do życia niezbędne. Niezbędna to jest woda :)

      Usuń
    2. Jest wersja online ale koszty wysyłki moga zabic niestety. Norwegia miodem I dorszem plynaca oferuje wield tanich okazji we freteksach ( ostatnio kupilam butki skorzane jakiejs znanej firmly za 49 koron a kolega STOL debowy zz krzeslami za 200) ale wysylka tego to już regularne norweskie ceny na ktore kieszen krakowskiej centusi mi się zaciska ...

      Usuń
    3. A nie, jak mnie przesyłka ma zabić, to ja jednak wolę jeszcze pożyć z 80 lat ;)

      Usuń
  8. a mi sie to pisanie nie podoba...

    OdpowiedzUsuń
  9. Wejdę na tę stronę aliexpress i zobaczę, co i jak, bo "galerie" to serio jakaś katastrofa ostatnio :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Armiagiedon !
      Zajrzyj, zajrzyj, może akurat coś trafisz :*

      Usuń
  10. Ja ostatnio w galerii kupiłam kurtkę i teraz widzę, że przepłaciłam, musisz mnie nauczyć kupować na tym Aliexpress :)
    A tak poza tym to lumpeksy są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ali jest tak intuicyjne, że nie trzeba się uczyć, po angielsku przejrzyście, a w razie czego można sobie kliknąć polski (łamany, ale pomocny czasami ;) ). Weronika już się wciągnęła, zaraziłam ją Ali hihi :) Jak coś to fb i pomogę :)
      A i owszem lumpeksy królują ;) Choć ostatnio nie mam szczęścia w zakupach w skamach , ale to chwilowy kryzys ;)

      Usuń
  11. Mnie ceny w galeriach przerażają totalnie, mogę korzystać z wyprzedaży gdzie cena nie zmiata z podłoża, ale i tak lubię pójść na szmaty do ciucha, kupić coś w mniejszym sklepiku i połączyć style :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę miksować po swojemu i nie przepłacać za kawałek materiału, wolę kasę wydać na lepsze cele :)

      Usuń
  12. Rzucam "kurwami" równie gęsto jak Ty, ale w słowie pisanym jest to okropnie rażące...No nic, zaobserwuje tego bloga :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nic, obserwuj ;)
      A zaskoczę Cię, bo w realu unikam wulgaryzmów, tutaj się wyżywam ;)

      Usuń
  13. Też ostatnio nic nie widzę w galeriach i powoli przekonuje się do kupowania przez internet(właśnie upolowałam fajną kurteczkę za przystępną cenę a nie 200+), a ciucholandy to też zajebista sprawa, tylko w moim małym mieście np jest taki głupi stereotyp, że kupowanie w lumpexie jest mega wieśniackie... ;s Za to zakupy w Lidlu robią największe szychy i podjeżdżają swoimi bmkami i audicami, a później rzucają się na nowy towar jak bydło... Także nie wiem co jest bardziej wieśniackie, wyszarpywanie sobie ciuchów w Lidlu czy właśnie chodzenie po ciucholandach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam sram na to co kto uważa gdzie się ubieram, grunt to umieć się ubrać, nie ważne gdzie ;) A bitki w Lidlu to śmiechu warte ;)

      Usuń
  14. ja dużo kupuję na ciuchach, tam czasem nawet coś z metką można kupić za grosze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaka radość jak się coś fajnego upoluje za grosze :)

      Usuń
  15. Mam to samo, chłam chłam i jeszcze raz chłam, wolę lumpy i z chęcią spojrzę co to AliExpres bo pierwsze słyszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zajrzyj sobie, można trafić fajne perełki. Dużo chłamu też się poniewiera, ale trzeba wyiskać te wartościowe rzeczy.

      Usuń
  16. Uwielbiam Cię czytać Kobieto !!! a jak przeklinasz to taaaak sexownie :))))) popieram galeria to z obrazami i rzeźbami a to z matkami to bazar albo dom handlowy :)) też nic tam nie mogę znaleźć :( nawet xs czy 34 jest na mnie za duże... yyyy to są szczuplejsze niż ja??? widocznie... masakra jakaś.. i wszystko na jedno kopyto:((
    kiedyś kupiłam golf w chińczyku za 20 zł, potem zobaczyłam ten sam golf (sprawdzałam metki wewnątrz itp) w sklepie typu butik, kosztował 80, pojechałam do miasta wojewódzkiego i tam w galerii w sklepie jakimś typu tali weli czy reserved czy coton club czy inny znalazłam ten sam golf za.... 180 zł.... masakra... a myślałam że tam tylko firmówki sprzedają :D hehehe
    a jakość sie strasznie zepsuła tych firmówek :(( a ceny masakryczne ehh :(((
    pozdrawiam zapraszam do siebie i czekam na posta w stylu recenzji korundu który napisałaś :) buuziaki :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, lecą z nami w kulki i próbują wcisnąc szmatę za dwie stówy, której produkcja kosztuje 3 złote, porąbało ich :D Z drugiej strony, trochę wina w tym polityki w naszym kraju. Żeby utrzymać jakiś mały sklepik, opłacić pracowników, zusy, srusy muszą narzucić sobie wyższą marżę. No, ale ja nie o polityce ;)
      Dziękuję za pochwały, miło się człowiekowi robi :) A do Ciebie zaglądam ;)

      Usuń
  17. hmm nie czaje na tym Aliexpress.com sa ceny własnie w dolarach, bo ogladam, jak polecacie :D czy to fakt trzeba w dolarach płacic czy przelicza na polskie jakos?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak w dolarach, ale są to niskie ceny. Przykładowo dolar w zeszłym miesiącu stał po około 3 złote, teraz stety-niestety jest po 3,30- 3,33 :( Ale i tak ceny są korzystne. Płacisz polską kartą z "bajpasem" samo przelicza, chyba że masz kartę w dolarach, to też możesz np payoneer lub paypal. Do paypala nie musisz mieć karty, jest łatwy w użyciu typowo zakupowa opcja- wrzucasz kasę zamienia ją w dolce. Ale najwygodniej jest płacić po prostu swoja standardową kartą :)

      Usuń
  18. A mi wlasnie przyszedł dresik hiphopowo-ziomalowy dla synka dzidziusia:-) z ali express. I zajebisty jest. Cale 13 dolarów. Haha.
    Karolina J.

    OdpowiedzUsuń
  19. mnie galerię męczą, w huk ludzi, tandeta na wieszakach - sklepomaniaczki pałetające się miedzy wypiekami z czerwonymi twarzami i piana lecącą z ust, nie daj boże na promocji - zabiłyby za jakaś szmatkę, ja nie ukrywam,ze od wielu, wielu lat ( chyba od 8 ) kupuje tylko na allegro ;) i jestem mega zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a na tym aliexpress bałam się kupować bo nie wiem jak te opłaty celne itp wynoszą - ciemna masa jestem w tej dziedzinie ;)

      Usuń
    2. I ja nie lubię galerianowych ludzi brrr, a jak już idę to sama, albo z niemężem, bo dobrze i szybko doradzi :)
      Cło na aliexpress nas nie obowiązuje póki nie będziemy kupować jakichś wielkich i drogich spraw np. komputer, drogi telefon etc :)

      Usuń
  20. myślałam, że tylko ja zauważyłam "jakość" ciuchów z galerii, które po jednym praniu nadają się nie rzadko do mycia podłogi.

    OdpowiedzUsuń
  21. Chińskie kupione w Polsce czy chińskie kupione w Chinach... Tak ! Kocham Aliexpress od dawna i na zawsze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko dolar teraz walnął w górę, ale i tak się opyla. Mają fajne etui na telefony, biżuterię, niektóre ciuchy.. oj dużo tam dobroci ;)

      Usuń
  22. Tak, w galeriach zazwyczaj ubrania są kiepskiej jakości. Dlatego patrzę na materiał. Jestem już na tyle obyta z tematem, że potrafię sobie wyobrazić, co się z czym stanie po kilku praniach i ile jest w stanie wytrzymać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zwracam uwagę na materiał. Jedyny wyjątek to jak coś mi strasznie w oko wpadnie, to biorę i nie patrzę ani na cenę, ani na materiał, ale to się bardzo rzadko zdarza :)

      Usuń

Szablon by: Panna Vejjs.